Bezsensownik

czyli nazywanie rzeczy po imieniu

481.
Notatkę dodano:2011-04-04 22:16:29

Tęsknota ma tysiące twarzy. Przekonuję się o tym za każdym razem kiedy tracę ważną część swojego życia. Tak jakoś jestem zbudowana, ukształtowana z podłej gliny, że wartość pewnych spotkań i związanych z tym doświadczeń doceniam w momencie, kiedy na zawsze to tracę. Myślałam, że nowy dzień przyniesie nadzieję, odgoni ponure myśli i bolesne wspomnienia wczorajszego wieczoru. Dzień wstał, i jakby na złość trudnym chwilom pokazał swoją słoneczną, uśmiechnięta twarz. Czas się nie zatrzymał. Życie bez względu na wszystko toczy się dalej.

U nas cisza. W domu czuję pustkę, jaka powstała po jej odejściu. Nie mogę znaleźć sobie miejsca.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


482.
Notatkę dodano:2011-04-03 22:17:04

 

Jedenastego kwietnia skończyłaby trzynaście lat. Po długiej i ciężkiej chorobie, kiedy najnowsze i bardzo silne leki przestały już pomagać i przynosić spodziewane rezultaty pożegnaliśmy dzisiaj naszego najwierniejszego przyjaciela. Kochaliśmy ją z całego serca. Była przy nas w każdym momencie. Odkąd pamiętam, zawsze kroczyła za nami. Wspólne wakacje, święta, urodziny i ważne rocznice. Towarzyszyła nam na każdym kroku. Umarła cicho, z pokorą i zaufaniem w swoich wiernych, brązowych psich oczach.

Nie ważne ile słów przelałabym na jej temat, i tak nie oddadzą one w pełni radości jaką wraz z sobą każdego dnia przynosiła. Jak rankiem wdrapywała się przednimi łapami do łóżka i swoją ciepłą mordką budziła ze snu. Jak towarzyszyła nam przy wszystkich posiłkach i domagała się smakołyków ze stołu. Jak wykorzystywała każdy skrawek promieni słonecznych wpadających do domu by położyć się i wygrzać swoje futerko. Jak podczas dreptania drapała pazurkami podłogę. Jak uśmiechała się całym swoim psim jestestwem.

Odeszła od nas na zawsze, za tęczowy most. Nala, nigdy o Tobie nie zapomnimy.

 

61fc89412809d0a4deabd8efd9c678ee.jpeg

Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


483.
Notatkę dodano:2011-04-02 22:47:43

Jest jedno takie miejsce w domu, w którym uwielbiam przebywać, a z możliwości którego bardzo rzadko korzystam. Mam na myśli kuchnię z wszystkimi jej niepowtarzalnymi urokami - zapachem świeżego, pieczonego przez mamę chleba, który wita każdego, kiedy zmęczony wraca do domu czy rodzinną atmosferą, gdy razem siadamy do kolacji. Dziś, w prawdzie nie w mojej kuchni, ale kuchni Sławka odbył się rytuał przyrządzania krewetek. Jako osoba negatywnie nastawiona do wszelkiego rodzaju kuchennych wyzwań (no może z wyjątkiem pieczenia ciast), akurat przygotowywanie przekąsek z owoców morza sprawia mi dość znaczną przyjemność. Zwłaszcza jeśli towarzyszy mi przy tym Sławek i dzielnie smaży obtoczone w znakomitej, piwnej panierce krewetki.

Posiłek udał się nam po raz kolejny znakomicie. Kubki smakowe na kilka tygodni zostały zaspokojone. Krewetki mogą zatem czuć się przez czas jakiś bezpieczne.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


484.
Notatkę dodano:2011-04-01 23:34:20

Lakonicznie, ale czasami słowa są zbędne. Powiem tylko, że to był dobry dzień.

Dobranoc!


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


485.
Notatkę dodano:2011-03-31 22:13:22

Kobieta to z natury osobnik niezwykle silny, jednak od czasu do czasu musi się przyznać do kilku (w sensie niewielu) słabostek. Jedna z nich dopadła mnie właśnie dzisiaj, ustrzeliła, niczym amor ze swego magicznego łuku, skutkiem czego wróciłam do domu obładowana torbami pełnymi nowych rzeczy. Zapolowałam na upatrzony kilka dni wcześniej trencz, ale oprócz niego w oko wpadła mi także turkusowa bluzeczka oraz pasiasty kardigan. Mając na uwadze przyszłoweselne wydatki do toreb dorzuciłam jeszcze tylko fantastyczne butki, czarne, rozkoszne cichobieżki, które od razu wpadły mi w oko, a bez których nie potrafiłam wyjść ze sklepu.

Jutro rozpoczynam upragniony długi weekend. Zatem misja na kolejne trzy dni to: wyspać się, wyspać się, wyspać się.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


486.
Notatkę dodano:2011-03-30 22:19:53

Padam na twarz! Nie dosłownie, bo trochę szkoda by jej było, ale zmęczenie ogarnia mnie już z każdej strony. Jak oczywiście wiecie, studiuję dziennie. Dojazd na uczelnię zajmuje mi 10 minut. Dziś po skończonych zajęciach wróciłam do domu o godzinie 20:50. 

Kciuki trzymaliście bardzo mocno, bo i efekty dzisiejszych dłuuuugich zajęć są pozytywne. Dziękuję!

Chociaż dzisiaj dopiero środa, ja czuję się jakby nadszedł już weekend. Trudne zajęcia już mam za sobą, do poniedziałku zdążę jeszcze nabrać energii, za to teraz mogę już spokojnie odpoczywać. Oczywiście nie tyle fizycznie – jutro także mam dość długo zajęcia – ale psychicznie, co zdecydowanie poprawia kondycję umysłową i ogólne samopoczucie.

Zadanie na najbliższe dni: muszę w końcu kupić wiosenny płaszcz!


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


487.
Notatkę dodano:2011-03-29 22:29:12

Miała być nauka do późnych godzin wieczornych. Solidne zaplecze książkowe zostało bowiem już jakiś czas temu przygotowane i cierpliwie czekało na odrobinę zainteresowania i inicjatywy z mojej strony. No i się doczekało. Rozsądne rozplanowanie materiału sprawiło, że dzisiejsze popołudnie okazało się być zdecydowanie bardziej ciekawe, niż początkowo się spodziewałam. Po ostatecznym zamknięciu sześćsetstronicowego skryptu szczęśliwie i w zasadzie zupełnym przypadkiem dogadałam się ze Sławkiem, w związku z czym postanowiliśmy razem spędzić końcówkę dzisiejszego dnia. Popołudnie i wieczór jak zwykle w tych momentach, minęły niestety zbyt szybko. 

Jutro za to czekają mnie nadzwyczaj trudne zajęcia. Na razie nie czuję jeszcze stresu, chociaż to pewnie dopiero cisza przed burzą. 

Dewiza na najbliższe 24h: co mnie nie zabije, to mnie wzmocni. Trzymajcie kciuki!


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


488.
Notatkę dodano:2011-03-28 22:38:55

Chociaż jest już późno i jutro czeka mnie znowu pobudka wcześnie rano, to w żadnym razie nie mogę porzucić postanowienia codziennego dodawania notek. Dzień dzisiejszy okazał się doskonałym demaskatorem ludzkich charakterów. Niestety, dały się one poznać z tej raczej negatywnej strony.

Pierwszym tego przejawem była prowadzona w grupie niby luźna, niby żartobliwa dyskusja dotycząca piątkowych zdarzeń. Przypomnę, że tego dnia zostały wywieszone tematy prac magisterskich i wokół nich zrobiło się całkiem spore zamieszanie. Dzisiaj natomiast wyszły na jaw nowe, bardziej szczegółowe fakty. Summa summarum, chodziło właściwie o to, że każdy chciał załapać się na jak najciekawszy temat. Nic by w tym nie było złego, gdyby powodem takiego zachowania nie był jedynie krystalicznie czysty egoizm. Nie mam zamiaru nikogo w tym względzie krytykować, sama jestem uczestnikiem tych zdarzeń. Widzę tylko, że w grupie jesteśmy kumplami tylko do pewnego momentu, do skrupulatnie wyznaczonych granic. Kiedy okazuje się, że możemy coś stracić, bądź – nie daj Boże – komuś może być lepiej niż nam, cóż, koniec koleżeństwa.

O drugim, zdecydowanie bardziej karygodnym zjawisku przekonałam się kilka godzin później. Chcąc zaliczyć pewne pechowe zajęcia, wraz z koleżanką stawiłyśmy się na umówiony (tego samego dnia, dwie godziny wcześniej) termin przed gabinetem prowadzącej. Był to czas konsultacji, zatem trudno o bardziej dogodny moment na załatwianie wszelkich tego typu spraw. Niestety okazało się, że tylko ja wraz z koleżanką możemy uchodzić za słowne i odpowiedzialne za swoje słowa osoby. Brak szacunku czy odrobiny kultury osobistej, jest  jak widać coraz częstszym zjawiskiem u tak zwanej elity intelektualnej. 

Boję się pomyśleć, jak będzie wyglądało nasze państwo za kilkadziesiąt lat. Młode, raczkujące dopiero pokolenie ze spokojem będzie mogło wykreślić ze swojego życia wszelkie zasady dobrego wychowania i współegzystowania.

PS Odliczanie trwa nadal. Do ślubu pozostało jeszcze 16 miesięcy.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


489.
Notatkę dodano:2011-03-27 21:29:17

Kolejny weekend za mną, w dodatku krótszy, gdyż bezlitosna zmiana czasu z zimowego na letni podstępem ukradła cenną godzinę snu, odpoczynku, relaksu – słowem cennego, wolnego czasu. Koniec weekendu boli tym bardziej, że nadchodzący tydzień zapowiada się raczej paskudnie. Długie godziny zajęć – wstawanie niemalże o świcie oraz powroty po zachodzie słońca sprawiają, że czasami nie wiem, czy rozpoczynam czy kończę już dzień. Przez to wszystko dni wypadają mi garściami z kieszeni. Gubię się w tygodniach, dni rozróżniam tylko dzięki przyjazdom Sławka.

Ostatnio zauważyłam, że popsuł się mój wewnętrzny barometr. Chociaż na dworze robi się coraz cieplej i przyjemniej, a w małej szklarence stojącej na kuchennym parapecie wyrastają sadzonki stokrotek i pomidorów pod czujnym okiem mamy, to mi do wiosny jeszcze bardzo daleko. 

Strasznie się ostatnio jakoś pogubiłam.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


490.
Notatkę dodano:2011-03-26 22:24:35

Cała kibicująca (i pewnie nie tylko) Polska żyła dzisiaj ostatnim skokiem Adama Małysza. To nieprawdopodobne, jak ten skromny skoczek z Wisły przez wiele lat sprawiał, że przed telewizorami zasiadali zarówno fani sportu jak i zwyczajni amatorzy tej dyscypliny. Jeszcze przez długi czas będzie tkwiło w pamięci stwierdzenie „zawołaj mnie, jak Małysz będzie skakał”, zdanie, którego już w kolejnych Pucharach Świata nigdy nie powtórzymy. Choć tak naprawdę nie interesuję się sportem, to w momentach kulminacyjnych takich jak Zimowe Igrzyska w Salt Lake City, zawody Pucharu Świata w Zakopanem czy Turniej Czterech Skoczni zasiadałam przed telewizorem i kibicowałam, fakt – bez wąsów, szalika i wuwuzele, ale za to z całego serca. 

Zamknięty zatem został kolejny rozdział historii sportu. Sportu słusznie i raczej przypadkowo, bo w tym akurat zdaniu zgodnie z zasadami ortografii pisanego przez wielkie „S”. Jakie będą kolejne lata polskiego sportu, jak będą wyglądały osiągnięcia naszych rodaków w skokach narciarskich rozpoczynającej się dopiero dekady – nie mnie o tym perorować ani wróżyć z płatków śniegu. Mogę tylko żałować i zastanawiać się dlaczego nie skoki narciarskie, w których od tylu lat mamy – jako Polska – duże osiągnięcia, nie są tzw. naszym sportem narodowym, a jest nim piłka nożna, której pożałowania godny poziom obserwujemy nie tylko podczas kolejnych meczy, ale przede wszystkim podczas najważniejszych sportowych imprez?


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Wątki:

Licznik

Odsłon: 696790
Osób: 681456

Mój ślubny blog:

www.weddblog.pl
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017