Tak dobrze, że aż źle
spotkania z Jolantą Kwiatkowską

logo

Zamiast myśleć – zapraszam
Notatkę dodano:2013-02-25 14:02:27

Dziś zamiast myśleć – zapraszam. Przez kilka dni posiedzę sobie w wygodnym fotelu na granice.pl. Czajnik z wodą, herbata i kawa w pogotowiu. I tak sobie będę wygodnie siedzieć i czekać na Ciebie, i Ciebie… I na Ciebie też. Gdy znajdziecie chwilę i ciutek ochoty, wpadnijcie tutaj - KLIK!, by porozmawiać o wszystkim, czyli o grzybach, rybach i… lwybach też. Niestety, wejście jest płatne. Kosztuje 1 (słownie: jeden) uśmiech :) Gdy będzie w dużym nominale, wydam resztę!


Komentuj(9)

-------------------------------------------------------------------


Poziom szajby...
Notatkę dodano:2013-02-13 14:14:35

   W pierwszych słowach mojego listu do Was donoszę, że jestem zdrowa czego i Wam życzę. I proszę się nie śmiać, tak się często zaczynały kiedyś listy a pamięć mam dobrą. :D

   W drugich dziękuję wszystkim, którzy głosowali na Dorotkę. "Przewrotność dobra" została najlepszą w prozie polskiej.

 

A teraz o - szajbie.

 

  Moją olbrzymią wadą jest idiotycznie chorobliwa dociekliwość. Pytałam siebie: "Co to jest tak naprawdę odpowiedź rzeczowa?”. Nie chcąc się przemęczać napisałam do wybitnego uczonego będącego w zasięgu ręki. Wpisałam w prof. Google  – rzeczowość. Wyskoczyło mi parę linków. Przeczytałam: „Nowa rzeczowość”, także „Realizm Magiczny” i szybko wyłączyłam komputer, żeby nie dostać większej szajby. Poziom mojej jest stanowczo wystarczający, żeby dla własnego dobra zaakceptować siebie taką, jaką jestem. Tym bardziej, że samoakceptacja nie oznacza braku wad, bo pozwala na zmianę tego, co nam się w sobie nie podoba. Pozwala a nie zmusza. Dlatego nie skorzystałam z łaskawego przyzwolenia. Wierzę w dobre intencje moich wad, więc nie zamierzam w sobie ani niczego, dodatkowo ani nic - zmieniać.

 


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Dlaczego, mówię że kocham…
Notatkę dodano:2013-01-31 18:45:11

 

Ci, co nie czytali „Przewrotności dobra” pytają mnie, dlaczego o tej książce mówię mało. Najczęściej dwoma słowami: „Kocham Dorotkę”. Podobno, to nieprofesjonalne pisać czując emocje. Płakać i śmiać się razem z opisywanym bohaterem. Klnąć i przytulać bohaterkę. Na szczęście wiem, że żadna ze mnie profesjonalistka.

 

Pokochałam Dorotkę:

- za emocje, które mi towarzyszyły przy spisywaniu jej historii.

- za to, że wywołała do tablicy tyle różnorakich pytań,

- za to, że nie podpowiedziała żadnej odpowiedzi.

 

Dzięki temu nadal jest przy mnie, ze mną i we mnie.

 

Bardzo mnie cieszy, że i Ci, którzy przeczytali „Przewrotność dobra” mają podobne odczucia jak ja.

 

-  „Ma siłę, która przyciąga niczym magnes. Nie sposób się od niej oderwać. Nie sposób powstrzymać nasuwających się refleksji. Poproszę więcej takich książek, które rozbijają emocjonalnie na maleńkie kawałeczki”.

 

- „To lektura nie tylko dla pań, ale z pewnością dla czytelników dojrzałych. Pełna emocji, kontrowersji, dobra i zła. Dokładnie taka jak życie...”.

 

- „Nie niesie prostych, powierzchownych przyjemności, nie otula samozadowoleniem. Przeciwnie - drażni, jątrzy, szturcha pytaniami. Każe przystanąć i zastanowić się nad motywacjami spotykanych w życiu ludzi, i nad własnymi "dobrymi" uczynkami. Po prostu - jest dobra w... przewrotny sposób”.

 

- „Autorka w mistrzowski sposób pokazała losy tej kobiety. Nie umoralnia, lekkim językiem, delikatnie szkicuje sytuacje. Pokazuje głębię psychologiczną człowieka w finezyjny sposób. Uwidacznia tę cienką linię, która istnieje między normalnymi relacjami z ludźmi, a manipulacją. Jednocześnie wykazuje wiele empatii”.

 

- „Ta książka chyba na trwałe wyryje się w mojej pamięci, raczej nie powinnam tego pisać, ale autorka zrobiła mi "pranie z mózgu". Początkowo prowadziła mnie utartą ścieżką, trzymała za rączkę i pozwalała uczestniczyć w życiu Dorotki, aż nagle puściła tę rękę, a ja zaczęłam topić się w tej historii”.

 

- „Od dawna szukałam książki, która wbiłaby mnie w fotel i nie pozwoliła abym choć na chwilę mogła przerwać jej lekturę”.

 

- „Pisarka rozpoczyna świetną grę z nami…. Grę intelektualną i przemyślną. Manipuluje naszymi emocjami, wodzi nas po etycznych meandrach… Miota naszymi emocjami jak jej się żywnie podoba. Motamy się w ocenach, zmieniamy nasz stosunek do Doroty –naprzemian wielbimy, współczujemy i … wątpimy… ale wątpimy na krótko…”.

 

- „O "Przewrotności dobra" można dyskutować w nieskończoność, każda strona rodzi nowe pytania, skłania do przemyśleń i refleksji”.

 

-„Powiem krótko – zaparło mi dech. Za sprawą Doroty, bohaterki książki Jolanty Kwiatkowskiej Przewrotność dobra, zostałam najpierw skutecznie wbita w fotel i wprawiona w bezruch, a następnie poddana wieloetapowej obróbce”.

 

- „No i muszę przyznać, że mało która książka sprawia, że nie potrafię się zdecydować jednoznacznie powiedzieć czy i się podoba czy nie”.

 

 

- „Powieść należy do literatury, którą czyta się więcej niż raz, podczas każdego kolejnego czytania odkrywa się coraz to nowe rzeczy”.

 

- „Dorotka rozkawałkowała mój świat na atomy
szafą
Calineczką
księdzem
gmeraniem w gaciach
zamrażanym żarciem
dobrem i złem
prawdą i kłamstwem
zaciskaniem zębów
itd.”.

 

To cytaty z kilku recenzji zamieszczonych na lubimy czytać. Recenzje i ich autorzy pod tym linkiem:

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/139012/przewrotnosc-dobra

 

 

Trzy lata czekania, by znalazło się wydawnictwo chcące wydać tę książkę – to trzy lata mojego przebywania z Dorotką dzień w dzień. Nie dziwcie się, że o tej książce, mogę mówić tylko tak: „Kocham Dorotkę”.

 

 


Komentuj(8)

-------------------------------------------------------------------


Dziękuję i proszę
Notatkę dodano:2013-01-30 19:42:54

 

Jeszcze dziś do północy trwa głosowanie na książkę roku 2012 (plebiscyt serwisu granice.pl). 

 

Tym, którzy już zagłosowali na „Przewrotność dobra” – dziękuję. Tych, którzy jeszcze chcą, proszę żeby się zmieścili w czasie.

 

Głosować można na stronie www.ksiazkiroku.pl

 


Komentuj(6)

-------------------------------------------------------------------


Przepis na bestseller.
Notatkę dodano:2013-01-15 15:05:46

Moda wraca. W literaturze – też. Przepis na bestseller jest prosty. Wystarczy sięgnąć do bajek. Bajki nadal królują. Takie jak „Królewna śnieżka i siedmiu krasnoludków” czy „Kopciuszek” - też.

            Pieniądze leżą na ulicy. Wystarczy się po nie schylić. W przypadku literatury jest to bardzo proste. Z królewny należy zrobić niewinną dziewczynę, co to chciałaby i boi się. Z siedmiu krasnoludków – bandziora, gangstera, zbira, przestępcę, mafioso, członka mafii i bossa. Dziewczynę – albo porywają, albo „agent” rozkochuje w sobie, albo przyuczają do bycia miss wszelakich usług. Wzorując się na „Kopciuszku” główna bohaterka ta sama. Bohater to np. biznesmen, któremu majątek brzydkiej, ale starej już żony pomógł w zdobyciu przepustek (złote karty, wypasiona bryka i nie tylko) do realizacji swoich „młodzieńczych” marzeń o fantastycznym seksie z młodziutką liliją. .  

 

            Tak naprawdę nie ważne jest co i gdzie będzie się działo. To można opisać na kilku stronach. Cała reszta jest najważniejsza. To trzeba wszystko opisać szczegółowo według najprostszej instrukcji znanej np. z piosenki Kabaretu Starszych Panów:

Katuj!
Tratuj!
Ja przebaczę wszystko ci jak bratu.
Męcz mnie!
Dręcz mnie
Ręcznie!
Smagaj, poniewieraj, steraj, truj!
Ech, butem,
Knutem,
Znęcaj się nad ciałem mem zepsutem!
Za cię,
Dla cię
W szmacie
Ja
pójdę na kraj świata,
Kacie mój!”.

 

            Opisać należy z detalami, tak by czytelnik śledząc krok po kroku  poczynania dwojga (lub więcej) bohaterów miał wytrysk krwinek czerwonych na twarzy, potu na całym ciele, drgawek i tu i tam, napięcia tego, co powinno się napiąć i  wcześniej czy później, z pomocą własną lub bez, przeżył szczyt orgazmu.  W przypadku braku własnych doświadczeń można posłużyć się Internetem.

 

            Może ktoś mi zarzuci: „Ale to już było……” opisane wszystko, we wszystkich możliwych wariantach i na wszystkie możliwe sposoby. Temu komuś powiem: „Milcz waść, wstydu oszczędź”.

 


Komentuj(6)

-------------------------------------------------------------------


Podsumowanie postanowien 2012r
Notatkę dodano:2012-12-28 14:41:06

            Przyszedł czas na podsumowanie moich postanowień noworocznych 2012r. Wklikanie je na blog (str 7) zobowiązuje do rozliczenia się klikająco. Tym bardziej, że przyznałam się, że nic mi do głowy nie przychodziło, więc spisałam te podsłuchane, podpatrzone i zapamiętane, żeby wybrać coś dla siebie.

Wybrałam:

 - Już więcej nie zapalę.

   Obiecałam, już nigdy (to znaczy w nowym 2012 r) nie zapalać światła tam, gdzie mnie akurat nie ma.

 

Dotrzymałam. Na pewno, dotrzymałam. Tam gdzie mnie nie było - niemożliwością było zapalić, nie tylko światła.

 

- Będę się zdrowo odżywiać

Wiedziałam, że dla zdrowia muszę wrzucić na ruszt kalorie i: białko, węglowodany, tłuszcze, witaminy, minerały i sporą ilość popitki. Postanowiłam: „Jesz samo zdrowie, czyli to, co masz na talerzu”.

 

I tego się trzymałam, nawet wtedy, gdy nie jadłam z talerza.

 

- Nie zajdę w ciążę.

Dotrzymałam i tak jak mówiłam od razu, beż żadnego wysiłku z mojej strony.

 

            Postanowiłam, nie mieć żadnych nowych postanowień na 2013r. Co łatwo przychodzi, daje tak wiele radości, że nie mogę się tego pozbawić.


Komentuj(5)

-------------------------------------------------------------------


Czasem jestem stała.....
Notatkę dodano:2012-12-21 13:44:13

      Mówią:kobieta zmienną jest” a ja dodaję: „Wtedy, gdy chce”. W tym, czyli życzeniowym przypadku, jestem stała.

 

         Nie życzę dużo szczęścia ani dużo zdrowia, a już na pewnie nie mogę szczerze życzyć nikomu wszystkiego najlepszego z okazji….

I to wcale nie dlatego, że nie bo nie! Dlaczego wklikałam dawno. Jest na stronie  8.

         Nadal, trzymając w ręku kieliszek „Jesiennego koktajlu” wszystkim, bliskim i dalszym, znajomym i nieznajomym, wirtualnym i w realu – przy

okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia i zbliżającego się Nowego Roku (2 w 1 dziś na czasie) we wszystkie dni życzę:

- zdrowia tyle, żeby mieściło się granicach normy wiekowej i płciowej.

- szczęścia tyle, żeby móc cieszyć się każdym nowym dniem i przynajmniej paroma nocami  …(wedle indywidualnych upodobań i możliwości)

- i żeby do opisu swojej sytuacji, od materialnej do duchowej, mogli używać samych pozytywnych przymiotników i to w stopniu najwyższym, czyli „podiumowym”.

 

         O tym, że są to życzenia najszersze, niech świadczy fakt, że sobie życzyłam i nadal życzę tego samego. 


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


"Świąteczny" nastrój...
Notatkę dodano:2012-12-15 12:12:35

Świąteczny nastrój coraz trudniej mi się udziela. Składając życzenia lubiłam życzyć nawet obcym ludziom: „By Twoje, Wasze, życzenia się spełniły”. Niedawno w telewizji usłyszałam słowa starszej kobiety: „Modlę się, żeby ich szlag trafił”. Wczoraj pana, który zadzwonił do programu by powiedzieć: „Życzę mu śmierci”. Podpowiedzi na poprawienie sobie nastroju typu” „Nie zabijaj karpia, kup płaty” wcale mi nie pomagają.

            Święta tuż, tuż…


Komentuj(8)

-------------------------------------------------------------------


Diagnoza dzięki mediom.
Notatkę dodano:2012-12-03 15:33:29

      Dziś usłyszałam w telewizji: „Dobry biznes jest wtedy, gdy obie strony są zadowolone”. Ucieszyłam się. Hurra, wreszcie wiem, co jest ze mną nie tak, że ja nie myśląc o biznesie jestem zadowolona. Już miałam sobie postawić za dzień dzisiejszy duuuuży plus, gdy któraś z moich klepek wyklepała trzeszcząc przy tym niemiłosiernie: „Wszyscy są niezadowoleni ze wszystkiego. I Ci, i tamci i nawet inni”. Trzęsącymi się rękami postawiłam duuuży minus. Nie muszę klikać, że patrząc na bilans zerowy byłam niezadowolona do potęgi. Do czasu, gdy przypomniałam sobie o cudownym antidotum na wszystko: „prawie”.

     Prawie wszyscy – prawie ze wszystkiego. Ja - na pewno nie mieszczę się we „wszystkich” chociażby, dlatego że z żadnym, tym bardziej dobrym biznesem nie jestem na – ty. Postawiłam plus za prawie. A co tam, co będę sobie żałować. Dostawiłam za drugie – prawie. I tak z dzisiejszego dnia jestem bardzo zadowolona. 


Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


Musiałam "ukraść"......
Notatkę dodano:2012-11-16 13:10:36

Czasami słyszę od czytelników: "Czy możliwe jest, by jedną rodzinę spotkało tyle życiowych zapętleń?". Tekst, który tu wklejam, niech będzie odpowiedzią. :)))

 

Psychiatra:

- Niech mi pan powie dlaczego pan tak pije?
- Zaraz spróbuję wyjaśnić panu przyczynę. - Odpowiada roztrzęsiony pacjent.
- Zakochałem się w pewnej wdowie, która miała dorosłą córkę. Ożeniłem
się z tą wdową i niedługo potem mój ojciec ożenił się z moją pasierbicą.
W ten sposób moja żona i ja staliśmy się teściami dla mojego ojca. Za jakiś czas moja macocha, to znaczy córka mojej żony, urodziła syna. Ten chłopiec stał się automatycznie moim bratem, ponieważ był synem mojego ojca.  Ale ponieważ jest równocześnie synem córki mojej żony, więc moja żona stała się jego babcią, a ja stałem się dziadkiem dla mojego brata. Niedługo potem moja żona urodziła syna, który stał się szwagrem dla mojego ojca.
Starsza siostra mojego syna jest równocześnie jego babcią, ponieważ mój ojciec jest jego dziadkiem. Mój ojciec jest więc szwagrem mojego dziecka, ponieważ jego siostra jest żoną mojego ojca. Ja jestem wobec tego bratem dla mojego własnego syna. Mój syn jest mojej babci bratankiem, a ja jestem dziadkiem dla samego siebie. Stałem się więc bratem dla mojego ojca, ale jednocześnie jestem synem i ojcem dla niego. Moja żona jest moją macochą, matką, szwagierką i przybraną siostrą. A a jestem ojcem i synem dla samego siebie.

 
- Rozumiem. - Odpowiada psychiatra. – Niech pan pije dalej.

 

A gdybym tak w powieści "Proste życie" rozwiodła go z wdową. Pasierbicę z jego ojcem. Ich poprowadziła do ołtarza i............

"Moda na sukces" to byłby pikuś :DDD

 

 


 


Komentuj(4)

-------------------------------------------------------------------


Licznik

Odsłon: 1958646
Osób: 1776802

Na Facebooku

Jolanta Kwiatkowska

jkJolanta Kwiatkowska

Urodziłam się jako płeć żeńska.
(tak było napisane kopiowym ołówkiem na opasce).
Dziś jestem kobietą (dla ułatwienia dodajmy, że o wiek tej płci nie wypada pytać).
Nie zdobyłam żadnego szczytu.
Nie odkryłam żadnego lądu.
Wielu innych nadzwyczajnych rzeczy nie zrobiłam.
Odeszli Ci, którzy mnie kochali i których ja kochałam.
Urodzili się Ci, którzy mnie kochają i których ja kocham.
Nauczyłam się cieszyć i doceniać to, co miałam, co mam.
Wciąż czekam z ufnością na to, co mi los przyniesie.
Zawsze lubiłam się uczyć (życia) i nadal się uczę: jak żyć, by nie przegapić chwil szczęśćia, które zsyła nam każdy dzień.

Wyślij wiadomość do autorki

Zostań fanem autorki w wortalu Granice.pl