Bezsensownik

czyli nazywanie rzeczy po imieniu

Laboratoryjnie
Notatkę dodano:2008-10-15 21:38:02

Jest coraz ciekawiej. Wczorajsze laborki z chemii nieorganicznej po prostu mnie zachwyciły. Przeprowadzaliśmy próby kontrolne otrzymanych próbek. Zadanie polegało na tym, aby wykryć które kationy I grupy znajdują się w badanej próbce. Na swoje szczęście (lub nie- ?), w próbce otrzymałam wszystkie kationy, które w końcu wykryłam, czyli jony srebra, rtęci i ołowiu. Z tym ostatnim miałam najwięcej zabawy, gdyż powstały wcześniej osad musiałam z nieszczęsnych kationów ołowiu oczyścić. Osad przemywałam sześć razy – za każdym razem nową porcją gorącej wody destylowanej.

Dziś analityczna nie była tak ciekawa jak nieorganiczna wczoraj. Może z tego względu, że praca była długa i dość monotonna. Doszliśmy na razie do strącenia osadu siarczanu(VI) baru. Za tydzień lub później będziemy go ważyć. Cały czas czekam na listę stypendystów. Ma pojawić się jutro, więc napięcie rośnie. Mam nadzieję, że nie na próżno.


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


2008/2009
Notatkę dodano:2008-10-08 18:42:42

Uczelnia ruszyła już pełną parą. W porównaniu z rokiem ubiegłym, kiedy miałam jedną chemię nieorganiczną, tak teraz przedmiotów rozpoczynających się nazwa ‘chemia’ pojawiło się cztery. Teraz faktycznie można poczuć, że jest się na kierunku chemicznym. Wiąże się to niestety z ogromem pracy, jaki teraz na mnie spadnie. Zeszłosemestralne dwadzieścia dwie godziny wydają się niczym, gdy uświadamiam sobie, że teraz spędzam na uczelni dwadzieścia sześć godzin. Skończyły się niestety wypełniacze, typu wf czy ekonomia, teraz zaczęły się konkrety.

Jedynie plan zajęć ułożony jest dość makabrycznie. Zajęcia rozpoczynam w południe a kończę późnym popołudniem… A jakoś nie przypominam sobie, żebym przenosiła się na studia wieczorowe.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Rzeczywiście.
Notatkę dodano:2008-10-01 09:43:47
Nieśmiało poprosiła mnie o drugie cappuccino. Bez specjalnego pośpiechu zamówiłam je, dopijając do połowy swoją mrożoną kawę. Po trzech godzinach spędzonych w restauracji postanowiłyśmy wykorzystać ładną pogodę i przejść się trochę po mieście. Rozmawiałyśmy o wszystkim; o tym jak jej się układa małżeństwo, jak radzi sobie z ciążą.
- Wiesz Magda – mówi w końcu do mnie – za dwadzieścia złotych to ja jestem w stanie kupić dla siebie jedzenie na cały tydzień. Trochę mnie to ukłuło, zwłaszcza, że przed chwilą zostawiłam taką sumkę w kawiarni. Potem zajrzałyśmy do piekarni i mięsnego.
- Magda, ja cię przepraszam, że tak przy tobie jem – powiedziała między kęsem suchej bułki a parówką – ale od wyjścia z domu nic nie jadłam.
 
Przeprosiła mnie, że je obiad za niecałe dwa złote. Wracamy do rzeczywistości.


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Końcowo.
Notatkę dodano:2008-09-24 20:59:40

Prawdę mówiąc, to nawet dobrze, że wrzesień się już kończy. Fakt faktem, wybrać się na uczelnię trzeba już w przyszłym tygodniu, a zamieszczony na stronie politechniki plan nie wydaje się specjalnie obiecujący, to mimo wszystko, naprawdę - mimo wszystko - jakaś odmiana od połowy czerwca, musi w końcu nastąpić. Jak poprzednie trzy miesiące wakacji minęły bez większych trzęsień ziemi, tak nieszczęsny wrzesień, aż sam się prosił o jakieś zmiany. I choć było ich trochę, to nie wszystkie okazały się być tymi z rodzaju "na lepsze".

Nie wchodząc za bardzo w szczegóły, napomknąć muszę o ślubie koleżanki z liceum (drugiej z kolei - pierwsza wyszła za mąż w zeszłym roku), o rozłąkach i (trzymam kciuki!) powrotach, a także szczęśliwych ciążach :) Na koniec, warto myślę wspomnieć o pogrzebaniu "nastolatkostwa" 21. września. Wśród gości obecne były najważniejsze osoby w moim życiu oraz najbliższe przyjaciółki, które jak zwykle zrobiły mi fantastyczną niespodziankę - dziewczyny, co ja bym bez was zrobiła?

Poniżej, żegnając lato i młode lata :) zdjęcie.

4bb71394b46d02feb0922e827f9c0dbe.jpeg

Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Viva la vida :)
Notatkę dodano:2008-09-11 21:52:11

Szynszyle przechodzą same siebie. Skaczą po półkach, wlokąc właściwie wszystko, co wpadnie im w łapki, a raczej w zęby. I tak udało mi się przyłapać Kebaba z rolką po papierze toaletowym kilka centymetrów nad poziomem morza,  albo Czinczilę przytuloną do rogu klatki (może było jej tam cieplej, w końcu jakby nie patrzeć – 90 stopni…). Jednak i tak najzabawniejszy widok miałam wtedy, gdy futrzaki przewróciły domek i siedziały w jego ruinach, jak gdyby nigdy nic.

Rysunki do książki już powoli kończę, zostało mi właściwie wymyślić tylko okładkę. Początek przyszłego tygodnia będę miała trochę luźniejszy – nie licząc kilku wizyt lub z mojej strony odwiedzin – więc z pewnością uda mi się dobrnąć z pracą do końca. We czwartek wernisaż, na który z przyjemnością się ze Sławkiem wybieramy. A weekend? Weekend na razie przemilczę i zrelacjonuję – po fakcie.

Na zdjęciu, szynszyle :)

97448e816bb924d2e82b90a64ae12f7a.jpeg

Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Wrześniowo.
Notatkę dodano:2008-09-10 09:40:39

Ranki są już niestety chłodne. Koniec lata można poczuć na własnej skórze. Leżak wciąż stoi na tarasie, rano przykryty kroplami rosy, w południe unoszący mnie - łowiącą ostatnie promienie słońca.  Dużo czytam. Czytam na dworze. Czytam w domu. Czytam niezliczoną ilość książek, popadając w swego rodzaju rutynę – co dwa dni sięgam po nowy tytuł, a przeczytany zwykle szufladkuję.

Rysunek. Ostatnio, po namowie Sławka zajęłam się tym, wykonywanym cyfrowo. Tablet i specjalny program. Przed sobą mam tylko spis treści kolejnej książki, w której zostaną umieszczone moje ilustracje.

Szynszyle? Szynszyle z dnia na dzień bardziej hałasują. Koło 3:00 nad ranem, Czinczila zabiera się za obgryzanie półeczek w klatce. Chwilę później odbywają się regularne zawody w „kto mocniej trafi w górę klatki”.

O uczelni nie myślę. Trudno mi będzie znowu przestawić się na „roboczy” tryb. Laboratoria i kartkówki, żeby na te laboratoria wejść. Na szczęście pojawi się więcej „chemicznych” przedmiotów, bardzo już związanych  z moim kierunkiem.

Na dole, rysunek.

abc52b18b22876ebefc361afa944ded9.jpeg

Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Takie tam, powiedzmy nowości
Notatkę dodano:2008-07-18 12:36:02

Ulubioną porą szynszyli jest moment kiedy kładę się spać, a ostatnio również godzina czwarta nad ranem. Właściwie, to jeśli chodzi o szynszyle, to mieszkają one teraz w nowej klatce. Razem ze Sławkiem odważyliśmy się wreszcie na zakup nowego dla nich mieszkanka. Klatka jest ogromna. Wysoka na półtora metra, szeroka na ponad pół. Za to prezentuje się doskonale. Czinczila i Kebab skaczą po nowych półeczkach i żerdkach, których jest w nowej klatce dużo więcej. Niestety w nocy robią tak straszny hałas, że z bólem serca muszę je przenosić do starego M1. Małego szynszylątka jeszcze nie ma... Za to dziś w nocy, a raczej o czwartej nad ranem, Kebab znowu urządził śpiewy operowe. Nie pozostało mi nic innego, jak wyciągnąć go z klatki i trochę uspokoić. Oczywiście moment w którym otwierałam drzwiczki, został skutecznie wykorzystany przez Czinczilę, która jak z procy wyskoczyła pod moje łóżko. Oprócz uspokajania Kebaba, miałam jeszcze Chinchilla hunting.

Wczoraj w końcu udało mi się wybrać do Sandry. Wyszłam z domu przed 9:00, podjechałam najpierw na dworzec do Zabrza, a potem do Bytomia. W Bytomiu odebrałam mojego Sony Ericssona z serwisu. Przy odbiorze, zapytałam kobiety, co się właściwie w nim zepsuło, bo że z klawiaturą było coś nie tak, to wiem. Kobieta tylko na mnie spojrzała, rzuciła okiem na telefon i stwierdziła, że tak, klawiatura się zepsuła. Od razu przyszedł mi na myśl stary żart, w którym grupa głupków jechała autobusem. W pewnym momencie autobus się zepsuł. Poproszono grupę o wyjście z pojazdu, natomiast kierowca zajął się naprawą. Jeden z głupków co chwilę podchodził do zdenerwowanego kierowcy ze słowami: - A ja wiem co się zepsuło! Kierowca skutecznie odganiał głupka, jednak po chwili dał za wygraną. Widział, że sam nic nie wskóra, a głupek okazał się ostatnią deską ratunku. Przywołał go mówiąc: - No to w takim razie powiedz mi, co się zepsuło? Na co głupek tylko odpowiedział:- Autobus się zepsuł!

Kiedy dojechałam do Piekar i wysiadłam na dobrym przystanku, znalazłam ulicę na której mieszka Sandra i zadzwoniłam do drzwi. Ta zrobiła mi niespodziankę, bo zaprosiła jeszcze Anię i Sitka. Spędziłyśmy czas opowiadając sobie co nowego u każdej z nas i obżerając się słodyczami. Kiedy dziewczyny poszły, Sandra zabrała się za obiad. Wrzuciła do garnka pierogi z serem i mięsem, ugotowała, później podsmażyła z cebulką i odrobina pieprzu. Nałożyła na talerze, swoją porcję urozmaicając ketchupem. Ugryzła, przełknęła i stwierdziła:- Magda, te pierogi z serem są na słodko!


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Rozliczeniowo
Notatkę dodano:2008-07-09 09:57:05

Bilans ostatniego miesiąca jest jasny:

 

Pochłanianie książek z prędkością bliską prędkości światła, przy sprzyjających warunkach atmosferycznych proces ten odbywa się w ogródku na pełnym słońcu. Od zeszłej niedzieli do repertuaru dnia doszła jeszcze Międzynarodowa Konferencja Tańca Współczesnego i Festiwal Sztuki Tanecznej, w których to wydarzeniach kulturalnych uczestniczę z wielką gorliwością i ze Sławkiem(kolejność odwrotna).

 

Z życia szynszyli:

 

Właściwie nic specjalnie się nie zmieniło, harce rozpoczynają się przed 22:00, kończą natomiast około 7:00. Szynszylątko jeszcze się nie urodziło, chociaż Czinczila rozrasta się wszerz niemalże z każdą godziną. Kilka dni temu zwierzaki zafundowały mi nocny maraton - niestety nie filmowy – między klatką a łóżkiem. Kebab, rycerz w lśniącej zbroi, prawdopodobnie czegoś się przestraszył i swoim demonicznym chichotem chciał odpędzać złe duchy od Czinczilii. W takiej sytuacji należało zwierza wyciągnąć z klatki, co jest dość dużym wyczynem, z racji tego, że Kebab jest zagorzałym domatorem i starać się go uspokoić. Po bezskutecznych próbach przemówienia szynszylowi do rozsądku, postanowiłam przenieść go do drugiej klatki. Tak więc o 0:30 w nocy wyciągnęłam ze schowka klatkę, wysypałam trocinami i sianem i umieściłam Kebaba w środku. Widok był przygnębiający. Kebab bezskutecznie próbował wydostać się z klatki, równocześnie wydając w stronę Czinczilii smutne popiskiwanie. Dałam zwierzakowi ostatnia szansę i przerzuciłam Kebaba z powrotem do Czinczilii. Natychmiast się uspokoił, poskubał Czinczilę po pyszczku i zwinął się w kłębek na półeczce.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Przedweekendowo
Notatkę dodano:2008-06-13 21:12:57

W poniedziałek wybieram się na Politechnikę, żeby uzyskać wpis z chemii nieorganicznej. Do tego czasu są jeszcze dwa dni - to znaczy cały weekend. Jutro wybieramy się ze Sławkiem na ślub mojej kumpeli. Straciłam z nią kontakt kilka lat temu, ale ostatnio dała o sobie znać. Postanowiłam, że miło będzie jej potowarzyszyć w tak ważnym dla niej dniu, więc jutro obieramy kierunek na Siemianowice Śląskie.

Dzisiaj pogoda wyjątkowo pokazywała swoje humory. Rano, w pełnym słońcu umyłam samochód, a przez resztę południa wylegiwałam się na słońcu. Jednak to, wkrótce zasłoniło się chmurami, właśnie wtedy, kiedy zostało mi dwadzieścia ostatnich stron książki. Nie pozostało mi więc nic innego, jak ewakuować się do domu. Po południu ze Sławkiem wybraliśmy się na spacer, na którym przy okazji przetestowałam moje nowe kije do nordic walking.



Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


Posesyjnie
Notatkę dodano:2008-06-11 13:27:54

Sesja zakończona. Po egzaminie, który właściwie miałam zdawać w piątek, ale z przyczyn niezależnych ode mnie zdawałam dzisiaj, zakończyłam drugą w życiu sesję. Fakt, faktem, skończyła się ona dla mnie nadzwyczaj szybko. Matematykę zdałam w terminie zerowym, z egzaminu z fizyki z racji wysokich ocen z zaliczenia i z laboratorium, zostałam zwolniona, a chemię nieorganiczną zdałam dzisiaj. No cóż, w takim razie sezon wakacyjny 2008 uważam za otwarty!


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Wątki:

Licznik

Odsłon: 696947
Osób: 681613

Mój ślubny blog:

www.weddblog.pl
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017