blog Mrówki
... żeby wszystkim nam było weselej...

logo

581. w biegu
Notatkę dodano:2008-07-02 21:38:06

W biegu. I nic się z tym nie da zrobić, przynajmniej chwilowo.

Wczoraj umówiliśmy się w Katowicach z Anią i Mariuszem. Na pięć minut przed dworcem miałam puścić do Ani sygnał, żeby zdążyli po mnie podejść.
Puściłam sygnał i autobus utknął w korku. Dojeżdżałam do dworca, kiedy zadzwoniła zaniepokojona Ania.
- Gdzie jesteś?
- Już prawie na dworcu, zaraz zaparkuję - odpowiedziałam jej.
- Nie ma to jak megalomania - oznajmiłam chwilę później, witając się z Anią i Mariuszem. - "Zaparkuję", jasne...

Wstaję jutro o nieludzkiej porze (przed 8 rano), żeby dojechać na wydział, zostawić książki, zabrać indeks Megi, zanieść go do wykładowcy, z którym rozmów już mi bardzo brakuje (a rozmowy zahamowała konieczność skończenia referatu... rozmów z Bosskim brakuje mi jeszcze bardziej, najbardziej chyba, ale nie mam pretekstu, niestety), z wpisem dla Megi wrócić na wydział, rozdać recenzentom książki, wrócić do domu, SKOŃCZYĆ wreszcie referat...

Bo dzisiaj, zamiast pisać, grałam na gitarze przez dwie godziny.
I już.


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


xx. dylemat
Notatkę dodano:2008-06-30 23:31:10

piszę jeszcze. Już niedlugo wrócę tu na stałe, ale jeszcze dwa dni pisania.

- Mam dylemat - wyznałam Ani Sz. z nudów.
- Co się stało? - zaniepokoiła się Ania.
- Jak już będę sławna, to będę udzielać wywiadów. Co mam odpowiedzieć na pytanie, w którym momencie poczułam się satyrykiem? Czy: że po sukcesach redutek i Wielkiej Rewii, czy: kiedy dostałam pierwsze honorarium za teksty?
- Mrówka, to banalne rozwiązanie. Przeprowadzę z tobą parę wywiadów - obiecała Ania. - I będziesz wiedziała, co lepiej brzmi.

Fajnie, że mogę na Was liczyć. ;)

Na razie piszę dalej, a jutro biegam. A potem piszę. Nie zwariuję, lubię to ;).


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


579. kibicem być...
Notatkę dodano:2008-06-29 14:17:06
Nie lubię Japonii. Nie, żebym miała jakieś dziwne uprzedzenia, ale po prostu kiedy Japonia organizuje jakiekolwiek zawody siatkarskie, to oznacza to konieczność wstawania w weekendy o nieludzkich godzinach. Na przykład, jak dzisiaj, o siódmej rano.
Ja o tej porze nie funkcjonuję do końca prawidłowo. Nie w niedzielę.
Oglądałam sobie mecz w pozycji horyzontalnej, zawinięta w kołdrę po uszy. I podtrzymywałam powiekę jednego oka (bo jednym oglądałam). Przez dwa ostatnie sety (im bardziej człowiek niewyspany, tym mniejsza szansa na szybką trzysetówkę, w tym meczu było 5 akurat) czekałam tylko do przerwy międzysetowej (3 minuty), przerwy technicznej (jedna minuta) i przerwy na żądanie trenera (czas, 30 sekund). I te chwile wykorzystywałam na drzemkę, budząc się natychmiast na gwizdki sędziego.
Przyznaję, ciekawe wrażenia: oglądam, oglądam, oglądam, podaję piłkę Zagumnemu. Aha, czyli już nie oglądam i pora się budzić.
Dziwię się, że świadomie przetrwałam ten mecz do końca.
A dzisiaj jeszcze dwa (jeden siatkarski i finał Euro). Mam jeszcze pół godziny, idę się zdrzemnąć.

Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


578. cenzura
Notatkę dodano:2008-06-28 23:08:09

- Przesadziłam - napisałam z niesmakiem do Piotrka. - Przepisuję referat. Z 2 i 1/3 strony ręcznie wyszły mi prawie 4 strony drukiem. Do przepisania zostało mi jeszcze 3,5 strony. A to jest dopiero POŁOWA... znowu będę się ciąć...

Znaczy, ciąć tekst, żeby się zmieścić w dwudziestu minutach. Zadanie matematyczne - jeśli dobrze udało mi się oszacować miejsce, w którym tekst mi się dzieli na pół, to ile stron będzie miała ostateczna wersja?

I już nie wspominam o tym, że większą część pierwszej strony stanowią przypisy. No przecież nie poucinam tego. Wiem, grafomania.


Komentuj(4)

-------------------------------------------------------------------


Notatkę dodano:2008-06-28 21:30:21

piszę, piszę, piszę. Myślałam już, że się nabawiłam kaca z nadmiaru pisania, ale nie. Więc piszę dalej. Nawet się ciekawe zrobiło. Wrócę wkrótce.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


577. Mrówka w liczbach
Notatkę dodano:2008-06-27 21:52:02

Zrobiłam sobie dzisiaj rajd po bibliotekach. Jak na stachanowca przystało. Byłam w czterech bibliotekach (no dobra, w jednej rekreacyjnie, po drodze do domu) i w trzech czytelniach (bo do czwartej już mi się iść nie chciało, pójdę kiedyś i przy okazji poczytam sobie o satyrykach). W każdej czytelni było coś, czego potrzebowałam, ale w żadnej nie było wszystkiego razem. Przywiozłam do domu 10 książek (w tym dwa czytadła, bo w końcu nie będę odpoczywać przy Językowym obrazie świata. No dobra, trzy czytadła, ostatecznie przy Grodzieńskiej odpocząć mogę). Wypisałam dwa milimetry wkładu od długopisu. I pół naboju z pióra wieczorem, ale to się już nie liczy. Schudłam dwadzieścia deko przy lataniu z biblioteki do biblioteki. Trzy razy zepsułam zamek od torby (i trzy razy go naprawiłam). Przejrzałam jakieś 15 książek i czasopism w czytelniach i artykuły z trzech książek w domu. Mój Promotor i tak by powiedział, że efektów nie widać. Czternaście razy zastanawiałam się, który dzisiaj jest. Wypisałam kilkadziesiąt cytatów (nie chce mi się liczyć). Pół godziny stałam w korkach.

A teraz odpoczywam.


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


576. nie-zupełne zezwierzęcenie
Notatkę dodano:2008-06-25 19:42:36

O złośliwości zwierzątek różnych dwa słowa.

Scenka pierwsza.
Szłam sobie na przystanek na skróty, myśląc o tym, że co jakiś czas wstrząsa moim miastem wiadomość, że gdzieś w pobliżu osiedli na słońcu wygrzewają się żmije. Nie wiem czemu myślałam akurat o tym, może nie chciało mi się tworzyć w wyobraźni nic poważniejszego. I nagle spod nóg uciekła mi jaszczurka. Mniej się przestraszyłam, że to żmija, bardziej, że mogę ją nadepnąć. Na szczęście była szybsza. Zaraz potem przeleciała druga. Chyba zrobiły to specjalnie.

Scenka druga.
Na schodach klatki za moim blokiem wygrzewają się dwa koty, czarny i rudy. Czarny jest zmęczony i zdenerwowany, chce spać, ale znudzony rudy mu nie pozwala. Czarny kot z całej siły stara się ignorować rudego i udaje, że go nie zauważa. Mruży oczy i zasypia. Rudy kot siedzi, przygląda mu się z uwagą. Wreszcie nie wytrzymuje i z całej siły gryzie czarnego w tyłek.

 

Jeśli mnie nie ma, to znaczy, że piszę tekst na najtrudniejszą w tym roku akademickim (i ostatnią jednocześnie) konferencję. Albo jakiś tekst satyryczny, do którego nikomu się nie przyznam.
I możecie zgadywać, skąd tytuł notki ;)


Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


575. nasze geny
Notatkę dodano:2008-06-24 22:35:17

- Jestem na nogach od 6:30 - napisała mi z dumą Ania Sz.
- Jak to niektórzy ludzie nie potrafią dostrzec, że mają wakacje - westchnęłam filozoficznie. Ania przyznała się, że sprząta.
- Matko, pierwszy raz w życiu moja mama się ucieszy ze mnie, jak zobaczy, że z własnej woli posprzątałam - ucieszyła się.
- Albo zacznie coś podejrzewać i będzie niespokojna chodziła przez cały dzień - uściśliłam.
- Taaak... - odparła Ania. - Jak zawsze dotknie mi czoła i zapyta, czy się nie czuję źle przypadkiem.
- Mamy wyjątkowo sarkastyczne mamy, nie uważasz? - zapytałam.

I trochę w genach nam zostało ;)


Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


574. rozmowy z Slkiem
Notatkę dodano:2008-06-23 20:24:43

- Tyranozaurze? - zapytałam wczoraj, chcąc sprawdzić, czy na gg jest Sławek.
Odpowiedziała mi cisza.
- Pożeraczu Szynszyli? - spróbowałam znowu. To akurat wymaga dodatkowego wyjaśnienia - Sławka futrzak szynszylopodobny ma na imię Kebab. Jak wieść niesie, przyjmuje to ze stoickim spokojem i Sławka za to nie gryzie (ja bym chyba gryzła).
Cisza.
- Stary Nudziarzu? - wpisałam, już bardziej z rozpędu niż w nadziei, że Slk nagle się pojawi.
Cisza.
- Sławomirze K.?
Nic.
- Inwektyw mi zabrakło - napisałam mu w pustkę. - Że też cię nigdy nie ma, jak jesteś niepotrzebny...

Pół godziny później zmaterializował się Slk.
- Jugu - wklepał w gg zagadkowo. - Juhu - poprawił się natychmiast. - Insekty, pasożyty i te sprawy. Czy my się minęliśmy?
- Nie, jestem.
- To jezdemy dwa - odparł Slk.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


573. złośliwość rzeczy
Notatkę dodano:2008-06-22 20:43:47

Złośliwość rzeczy martwych: przez pół godziny nie chciał mi się otworzyć panel Granic, a jak już się otworzył, to zapomniałam, o czym chciałam stworzyć notkę.

A chciałam o złośliwości rzeczy i nierzeczy.

Mój telefon mnie okłamuje.
Co jakiś czas przychodzi wiadomość o pobraniu z konta opłaty za wysyłane smsy. Brzmi to tak:

"Opłata za wysyłane wiadomości SMS i MMS została pobrana. Proszę wyłączyć i włączyć telefon".

Dopiero teraz, po kilku latach użytkowania, dotarło do mnie, że NIE DA SIĘ wysyłać z mojego telefonu wiadomości MMS. Nawet kolorowego wyświetlacza na nim nie mam, bo telefon mi służy do dzwonienia, ewentualnie do pisania smsów. I tyle, po co mi do tego kolor? Widocznie mój telefon uznał, że mu mało i sam wysyła jakieś MMS-y do kolegów telefonów. Kolegów równie nieprzystosowanych do życia w społeczeństwie konsumpcyjnym (czyli bez bajerów).

Sprawozdanie roczne mi się zdezaktualizowało trzy dni po oddaniu. Trudno, następne teksty znienacka wpiszę sobie w przyszłe semestralne, jeśli nie zapomnę.

A o złośliwości nierzeczy napiszę jutro, bo wyjdzie za długa notka i kto to przeczyta...

 

Aha - czy ktoś z Was ma może książki "Słownik polityczny IV RP" i "Cień wielkiego brata" i mógłby na dwa dni pożyczyć? Bo piszę referat na lipcową konferencję i przydałoby się to przejrzeć...


Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


Licznik

Odsłon: 543564
Osób: 444143

Występują, występowali:

Agnieszka - wokalistka i autorka muzyki do R2, Skołowana

Ania (Szczepanik) - duch niespokojny i wędrowny, Szefowa Skołowanych, wystarczy jedno słowo, żeby wsiadła w cokolwiek i pojechała na drugi koniec świata

(w kolejności przeważnie alfabetycznej)

Ania B. - śliczna i przemiła doktorantka Bossa, żona Mariusza

Ania od Piotrka - tak naprawdę to Marcina Ania od Piotrka, ale wszyscy mówią na nią Ania od Piotrka, żeby było łatwiej skojarzyć; językoznawca utalentowany

Arturek - król POM-ów, przebywający w Krakowie, bloga nie prowadzi, a przynajmniej nic o tym nie wiem

Biały (Michał) - tekściarz - przyszłość polskiego hip-hopu

Boss (zwany też PrzenajBosskim) - cierpliwy Promotor Mrówki, charakteryzowany bez przerwy w notkach na blogu 

brat Mrówki - brat Mrówki

Dawid - dawniej redaktor publicystyki, nazywany Przytulanką

dr PM - chwilowo (od paru lat) bezpseudonimowy najbardziej wyrozumiały z wykładowców Mrówki, znany też jako PawMaj, Prawa Ręka (czasy komiksów), Urzędnik z Biura Rzeczy Zagubionych (Rewia)

dystych - satyryk specjalizujący się w małych formach

Egzekutor - dawny wykładowca Mrówki, satyryk, współautor Wielkiej Rewii

Fimbul - "łowca dakiń nowego eonu"

Juan Pablo - "domorosły pseudosatyryk (...). Słodzi dwie łyżeczki"

Kalina - Kalina Beluch, satyryk. Specjalność: zabawy słowne i żart absurdalny

Kama - współautorka R3, w tejże R3 występująca jako SKZBTZW

Lady Q - kobieca i przekorna, blogowa specjalność: szermierki słowne z ML

Maciek - doktorant z miasta R., kierowca dla Piotrka Rybnickiego i Mrówki

Megi - blondyna z Psem Asystentem, Igorem. Razem prowadzą bloga (blondyniblondyna), chcą się zająć dogoterapią

Michel - MWG-owiec

migotek - patrz: komentarze blogowe

ML - Marek Lenc, rysownik satyryczny, ilustrator Wielkiej Rewii

Olek - kolega z ławki ze studiów, kiedyś prowadził bloga, pracuje w telewizji (albo udaje, że pracuje, a na legitymację z tv podrywa dziewczyny)

Patiinka - utalentowana muzycznie pracoholiczka, siostra Arturka

Piaskovy - informatyk, który pracował też przy zdejmowaniu płyt z wydziału filologicznego

Piotrek - doktorant z szalonym poczuciem humoru i skojarzeniami

Piotrek Rybnicki - jeden z doktorantów, których poznałam w mieście R.

Profesor W - promotor Promotora Mrówki

Radek - jeden ze Skołowanych, muzyk, radiowiec

Robo - kabareciarz

Sabina - dziennikarka, jedna ze Skołowanych, seminarzystka Bossa, dziewczyna Radka

Sal (znany także jako Kamil M.) - typ charakterystyczny, bohater SalTo i licznych blogowych anegdotek, nie do scharakteryzowania

Skołowana Gosia - utalentowany fotograf, magistrantka Bossa

Slk - Tyran uwielbiający Osiecką i.k.

Zadra - dziennikarz, współautor Rewii, prowadzi fotobloga, swoje ojcowskie doznania opisuje na blogu Okiem taty

Złośnica - prowadzi bloga razem z Brzydalem

Inne linki

strona Władysława Sikory


bloog niecodzienny Artura Andrusa

chlip-hopowy blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego

kabaret Adin - jeden z najciekawszych kabaretów scen offu (skład: Sikora, Andy, Julia, Chomik, Smutny)

strona poświęcona Ryanowi Stilesowi

strona Colina Mochrie

Sungha Jung - urodzony w 1996 wirtuoz gitary

Marcin Pałasz - autor książek dla dzieci i młodzieży
Wawrzyniec Prusky - blog roku 2005
Daniel Koziarski - pisarz
Kasia Krzan - recenzentka Granic, doktor nauk humanistycznych

Calvin i Hobbes - komiksowe paski Billa Wattersona (ang.)
filolog.katowice.pl - nieoficjalne forum studentów filologii polskiej