Bezsensownik

czyli nazywanie rzeczy po imieniu

Ambitnie
Notatkę dodano:2007-01-16 20:37:02

Jedna z wielu wtorkowych lekcji.

- I odzywa się ta, która czwórkę z referatu z fizyki chce poprawiać! - piekli się Natalia na zawziętość Sandry.

- I odzywa się Situś, który ma szóstkę z fizyki - próbuję bronić Sandry.

- I odzywa się Magda, która ma same piątki z biologii! - kończy Situś.

Sandra w tym czasie o mało nie wypadła ze śmiechu z ławki.


Komentuj(8)

-------------------------------------------------------------------


Ukryte talenty
Notatkę dodano:2007-01-14 12:42:11

Poranne blokowanie łaziekni przeze mnie stało się pewnego rodzaju rytuałem. W pewnej chwili słyszę,  otwierające się drzwi sypialni i ciężkie kroki mojego taty.

- Siemano! - wołam przyjaźnie z łazienki.

- Ale masz wdziano! - okrzykuje mi zza drzwi.

- Skąd wiesz co mam ubrane? - zapytałam, dusząc się równocześnie ze śmiechu.

- Co ubrane, to nie zakopane! - odpowiedział i zszedł do kuchni po schodach. 


Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


Przyjaźnie
Notatkę dodano:2007-01-11 20:01:35

- Pani profesor, bo chciałabym powiedzieć, że doszłam do pewnych wniosków - powiedziałam dziś chemiczce, oddając sprawdzian.
- Noo? - zainteresowała się. Miała ku temu prawo, gdyż nie zdziwiłabym gdyby pierwszy raz w życiu usłyszała z moich ust taki potok słów.
- Tak sobie myślę, że łatwiej zdać prawo jazdy niż napisać u pani sprawdzian na 100%. Bo to pierwsze zdałam za drugim razem, podczas gdy do chemii podchodzę już trzeci raz...


Zaczęła się szczerze śmiać. Potem poopowiadałam jej o moich egzaminacyjnych perypetiach. Po dzwonku, z uśmiechem na twarzy wygoniła mnie z klasy.


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


Wietrznie
Notatkę dodano:2007-01-09 19:00:06

Kasztan otwarła dziś w klasie szeroko okno. Jedna z dziewczyn zaczęła głośno protestować.
- To ubierz coś na siebie - mówi Sadnra - a tu koniecznie trzeba przewietrzyć!
- No, zrób tak jak Kasztan mówi. Załóż plecak na plecy i już ci będzie cieplej - powiedziałam ze złośliwą satysfakcją.

 

Mam nadzieję, że się nie obraziła.


Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


Pamiętając
Notatkę dodano:2007-01-04 17:51:09

Niektórzy żyją jeszcze świętami i Sylwestrem. Ja - niestety już nie, dlatego chcąc przypomnieć sobie błogie chwile lenistwa, dodaję wigilijne zdjęcie.

6c217bd092ed34cea192718fe6d64995.jpeg

Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


Tytułem uzupełnienia
Notatkę dodano:2007-01-01 14:11:05

Oto obiecana rzecz, która jak widać, pojawia się w posylwestrowej notce. Podsumowania musi dopełnić stwierdzenie, że druga połowa 2006 była najlepszym okresem w moim życiu. Była - to złe określenie, ponieważ wciąż trwa. Dlatego jedyną rzeczą, jakiej zazdroszczę społeczeństwom anglojęzycznym jest czas present perfect, który doskonale odda obecny stan rzeczy - it has been the best time in my life.


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


2006
Notatkę dodano:2006-12-30 21:41:13

Ta notka miała się pojawić dopiero jutro - bo to dzień jutrzejszy jest ostatnim w tym roku. Z powodów oczywistych, a raczej sylwestrowych, jest to niemożliwe, więc tekst pojawi się wcześniej.


Jak w swojej ostatniej notce pisze Slk - nadszedł czas podsumowań. Przemyśleń i w dalszej kolejności wniosków, nad tym, co przyniósł mijający, 2006 rok. Nieuchronnie biegnący czas nabija kolejne liczby na cyferblacie życia - i przyznam to, choć nie chcę - że chyba się starzeję, bo staję się nieznośnie dokładna. Idąc tym tropem, przedstawię ten rok w telegraficznym i w miarę sensownym skrócie.


Styczeń: Witanie Nowego Roku w Krakowie. O mały włos, a w drodze powrotnej, oparłabym zaspaną głowę na ramieniu niezbyt dostojnego starca, siedzącego obok mnie w pociągu. Po powrocie do szkoły rozpoczęła się intensywna walka o oceny na I semestr II klasy.


Luty: Dwutygodniowa chwila odpoczynku. Pierwszy tydzień spędzony w Lesku i czas całkowicie przeznaczony na szuuuusowanie. Podczas drugiego tygodnia mniej lub bardziej skutecznie brałam udział w kursie tańca towarzyskiego w Janicach.


Marzec: 6.03. - szósta rocznica zdiagnozowania cukrzycy. Kolejny miesiąc pracy w mini-przedsiębiorstwie.


Kwiecień: Skrzynka mailowa otwierana nad wyraz często. Próby Teatru Pantomimy, przynoszące więcej radości niż zwykle.


Maj: Majówka w Janicach. Uświadomienie sobie kilku rzeczy - włóżonych, brzydko mówiąc, łopatą do głowy przez Sandrę. Dziękuję za to. 12.05. - finał "Nadchodzącego Pokolenia" - zdobycie wyróżnienia. W późniejszym czasie zaproszenie do współpracy z "Granicami" (założenie domku, do którego Slk regularnie wrzucał wiersze). Ciężka praca podczas II semestru z nadzieją zdobycia tradycyjnego już, czerwonego paska.


Czerwiec: Najważniejszy w życiu wypad do kina. Zapisanie się na kurs prawa jazdy. Natłok pracy pamięciowo-naukowej i stres przed nieopanowaniem przydzielonego materiału, skutecznie minimalizowany mailowo. Sukces osiągnięty własną harówką. Piękne, wypracowane świadectwo z czerwonym paskiem. 23.06. - kawa w Suplemencie, a przy niej spotkanie, które zmieniło moje życie.


Lipiec: Wyjątkowo upalny. Pierwszy w życiu wypad pod namiot. Tydzień bez łazienki i normalnego posiłku. Po powrocie do Bytomia, rozpoczęcie kursu praktycznego nauki jazdy - czyli fruu na ulicę! 27.07. - Slk starzeje się. A w międzyczasie długie godziny poznawania siebie nawzajem.


Sierpień: Wypad w Tatry. Fantastyczne wycieczki w góry - rajd po Czerwonych Wierchach i któraś już z rzędu wspinaczka na Giewont. Niefortunnie zmarnowane 6 godzin w kolejce do kolejki na Kasprowy Wierch. Kilogramy zjedzonych oscypków. Po powrocie do domu - długie godziny poznawania siebie nawzajem.


Wrzesień: Początek ostatniego roku szkolnego w Smoleniu. Plany i pomysły do ich realizacji. 21.09. - Madak nie pozwala Slk starzeć się samemu, robi to w dodatku w wielkim stylu, bo osiąga pełnoletniość. W szkole praca rusza pełną parą - w końcu matura za pasem. Krótsze niestety, godziny poznawania siebie nawzajem.


Październik: "Czas czekania, czas olśnienia" - na sprawdziany i ich wyniki. Chwila oddechu po to by przypomniec sobie własne imię i datę bierzmowania. Niezdany egzamin na prawo jazdy. Krótsze niestety, godziny poznawania siebie nawzajem.


Listopad: 4.11 - urodziny Situsia. Matura próbna. 30.11 - urodziny Aneczki. Śmierć koszatniczki. Zabieganie, zabieganie, zabieganie. Nauka, nauka, nauka. Zdecydowanie krótsze godziny poznawania siebie nawzajem.


Grudzień: 5.12 - finał konkursu "Poezja jest kobietą" - zdobycie wyróżnienia. 12.12 - urodziny Sandry. Otrzymanie wyników z matury próbnej: chemia, poz. rozszerzony: 63,3%; j.polski, poz. podstawowy: 82%; j.angielski, poz.podstawowy: 96%. 23.12 - świętujemy! 24.12 - świętujemy, bardziej tradycyjnie. Troszkę dłuższe godziny poznawania siebie nawzajem. 27.12 - Madak i Slk - pogromcami szos.


Jest jeszcze jedna, najważniejsza rzecz, która powinna się w tym podsumowaniu znaleść, a której nie zamieszczę dzisiaj, ale dodam w notce kolejnej. Bo liczy się forma. Forma, którą diametralnie zmieniłeś. Której dałeś szansę i którą dostrzegłeś. Która chce, choć nie zawsze potrafi o tym mówić. Która zaczęła wierzyć w siebie bardziej niż kiedykolwiek. Która podczas podejmowania decyzji zastanawia się, jakie byłoby Twoje zdanie. Która nie chce wyprowadzać się do Gliwic. Która między genetyką a chemią organiczną znajdzie Ciebie. Która wie i boi się, że życie jest za krótkie, by nacieszyć się Tobą.


Komentuj(5)

-------------------------------------------------------------------


Adnotacja do wczoraj
Notatkę dodano:2006-12-28 23:29:54

Relacjonuję Sławkowi, jak razem z mamą, tatą i bratem, po moim zdanym tuż przed chwilką egzaminem, kibicowaliśmy mu, kiedy walczył z egzaminatorem i puntem między słupkami. Nie dosłownie, ale walczył. Dochodzę właśnie do końca opowieści, czyli momentu, gdy wyskoczyliśmy z samochodu by rzucić mu się na szyję po zakończonej, 100-procentowym sukcesem bitwie.
- Bo wy jesteście po prostu świetni - stwierdził.

 

Zrobiło mi się bardzo miło. To były najprostsze, a zarazem najszczersze słowa, jakie ktoś mógł powiedzieć o mojej rodzinie.


Komentuj(4)

-------------------------------------------------------------------


Dzień, jakich niewiele
Notatkę dodano:2006-12-27 22:30:54

Godzina 6:00 - dzwoni budziko-komórka, z jakże optymistycznym, powitalnym pytaniem-piosenką "How do you?". Nie pozostaje nic innego jak zwlec się w tempie dość ekspresowym z łóżka i przygotować - bardziej psychicznie niż fizycznie - do wydarzeń dnia dzisiejszego.

 

Kierunek: WORD. Niestety, nie ten Gates'owski.

 

Rezultaty: uszczęśaliwienie, już bdwojga najbardziej szczęśliwych, ludzi na ziemi, którzy za dwa tygodnie odbiorą to, o co dzisiaj tak dzielnie walczyli. Jest to, jak wszystkim oczywiście wiadomo - prawo jazdy.

 

I tylko zastanawia jeden fakt: czym sobie pani, pani Magdaleno, zasłużyła na tyle szczęścia jednego dnia?


Komentuj(5)

-------------------------------------------------------------------


Objawienie
Notatkę dodano:2006-12-26 23:19:05

Kiedy otwarłam kuchenną szafkę w celu wydobycia z niej małego talerzyka, z mojego gardła wyrwał się przeraźliwy krzyk.
- Jezus Maria! - o mały włos, a przyczyniłabym się do zawału własnego serca i zniszczenia talerzyka.
Rodzina, jak jeden mąż, zerwała się od stołu i podbiegła w moim kierunku.

 

Przyczyną mojego przerażenia okazało się 3/4 opancerzonego ciała żółwia, wystającego - a raczej zwisającego poza obręb akwarium. W konsekwencji całego zamieszania, biedak tak się wystraszył mojego wrzasku, że cały wysiłek który włożył w wydostanie się poza szklane ogrodzenie przypłacił średnio miękkim lądowaniem, grzbietem na dno, prosto, między dwa wielkie kamienie.


Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


Wątki:

Licznik

Odsłon: 696718
Osób: 681384

Mój ślubny blog:

www.weddblog.pl
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017