Szufladkowe notatki czterdziestoparolatki
Zwolnij w codziennym biegu ,dostrzeż piękno chwili .

logo

UŚMIECHNIĘTA KARTKA Z KALENDARZA
Notatkę dodano:2013-03-19 21:42:21

 

Dzisiejszy mój dzień powoli chyli się ku końcowi , spokojnie było ,choć w szeregowaniu całkiem miło i radośnie. Taki lepszy od statystycznego , kolejny marcowy dzień. Przywitał mnie sypiącym obficie śniegiem , który powinien spowodować już przywyknięcie i nie wywoływanie żadnych emocji . Jednak ,za każdym razem ,budzi zdziwienie i powoduje zaskoczenie . Znowu ? Ile jeszcze?

Biorąc pod uwagę , dzisiejszą datę , czyli jakby nie było prawie koniec marca , dwa dni przed kalendarzową wiosną , kiedy oczekuje się już soczystości zawartej w pełni zielonych pąków , liczy się na żółte forsycje, ta otaczająca biel po prostu ciągle zaskakuje . Podchodzimy do sypiącego w nadmiarze śniegu z niedowierzaniem ,sceptycyzmem , złością , lub zupełnie obojętni ,jakby to nigdy miało się nie skończyć . Bywały dni dające nadzieję , wiosennie przygrzewające słońce powodowało pozbywanie się szalików i rękawic ,a teraz znów nadzieja utknęła w zwałach ciężkiego ,wilgotnego śniegu.

Nie chciałabym aby te moje notatki były kroniką meteorologiczną , jednak wzmianka niech ku pamięci pozostanie . Ciekawostka , wynik ocieplenia klimatu , dłuższa i śnieżniejsza zima .

Mój dzień jednak to nie tylko otaczająca pogoda i nudna aura , to także moje maleńkie radości . Zaczął się ten dzień od miłych słów ,które od zupełnie obcej osoby w moim kierunku przyszły . Rozjaśniły mój poranek , mile ukolorowały ,dalszy czas tego dnia ,może dzięki tym paru słowom był z góry skazany na sukces . Sukces ,który nie jest materialnym, namacalnym dobrobytem . Sukces może mieć też inne oblicze. Może być radością , irracjonalnym odczuciem wewnętrznej mocy i potęgi ,którą się odczuwa . Mało spektakularny sukces w samym sobie. Takie niewielkie odczuwanie bycia górą , bycia mocarzem , przepełnienie radością ,kiedy powoli wszystko wraca na swoje ,z dawien dawna utarte koleiny a my czujemy,że nie musimy z mozołem pokonywać trasy tylko z pełną fantazją poszusować troszkę w koleinach, troszkę pomiędzy . I wiemy ,że wszystko co zrobimy uda się , chandra nie przytłoczy do ziemi , skoki ciśnienia nie zburzą tego dobrego dnia. Mój synek powoli wraca do zdrowotnej normy , co też jest wielkim powodem do radości . Smutne oczka już mają te swoje iskierki , co by tu zbroić , gdzie namieszać .

Jeszcze wczoraj mały człowieczek , zły na cały świat , chorujący w typowo męski sposób , z wielką pretensją , że jak to się dzieje ja jestem chory a innych to ominęło . Nie ruszać ,nie dotykać, nie odzywać się ,bo ja cierpię . Baczność bo ja choruję , tańczcie wokół mnie i ulżyjcie w bólu. Mężczyzna i dziecko chorują podobnie , a może ta umiejętność jest wrodzona i dana odgórnie dla każdego osobnika tej płci . A kobieta patrzy na te cierpienia z niejakim politowaniem , uzbraja się w niezliczone pokłady cierpliwości i służy , i pomaga,leczy ,i współczuje bo cóż ona słaba płeć więcej może, kiedy niemoc dopadnie mocarzy ?

Dzień się kończy , a kto wie może jutro będzie jeszcze lepszy .

Kolejny dobry ,uśmiechnięty dzień, z taką nadzieją idę w tę ciemną noc .

 


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


OPOKA CODZIENNEGO BYTU.
Notatkę dodano:2013-03-18 20:40:12

Czasami jestem niczym nadmuchany do granic możliwości balon. Czuję w sobie wielkie możliwości , wielkie moce. I chyba w takich momentach powinnam siedzieć cichutko ,nic nikomu nie mówiąc cieszyć się w samotności tym swoim potencjałem . Ale jak to bywa ,próżność powoduje że dzielę się swoją radością i to błąd. W ramach przywrócenia do pionu ktoś z balonika delikatnie luzując węzełek spuszcza odrobinkę powietrza. Sił robi się mniej , powrót do normalności . Podobnie miałam wczoraj , czułam w sobie wiele mocy i pełne nabuzowanie samą pozytywną energią. Jednak opatrzność, która czuwa nad moją osobą, przywróciła do pionu w sposób brutalny i uderzający w najczulszy punkt każdej matki – w jej dziecko. Kiedy już wydaje się ,że wszystko jest normalnie , spokojnie i bez żadnych problemów coś musi namieszać , zburzyć stabilizację wprowadzając lekki chaos. Wieczór niewiele dawał symptomów do niespokojnej nocy , wszystko było normalnie normalne , tylko po to aby większy szok odczuć kiedy o północy dziecko boleściwie zakomunikowało ,że boli brzuszek i źle się czuje. I tak przez całą noc z niewielkimi przerwami na drzemkę . Jakaś wirusówka, rozregulowany proces trawienia ,niewielka odskocznia od normalności, burząca plany wolnego dnia, zmieniająca kolejne dni i ich zwykły harmonogram. Znowu trzeba kombinować , wprowadzać zmiany . Nie lubię , choć trzeba stawić temu czoło , trzeba naprostować coś ,co się pokręciło. Najbliższe dni już sobie z mężem poukładaliśmy ,zazębiają się nasze wolne , mijają obecności w domu . Mam nadzieję ,że trzy dni wprowadzą stabilizację i normalność. Ale o tym nie będę głośno mówić ,bo znowu jakaś siła usłyszy i znowu namiesza . W takich, lekko kryzysowych momentach cieszę się ,że nie jestem sama z problemem , że mam z kim dzielić smuteczek , a dzięki temu staje się on mniejszy. Jak wielką to dla mnie radością , jakim wsparciem , pomocą . Niby niewiele a ogrom , którym cieszę się ,bo trzeba zauważać tę drugą osobę ,jej obecność i doceniać ,może nie tylko gdy gorzej ale i wtedy kiedy nic nie zakłóca spokoju. Widzieć i cieszyć się ,że jest tuż obok , na wyciągnięcie ręki , na cichość szeptu . Zawsze ,kiedy potrzebuję wiem ,że jest i nie zawiedzie ,pomagając i będąc oparciem .


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


OSOBNIK ALFA
Notatkę dodano:2013-03-17 16:58:00

 

Już wróciłam po nieplanowanych wojażach . Moja niedziela minęła pod znakiem pracy , paru obowiązków ,które zaplanowane wcześniej cierpliwie czekały na moje wolne chwile. Złość , przeszła , wściekłość minęła ,realia zwyciężyły pokonując plany . Pożyłam przez chwilkę jadąc obwodnicą . Takie porównanie przyszło mi do głowy . Skoro życie może być drogą a czasami zmiany planów ,zamierzone czy też zupełnie nieplanowane powodują,że musimy z tej drogi zboczyć i przez czas jakiś jechać inną trasą ,która w efekcie i tak doprowadzi do celu ,to niech to będzie chwila jazdy obwodnicą , objazdem , czy też inną od wytyczonego głównego szlaku, boczną ścieżynką . Było ,przeszło ,minęło . Życie w swoim biegu nie toleruje stagnacji ,która mi jakoś ostatnimi czasy bywa niezbędna . Może nie do końca jest to stagnacja ,bo nie ma to być leżenie w gipsie ,unieruchomienie w jednym miejscu. Poruszam się , kontaktuję z ludźmi , żyję ,biegam , robię rzeczy przyjemne i obowiązkowe .Wszystko jest w tempie ,które nie daje czasu dla moich przemyśleń , zastanowień. Wiem ,że moje postrzeganie świata w tym niewielkim dotyczącym mnie kawałeczku dzięki temu dużo traci na swojej wartości. Normalne życie pozostawia w pamięci obraz mijającego czasu ,który wygląda niczym widok widziany z okien pędzącego pociągu. To co blisko niezauważalne , dalekie plany sunące wolniej ,jednak pozbawione szczegółów i postrzegania drobiazgów. W życiu lepsza byłaby wycieczka odbyta drezyną . Wolniejsze tempo dawałoby obraz , który byłby postrzegany szerzej , dawał czas na refleksje.

Coś mną dziś zawładnęły porównania i metafory. Widać taki dzień , który akurat tak każe siebie odczuwać . Generalnie pomimo leżącego śniegu , zimnego wiatru , wraz ze świecącym słońcem jestem otulona całkiem dobrym humorem . Może zła passa nastroju odeszła , przeminęła ,znikła a może czai się gdzieś za rogiem aby w najmniej oczekiwanym momencie wrócić i ponownie stoczyć ze mną walkę ,którą przecież i tak ja muszę wygrać . Osobnik Alfa w swojej rodzinie , więc i tak będzie w potyczkach z zaskakującą mnie melancholią . Może zaatakuje pierwsza , zepsuje nastrój, doprowadzi do smutku i żałosnych jęków, ale przegra z kretesem, bo mam siłę , mam moc i jestem pomimo czasowych wahań silna . Siłą,która jest we mnie ,niematerialna , nienamacalna ,moja własna.

 


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


PLANY SWOJĄ DROGĄ ,ŻYCIE SWOJĄ....
Notatkę dodano:2013-03-15 15:50:49

Irytacja , złość , wściekłość, stany ,których chciałoby się uniknąć a czasami zaczajone gdzieś za zakrętem życia czekają tylko na okazję aby dopaść i posiąść przez moment moją osobą. Jestem zła , wykrzyczałam z siebie tę złość a zarazem tkwi ona we mnie niczym drzazga . Moje plany na dalszą część wolnego dnia były zupełnie inne w założeniach niż obecnie będą w realizacji . Nie cierpię takiego stanu . Zdaję sobie sprawę ,że bywają różnice między planami a tym co nas spotyka ,jakkolwiek nie lubię . Trzeba ekwilibrystyki w przeorganizowaniu życia , zmienić teraźniejszość , zapomnieć o postanowieniach i dostosować się do rzeczywistości . Dziś jeszcze mówiłam jednej osobie o tym ,że czasami trzeba być giętkim niczym trzcina i proszę jak krótkiego czasu trzeba aby i mi los kazał się stać elastyczną i gumowatą. Miałam spokojne plany na wieczór , jakieś babskie maseczki na twarz , świeży lakier na paznokcie , serial w telewizji , chwile spokoju ,kiedy dziecko śpi a ja oczekuję na męża wracającego z drugiej zmiany. Aby zakończyć swój dzień buziakiem na dobranoc ,miłym słówkiem . Nie dane mi będzie . Tak jak nie dane będzie Kleszczykowi pójście na górkę z sankami . Mąż dzwoni ,że musi jutro iść do pracy .Ja przecież też idę . Na mojej głowie załatwienie opieki nad dzieckiem , wyjazd do babci . Nie ma babskiego kosmetycznego wieczoru, w łeb wzięło cały spokój i wszystkie plany. Zamiast wieczorkiem spokojnie wkleić notkę na bloga zrobię to teraz ,bo kolejne dwa dni będą bez netu ,bez kompa. A teraz pośpiech , załatwienie tego co trzeba załatwić , aby całkowity chaos nie pokonał mnie . Wyciszenie, uspokojenie ,inna koleina życia . Teraz nią trzeba przez chwilę pojechać . Tylko pytanie dlaczego pracownik musi zawsze a pracodawca zawsze tylko może . Może dać podwyżkę , może nas zwolnić , może być panem sytuacji i zmian w życiu osobistym tych co ciągle muszą . Muszą być dyspozycyjni,muszą zapomnieć o prywatnym życiu , muszą pracować za nędzne wynagrodzenie za które muszą utrzymać rodzinę .Muszą się dostosować i muszą ciągle tylko musieć ,a nie móc lub chcieć .


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


NORMALNOŚĆ W PROMIENIACH SŁOŃCA.
Notatkę dodano:2013-03-14 21:35:57

Dzisiejszy dzień od samego swojego zarania dawał nadzieję na niejaką odmianę . Rozwijając się powoli ,z pozoru niczym nie różny od poprzedników , stawał się zupełnie innym . Wczoraj wspominałam ,że dziś mam wolne od pracy zawodowej , to i zupełnie inny bieg tego dnia u mnie ma miejsce. Pomimo obniżonego poziomu chęci na jakiekolwiek działanie ,dokonałam cudu mobilizacji wyruszając tam ,gdzie odpoczywam i gdzie znajduję wytchnienie. Kto śledzi moje notatki wie ,że jednym z takich miejsc jest kryta pływalnia . Właśnie tam we wczesnych godzinach rannych się udałam . O tej nieprzyzwoicie normalnej dla mnie porze ,w oczach niektórych szaleńczo wczesnej , miałam okazję widzieć ,że noc już nie wykrada dnia . Noc ucieka szybciej, chowając się ze swoją ciemnością a zarazem ustępując miejsca jasnemu porankowi. Jeszcze parę tygodni temu o tej porze panowały ciemności a teraz już jasno ,co prawda nie rozświetlone jeszcze słońcem niebo , bez mrużenia oczu można patrzeć we wschodnią stronę . Jednak sam fakt tej jasności daje nadzieję na wyczekiwaną wiosnę . Pomimo leżącego śniegu , pomimo minus siedmiu na termometrze już bliżej niż dalej.

W miarę rozwoju dnia na niebie pojawiło się intensywne słońce, w blasku którego lśniły wiszące na obrzeżach dachów sople. Gdzie promyki były cieplejsze powodowały osuwanie się śniegowych czap z dachów i co jakiś czas z wielkim łoskotem spadało to na ziemię . Błękit nieba , skażony rozmazanymi obłokami ,które pewnie też coś zwiastują ,zionął optymizmem i dodawał radości .

Nawet wyjście z dzieckiem na sanki było przyjemnością i sprawiało sporą radość. Tak niewiele a zarazem ogrom . I choć zimno było wyraźnie odczuwalne, czerwony nos i zmarznięte policzki były tego wyraźnym znakiem , powrót do domu odbywał się z wielkimi oporami i jęczeniem małoletniego. Rozumiem ,przecież pamiętam czasy ,kiedy i ja byłam dzieckiem a rodzice wołali do domu zawsze w apogeum najlepszej zabawy. „Kleszczyk”(tak młodego w domu nazywam ,może kiedyś o tym napiszę ) dziś zjeżdżał z wielkimi sukcesami odległości więc i powrót do domu po tak udanej zabawie był nasiąknięty niechęcią . On w ciągłym ruchu , a ja bardziej w formie ostrzegawczego słupa ,więc szybciej zmarzłam i znudzona pragnęłam tylko ciepłego mieszkania i herbaty ,która ogrzeje i da zapomnienie otaczającej zimy pomimo połowy marca.. Moje okruszki tortu dzisiejszego dnia znikały powolutku , smakowały wyśmienicie . Zwykły spokojny dzień, dający radość każdemu z domowników ,choć będzie w natłoku kolejnych dni zapomniany i z biegiem czasu wymazany z pamięci . Jednak czy każdy nasz dzień musi być szaleńczo wart zapamiętania? Niech będą też takie ,które są tłem dla tych innych , lepszych ,gorszych ,które z jakiejś przyczyny zapamiętujemy i zostają w nas wyryte rylcem życia.


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


PLACEBO
Notatkę dodano:2013-03-13 19:01:22

Wczorajszy obraz starszego pana nie dał energii na kolejne dni. Jestem świadoma swoich mocy i sił, a zarazem ogarnięta przez lekki stan niechcenia. Może jest to efektem jakiegoś przemęczenia ,syndromem wewnętrznej potrzeby oderwania. Zdaję sobie sprawę ,z niemożliwości tego oderwania i wiem ,że mój stan podobnie jak bez żadnych symptomów się zaczął tak samo bezobjawowo minie. Amplituda mocy .Teraz osiągam jakieś niższe partie , wszystko przychodzi z mozołem , poszukuję wymówek ,a za jakiś czas będę góry przenosić bez niczyjej pomocy. Taka widać moja konstrukcja . Źle mi w takim stanie . Wiem ,że mogę dużo więcej ,że istnieje potencjał a zarazem jakaś blokada nie pozwala rozwinąć skrzydeł. Gdzieś pewnie ukryty jest zaczarowany guzik do odblokowania ,tylko ja nie wiem gdzie. Nie dostałam instrukcji jak ze sobą postępować aby poziom był wyrównany i najlepiej zgodnie z oczekiwaniami moimi i otoczenia – najwyższy.

A może ze mną jest podobnie jak z drzewami ,które potrzebują czasu odpoczynku przed kolejnym zazielenieniem się i bujnością rozkwitu. Jest czas siewu i czas zbioru. Czas odpoczynku i pora aktywności . Idąc dalej w takim toku myślenia można spodziewać się czasu biedy i bogactwa , zdrowia i choroby oraz każdego innego zestawienia przeciwności . Moja teoria zakłada ,że jeśli idzie o bogactwo to raczej nie jest mi ono pisane. Tu dla odmiany dałam wiarę w twierdzenie : kto ma szczęście w miłości ,tego omija w kartach. Czyli jeśli mam w miłości a tak jest , czuję się spełniona i szczęśliwa w tej dziedzinie ,to karty a dokładniej pieniądz mnie będzie omijać . Coś w tym musi być bo fakt faktem omija mnie i wygrana w totka i gotówka płynąca szerokim a nawet wąskim strumieniem. Tak bardzo uwierzyłam w to swoje fatum gotówkowo – miłosne ,że jeśliby jednak jakimś zrządzeniem losu padła dla mnie główna wygrana zaczęłabym ostro główkować czy czasami miłość się ode mnie nie odwróciła w swojej łaskawości. Może lepiej niech zostanie tak jak jest ,nie będę musiała się zbytnio zastanawiać czy coś się zepsuło ,czy wszystko jest w porządku.

Zagalopowałam się tematycznie zaczynając o jednym ,kończąc zupełnie czymś innym. Może jutro i pojutrze ,kiedy mam wolne od pracy ,będzie więcej czasu na spokojne przemyślenia .

A może powinnam sobie wmówić ,że te dwa wolne dni będą dla mnie oczyszczające i odradzające, brakujące ostatnio siły witalne. Postaram się dobrze rozpocząć te dwa dni , wyciszyć , nabrać dystansu , poobserwować . Może coś zupełnie po kobiecemu zrobię tylko dla siebie , dla dobrego samopoczucia ? Zobaczymy jeszcze przede mną te dwa wolne dni a już zaczęłam planować i kroić na kawałki niczym obiecujący wielkie doznania smakowe piękny tort. Oczami chcemy dużo a zbytnia słodycz nie pozwala na jednorazową wielką dawkę. Będę sobie te dwa dni dzielić okruszkami , aby przez cały czas czuć słodki a nie mdlący smak ,dający zadowolenie .


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


BYWA GORZEJ.
Notatkę dodano:2013-03-12 18:28:54

Zawładnęło mną uczucie przeogromnej ,zmęczonej działaniem apatii. Nie będę dramatycznie nazywać tego depresją . Byłoby to zbyt wielkie przerysowanie a zarazem przekreślenie moich wewnętrznych możliwości do pokonania tego przykrego stanu. Nie chce się chcieć. Takie zmęczenie ,które najlepiej czułoby się pod ciepłym kocykiem lub w promykach naturalnego słoneczka. Takie ,które gdzieś by znikło jeśliby mogło sobie pozwolić na antrakt w zwyczajnym życiu. Może ta recepta to tylko taki mój wymysł , chęć oderwania od tego co każdego dnia jest takie samo, co niczym nie zaskakuje , spodziewalne , obłe emocjonalnie. Pobudka , praca , dom ,sen przeplecione codziennymi jednostajnie podobnymi czynnościami . Tu jakieś pranie ,tam jakiś obiad, kolacja, mijanie , cierpliwość lub jej brak do dziecka. Normalność , bez posmaku inności. Każdy dzień podobny do poprzedniego i każdy dający odbicie następnemu. Bieg , tempo, przyzwyczajenie. Wyłączanie myślenia ,że gdzieś tam jest inaczej ,ktoś zamiast brodzenia w śniegu o konsystencji kaszy ,wyleguje się pod palmą nie zauważając daru ciepła i egzotyki. Może też przywykł do swojej ,jakże innej od mojej codzienności. A może też o zgrozo narzeka na swoje warunki bytowo pogodowe , podobnie jak ja. Muszę wyłuskać w tej swojej codzienności coś co spowoduje ,że nie stanę się jęczącą na wszystko i negatywnie oceniającą każdą chwilę i każdy moment. Jak się nie ma co się lubi … no właśnie trzeba polubić , a nie widzieć same ciemne strony.

   W dzisiejszym szybkim marszu z pracy na przystanek , a dzięki mojemu przewoźnikowi na drugi koniec miasta , starałam się wypatrzeć coś co doda mi pozytywnego nastawienia . Przeszłam trzy czwarte drogi i straciłam nadzieję , myślałam ,że pozostanę w takim czarnym humorze i pesymistycznym nastroju. Patrzyłam i nie widziałam ,nie mogłam pozwolić sobie na przestój , zwolnienie tempa . Krok musi być wyrównany i miarowy , mam wszystko wyliczone co do minuty. Muszę zdążyć a zarazem chcę coś wypatrzyć . I pomimo tego pośpiechu ,udało się . Szłam jedną stroną ulicy ,mijali mnie ludzie ,na których nie było sensu się koncentrować ,każdy taki jak ja . Mijani przechodnie bez znaczenia. W pewnym momencie na chodniku po drugiej stronie ulicy dostrzegłam kogoś ,kto zatrzymał na sobie mój wzrok. Starszy mężczyzna idący powolutku , wsparty o lasce , wydawał się zagubiony . Mozół niedołężnego kroku , wyprzedzany przez wszystkich mijających go przechodniów , sam w tym niewielkim tłumie. Chodzenie najwyraźniej sprawiało mu trudność , może gdyby aura była bardziej sprzyjająca i warunki ku temu ,usiadłby i odpoczywał. Nie wiem , a może pomimo możliwości wytchnienia ,szedłby dalej ,nie trzymając ogólnie przyjętego szybkiego tempa . Wbrew logice szybkiego tłumu on nie zważając na swoją tamującą ruch osobę ,szedł tam, gdzie sobie zaplanował ,do celu , bez pomocy ,bez wsparcia na obcej ręce, ze swoją przyjaciółką laseczką ,nie poddając się i nie użalając nad sobą . Starszy,obcy człowiek nie narzekający na swoje niedołężne ciało szedł , z wielkim wysiłkiem do jakiegoś celu .

    Jakie moje prawo narzekania , w konfrontacji z tym obcym panem? I nad nim i nade mną takie samo niebo , ten sam prószący drobny śnieżek wilgoci nam twarze, tak samo śliska nasza droga do celu , zimne powietrze uciążliwe dla niego bardziej pewnie niż dla mnie . Jego ciało chce ,choć nie zawsze już może a ja mogę a chcenia zabrakło . Czyżbym była tak mizernym prochem ,że starszy pan silniejszy ode mnie w swojej desperacji do życia niż ja ? Otrząśnij się dziewczyno i przestań narzekać bo możesz , masz czas ,choć nie wiesz ile , masz młodość , siły więc nie doprowadzaj do tego ,żeby twój środek był niczym ten staruszek , niedołężny i słabiutki .


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


ŻALE PO MINIONYCH SZANSACH
Notatkę dodano:2013-03-11 19:54:02

Dwa wolne od pracy zawodowej dni rozleniwiły mnie , spowodowały stanowcze "NIE " dla notatek . Zrobiłam sobie Dzień Dziecka . Nie zaglądałam ,nie chciało się ,otoczona lenistwem , które osaczało z każdego kąta , wymyślało wymówki . Powrót zimowej aury też nie sprzyjał aktywności . Niechciejstwo .To stan,który mnie ogarnął i pokonał. Podźwignięcie się nie będzie łatwe. Trzeba znaleźć motywację . Euforia ,która mną rządziła przez minione dwa – trzy miesiące , stała się czasem przeszłym. Szkoda, fajny stan ,kiedy przepełnienie endorfinami ,które popędzają do działania , rozpromieniają twarz bezprzyczynowym uśmiechem, dają moce do różnych zachowań sprawiających radość i ciągła siła na wszystko . Nie wiem jak wrócić do tego emocjonalnie rozgrzanego stanu bo podobał się i mi, i mojemu mężowi. Może powinnam sprawdzić jakieś biorytmy , jakieś wróżby .Nie do końca wierzę w podobne sprawy. Jestem sceptyczką , niedowiarkiem . Dlatego też wróżki i hiromanci nie mają szans na wyciągnięcie ode mnie za pomocą sms gotówki ,która szerokim strumieniem zaleje ich ,a mnie zuboży . Realistka ,która czasami chciałaby aby ktoś dał nadzieję , która się sprawdzi ,która doda sił do działania. Dobra wróżba potrafiłaby rozwiać pesymizm , natłok szarej codzienności . Byłaby drogowskazem, wyznaczającym kierunek ku któremu powinniśmy się udawać aby spełniona przepowiednia mogła uszczęśliwić. Tylko jak uwierzyć ,skoro wewnętrzny głos na każdą wróżbiarską sugestię mówi stanowczo :nie wierz , kłamią , wymyślają ,to nie prawda. I tak te dwie sprzeczności targają podbnie jak przy tym : i chciałabym i boję się .Ilu rzeczy w życiu nie czynimy ze strachu ,że się nie udadzą , że ktoś moją klęskę wyśmieje. Nie robimy a później przychodzi refleksja , zastanowienie i czasami żal, że się nie dało szansy i sobie i losowi. Bywa ,że staje się za późno, Miniony czas nie daje drugiej szansy. Sytuacje się nie powtarzają ,momenty do wykorzystania bezpowrotnie odchodzą . A w nas pozostaje odczucie niespełnienia . Jestem taką wielokrotnie zastanawiającą się zanim coś zrobię , nie robię pod wpływem impulsu . Im więcej myślę ,tym częściej w efekcie nie czynię . Po głębokim zastanowieniu dochodzę do wniosku,że nie ma sensu ,że to głupie , nie warte zachodu ,ktoś negatywnie oceni i mnie ,i czyny. Nie robię a później przychodzi refleksja mogłam ,przecież to nie było trudne ,udałoby się ...Jest za późno. Szansa oddaliła się ode mnie ,nie jest już w moim zasięgu ,możliwość nie wróci. Zostaje żal niespełnienia.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


ZWYKŁA ŁATA.
Notatkę dodano:2013-03-09 19:07:00

Wolne od pracy zawodowej dni dają szansę na więcej doznań,więcej wydarzeń . Możliwości ,które są a zarazem odkładane na bok stają się niewykorzystane. Dzień pracy ze swoimi wyrwanymi godzinami z góry jest na straconej pozycji . Jednak ten wolny dzień w którym zwykłe obowiązki forują się na pierwsze przed przyjemnościami miejsce, wcale nie jest godzien bycia ważniejszym czy lepszym od dnia pracy zawodowej. Czekają czynności ,które nie znalazły czasu dla siebie w innych terminach, ich cierpliwość musi być nagrodzona doczekaniem się spełnienia. Choćbym udawała ,że nie widzę , nie muszę ,one gdzieś schowane lub wystawione na ludzkie oczy są . Na nic moja ucieczka w inne sprawy , zajęcie się czymś zupełnie odmiennym. Dziura na kolanie spodni mojego syna cierpliwie czeka na swoją kolej. Nie ma czasu na czekanie zbyt długie ,bo dziecko rośnie , i pomimo cierpliwości ,czas na te spodnie może się skończyć .Staną się za małe i sens łatania staje się bezsensem . Co masz zrobić jutro …..

Mam jak każdy ,czynności ,które lubię robić i które przeszywają mnie niechęcią .Pomimo całej gamy manualnych uzdolnień są i powodujące zupełną awersję i niejakie opory . Zmuszam się , robię ,choć nie lubię . Jeślibym robiła to nawet bez przyjemności , zupełnie obojętnie bez odczuwania niechęci to już byłby spory sukces. Ta przykładowa łata na spodniach to właśnie taka znielubiona czynność . Nie do końca jest tak ,że igła i nici to prześladujące mnie fatum. Czynność , do której te przedmioty zostaną użyte bywa tolerowana jak haftowanie , obojętna jak aplikacja i zupełnie negatywnie odbierana zwykła łata na spodniach. W teorii niczym nie różni się aplikacja od łaty a jednak w moim odczuciu to dwa brzegi jednej szyciowej przepaści. Z jednej strony osiągam coś niepotrzebnego , ale dającego wrażenia jakiejś estetyki i mogę robić bez wstrętu. Druga ,niewiele odmienna czysto funkcjonalna , prozaiczna łata budzi już niechęć .

Mogę siedzieć godzinami nad haftem , dziubać ,niszcząc wzrok i marnując cenne minuty a zarazem stwarzając rzecz ładną ,choć bez której się obejdę. A już zszycie elementów wydzierganego swetra trwa niejdenokrotnie dłużej niż samo robienie na drutach.

Nie wiem dlaczego tak się dzieje, nie znam przyczyny ,choć skutki znam doskonale.

Odgórnie dostałam wiele talentów , jednak czegoś nie dopracowano przy ich rozdziale. A może to miała być taka wędka dająca mi szansę na rozwój kolejnych talentów : cierpliwości i wytrwałości ?

Mam świadomość swoich mankamentów. Poznałam swoje wady i zalety ,nie ukrywam ich ale też zbytnio się nimi nie obnoszę .

Na dużo stać mnie z ławością a na więcej z większym wysiłkiem .

Choć bywa i tak ,że na maleńką łatę wysiłek musi być spory.

Wysiłek samozaparcia w robieniu nielubianego.


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


SPEŁNIENIE KOBIECOŚCI
Notatkę dodano:2013-03-08 19:07:56

Dzisiejsza moja obecność mam nadzieję będzie bardziej stonowana. Sama nakieruję swoje myśli w lepsze tory . Poranek nakarmię optymizmem. Dzień rozpocznę uśmiechem, rozgarnę w wyobraźni padający deszcz aby ten czas stał się piękny i wart zapamiętania.

Data dzisiejsza budzi różne skojarzenia i emocje lub zupełny ich brak . W dobie równouprawnienia powstają męskie odpowiedniki typowo kobiecych świąt. Jest dziś dzień kobiet ,to za dwa dni w celu zrównoważenia i braku dyskryminacji ,ktoś wymyślił też święto dla mężczyzn. Może w czysto komercyjnym celu, aby opchnąć nadwyżki towarowe produktów dla panów . Wiadomo kobieta będzie obdarowana dziś, to za dwa dni będzie się rewanżować swojemu mężczyźnie . Ale nie będę wnikać w to co dopiero za dwa dni. Dziś ja mam swój przedsmak święta. Czy je obchodzę ? Czy lubię ,toleruję ? Dla mnie to dzień jak każdy inny. Jeśli ktoś złoży życzenia , uśmiechnie się do mnie akurat taką okazję mając w zanadrzu , przyjmę bez buntu i feministycznego niezadowolenia. Jestem kobietą , cenię swoją kobiecość , mam przekonanie o jakiejś swojej wartości. Dzięki byciu kobietą mogłam skosztować smaku macierzyństwa. Byłam kolebką nowego życia ,które stawało się we mnie i dzięki mnie. Nie będę wnikać w rolę mężczyzny w samym akcie tworzenia czy też późniejszych etapach. Ograniczę się do swoich przemyśleń i refleksji o byciu kobietą . Ta akurat możliwość dana odgórnie przez naturę ,czy tego chcemy czy też nie,stawia przedstawicielki mojej płci na pewnym ,odrobinę wyższym poziomie możliwości. Możliwości , z których skorzystamy albo je zignorujemy ,dokonując innych wyborów swoich życiowych dróg. Można postawić na innego konia w tym życiowym wyścigu . Na karierę ,na pieniądze ,na bogatego mężczyznę u boku . Nie jest to wynalazek mojej płci , to też możliwość do wyboru. W dobie złagodzenia obyczajów , maskulinizacji kobiet , możliwości poszukiwania bez konsekwencji tak zwanej „pomsty do nieba” kobiety wyzwalają się od stereotypów i szukają , odnajdują ,spełniają się na różnych poziomach i w różnych wyborach. Osiągają wiele ,spełniają marzenia , plany, ciągle będąc kobietami . Taki ich wybór . Ja idę inną drogą , bardziej standardową , konserwatywną ,choć nie pozbawioną mojego w niej spełnienia. To był mój wybór , który dzięki takim akurat kolejom losu oraz mojemu charakterowi się dokonał . Nie jestem stłamszoną kurą domową ,bez możliwości stanowczego głosu w moim związku. Współdecyduję , czasami mam głos decydujący , nie czuję się słabszą płcią. Choć bywa ,że czuję się silniejsza i mocniejsza od mężczyzn. W swoich oczach ,nie obnosząc się z tymi odczuciami ,ani nimi nie epatując. Wystarczy ,że ja wiem , i mam tego wewnętrzną świadomość.

Moje bycie kobietą bywało niejednokrotnie dyskryminowane. Bo facet z samego założenia jest lepszy w oczach niektórych ,więc trzeba go jakby awansem nagrodzić . To ,na co ja musiałam ciężko pracować , aby udowodnić swoją przydatność, mężczyzna zdobywał samym faktem bycia mężczyzną .Stawiało go to już w przedbiegach, na pozycji lekko wysuniętej do przodu. Stereotypy i schematy spod których ciężko kobietom się wyrwać , choć pogodzenie się z nimi nie jest łatwe. Może dlatego w swoim samozaparciu czasami mówimy :stop, już mi się nie chce ciągle udowadniać . Wiem dla samej siebie ,że jestem lepsza i to mi wystarczy.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Wątki:

Licznik

Odsłon: 162842
Osób: 145297