Bezsensownik

czyli nazywanie rzeczy po imieniu

351.
Notatkę dodano:2011-08-12 21:19:59

Krótko mówiąc: Wasze zdrowie!

b91d132002ee73eab80a90716a88a47e.jpeg

Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


352.
Notatkę dodano:2011-08-11 22:50:03

Zamek w tym roku nie przestaje nas zaskakiwać. Po zabawie tanecznej do 23:30 (swoją drogą - to jest prawdziwa przyjemność: wyjść z sali i dosłownie wejść w drzwi swojego pokoju) zafundowano nam... wieczór przy ognisku (skądinąd: po prawie całym dniu opalania się i krótkiej wizycie w leskiej synagodze, w której obecnie mieści się galeria). Można spokojnie powiedzieć, że był to wieczór pełen spotkań. Spotkań z dwojgiem ludzi w naszym wieku, też - o, dziwo - z Gliwic. Spotkań z piątką przesympatycznych Włochów, którzy właśnie od ściany wschodniej postanowili rozpocząć zwiedzanie Polski. Spotkań zaskakujących i bardzo przyjemnych. Co tu dużo mówić - mamy za sobą kolejny naprawdę udany dzień urlopu, który nie przestaje nas pozytywnie zaskakiwać. Z tym większą niecierpliwością oczekiwać będziemy kolejnego poranka.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


353.
Notatkę dodano:2011-08-10 23:43:35

Pogoda płatała nam dzisiaj niezłego figla. Nie żeby padało - nie spadła bowiem ani jedna kropla deszczu. Na początku wydawało się, że dzień będzie gorący i słoneczny. Niestety cała masa tylko groźnie wyglądających chmur przykryła zarówno słońce jak i resztę nieba. Do tego wiał dośc chłodny wiatr. To jednak nie przeszkodziło nam by miło spędzić kolejny urlopowy dzień. A na koniec nasz "Zamek" przygotował atrakcję dla gości - wieczór taneczny. Chociaż odważnych uczestników zjawiła się tylko garstka, to miło było poruszać się w takt starych (nawet bardzo) przebojów.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


354.
Notatkę dodano:2011-08-09 20:43:13

Dzisiejsza wyprawa "extreme" szybko okazała się naprawdę extreme. Po kilku kilometrach jazdy w całkiem niezłym tempie okazało się, że... szlak zmienił się w wielką, błotnistą kałużę. Oznaczenia zupełnie zniknęły i wszystko wskazywało na to, że powinniśmy przejść przez środek czyjegoś pola. W końcu uznaliśmy, że dalsza wyprawa nie ma sensu - wróciliśmy więc do zamku i resztę dnia spędziliśmy, opalając się przy basenie. Z Leska wyjeżdżaliśmy już chyba wszystkimi możliwymi szlakami we wszystkich możliwych kierunkach - na razie więc pozwalamy sobie na odrobinę odpoczynku, a wyprawy - być może - jeszcze wznowimy.

Pogoda sprzyja umiarkowanie - nie jest wprawdzie bardzo gorąco, ale wystarczająco ciepło, by na dworze siedziało się naprawdę przyjemnie. Gwałtowne deszcze zaczynają się dopiero wieczorem - jak wczoraj, tak i przed chwilą lunęło. Przyjemnie siedzi się, słuchając stukotu deszczu o dach, i grzejąc się przy smacznych ciastkach i winie...


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


355.
Notatkę dodano:2011-08-08 20:58:35

Chociaż niebo było zachmurzone, a termometr wskazywał trochę ponad dwadzieścia kresek, stwierdziliśmy, że będzie to bardzo dobra pogoda na kolejną wyprawę rowerową. Tym razem wyskoczyliśmy z Leska i niefortunnie zahaczyliśmy o Jankowce, nadrabiając tym samym jakieś sześć kilometrów. Kiedy wreszcie odnaleźliśmy właściwy szlak, popędziliśmy przez Łukowce do Monasterca, a potem prosto na Górę Sobień. Tam wspięliśmy się na sam szczyt, podziwiając przy okazji ruiny dawnego zamku Kmitów. W drodze powrotnej odbiliśmy na Bezmiechową Górną i Dolną. Z dzisiejszej wyprawy jesteśmy bardzo zadowoleni. Pogoda dopisała nam właściwie przez cały dzień, często wychodziło słońce. Dopiero kiedy wieczorem zebraliśmy się z przyzamkowej ławeczki i skierowaliśmy się do pokoju z nieba runęła porządna struga deszczu.

Na jutro planujemy wyprawę w stylu extreme. Trzymajcie kciuki za świeżo upieczonych (słońcem) rowerzystów.

Na zdjęciu Sławek pilnujący naszych pojazdów na zaporze w Myczkowcach.

2b6be0c9675cd8d58488a9f027d396fe.jpeg

Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


356.
Notatkę dodano:2011-08-07 20:45:33

Po trzech dniach intensywnych wypadów rowerowych zafundowaliśmy sobie wreszcie dzień odpoczynku. Leżakowanie nad basenem i wygrzewanie się w pełnym słońcu to było akurat to, czego najbardziej potrzebowaliśmy. Doskonałym ukoronowaniem dnia był wspaniały deser z najlepszej podkarpackiej cukierni.

Jeśli pogoda się utrzyma i będzie chociaż w połowie tak pięknie jak do tej pory, to jutro wznowimy nasze rowerowe wypady.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


357.
Notatkę dodano:2011-08-06 21:14:28

Rowerowych przygód i dobrej pogody ciąg dalszy. Choć po raz pierwszy od kilku dni na niebie pojawiły się - nieliczne na razie - obłoki i nieco większe chmury, wybraliśmy się na kolejną wyprawę. Tym razem było nieco bardziej górsko - wyruszyliśmy z Leska przez Huzele, Tarnawę Górną, Dolną, do Zagórza, po czym wróciliśmy przez Postołów. W ten sposób "rekreacyjny" wypad, który miał nam pozwolić na odrobinę odpoczynku przeistoczył się w solidną wyprawę - 22 kilometry - rozpoczętą od morderczego podjazdu na Gruszkę - górę niewysoką wprawdzie, ale rowerzystom mało sprzyjającą. Po drodze odwiedziliśmy kilka kościołów i piękną, choć mocno już zniszczoną cerkiewkę w Zagórzu. Niestety - oznaczenia "w terenie" bywają mocno zaniedbane - zdarza się, że szlak oznaczony na wydanej w ubiegłym roku mapie w rzeczywistości nie istnieje albo nie jest oznaczony w ogóle. W dodatku w okolicznych miastach mocno zaniedbano informowanie o wartych odwiedzenia zabytkach. Owszem, przy dworcu w Zagórzu znajdziemy listę najciekawszych punktów, godnych odwiedzenia, znajdujących się w tym mieście. Rzecz w tym, że nawet mijając je w odległości kilkuset metrów można nie znaleźć żadnego drogowskazu prowadzącego do tych miejsc czy oznaczenia. W ten sposób marnuje się potwornie potencjał wielu miejscowości - a szkoda. Naprawdę szkoda.


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


358.
Notatkę dodano:2011-08-05 20:28:01

Dziś wybraliśmy się w o wiele dłuższą wyprawę rowerową - spontanicznie, tak naprawdę planując zupełnie inny wypad. Z Leska przez Glinne pojechaliśmy do Myczkowców, a w drodze powrotnej odbiliśmy jeszcze do cudownego źrodełka, kawał drogi za Zwierzyniem (a miał być to tylko kilometr!). Łącznie wyszło nieco ponad 27 kilometrów, co w przypadku mieszczuchów, raczej stroniących od rozmaitych form aktywności fizycznej (nie licząc Sławkowego biegania ostatnimi czasy) jest całkiem niezłym osiągnięciem. Po powrocie kupiliśmy jeszcze przewodnik z dużą liczbą oznaczonych na mapie tras rowerowych i już planujemy kolejne wyprawy. Oby tylko pogoda nam sprzyjała. Chwilowo nie wygląda to szczególnie wesoło, ale nie tracimy nadziei. W końcu jak dotąd jeszcze nie zdarzyło się, by Lesko nas zawiodło.

Pozdrawiamy, a wszystkim pracującym życzymy kilku chwil weekendowej ulgi.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


359.
Notatkę dodano:2011-08-04 21:25:15

Dzisiejsze przedpołudnie spędziliśmy na rowerach. 20 kilometrów - nie jest to może imponujący dystans, ale jak na pierwszy od lat wypad na dwóch kółkach, w dodatku na trasie, na której za jednym wzniesieniem zaczynało się kolejne, wypad uznać mogliśmy za udany. Odwiedziliśmy w Hoczwi galerię twórcy naprawdę pięknych, rzeźniono-malowanych ikon, a gospodarz uraczył nas dodatkowo zestawem wspaniałych opowieści. Odwiedziliśmy też drewniany kościółek w Średniej Wsi, a na kolejne dni pobytu planujemy następne wyprawy. Oby tylko - trochę wbrew meteorologom - pogoda dopisała.

Druga połowa dnia, tradycyjnie, nad basenem, a całość zwieńczył wieczór przy ognisku.

Do ślubu pozostało tylko 359 dni.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


360.
Notatkę dodano:2011-08-03 21:32:38

Dzisiaj dzień upłynął nam na kursowaniu między leżakami a basenem. Sławek spalił sobie rękę. Wakacje w pełni.

170166fb1d5109d18c9de63c30ebb9c5.jpeg

Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Wątki:

Licznik

Odsłon: 697046
Osób: 681712

Mój ślubny blog:

www.weddblog.pl
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017