Bezsensownik

czyli nazywanie rzeczy po imieniu

471.
Notatkę dodano:2011-04-14 20:05:16

Od kilku dni wśród znajomych z mojej grupy królują wątki kulinarne. Jak już pisałam w jednej z wcześniejszych notek, mistrzem patelni nie jestem, ale wybrane, ulubione potrawy umiem (i lubię!) przyrządzać. Dzisiaj, podczas przerwy w zajęciach temat – jak żywy – znowu powrócił. Każda z dziewczyn z grupy wymieniła kilka swoich smacznych pomysłów na obiady, a także na nietuzinkowe desery. Już dziś znalazłam na swojej skrzynce pocztowej maila z plikiem zawierającym przepis na kolorową babkę majonezową, ciasto czekoladowe na parze oraz dania bardziej konkretne takie jak ryż pomarańczowy i kalafiorki w groszkowym cieście. Ze swojej strony poleciłam znakomite przepisy na krewetki – w cieście piwnym oraz na bagietce z majonezem i dużą ilością zieleniny.

Apetyt na te smakowitości jest, chęci na ich przygotowanie również. Jedyne co, to hamuje mnie obawa, że jeśli zabiorę się za te przysmaki, i mimo że to jeszcze nieco ponad rok, to nie zmieszczę się w moją  suknię ślubną!


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


472.
Notatkę dodano:2011-04-13 21:13:30

Nie jestem przesądna, nie wierzę w horoskopy ani nie chodzę do wróżki. Mam jednak w tej materii jedna małą słabostkę. Otóż „wierzę” w szczęśliwe części garderoby. Zapomniałabym o tym fakcie, gdyby nie jeden dość uwierający przedmiot na VIII semestrze. Pechowym zbiegiem okoliczności nie udało mi się jakiś czas temu zaliczyć pierwszych zajęć. Na kolejne, odbywające się tydzień później, założyłam jedną ze swoich ulubionych spódnic. Tak się złożyło, że z tych zajęć dostałam ocenę pozytywną. Sytuacja powtarzała się także przez kolejne dwa tygodnie z rzędu – oczywiście za sprawą cudownej spódnicy.  Dzisiaj znowu ją założyłam. Przed zajęciami okazało się, że poprawkowe widmo jakie pisałam z pierwszych laboratoriów także zaliczyłam. Dzisiejsza kartkówka również poszła gładko, a dwa widma, decydujące o zaliczeniu ćwiczenia – no cóż, jestem dobrej myśli.

Moja szczęśliwa spódnica oczywiście robi furorę. Jednak tak sobie czasami myślę, że gdybym nie przygotowywała się solidnie do zajęć, to czasami niewiele by ona pomogła.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


473.
Notatkę dodano:2011-04-12 22:01:21

Prace nad drugim blogiem na razie utkwiły w martwym punkcie. Chociaż chęci są (i to duże!), a pomysły na notki także rodzą się (jak trojaczki i inne czworaczki) w głowie, to czynnikiem sabotującym dalsze działania jest notoryczny brak czasu. Liczę na to, że solidne prace ruszą w okresie świątecznym oraz w tym także czasie pojawią się pierwsze wpisy. Plany są optymistyczne, co z pewnością pomoże mi wziąć się solidnie do roboty.

Czas ucieka, ani się obejrzę, jak będzie po ślubie – a wtedy z blogu – nici.  


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


474.
Notatkę dodano:2011-04-11 20:07:50

Wspomnienia, jak żywe wciąż do mnie powracają. Dzisiaj skończyłaby trzynaście lat. Trzynaście długich – i mam nadzieję szczęśliwych – lat, kiedy towarzyszyła mi w sukcesach i porażkach, w zdarzeniach wzniosłych i tych raczej przyziemnych. Zabrakło zaledwie kilku dni – dni w których jej strata dawała się odczuć niezwykle boleśnie. Każdego dnia widzę w kuchni jej pustą miseczkę. Spoglądam na czerwone szelki i smycz. Na skrzyni z jej zabawkami nadal stoi rozpoczęty worek z psim pokarmem.

Nigdy nie będę potrafiła się z Tobą pożegnać.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


475.
Notatkę dodano:2011-04-10 20:54:23

Nie będę dublowała artykułów zamieszczanych w codziennej prasie, ani nie mam zamiaru przekrzykiwać już i tak huczącej na cały regulator telewizji. Smoleńsk – hasło, które wciąż wzbudza wiele bardzo skrajnych emocji. Chociaż dzisiaj mija już rok od katastrofy, tak naprawdę wydarzenia tamtego dnia otaczają nas bez przerwy. To jak na nie reagujemy, jak je interpretujemy, jakie teorie spiskowe do nich dopisujemy, to indywidualna sprawa każdego z nas. Nie mam zamiaru wypowiadać się w tej kwestii, ponieważ nie jest ona tematem dzisiejszej notki. Chcę natomiast zwrócić uwagę na jeden, moim zdaniem istotny szczegół. O katastrofie dowiedziałam się bardzo wcześnie. W tym momencie zaledwie jeden kanał telewizyjny zaczynał nieśmiało transmitować tragiczne informacje. Na pozostałych wciąż emitowano poranne seriale. Po obejrzeniu kilkunastu minut tych relacji wyszłam z domu, ponieważ miałam na sobotę zaplanowane zakupy w hipermarkecie. Widoku jaki tam zastałam chyba nie zapomnę do końca życia. Telewizory w sklepach ze sprzętem AGD oraz na pasażach powoli zaczynały być oblegane przez niczego jeszcze nieświadomych ludzi. Małżeństwa z wózkami pełnymi zakupów z niedowierzaniem zatrzymywały się przez migającymi ekranami. Spieszący gdzieś ludzie, kątem oka wyłapawszy tragiczne informacje przystawali i z niemym przerażeniem na twarzach uświadamiali sobie, czego świadkami właśnie się stali. Widok ten ściskał serce i więził głos w gardle. Widok ten, widok tych ludzi, to był zaledwie moment – kolejna „porcja” narodu albo pozostała w domach przed ekranami telewizorów zrezygnowawszy z zakupów, albo świadoma wydarzeń nie przystawała już tak chętnie przed sklepowymi telewizorami.

Oceniamy i wyrażamy wiele opinii dotyczących katastrofy – a to wina tych, czy tamtych, a to śledztwo źle prowadzone. Zostawiam to w rękach tych, którzy naprawdę znają się na tego typu sprawach i to zapewne dużo lepiej ode mnie. Ja słysząc o Smoleńsku ciągle widzę przerażone twarze Polaków. Polaków, których informacja o tragedii niczym straszliwe macki chwyciła przed ekranami sklepowych telewizorów, w jasny dzień rozpoczynającego się kwietniowego weekendu, w chwili szczerego, niczym niezakłócanego relaksu. Polaków, którzy w milczeniu i kręcąc głowami opuszczali sklep.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


476.
Notatkę dodano:2011-04-09 22:35:38

Napisała do mnie jak zwykle bez specjalnej okazji. Przeprosiła, że przeszkadza i obarcza mnie swoimi problemami, ale ostatnio pogorszyło jej się zdrowie. W kilku słowach opisała, że ma bardzo poważne kłopoty ze wzrokiem. W pierwszym momencie pomyślałam, że z pewnością jest to związane ze źle wyrównaną cukrzycą, a co za tym idzie, pojawiającymi się mimo młodego wieku komplikacjami. Nie musiałam jednak nawet o to pytać, gdyż uprzedziła mnie i powiedziała, że schorzenie, które się jej przyplątało to wynik przemocy i bicia, jakiego zaznała w dzieciństwie. Teraz zmaga się z zanikiem nerwu wzrokowego. Jak udało mi się dowiedzieć, wszelkie leczenie czy to farmakologiczne czy też operacyjne jest ze względu na jej cukrzycę niemożliwe.

Ma dwie małe córeczki, jest bezrobotna. Powiedziała, że ślepota będzie oznaczała dla niej śmierć.

Przeprosiła mnie na koniec, że "zanudziła" swoją opowieścią.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


477.
Notatkę dodano:2011-04-08 21:40:08

Dobre wieści i wydarzenia zaczęły do mnie docierać już od samego rana. Szeroko pojęty poranek rozpoczęłam wprawdzie tuż przed godziną jedenastą, ale nie przeszkodziło mi to być na bieżąco z wszystkimi istotnymi informacjami. Najważniejszą z nich okazała się być wiadomość dotycząca wyników pewnego, przysparzającego znacznych zaliczeniowych kłopotów laboratorium. Gminna wieść doniosła mi, iż zajęcia z 13C NMR zaliczyłam śpiewająco!

Kolejną fantastycznie relaksującą sprawą był rajd po salonach ślubnych. Niestety wyprawa ta nie przysporzyła już skrajnych emocji, gdyż ograniczyła się do uregulowania pozostałej kwoty za wybraną już wcześniej suknię ślubną. Już nie mogę się doczekać tego wielkiego, najważniejszego i tak bardzo wyczekiwanego w całym życiu dnia. Na samą myśl dreszcz emocji przebiega mi po plecach. A kiedy uświadomię sobie, że stanę na ślubnym kobiercu u boku najwspanialszego mężczyzny w całym wszechświecie i wystąpię wtedy w najpiękniejszej na świecie sukni… Ach, tego nie da się opisać!


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


478.
Notatkę dodano:2011-04-07 22:10:58

Tęsknimy.

2bd96b69f457ff9fec5cf6600cfee8f1.jpeg

Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


479.
Notatkę dodano:2011-04-06 21:59:32

Dość pomyślny obrót spraw pozwala mi stwierdzić, że dzisiejszy dzień jakkolwiek ciężki się zapowiadał, okazał się w końcu całkiem znośny. Oprócz typowych uczelnianych zmagań znalazła się także chwila na wspólne wyjście do knajpy ze znajomymi. Nie uwierzycie, ale w rozegranym turnieju w lotki  - w jednej z trzech rozgrywek zajęłam pierwsze miejsce! Moim celem było jedynie trafić w tarczę, a tu proszę, zwycięstwo.

Wraz z wyjściem z uczelni rozpoczęłam dzisiaj intelektualny weekend. Wreszcie.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


480.
Notatkę dodano:2011-04-05 22:03:31

Niektóre dni, a czasami także tygodnie chciałabym wykreślić z życiorysu. Nie mogę, tak samo jak nie mogłam i nigdy nie będę mogła zapobiec lub przewidzieć wielu wydarzeń.

Szkoda.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Wątki:

Licznik

Odsłon: 697108
Osób: 681774

Mój ślubny blog:

www.weddblog.pl
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017