blog Mrówki
... żeby wszystkim nam było weselej...

logo

684.
Notatkę dodano:2008-12-06 21:40:15

Rozleniwieni po "naszej" premierze płyty i po dyskusjach o przyszłości, siedzieliśmy sobie i rozmyślaliśmy o niczym. Nagle Mrówce przypomniało się, że musi zostawić egzemplarz R2 z płytą dla dra PM. Nie chciało się jej iść po kopertę, wzięła więc dwie kartki i spróbowała zawinąć w nie książkę. Rewia wypadała jej wszystkimi możliwymi stronami i w końcu Fimbul nie wytrzymał.
- Daj mi to, bo sobie krzywdę zrobisz - powiedział.
Mrówka oddała mu posłusznie książkę, płytę i dwie kartki.
Fimbul zrobił z nich pakiecik.
- To dla dra PM? - zapytała nagle Aga (czyli wokalistka ;)), otrząsając się z zadumy.
- Tak...
- To ja z nim mam dzisiaj zajęcia, mogę mu przekazać...

Nie dało się tak od razu? ;)

Na zdjęciu Igor, zmęczony pomaganiem przy tworzeniu R2 :).

a9d52fab286a49aea5a9197ee18a6b49.jpeg

Komentuj(20)

-------------------------------------------------------------------


683. po wręczeniu R2
Notatkę dodano:2008-12-05 14:05:04

Kochani,

teoretycznie ta notka powinna się pojawić na blogu w niedzielę, bo Bossowi tak ostatnio wypadają urodziny, żeby nam było trudniej przyjechać, ale wiem, że wszyscy czekacie na najnowsze wiadomości, więc nie będę nikogo trzymać w napięciu.
Wręczyliśmy Rewię na wodzie, czyli drugi tom Wielkiej Rewii Satyrycznej, razem z płytą CD z sześcioma utworami z R2 - z muzyką Agi. O ile Boss mógł się domyślać, że zgodnie z pierwotną zapowiedzią (z zeszłego roku), przygotujemy kolejny tom Rewii, o tyle przewidzieć nie mógł niespodzianki. Ha ;). Po walnym zgromadzeniu części twórców okazało się, że być może przygotujemy e-wersję Rewii - ale to już zależy przede wszystkim od Agi (serwera i innych czynników nie do przewidzenia ;)).
Egzemplarze R2 dostaną prędzej czy później wszyscy zaangażowani w projekt, tylko chwilowo robimy z Piotrkiem po kilka, więc jeszcze nie wszyscy je mają. Piotrek mówi, że będziemy robić rewie do oporu, żeby wszyscy byli usatysfakcjonowani.
Jak Boss zareaguje na Rewię - nie mam pojęcia, dużo byśmy dali, żeby wiedzieć, ale już wystarczy, że spełniliśmy trochę swoich marzeń.

- Rany, nie wiem, co mi się dzieje - wyznała Mrówka Fimbulkowi, kiedy spotkali się dzisiaj o 9.00 na wydziale.
- Co ci się dzieje? - zainteresował się Fimbul z troską (pozorowaną).
- No właśnie nie wiem. Wydaje mi się, że jest mi słabo. Byłam osłabiona w pustym autobusie, w którym w dodatku siedziałam!
- I myślisz, że co to?
- Jedno z dwojga: albo trema, albo anemia - odparła Mrówka, nie wierząc w żadną z tych możliwości. - Albo mam zbyt obcisłą spódnicę i mi krążenie zatrzymuje - dodała, wiedząc, że przy jej trybie jedzenia anemia jest wykluczona, a tremy nie miewa przed najbardziej stresującymi wystąpieniami (stres owszem, ale nigdy tak paraliżujący, a przecież jechała na spotkanie z własnym Promotorem. Bosskim, ale zawsze własnym).

Podeszliśmy pod salę, w której Boss miał mieć seminarium (na tym semi były między innymi Skołowana Gosia i Skołowana Sabina) i wysłałam do Sabiny smsa, żeby na chwilę do nas wyszła. Żeby nam dać autograf na jednym Bosskim egzemplarzu R2. Przeczekaliśmy (za drzwiami) chóralne "sto lat" seminarzystów i wbiliśmy się do Bossa, zgarniając po drodze kilka osób w projekt zaangażowanych. A dalej to wiecie ;).

A po wręczeniu poszliśmy (bez Bossa) do jednej z sal, żeby, przy herbatce, przesłuchać płytę. Jeśli ktoś się nie może doczekać, to prześlę na maila ;).

Znacznie ciekawsze jednak było przygotowywanie R2 (w tym roku wszystko robiliśmy sami). Nauczyliśmy się z Piotrkiem porozumiewać półsłówkami albo monosylabami. I spojrzeniami. Przez jakiś czas rozmawialiśmy szyfrem ("ile chcesz siódemek?" "trzy" "to puszczam"). Dowiedzieliśmy się, że drukarka działa tylko po pogłaskaniu. Parzyliśmy się kartkami (Piotrek: "Auu!" Mrówka: "Co ci zrobiłam? Przecięłam ci rękę? Przepraszam!" Piotrek: "Nie, gorące po prostu"). Piotrek, który jest jednocześnie rewiowym introligatorem, dokonywał jakichś nadnaturalnych obliczeń, drukował po kilka kartek (nazywał to "składkami", nie jestem w stanie tej nazwy zapamiętać, więc mówiłam na stosiki kartek "zszywki", "zgrzewki" itp., a Piotrek się cierpliwie domyślał, o co może mi chodzić), a potem mu się to składało samo w sensowną całość, do tej pory nie rozumiem jak. Sporo wieści o powstawaniu R2 jest w Meduzie, czyli dzienniku pokładowym Mrówki - ale samej pracy technicznej nad tomem tam już nie ma... Pisałam wczoraj w potencjalnej notce:

***
- Zaczęłam mieć wyrzuty sumienia. Piotrek nie dojadał, nie dosypiał, nie doczytywał, tylko sklejał. Aga całymi dniami opracowywała, a potem nagrywała piosenki. Ania od Piotrka sprawdziła się jako zaopatrzeniowiec. A ja? A ja leżałam do góry brzuchem (order śniętej mrówki zobowiązuje) i akceptowałam to, co robili inni (Adze dając wolną rękę, a Piotrkowi na ręce patrząc bez przerwy).
- Nie będę się już absolutnie niczym przejmować - wyjaśniłam Piotrkowi. - Każdy wie, kiedy termin wręczenia, po co mam kogoś poganiać i stresować niepotrzebnie? - dodałam, chcąc bić głową w szafkę od drukarki. - Ale w przyszłym roku R3 kończymy na październik. Żeby już wszystko było gotowe na spokojnie.
- Na wrzesień - oznajmił Piotrek stanowczo.
- Na wrzesień? Chodzi o to, że jak ustalimy deadline na październik, to przedłuży nam się do listopada, a potem będzie to samo co teraz?
- Tak.
- A jak będziemy mieli skończyć we wrześniu, to przeciągnie się nam do października i jest szansa, że skończymy przed czasem i bez stresu?
- Tak.
- Może to ma jakiś sens?
W tym momencie (środa była) zapikał telefon. Aga przysłała smsa, że jeszcze godzina. Czekaliśmy na nią, bo miała przynieść płytę z piosenkami do R2. Zważywszy na fakt, że godzinę wcześniej dostałam identycznego w treści smsa, postanowiłam zdobyć się na odwagę i zadzwonić.
Aga wyjaśniła, że dogrywa jeszcze jedną piosenkę.
Pojawiła się potem, z płytą, zmęczona, ale zadowolona (chociaż dzisiaj krytykowała się na wszelkie możliwe sposoby). A kiedy Ania od Piotrka włączyła ten krążek...
Odzyskałam na chwilę głos przy trzecim utworze.
- Aga, skoro mi już teraz słów brakuje, to co ja powiem po przesłuchaniu całości?
Zaczęła się piosenka czwarta.
- JA TO NAPISAŁAM? - wytrzeszczyłam oczy. Zgodnie z przewidywaniami, nie udało mi się skomentować zjawiska rzeczowo (bo entuzjastycznie to owszem). Dopiero po chwili poznałam Kołysankę biurową, z której Aga zrobiła arcydzieło.
W ciągu dwóch dni przesłuchaliśmy ten krążek milion razy (ja na razie około 30, ale jeszcze mi się nie nudzi). Przy nim pracowaliśmy, jego słuchaliśmy w domach, w trasach do domów, w pociągach, autobusach i w słuchawkach od odtwarzaczy mp3. A każdy, kto wpadał do nas w odwiedziny, kiedy pracowaliśmy, niemiał z zachwytu ;). Przy ostatniej piosence froterowaliśmy podłogę. Sobą. Ciekawe, czy się Bossowi spodoba...

Bardzo wiele osób zaangażowało się w tym roku w R2. Wymienię Was przynajmniej, chociaż marne to podziękowanie za te godziny (dni, miesiące ;)) spędzone na pracy...

Egzekutor - współautor tekstów,
Slk - dopiski,
Zadra - dopiski (mimo że po tym, jak urodził mu się synek, nie miał na R2 zbyt wiele czasu),
Fimbul - podpowiedzi na rozwój akcji, komentarze do samej R2 (trafiły do przypisów), rysunek na okładce,
Aga (i jej ekipa) - muzyka,
ML - rysunki,
Piotrek - skład, druk, oprawa,
Sabina - recenzja R2 ;),
Szczepanik - rozwiązania fabularne,
Radek - podpowiedzi i opinie,
Ania od Piotrka - zaopatrzenie i nagrywanie płyt,
Ania B. i Mariusz - pomysły na rozwój akcji,
dr PM - ocena Rewii i pomoc, za którą R2 powinien dostać wydrukowaną na złoto ;),
dr Sz-R - komentarze i ocena R2,
profesor-kalamburzysta - doping (to znaczy, chcieliśmy mu z Egzekutorem udowodnić, że potrafimy układać skomplikowane rymy ;))...
A tu jeszcze trzeba by wpisać Gosię, Edytę, Megi i Igora, Marcina Pałasza, który po Tangu z rybą zaczął pisać słuchowisko dla dzieci. Mogłabym wymieniać i wymieniać, a i tak zawsze kogoś pominę...
A przy okazji dziękuję za cierpliwość - wiem, że robię się nieznośna, kiedy musimy się spieszyć... to była ciężka próba - ale chyba przeszliśmy ją wszyscy pomyślnie. Jesteście fantastyczni.

Nasz warsztat pracy wczoraj przed godziną 20 wyglądał tak jak na fotce, zdjęcie zrobiłam aparatem Megi, ale w biegu i bez lampy, więc wyszło trochę rozmazane. W tle leciała muzyka z płyty ;).

 

PS - a życzenia urodzinowe dla Bossa w niedzielę :).

b40ee37071e2287b7989a24db35012de.jpeg

Komentuj(6)

-------------------------------------------------------------------


682. konkurs
Notatkę dodano:2008-11-25 22:42:32

Na spotkaniu z Kuczokiem, kiedy do głosu dorwała się publiczność, z rosnącym niesmakiem przysłuchiwaliśmy się kolejnym pytaniom.
Przysunęłam do siebie laptop Slka (Slk, jako młodsze pokolenie, notatki robi już tylko na klawiaturze, na kartce nie umie) i korzystając z faktu, że właściciel laptopa z zafascynowanym obrzydzeniem (takie wrażenie sprawiał!) przysłuchuje się poruszanym kwestiom, wpisałam mu:
- Ciekawe, jakie będzie najgłupsze pytanie, jakie padnie z sali. Urządzimy konkurs?

Niestety, potem głos zabrała Sabina i zaczęła pytać mądrze, przez co garstka krzykaczkowo-infantylnych dyskutantek ucichła :(.
Sabina nieświadomie zepsuła nam taki piękny konkurs...
Powiedzieliśmy jej to później ;).

5d8edfcf49f5198dbf4dedd7d862ffbe.jpeg

Komentuj(12)

-------------------------------------------------------------------


681. smacznego
Notatkę dodano:2008-11-24 22:09:41

- Wytłumaczyłam dzisiaj moim studentom synchronię i diachronię według Sławińskiego na przykładzie kiełbasy - napisałam do Ani Sz po zajęciach. Od frazy "projekcja diachronii w synchronię" poszło, bo nie mogli zrozumieć...
- Że niby jak kupisz i zjesz od razu to synchronia, a jak kupisz, zapomnisz i znajdziesz spleśniałą, to już diachronia? - odpisała natychmiast Ania, więc zadzwoniłam, żeby jej kwestię wyjaśnić i pokazać, jak w kiełbasie się przejawia synchronia i diachronia.
- Mrówka, masz rację, zawsze jak myślę: synchronia i diachronia, to kojarzy mi się kiełbasa - potwierdziła Ania z grzeczności (albo ze strachu), po wysłuchaniu moich zwierzeń.

A potem przyszedł do naszego pokoju Piotrek Rybnicki. I powiedział:
- Wytłumaczyłem studentom Ingardenowskie warstwy dzieła literackiego na przykładzie Shreka. I cebuli. No, wiecie, "cebula ma warstwy".

Dobrze, że w tym samym czasie na trzecich zajęciach Maciek nie rzucił swoim studentom jakiejś kulinarnej metafory.
Możemy w sumie napisać książkę Kulinaria teoretycznoliterackie czy coś takiego.

c006f1d303a700ae87cf92e779f13456.jpeg

Komentuj(28)

-------------------------------------------------------------------


680.
Notatkę dodano:2008-11-22 23:01:41

- Bo wie pani - szepnął mi konfidencjonalnie przed Sabinowo-Gosiowym wystąpieniem Pan od Mikrofonów - jak tu ma przyjść ktoś sławny, to czasami brakuje miejsc. A jak ktoś nieznany, to nigdy nie wiadomo, kto przyjdzie i kogo się spodziewać.
- To może ja w miesiąc się zrobię sławna ot tak - pstryknęłam palcami. - I potem nie będzie problemów.
Będę musiała opanować tremę (Sabina, ja Ci naprawdę zazdroszczę tego opanowania! :)), mikrofon, stanie (chyba sobie wezmę krzesło, postawię tyłem i będę siedzieć na oparciu dopóki się nie złamie, bo nie umiem tak z pozycji stołu mówić, zwłaszcza w Benedyktynce)...

Dzisiaj ML napisał do mnie:
- Mrówka, zróbmy coś razem...
Zważywszy na fakt, że przed momentem skończyliśmy kolejny wspólny projekt, prośba mnie nawet ucieszyła.
- Co na przykład? - zainteresowałam się.
- Nie wiem. Muszę wykorzystać twój potencjał, dopóki jesteś nieznana, chętna i tania - odparł ML.
Dobra, mogłam nie pytać ;).

Piotrek stale dopisuje coś do R2, a potem pyta "dopisałem coś. Mogłem?".

A ja znalazłam kawałek swojej starej prozy (co jest o tyle dziwne, że prozy nie tworzę i nie tworzyłam). I jest tam taki grafomański kawałek "ale to będzie (...) zapis jego słów, nieśmiertelnych, dopóki ja będę nieśmiertelna" (żebym jeszcze wiedziała, o czym pisałam...).
Spodobała mi się fraza "dopóki będę nieśmiertelna" i chciałam przerobić ją na wierszyk. Zaczęłam pisanie od puenty:

Gdy puenta trafi mnie już celna
proszę o napis nad mogiłą:
"dopóki byłam nieśmiertelna
to całkiem fajnie mi się żyło"

A potem zasnęłam i już nie stworzyłam nic do tego...

Na zdjęciu niebo, kiedy nie pada śnieg. Sprzed paru tygodni.

8e2ef7743248ec045ce74af8908c510f.jpeg

Komentuj(11)

-------------------------------------------------------------------


zaproszenie
Notatkę dodano:2008-11-20 12:18:10

16 grudnia o godzinie 17:00 mam w Benedyktynce (BŚ) wykład
"Śląsk w kabarecie - kabaret na Śląsku".
Czy jakoś tak... ;)

Zapraszam :)


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


679. mapka
Notatkę dodano:2008-11-17 21:41:57

Dzisiaj w przerwie między zajęciami w mieście R. tłumaczyliśmy Piotrkowi Rybnickiemu jak dojść do najbliższego antykwariatu.
Maciek wyjaśnił drogę tak: Wychodzisz z budynku i idziesz w prawo. Dochodzisz do ulicy *podaje nazwę ulicy*. Po lewej masz kościół. Idziesz dalej w lewo i docierasz do ulicy *podaje nazwę ulicy*. Skręcasz w lewo i masz tam taki kwadratowy szyld - to tam.

Mrówka tak: Wychodzisz od nas, idziesz prosto tam *macha ręką, zresztą w niewłaściwym kierunku*, dochodzisz do rondka, tam dalej prosto, dochodzisz w końcu do ulicy z samochodami i tam idziesz dwa kroki pod górę.

I Piotrek Rybnicki uznał, że Maciek tłumaczy LEPIEJ.
To już jest skandal.


Cała historyjka miała dodatkową puentę.
- Uznałam, że faceci są dziwni - poskarżyłam się Ani Sz, opowiadając jej to wydarzenie.
- No to powinnaś grać w szachy listownie - odparła Ania.
- Czemu???
- Bo masz refleks szachisty korespondencyjnego - wyjaśniła mi.

A potem powiedziała, że wolałaby moje tłumaczenie.
HA.


Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


678. maszyna losująca
Notatkę dodano:2008-11-15 21:49:45

- Moglibyśmy razem znowu iść na jakąś konferencję - zasugerowała Fimbulkowi Mrówka.
Fimbul podrzucił Mrówce link konferencyjny do konferencji o regułach.
- Wiem, o czym byś napisała. Pewnie o humorologicznym łamaniu reguł.
- Haha, no właśnie o tym myślałam - potwierdziła Mrówka.
- Gdybyś była maszyną losującą, to wygrałbym miliony w totka - ucieszył się Fimbulek.
- Gdybym była maszyną losującą - sprzeciwiła się Mrówka - to byś nie mógł startować. Bo przyjaciele maszyn losujących nie mogą.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


677. inspiracje
Notatkę dodano:2008-11-13 23:35:18

- Weź rzuć mi jakimś słowem czy czymś - napisałam do Ani Sz.
- Jakim? - zapytała Ania.
- Nie wiem. Podisnpiruj, bo mi się wena łuszczy.
- Haha, to nie. Bo jedyne słowo, jakie mi się nasunęło, jest brzydkie - odparła Ania. - I ono cię raczej nie zainspiruje.

 

Wczoraj jechałam do Katowic na wykład. Piotrek przysłał smsa, że czeka na mnie w ich pokoju i może mi zrobić kawę albo herbatę. Zamówiłam sobie herbatę i zapowiedziałam się za pół godziny.
Ale nie przyjechał mi autobus (jedyny, który osiąga Katowice w pół godziny). Zadzwoniłam do Piotrka na pięć minut przed terminem pojawienia się u niego.
- Piotrek, nie przyjechał mi autobus, stoję jeszcze na przystanku w Jaworznie, wcześniej niż za pół godziny nie będę.
- Dobra - powiedział z niezmąconym spokojem Piotrek. - To ja ci wyjmę torebkę z herbaty.

Na szczęście zaraz potem autobus przyjechał. Uszczęśliwiona, wysłałam Piotrkowi smsa "szykuj komitet powitalny. JADĘ". Piotrek odpisał "aha, już lecę dmuchać balony".
Tja...
Ale herbatka była pyszna ;)

Jakby ktoś miał pomysł na tekst, to czekam na inspirację ;)


Komentuj(6)

-------------------------------------------------------------------


676. nasza rzeczywistość
Notatkę dodano:2008-11-11 19:02:18

- Ale i tak dobrze by było, gdybyś porzucała na to okiem albo dwoma - napisał mi Piotrek, który właśnie dokonuje cudów w dziedzinach literacko-artystycznych.
- I tak porzucam - obiecałam. - Chyba że mi przyślesz we śnie (w moim śnie). To wtedy porzucam potem.
- Siódmym potem? - zapytał Piotrek niewinnie.

 

Tak z planów na przyszłość:
18.11 w BŚ (Benedyktynka, o 17.00) referat Skołowanej Sabiny i Skołowanej Gosi (więc idziemy, żeby zadawać trudne pytania i dodawać otuchy - trzeba role podzielić ;))
19.11 w BŚ (jak wyżej) spotkanie z Joanną Kulmową
20.11 (jak wyżej cały czas) ostatni czwartek w przedostatni czwartek - Kot w worku Różewicza, prezentowany przez dra PM


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Licznik

Odsłon: 543183
Osób: 443762

Występują, występowali:

Agnieszka - wokalistka i autorka muzyki do R2, Skołowana

Ania (Szczepanik) - duch niespokojny i wędrowny, Szefowa Skołowanych, wystarczy jedno słowo, żeby wsiadła w cokolwiek i pojechała na drugi koniec świata

(w kolejności przeważnie alfabetycznej)

Ania B. - śliczna i przemiła doktorantka Bossa, żona Mariusza

Ania od Piotrka - tak naprawdę to Marcina Ania od Piotrka, ale wszyscy mówią na nią Ania od Piotrka, żeby było łatwiej skojarzyć; językoznawca utalentowany

Arturek - król POM-ów, przebywający w Krakowie, bloga nie prowadzi, a przynajmniej nic o tym nie wiem

Biały (Michał) - tekściarz - przyszłość polskiego hip-hopu

Boss (zwany też PrzenajBosskim) - cierpliwy Promotor Mrówki, charakteryzowany bez przerwy w notkach na blogu 

brat Mrówki - brat Mrówki

Dawid - dawniej redaktor publicystyki, nazywany Przytulanką

dr PM - chwilowo (od paru lat) bezpseudonimowy najbardziej wyrozumiały z wykładowców Mrówki, znany też jako PawMaj, Prawa Ręka (czasy komiksów), Urzędnik z Biura Rzeczy Zagubionych (Rewia)

dystych - satyryk specjalizujący się w małych formach

Egzekutor - dawny wykładowca Mrówki, satyryk, współautor Wielkiej Rewii

Fimbul - "łowca dakiń nowego eonu"

Juan Pablo - "domorosły pseudosatyryk (...). Słodzi dwie łyżeczki"

Kalina - Kalina Beluch, satyryk. Specjalność: zabawy słowne i żart absurdalny

Kama - współautorka R3, w tejże R3 występująca jako SKZBTZW

Lady Q - kobieca i przekorna, blogowa specjalność: szermierki słowne z ML

Maciek - doktorant z miasta R., kierowca dla Piotrka Rybnickiego i Mrówki

Megi - blondyna z Psem Asystentem, Igorem. Razem prowadzą bloga (blondyniblondyna), chcą się zająć dogoterapią

Michel - MWG-owiec

migotek - patrz: komentarze blogowe

ML - Marek Lenc, rysownik satyryczny, ilustrator Wielkiej Rewii

Olek - kolega z ławki ze studiów, kiedyś prowadził bloga, pracuje w telewizji (albo udaje, że pracuje, a na legitymację z tv podrywa dziewczyny)

Patiinka - utalentowana muzycznie pracoholiczka, siostra Arturka

Piaskovy - informatyk, który pracował też przy zdejmowaniu płyt z wydziału filologicznego

Piotrek - doktorant z szalonym poczuciem humoru i skojarzeniami

Piotrek Rybnicki - jeden z doktorantów, których poznałam w mieście R.

Profesor W - promotor Promotora Mrówki

Radek - jeden ze Skołowanych, muzyk, radiowiec

Robo - kabareciarz

Sabina - dziennikarka, jedna ze Skołowanych, seminarzystka Bossa, dziewczyna Radka

Sal (znany także jako Kamil M.) - typ charakterystyczny, bohater SalTo i licznych blogowych anegdotek, nie do scharakteryzowania

Skołowana Gosia - utalentowany fotograf, magistrantka Bossa

Slk - Tyran uwielbiający Osiecką i.k.

Zadra - dziennikarz, współautor Rewii, prowadzi fotobloga, swoje ojcowskie doznania opisuje na blogu Okiem taty

Złośnica - prowadzi bloga razem z Brzydalem

Inne linki

strona Władysława Sikory


bloog niecodzienny Artura Andrusa

chlip-hopowy blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego

kabaret Adin - jeden z najciekawszych kabaretów scen offu (skład: Sikora, Andy, Julia, Chomik, Smutny)

strona poświęcona Ryanowi Stilesowi

strona Colina Mochrie

Sungha Jung - urodzony w 1996 wirtuoz gitary

Marcin Pałasz - autor książek dla dzieci i młodzieży
Wawrzyniec Prusky - blog roku 2005
Daniel Koziarski - pisarz
Kasia Krzan - recenzentka Granic, doktor nauk humanistycznych

Calvin i Hobbes - komiksowe paski Billa Wattersona (ang.)
filolog.katowice.pl - nieoficjalne forum studentów filologii polskiej