Poszukiwania krainy szczęśliwości

logo

"Można oczy zamknąć na rzeczywistość, ale nie na wspomnienia"
Notatkę dodano:2009-10-02 17:31:17

Wczoraj robiłam porządek w starych szpargałach. W sumie nawet nie można tego nazwać porządkiem. Lubię zaglądać do tego pudełka. Celebruję  dotknięcie  i przełożenie każej kartki, każdej pocztówki, każdej mojej pamiątki- mniejszej lub większej. Mam takie blaszane pudełko po czekoladkach w kształcie seca, nie za duże, ale  mieści wszystko, co trzeba. Wkładam tam moje zapiski, kartki z prośbami, listy nigdy nie wysłane, kamyki znalezione w dzieciństwie. Mam tam zapałkę , którą dostałam od A. na pierwszym spotkaniu, kartkę pocztową ze Szczyrku od coraz mniej mi bliskiego, dawnego Szanownego Pana. I właśnie ten kawałek tekturki doprowadził mnie wczoraj do płaczu. Patrzyłam na jego pismo, każdą literkę, na kopertę, którą zaklejał własnymi palcami. Na żartobliwą grafikę pocztówki, której przesłanie rozumieliśmy tylko my, bo była nawiązaniem do naszych rozmów. Wczoraj wróciły wspomnienia. Ale nie będę o nich pisać. W pudełkiu mam również listę swoich marzeń, stare wstążki, jakieś szkiełka, kulki, starą biżuterię, która uległa zniszczeniu, ale do której mam jednak sentyment. Ta mała skrzynka to cała ja. Całe moje życie. Symbol mojego istnienia i ślad po mnie. Smiać mi się nawet trochę chciało wczoraj, bo tam nawet można znaleźć jakieś walentynki, które dostawałam w gimnazjum od  kolegi z klasy[udającego cały czas, że mnie nie lubi, ale to tak na marginesie], jakieś moje refleksje nad- jak dziś myślę- bardzo bzdurnymi tematami. Ale to jest taka oś czasu moja prywatna. Patrzę w skrzynkę i widzę siebie małą, głupiutką, nie doświadczoną przez los w najmniejszym stopniu. Widzę nastolatkę  z małymi, błahymi problemami , które wtedy były największe na świecie. Widzę siebie sprzed  pięciu miesięcy, niby tą dzisiejszą,  a jednak całkiem inną.


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Jestem ślepa.Nie mogę dojrzeć samej siebie.
Notatkę dodano:2009-09-29 19:14:04

Wszystko jest pogmatwane. Czemu nie może być łatwo i przyjemnie? Tak, wiem, mam skłonności do biadolenia i popadania z jednej skrajności w drugą. Jestem nie reformowalna. Szkoda. Dalej nie wiem, co robić. Potrzebuję oddechu. Chcę się zatrzymać. Popatrzeć z dystansu na to, co się wokół mnie dzieje. Westchnąć sobie głęboko. Przemyśleć kilka spraw, a może właśnie nie. Może właśnie lepiej nie myśleć o niczym. wyłączyć swój mózg chociaż na chwilę, dać temu biedakowi odpocząć. Czasem mam wrażenie, że wszystko dzieje się tak szybko, a innym razem czuję się jak zatrzymana w ruchu. Jakby życie i bieg spraw nagle stanął w miejscu i jak na złość- nie chciał znów ruszyć. Nawet nie wiem, co mi się śni.  Wstaję jeszcze bardziej zmęczona niż kładłam się spać. Nie doceniłam wakacji. Nie wykorzystałam ich umiejętnie. Próżnowałam. I nawet nie mam na myśli edukacji czy typowych, przyziemnych obowiązków. Żyłam w ciągu tych dwóch miesięcy tak po prostu, bez konkretnego celu. A nasze życie zawsze, każdego kolejnego dnia, powinno nieść ze sobą jakiś cel, jakąś wartość. Teraz czuję do siebie żal.Człowiek niestety uczy się na błędach, to znaczy, tak mówią. Bo ja osobiście w to nie wierzę. Bo ja zawsze popełniam te same.

Brakuje mi brzozy, na którą mogłam podczas pisania popatrzeć.Dopada mnie jesień. Od środka.


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Nigdy nie powiem, że życie jest nudne.
Notatkę dodano:2009-09-28 19:14:36

Chyba nieco mi ulżyło. To nie jest zbyt duża pomoc , ale zawsze jakaś. Doszło do poważnej rozmowy, szczerego wyznania prawdy, nastawienia, intencji. Był płacz, był żal. Był i zawód. Ale oboje doszliśmy do wniosku, że pochodzimy z dwóch różnych bajek. Imponujemy sobie nawzajem. Ale to tak, jakby dzieliła nas ogromna przepaść. Nie potrafimy zaakceptować całkowicie drugiej strony. Zrozumieć nawet. Nie potrafimy się uzupełnić, bo dzieli nas mur zbudowany z różnych światopoglądów, różnych idei i pomysłów na życie, różnych wartości i pragnień. Nie chcemy się oddalać- wręcz przeciwnie- bez niego byłoby smutno, byłoby mi źle. Inaczej. Chcę go poznawać, wiedzieć, że jest. Ale nie chce wchodzić "z buciorami" w jego życie, zmieniać go, nie chce, żeby on musiał zmieniać się dla mnie czy przeze mnie. Pasuje mi życie obok niego, ale nie z nim. Nie kocham i chyba kochać nie chcę. Bo to się wiąże z przewróceniem mojego świata na drugą stronę. Z zaangażowaniem, które może mnie powalić i zniszczyć. Działać destrukcyjnie.A ja chcę tylko być sobą, niczego nie udawać, żyć tak, jak mi się podoba....

Jest tylko jeden problem- on nie kryje się ze swoją miłością. Nie wstydzi się prawdy. A ja wiem, że nic z tym zrobić nie mogę. W życiu nie ma nic na siłę. Powiedział, że będzie walczył, będzie próbował.  Wierzy. W przeciwieństwie do mnie. Znalazłam się niestety na rozstaju. I każda z dróg, jaką wybiorę będzie w równym stopniu zła, jak i dobra.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Dziś bez tytułu, bo w głowie chaos.
Notatkę dodano:2009-09-27 12:01:44

Na mojej drodze pojawił się człowiek. Tak szybko to wszystko się stało. Bezpośredni, dobry, uczciwy, wrażliwy, godny zaufania. Można wymieniać bez końca. Świadomy siebie, własnych możliwości, dalekowzroczny, inteligentny. Ale zupełnie inny, niż wszyscy. Inny , niż ja. Żyje jakby na innej planecie. I dodatkowo sam. Czuje się indywidualistą, emanuje tym. Ma poglądy odbiegające od realnego myślenia. Niepoprawny optymista. Nawet nie-stworzył utopie włanego życia. I świata. Niedzisiejszy. Wyalienowany. I przede wszystkim- z problemami. Z jednym , wielkim problemem. Z przeszłością, która wlecze się za nim cały czas, a on albo nie chce z nią zerwać, albo jest zbyt słaby. Cenię go za otwartość, że na wstępie dowiedziałam się o nieciekawym życiu. Jestem dla niego wsparciem, ale nie potrafię obdarzyć go bezgranicznym zaufaniem. Co zrobić ze strachem? Jak uwierzyć w drugiego człowieka, jeśli nie mam pewności, że on wierzy sam sobie? Jeśli tak naprawdę nie wiem, jaki jest....Bo wokół mnie  są słowa, słowa, słowa... Tylko słowa. I strach. 


Komentuj(7)

-------------------------------------------------------------------


Kolejna rozprawa o niczym. A może właśnie o wszystkim.
Notatkę dodano:2009-09-25 21:41:54

Minął dzień ciężki i męczący. Piątki przyprawiają mnie o ból głowy i tak już wpisany w moje życie wystarczająco. Stoję przed trudnymi wyborami. Decyzjami najwyższej wagi.Muszę teraz właśnie nadać mojemu życiu odpowiedni kierunek, by potem nie żałować niczego, by nie miec pretensji do siebie samej. Ciążą mi te zadania bardzo. Nie czuję się na tyle dojrzała, ażeby juz teraz decydować o swoim życiu, skoro wiem o nim jeszcze tak mało. Ktoś powie- przecież kiedyś trzeba zacząć. No tak. Trzeba. Tylko szkoda, że tak brutalnie ta dorosłość daje o sobie znać. Przykre, że ona już na starcie rzuca pod nogi kłody i zniechęca. Zabiera motywację. A przecież powinno być inaczej. Gdyby na samym początku było miło, ludzie mieliby znacznie więcej zapału i pozytywnej energii. Świat jest źle skonstruowany. Ja urządziłabym  to po swojemu. Teraz pozostaje mi odnaleźć złoty środek w swoim postępowaniu. Spełnić się, ale nie dać się zwariować. sprawić, że będę z siebie dumna, ale nie kosztem zdrowia czy innych ludzi. Jak to zrobić? Nie wiem jeszcze. Liczę, że w najbliższym czasie się dowiem.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Zrobiło się rodzinnie. Część II.
Notatkę dodano:2009-09-19 19:09:19

Kiedyś usłyszałam z ust znajomej osoby dziwne słowa. Mrożące wręcz krew w żyłach. Słowa, które moim zdaniem, dalekie są od prawdy. Słowa przesycone raczej żalem i tęsknotą niż wyrażające właśnie taki pogląd. Otóż ta osoba powiedziała, że nie ma miłości. Że ona w miłość nie wierzy . Miała na myśli uczucie między dwojgiem "obcych" sobie ludzi. Twierdzi, że jest zauroczenie, podniecenie, potem przyzwyczajenie. I tylko tyle. Że to tylko gra hormonów i nic więcej. Miłość może wsystępowac jedynie w relacjach rodzice- dziecko. Tutaj jest szczera w i w czystej postaci. I tylko to uczucie i na takiej płaszczyźnie można miłością nazwać. Chyba dlatego, że często tak właśnie życie wygląda ,bardzo duże wrażenie zrobiło na mnie jej "przemówienie". Osobiście nie chcę się z tym zgodzić. Nie mogę. Nie potrafię. Moje marzenia, pragnienia, myśli i stan ducha każą mi wierzyć, że miłość istnieje. Przykład obserwuję we własnym domu. Moich rodziców. Ludzi po przejściach, z bagażem doświadczeń, ludzi z problemami, z gorszymi i lepszymi dniami, ludzi zwykłych.Tak bardzo mi bliskich. I  kochających nie tylko mnie, ale i swojego wieloletniego kompana życiowego. Są w stanie zrobić dla siebie wszystko. Skoczyć w ogień. I tego nie da się wyjaśnić przywiązaniem. Ludzie, którzy znają się na wylot i akceptują nawzajem swoje wady. Poświęcają się sobie.  Są też rutyniarzami- nie mogę temu zaprzeczyć. Bo to chyba nieuniknione. Ale mimo rutyny wciąż odkrywają siebie na nowo. Paradoks? Nie. To Życie.

e836a2da05fd33aadf1dba02e018307f.jpeg

Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Trudno jest po prostu być.
Notatkę dodano:2009-09-17 22:08:06

To przykre, że to, co musimy robić, rzadko jest przyjemnością. Najgorsze, że nie tylko daleko tym zajęciom do przyjemności, to na dodatek potrafią spędzać sen z powiek. Jestem przytłoczona. Słaba. I czuję się niewiarygodnie mała. Z drugiej strony mam tak wiele marzen i pragnień. Póki co jednak, chyba potrzebna jest mi odpowiednia dawka energii, pozytywnej, rzecz jasna. Nie wiem, skąd ją czerpać. Okazuje się, że nie tylko potrzeba mi sprzątaczki, ale poszukać muszę życiowej studni. Miejsca, w którym odżyję. Źródła siły, od którego droga powrotna będzie miała zupełnie inny już wymiar.

Swoją drogą, najłatwiej usiąść i płakać, narzekać  To prawda, że czuję sie "miażdżona" przez życie i ludzi, a ogólniej rzecz biorąc-przez wszystkie zdarzenia życiowe. Ale.... Zawsze mamy jakieś "ale":] dobre "ale";] Mimo, że o takie "ale" w życiu trudniej. Trzeba mi przyznać, że  znajduję w tym chaosie, jakim jest to wszysko , czasem i jakąś pozytywną stronę. Dziś pozbyłam się jednego problemu- zdałam prawo jazdy. Oczywiście się popłakałam z tego wszystkiego , ale byłam tak szczęśliwa, że nic nie mogło mojemu nastrojowi zagrozić. Takich chwil chcę więcej. Chcę częsciej tańczyć z radości przed obcymi ludźmi na środku chodnika. Chcę częściej czuć, że to przecież dla takich chwil się żyje:]

Mojej brzozy nie widać już dawno:/ smutno mi z tego powodu. Żeby ją zobaczyć, muszę czekać cały rok.... Ale chyba warto.


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


"Szczęście przyjść chciało, lecz mroków się zlękło"
Notatkę dodano:2009-09-11 22:01:52

Przykro jest poczuć rozczarowanie. Dowiedzieć się, że osoba, którą się szanowało, poważało, która była dla nas autortetem ,nie liczy się z twoim życiem i sytuacją. Że nic tą osobe nie obchodzi, jaki masz problem, bo przecież ważne są  tylko jej sprawy, jej obowiązki. Najgorzej jest być traktowanym z góry. Egoistycznie i przedmiotowo. Tak jak całą resztę szarej masy, albo jeszcze gorzej-jak osobę, która wyrządziła komuś największą krzywdę, choć była tylko posłuszna.... Nie wiem, co się z tym światem dzieje. Zawiodłam się ostatnio niesamowicie. Było mi z tym  źle do tego stopnia, że nie mogłam spać, chodziłam roztrzęsiona i przerażona. I myslałam tylko o tym, jak zostałam potraktowana. Nie umiem niektórych wydarzeń zostawić za sobą,. przestać się oglądać za siebie.. przeszłość to historia. To moja historia- bo i moja przeszłość. Moje wspomnienia- nie zawsze miłe, nie zawsze barwne i niosące uśmiech. A siłę mają równie silną, a kto wie, czy nie większą. Tylko niestety działają inaczej. Powrot nieprzyjemnych myśli powoduje we mnie wewnętrzny wstrząs, jakby cała dusza była przemoknięta zimnym deszczem. Przepełniona szarymi , smutnymi chmurami. Wtedy nie pomaga nawet herbata w ulubionym kubku, ani zakopanie się pod kołdrą, by nie myśleć. Kawałek materiału nie jest w stanie nas odciąć od życia. Czasem nawet łzy nie mogą zmyć smutku , który siedzi gdzieś głęboko , a czas tylko usypia jego pokłady. Pewnie istnieje jakaś siła, która działa jak miotła , która wymiata brudny kurz doświadczeń z naszego umysłu. Tym może być miłość. Przyjaźń. Tym może być niesamowite wydarzenie. Tylko... Każdy wie, że kurz zbiera się znowu bardzo szybko, że jedno sprzątanie nigdy nie wystarczy. W życiu jest tak samo. Muszę wynająć dobrą sprzątaczkę.


Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


Żeby zobaczyć tęczę, trzeba dzielnie znieść deszcz...
Notatkę dodano:2009-09-05 20:19:52

Czasem dobrze jest przestać myśleć o tym, co siedzi gdzieś głęboko w nas, albo nawet jest tak bardzo na wierzchu, że aż razi po oczach. Dać spokój swojej biednej głowie, zrobić sobie przerwę od analizowania swoich kroków, tego, co się działo, co było, co może być. Przecież istotne jest tylko to, co tu i teraz ma miejsce. Dziś czuję młyńskie kamienie uczepione przy sercu. Ale nie mówię już o tym nikomu, bo jestem nudna. I nawet staram się udawać, że wcale mi to nie ciąży. Że tak być musi. Nigdy nie jest w życiu tak, jak marzymy, jakbyśmy tego chcieli. Trzeba przeczekać trudny czas, zacisnąć pięści, czasem i usta, by nie wypowiedzic czegoś w złą godzinę. Być cierpliwym, bo jak mówią, szczeście przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie. Jesteśmy zaskakiwani non stop. To możemy stwierdzić. I jeszcze to, że ciągle spadają na nas znienacka raczej złe wiadomości. Ale to nieprawda. Po prostu mało widzimy. Ja staram się otworzyć sobie szerzej oczy. Zakładam różowe okulary. Na pewno się przydadzą w nieciekawą pogodę;]


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Bleee
Notatkę dodano:2009-09-02 19:58:21

Chciałoby się napisać - dzień jak co dzień. A jednak nie mogę tego zrobić. Nie spało się do południa, nie leniło, zaczęło się życie, skończyło rumakowanie. Jestem przerażona nadchodzącym rokiem, tym , co mnie czeka. Już dziś zostałam odpowiednio przerażona maturą,  co bym nie zapomniała na jakim świecie żyje i co należy do moich obowiązków. Potrzeba mi trochę czasu, żeby sobie przypomnieć, jak ten cały mechanizm nazywany potocznie szkołą działa. Bo zdaje się, zapomniałam.  Będzie ciężko. Ale nikt nie obiecywał arkadii. A szkoda. Już mi brakuje wakacji, nie moge uwierzyć , że to już za mną. Pocieszam się, że tak wiele przede mną dopiero,nie tylko zgiełku szkoły ,ale i innych wydarzeń, sytuacji. Życie jest pełne niespodzianek, a ludzie są nieobliczalni. Więc mogę w duchu liczyć na ciekawy czas. Na brak nudy. Może na motywację istotniejszą niż sama matura...;]


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Wątki:

Moje książki

Licznik

Odsłon: 48744
Osób: 47614