Bezsensownik

czyli nazywanie rzeczy po imieniu

Rocznicowo
Notatkę dodano:2007-06-23 22:22:18
23.06.06... to wtedy się wszystko zaczęło.
ac563e5cd59c5ba17400afd25350c4da.jpeg

Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


Staropolsko
Notatkę dodano:2007-06-22 21:00:26
Z uwagi na fakt jakim jest brak czasu spowodowany trwającymi już ponad miesiąc wakacjami, przepraszam za małe opóźnienie w dodawaniu nowych notek i relacji.
 

Ciekawa sytuacja miała miejsce wczoraj, kiedy to wpadło  mi w ręce świadectwo ukończenia gimnazjum mojego brata. Z uwagą zaczęłam czytać linijka po linijce wszystkie informacje, aż tu nagle rzuciło mi się w oczy stwierdzenie "urodzon". Podchodzę do taty, który właśnie okupował kanapę, i pokazuję palcem konkretne miejsce na dyplomie. Na twarzy taty zaczął malować się chytry uśmiech.
- No, urodzon, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion!

Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


końcoworocznie
Notatkę dodano:2007-06-06 08:45:45

Wczoraj (tj. 5.06) odbyło się pożegnanie absolwentów I LO. Choć brzmi to dumnie, impreza faktycznie była zwyczajnym zakończeniem roku szkolnego. Po przydługawej akademii - część oficjalna przeszła sprawnie, natomiast występy "artystyczne" zdecydowanie się przeciągnęły - poszłam podziękować ulubionej prof. z chemii i wręczyć jej skromny upominek. Później, w klasie wychowawczyni pochwaliła nas, gdyż jak co roku okazaliśmy się najlepszą klasą w całej szkole (średnia ocen 4,48), podziękowała za trzy lata współpracy i życzyła powodzenia.


A teraz, specjalny fragment notki, dedykowany Situsiowi.


Siedzimy sobie w klasie, oczekując na resztę towarzystwa i wychowawczynię. Situś siedzi na ławce i macha nogami.
- Natalia, masz nowe buty? - pytam z zaciekawieniem.
- Wiem. - odpowiada Sitek.


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


Telefonicznie
Notatkę dodano:2007-05-28 12:50:25

Była godzina 18:20. Powoli zbierałam się do wyjścia z domu, a że nie spieszyłam się specjalnie, jednym okiem oglądałam muzyczny teleturniej. Nagle zadzwonił telefon. Zwykle nie mam zwyczaju odbierać, ale tym razem pomyślałam, że może to być jakaś pilna sprawa. W słuchawce odezwał się męski głos. Przedstwaił się i podał nazwę firmy, tak długą, że spokojnie zdążyłam przejść z kuchni do salonu, a on jeszcze nie skończył jej wymieniać.
- Zajmujemy się zbieraniem opinii publicznej. - kontynuował - Czy mógłbym zająć pani kilkanaście minut, zadając kilka pytań dotyczących robienia zakupów?
- Niestety zaraz wychodzę i nie mogę poświęcić panu tego czasu. - powiedziałam zgodnie z prawdą.
- Rozumiem. W takim razie o której godzinie mógłbym dzisiaj zadzwonić?
- Dzisiaj to już się pan raczej nie dodzwoni, gdyż bardzo późno wracam.
- A czy pani jest odpowiedzialna za robienie zakupów w tym gospodarstwie?
(W jakim gospodarstwie, do ciężkiej cholery? Czyżbyśmy byli na wsi?)
- Nie, ja jestem córką. Zakupy robi moja mama.
- Czy w takim razie mógłbym rozmawiać z osobą odpowiedzialną za robienie zakupów?
- Nie, nie mógłby pan, ponieważ jestem sama w domu.
- A kiedy mógłbym rozmawiać z tą osobą?
- Późno.
- Dzisiaj?
- Nie. Później.
- O 19?
- Nie, nie. Później.
- 20, 21?
- Hmm, myślę, że tak. Choć niewykluczone, że dopiero koło 22.
- A w jaki dzień tygodnia mógłbym się skontaktować?
- W poniedziałek.
Cisza w słuchawce.
- W poniedziałek?!
- Tak w poniedziałek.
- Dobrze. To ja zadzwonię w poniedziałek. Do widzenia.
Nie dawała mi spokoju reakcja faceta, na ów nieszczęsny poniedziałek. Wróciłam więc do kuchni i spojrzałam na kalendarz. Czerwone okienko wskazywało WTOREK.


Komentuj(4)

-------------------------------------------------------------------


komunikatywnie
Notatkę dodano:2007-05-12 10:13:16

Powoli zbliżam się do końca maturalnych bojów. Do środy mam trochę czasu na odpoczynek i generalną powtórkę z chemii, więc po raz ostatni czeka mnie pełna mobilizacja. Potem już tylko zapowiadają się cztery i pół miesiąca wakacji.


Co do matur ustnych;
- j.angielski 20/20
- j.polski 20/20

Język polski miałam zdawać o godzinie 15:15. Przyjechałam więc do szkoły godzinę wcześniej i na schodach spotkałam kolegę, który oznajmił mi, że osoba poprzedzająca mnie dawno już stoi przed komisją. Prawie sprintem udałam się przed klasę i szybciutko powtórzyłam jeszcze raz prezentację. Kiedy zostałam zaproszona przed szanowne oblicze, grzecznie się przedstawiłam, pokazałam dokument mówiąc: "A tutaj proszę bardzo, mój dowodzik". Potem powalczyłam z nie do końca sprawnym komputerem, który miał pokazywać zacnej komisji cytaty do prezentacji. Z uśmiechem na twarzy powiedziałam wszystko. Z pytaniami poradziłam sobie świetnie, choć muszę przyznać, że nie były pierwszej łatwości. No ale przecież, jak sama przewodnicząca komisji stwierdziła, "rozmawiałyśmy na bardzo wysokim poziomie".

 


Komentuj(4)

-------------------------------------------------------------------


3/6
Notatkę dodano:2007-05-10 08:06:22

Właściwie, to połowa matur już za mną. Dzisiaj o 15:15 czeka mnie matura ustna z j. polskiego. Podbudowujący jest fakt, że mój temat pojawia się tego dnia tylko raz ("Wizerunek Boga w dziełach Erica-Emmanuela Schmitta"), natomiast "Romantyczny pejzaż" zaprezentuje dzisiaj mniej więcej siedem osób. Nasuwa się refleksja - na ile sposobów można opisywać ten sam obraz?


Jak dotąd, wszystko idzie doskonale. I szczerze mówiąc, powoli wkraczam w przedmioty na których znam sie zdecydowanie lepiej niż na zagadnieniach pierwszej, pisemnej matury. Nie pozostaje mi nic innego, jak prosić o wytrwałość wszystkich, trzymających jeszcze kciuki.


Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


Trzy, dwa, jeden...
Notatkę dodano:2007-05-02 09:48:16

Z chwili na chwilę czuję się coraz bardziej jak astronauta na Przylądku Canaveral, chociaż bliżej mi jednak do Przylądka Dobrej Nadziei -  choćby ze względu na odległość. Przyczyna jest bardzo prosta i oczywista:
4.05 - j.polski - pisemny
7.05 - j.angielski - pisemny
8.05 - j.angielski - ustny
10.05 - j.polski - ustny
11.05 - biologia
16.05 - chemia
No więc, odliczamy?


Komentuj(4)

-------------------------------------------------------------------


"A nas przez palce ktoś przesiewa"
Notatkę dodano:2007-04-29 22:48:20

I znowu czegoś żal - coś było i uciekło... Snuje się leniwie z głośnika piosenka "Pod budą". Jak na złość okazuje się, że jest w tym znecznie więcej niż trochę prawdy. W zeszły piątek na dobre opuściłam mury mojego liceum i oprócz powrotu tam, celem zdania sześciu egzaminów maturalnych, jestem pewna, że na tym moje wizyty się tam nie skończą. A skoro jestem już przy temacie szkoły, to jest kilka osób, którym chciałabym specjalnie podziękować za te niecałe trzy, jakże głęboko wpisujące się w pamięć - lata.


Sandrze, za to że wytrzymała ze mną  ten cały długi okres w jednej ławce, i że nawet się aż tak nie skarżyła. Za to, że każdego dnia zarażała mnie swoim optymizmem. Za wspólne wspieranie się żartami na zbyt długich często lekcjach. Za konsumpcję drugiego śniadania na biwaku. Za ustawicznie dzwoniącą komórkę na matematyce. Za złośliwe komantarze skierowane do nadpobudliwego kolegi z klasy. Za salon prasowy. Za Zestaw Małego Żarłoka. Za wspólny wypad pod namiot do Wołczyna, a co się z tym bezpośrednio wiąże - za suche pieczywo Vasa, za roztopioną w słońcu czekoladę i żółty ser. Za współpracę w mini-przedsiębiorstwie. Za życzliwość, serdeczność i bezinteresowność, której zawsze Ci zazdrościłam.


Natalii (Situsiowi) za dzielenie się mandarynką. Za to, że rozumiałyśmy potrzebę kupienia siedemnastej pary butów. Za spóźniony refleks (wtedy, kiedy po 15 minutach od mojego stwierdzenia, sama doszłaś do wniosku, że nauczyciele są pewnie na odprawie). Za świetne poczucie humoru. Za to, że byłam u Ciebie z wizytą dwa razy, prawdopodobnie nie dłużej niż trzy godziny. Za równie cienkie jak moje drugośniadaniowe kanapki. Za wsparcie i namawianie do zdawania fizyki. Za duże prawdopodobieństwo wspólnego studniowania.


Aneczce za nieziemską odwagę i mówienie wszystkiego bez ogródek. Za przybycie na moje siedemnaste urodziny w jednym bucie. Za stanowczość i twarde stanie przy własnej opinii. Za pilne słuchanie, gdy prezentowałam chłodnicę, olej i płyn do spryskiwaczy. Za spoglądanie na zegarek na ostatniej cotygodniowej, piątkowej lekcji. Za nieprzejmowanie się tym, co myślą inni.


Madzi S. i Lidce za to, że swoją obecnością rozświetlały atmosferę w klasie. Za to że wyrabiały 200% normy w mini-przedsiębiorstwie. Za to, że ich życzliwość była spoiwem III b.


Natomiast co do pozostałej, licznej grupy, zwrócę się z żalem z jakim zwracał się Bilbo, że ani połowy  pośród was nie znam nawet do połowy tak dobrze, jak bym pragnął; a mniej niż połowę z was, lubię o połowę mniej, niż na to zasługujecie.

 

49d4ab02c3034c46776f69ebd9d80299.jpeg

Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


3 w 1
Notatkę dodano:2007-04-23 22:10:48

Siedzę razem z mamą w gabinecie przesympatycznej pani doktor.
- Po maturze będziesz miała więcej czasu dla siebie, to proponuję zająć się jakimś sportem - mówi pani doktor.
- Ale Magda nie lubi się ruszać - odpowiada moja mama.
- No to w takim razie co zamierzasz przez te długie wakacje robić?
- Aaaa, napiszę pracę magisterską...


Wracałam ze szkoły do domu jedną z bytomskich ulic. Miałam na sobie zielone polo i rajstopy w tym samym, przykuwającym uwagę kolorze. Mijający mnie pierwszoklasista z pobliskiej podstawówki zanucił "Ogórek, ogórek, ogórek..."


Gramy razem ze Sławkiem i moim bratem w Trivial Pursuit. Zadaję Sławkowi pytanie z geografii:
- W jakim kraju możemy spotykać języki - Mixtec, Totanec i Zapotec?
- W Afryce? - odpowiada Sławek.
- Nie. W Meksyku. - mówię i po chwili dodaję - to czemu mówisz, że w Czechach?


Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


Pół żartem, pół serio
Notatkę dodano:2007-04-13 22:21:43

Relacjonowałam Sławkowi wyniki jednej z wielu próbnych matur z języka polskiego. Prowadziłam wywody na temat wyboru bardziej odpowiedniego i wyżej punktowanego tematu.
- Pamiętasz przecież, że na próbnej, zafundowanej przez OKE, też dobrze wyszłam, biorąc sobie porównanie fragmentu "Lalki" z "Kordianem". Teraz tez mądrze zrobiłam analizując "Hymn" Słowackiego i "Wielką Interpretację"...


Stoimy z Sitkiem, Sandrą i Anią na korytarzu szkolnym podczas jednej z przerw.
- Widziałyście butki K.? - pyta rozradowana Ania.
- Tiaaa, ale one przecież stare są. W zeszłym roku też w nich chodziła. - odpowiadam tonem znawcy.
- Wiem, ale i tak są śmieszne. - ciągnie dalej Ania.
- Wczoraj też miała całkiem ciekawe... - mówię z głębokim zastanowieniem.
- To ile ona ma tych butów? - pyta Sitek - Pewnie prawie tyle co ty, Galiczku...


Komentuj(9)

-------------------------------------------------------------------


Wątki:

Licznik

Odsłon: 697082
Osób: 681748

Mój ślubny blog:

www.weddblog.pl
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017