Bezsensownik

czyli nazywanie rzeczy po imieniu

341.
Notatkę dodano:2011-08-22 22:00:48

Na dzisiejszą wyprawę do Wrocławia wybrałam się w 10-cio centymetrowych, nowych szpilkach. Co z tego, że dobrze wyglądałam, kiedy idąc po kocich łbach chciało mi się płakać. W drodze powrotnej, brat zaproponował żebyśmy odwiedzili Górę św. Anny. Moje nogi musiały zacisnąć zęby (w przenośni oczywiście) w pięknych, czarnych szpilkach i ruszyć w górrrrę stromymi schodami. Tam i z powrotem.

W domu zabrałam się za glinianą doniczkę mamy. Z białego giganta zmieniła się w całkiem przyzwoite naczynie w kwiatowe wzory.

Tradycyjnie, zaproszę znowu na weddblog.pl. Tym razem w kategorii Fototematy wpis na temat krótkich sukien ślubnych. A na dokładkę: galeria zdjęć! http://weddblog.pl/2011/08/22/krotkie-suknie-slubne-fanaberia-moda-czy-wygoda/ Polecam!


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


342.
Notatkę dodano:2011-08-21 22:31:47

Przedostatni sierpniowy weekend chyli się już ku końcowi. Pogoda jak dotąd skutecznie dopisuje. Niedziela minęła nam na (tylko chwilami) błogim lenistwie. Po długim czasie uruchomiliśmy także naszą ulubioną grę, która jak zwykle zeżarła nam sporo czasu.

Jutro wyjazd do Wrocławia, w związku z czym czeka mnie pobudka skoro świt. 

Kto jeszcze nie był lub był, a zapomniał, zapraszam na www.weddblog.pl. Na blogu znajdziecie już 10 notek, a z dnia na dzień pojawiają się nowe ciekawe wpisy.


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


343.
Notatkę dodano:2011-08-20 22:13:05

Spokojny, ciepły i słoneczny dzień znów spędzony poza domem. Tym razem nadrobiliśmy ze Sławkiem serialowe zaległości (czekały na nas odcinki "Pretty Little Liars" oraz "Haven"), na obiad usmażyliśmy w piekarniku chrupiące kąski (Sławek przygotował fantastyczny sos czosnkowy), a na deser przyrządziliśmy gofery z dżemorem!

Dzień zdecydowanie uważam za udany!


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


344.
Notatkę dodano:2011-08-19 19:18:34

Za oknem rozpadało się na dobre, a całkiem blisko słychać nawet nadchodzącą burzę. Jednak dzień obudził mnie z samego rana pięknym słońcem i bezchmurnym niebem, z czego natychmiast po śniadaniu skorzystałam. Efekty opalania (mimo brązu przywiezionego z Leska) widać jak na dłoni (chociaż nie o dłoń mi teraz chodzi).

Dzisiaj również zapraszam do odwiedzenia weddbloga. Tym razem pod lupę wzięłam welonowe inspiracje. Polecam: http://weddblog.pl/2011/08/19/welon-czyli-o-tym-jak-dolozyc-sobie-na-glowe-jeszcze-jeden-problem/


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


345.
Notatkę dodano:2011-08-18 21:33:22

Kolejny udany dzień za mną. Choć zaczął się wizytą u dentsty, do zakończył się zdecydowanie przyjemniej. Większą część dnia pochłońęła mi praca nad moim własnoręcznie wykonanym, glinianym świecznikiem. Dziś nadszedł czas aby przyodziać go w kolory. Zarówno dobór barw jak i wzornictwo to moja indywidualna twórczość. Świeczniczek grzecznie sobie teraz schnie, a ja muszę go jeszcze utrwalić lakierem bezbarwnym.

Na weddblogu pojawiła się dzisiaj nowa notka. Tym razem staram się rozjaśnić drogę podczas gromadzenia dokumentów i licznych przygotowań do ślubu konkordatowego. Zapraszam do przejrzenia tekstu! http://weddblog.pl/2011/08/18/slub-konkordatowy-jak-to-ugryzc/

 


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


346.
Notatkę dodano:2011-08-17 21:31:43

Właśnie mija mi pierwszy pełny dzień spędzony w domu po długiej, wakacyjnej nieobecności. Z rezultatów i działań, jakie dzisiaj podjęłam jestem dość zadowolona. Po pierwsze, zabrałam się wreszcie za obróbkę glinianych naczyń, które udało się mi, mojej mamie i bratu wykonać podczas pobytu w Starej Wsi. Prowadziliśmy tam, jak już wcześniej pisaliśmy (ja i Sławek) warsztaty. Ja - plastyczne, mama - biżuteria na drytach i szydełku, a brat - kurs programowania komputerowego. Podczas pobytu poznaliśmy Ewelinę, która prowadziła warsztaty ceramiczne. Zaprosiła nas "po godzinach" na krótki kurs tej fantastycznej sztuki - tam też narodziły się nasze pierwsze gliniane naczynka. Dzisiaj, kiedy wreszcie wyschły, wyszlifowałam je papierem ściernym i pilnikami, potem pomalowałam warstwą białej farby akrylowej. Jutro być może przystąpię to ich zdobienia.

Zabrałam się także za weddblog. Dzisiejsza notka poświęcona jest plenerom ślubnym. Zapraszam do przejrzenia: http://weddblog.pl/2011/08/17/sesja-slubna-plener-odslona-pierwsza/

Poza tym zarezerwowałam terminy na kolejną mikrodermabrazję oraz do technika dentystycznego.

Najwyższy czas nadrobić także towarzyskie zaległości. Start: w przyszłym tygodniu.


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


347.
Notatkę dodano:2011-08-16 21:05:15

Za to dzisiejsza notka obowiązkowo pojawić się musi. Dzień upłynął nam (mi i Sławkowi) na aklimatyzacji i przyzwyczajaniu się do codzienności (wrociłam do domu po blisko trzech tygodniach nieobecności!). Odebraliśmy od kuzynki szynszyle, które zostawiliśmy na czas naszych wakacji pod jej opieką. Potem pojechaliśmy świętować 78. urodziny mojego dziadka.

Właściwie nic się nie zmieniło, ja jednak czuję, że mam niesamowicie dużo energii do działania. Mnóstwo pomysłów i chęci - między innymi postawienie na nogi www.weddblog.pl (do odwiedzania którego serdecznie zapraszam!).

Od jutra biorę się solidnie do roboty!


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


348.
Notatkę dodano:2011-08-16 20:58:01

Notki wczorajszej brak z jednego prostego powodu - powrót z Leska do domu zabrał nam sporo czasu oraz jeszcze więcej energii. Zamiast o 22:20, byliśmy w Katowicach około 23, a w domu przed 0:00. Jedyne o czym marzyliśmy to wskoczyć do wyrka.

Chyba zatem dobrze wytłumaczyłam brak notki?


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


349.
Notatkę dodano:2011-08-14 22:26:14

Ostatni pełny dzień w Lesku. Ostatnie spacery po centrum miasteczka, ostatnie ciastka (oj, ciastka!), ostatnie wieczorne piwo na tarasie. Ostatnie opalanie przy basenie - tym razem tylko z lekkim zamoczeniem stóp. Ostatnie strony przeczytane na leżakach. Ostatnie spojrzenie na dolinę Sanu i ostatnie odwiedziny w ulubionym sklepiku. Ostatnie - przynajmniej na jakiś czas. Na rok, dwa, może - trzy. Bo wrócimy tu. Wrócimy. Na pewno.

 

Do zobaczenia, Lesko!


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


350.
Notatkę dodano:2011-08-13 22:24:23

Ostatnie dni spędzane w Lesku wiążą się z cudowną, bardzo plażowo-basenową pogodą. Jak się więc łatwo domyślić, czas od mniej-więcej 9:00 do obiadokolacji (przed 17:00) spędzamy właśnie nad zamkowym basenem. Dziś pogoda sprzyjała do tego stopnia, że Magda zdecydowała się popływać, a Sławek - zamoczyć (na głębokość 1,20 m, co się nie liczy, ale zawsze).

 

Wieczorem mogliśmy wybierać między dwoma filmami z Banderasem, serwowanymi przez telewizję. Wybór padł na "13. wojownika" z uwagi na burzę zakłócającą odbiór TVN. Wieczorami Sławek spędza trochę czasu nad poprawianiem recenzji, co - bardzo prosi - doceńcie i zajrzyjcie do tego działu od czasu do czasu.

 

Wracamy w poniedziałek wieczorem. Jak zwykle pobyt w Lesku wydaje się zdecydowanie zbyt krótki. Choćby dlatego, że nie spałaszowaliśmy jeszcze wszystkich ciastek z naszej ulubionej cukierni, a zgromadzone na pobyt zapasy kurczą się raczej wolno.


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Wątki:

Licznik

Odsłon: 697206
Osób: 681872

Mój ślubny blog:

www.weddblog.pl
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017