blog Mrówki
... żeby wszystkim nam było weselej...

logo

495. z wydziałowego korytarza
Notatkę dodano:2008-02-29 19:04:32

Idzie Boss.
Mrówka (z radością): OOO!!! BOSS!!!
Boss (z Szymborskiej): Dokąd biegnie ta zdeptana Mrówka przez napisany las?

 

Po ostatnim czwartku rozmawiałam z Fimbulem.
- Piotrek (od Fimbula) mówił, że na końcu stołu siedziały jakieś całkiem fajne dziewczyny - powiedział Fimbul. - Ja nie wiem, bo bez okularów nie widzę. Ale jestem optymistą, to mu wierzę.
- A z której strony siedziały? - poinformowałam się. - Bo może mnie miał na myśli?
- Z lewej.
- Hej, JA siedziałam z lewej strony Piotrka! To na pewno mnie miał na myśli!
- Ale ty siedziałaś zaraz obok a nie na końcu stołu. A ja nie jestem aż tak ślepy - wyjaśnił Fimbul

;)

 

A, jeszcze jedno.
Spotkałam wczoraj wykładowcę od kalamburów. Wykładowcę, któremu egzemplarz Wielkiej Rewii Satyrycznej podarowaliśmy z Egzekutorem z nastawieniem na bezlitosną ostrą krytykę. Masochistycznie, można powiedzieć.
- I CO? - odważyłam się zapytać w sposób niekoniecznie rozbudowany, ale za to treściwy.
- No... powiem tak: MNIE się podoba! - oznajmił mi ów wykładowca.
Świat staje na głowie ;).


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


494. czwartek w BŚ
Notatkę dodano:2008-02-28 23:07:55

To był szalony dzień :).

Wybraliśmy się na ostatni czwartek, tym razem w nieco mniejszym gronie - Mrówka, Megi z Igorem, Ania B., Fimbul i kolega Fimbula - Piotrek.

Nie mówię już o tym, że jakieś 16 razy dzwoniłam do Ani B. albo słałam jej rozpaczliwe smsy, ciągle zmieniając miejsce spotkania. Siadała mi bateria w telefonie i bałam się, że Ten Właśnie Sms to już Ostatni Sms, jaki udało mi się wysłać. Na szczęście Ania jakoś to zniosła.

Spotkałyśmy się z Megi i Igorem w BŚ.
- Mam w torbie aparat, może mi zrobisz zdjęcie pod palmą? - zaproponowała Megi.
Siedziałyśmy akurat pod rozłożystą palmą tuż obok stanowiska pana ochroniarza. Obfotografowałam Megi, a z uwagi na słońce, które miała za głową, wyszła jakby była na wakacjach (jeszcze zdjęć nie mam, jak wróci do domu to mi prześle, mam nadzieję).
Potem zrobiłam jeszcze parę zdjęć Igorowi, przy czym udało mi się ujęcie, na którym Igor z lotu ptaka wygląda jak myszka. Nie ze względu na wielkość, tylko ze względu na kształt.

W Benedyktynce Igor zawojował jak zwykle panie z BŚ, po czym zupełnie zignorował przygotowane mu przez nas miejsce u boku Magdy, wlazł pod stoliki i poszedł spać. Śniło mu się chyba, że ucieka przed zającem, bo czasami drgały mu łapki. Kiedy na koniec laudacji rozległy się brawa, Igor podniósł głowę, posłuchał, a potem znowu się położył. Tym razem wyciągając pyszczek dokładnie w kierunku Bossa.
- Patrz na Igora - szturchnęłam Megi. - Jak się do Bossa odwrócił.
- Bo lubi Bossa - odszepnęła mi Magda.
- Ahaaa - przypomniało mi się. - Miałyśmy Bossa zapytać, czy chce zdjęcie z Igorem. Może napisać mu karteczkę?
- Napisz - kiwnęła głową Megi.
- Hmmm - zastanowiłam się. - Ale to będzie głupio wyglądać, że piszę liściki do Prowadzącego spotkanie... to potem go zawołamy.

(zawołałyśmy i Boss też ma zdjęcia z Igorem)

Spotkanie się skończyło, Igor furorę robił dalej. Przyszedł do nas Pan Fotograf (bibliotekowy). Powiedział, że już kiedyś robił Igorowi zdjęcia. A że akurat do fotki z Igorem i Megi ustawiła się Pani Dyrektor, z Panem Fotografem robiliśmy za papparazzi. Tylko że ja za amatorskiego, a Pan Fotograf za profesjonalnego.
- Czy mógłby nam pan przesłać te zdjęcia? - zapytała Megi.
- Jeśli pani dyrektor się zgodzi - odparł z galanterią fotograf.
Pani Dyrektor natychmiast wyraziła zgodę, więc wymieniliśmy się z Panem Fotografem mailami.
Po czym Pan Fotograf sobie poszedł, a my zaczęłyśmy się zbierać do wyjścia.
Poszłam wylać resztkę wody z miski Igora.
Na korytarzu dr PM zapytał ze współczuciem, czy chce mi się pić. A Boss poradził, żebym sobie pochłeptała trochę ;D.
Prawie padłam ze śmiechu. A to był dopiero początek.
Wróciłam do wyludniającej się powoli Benedyktynki, a zaraz potem wpadł Pan Fotograf i wręczył Megi złożoną na pół kartkę.
- To dla was, nie zdążyłem opracować!
Wydrukował nam po jednym zdjęciu!!! :)

Kiedy już ubrałam Megi w sweterek i kurtkę, wyruszyłyśmy na piechotę na Paderewo. Poszła z nami Ania B., cudowny dobry duch, bez którego byśmy sobie nie poradziły. Ania jest tak dobra jak piękna (i nie wycofam się z tego nawet jak mi nakopie za taki wpis ;)). Poszła z nami, niosąc torbę Magdy i pytając przechodniów o drogę, a potem, na Paderewie, kiedy Mrówka jako siła napędowa wózka padała, to Ania biegała między blokami i sprawdzała, gdzie jest numer, pod który jedziemy i przecierała szlaki.
Kiedy odtransportowałyśmy Magdę i wracałyśmy z Paderewa na dworzec PKP, Ania B. pogodnie stwierdziła:
- Dwie dziewczyny nie mające kompletnie orientacji w terenie, na obcym osiedlu po zmroku. To się musi udać!
I udało się, nie zgubiłyśmy się ;)

077b31f0bf2d07008b4261e7bd50f4f6.jpeg

Komentuj(7)

-------------------------------------------------------------------


493. scena
Notatkę dodano:2008-02-27 22:08:32

Piotrek cierpliwy jest.
Łaskawy jest.

Piotrek odprowadził mnie i Anię od Piotrka pod salę, w której miał się odbyć wykład.
Przyszedł wykładowca.
Mrówka (zatopiona zresztą w tajemniczej rozmowie prowadzonej półgłosem) wygięła usta w podkówkę i wyprodukowała teatralne zeszklenie wzroku.
- Piotreeeek... - powiedziała ze smutkiem. - Będę tęsknić... - i ponuro zwiesiła głowę.
- To co, robimy scenę? - zapytał Piotrek, przekładając sobie do jednej ręki wszystkie teczki, książki i papiery. Po czym rozłożył szeroko ramiona. Mrówka natychmiast w te ramiona wpadła z pożegnalnym okrzykiem:
- Pa!!!
Powisiała sobie chwilę i się odczepiła od Piotrka, rozbawiona szalenie.
- Co, ty też chcesz? - zapytał Piotrek patrząc na Anię od Piotrka.
I scena się powtórzyła, tym razem z Anią.

A potem padłyśmy ze śmiechu.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


492. tort
Notatkę dodano:2008-02-26 20:19:58

Mój brat obchodzi dzisiaj urodziny.
Swoją drogą, co wolne skojarzenia robią z ludźmi... kilka lat temu na urodziny narysowałam mu kartkę. Na kartce był wielki napis "URODZINY" i malutka figurka brata obchodzącego ten napis dokoła. I podpis "Mój brat obchodzi urodziny". Nawiasem mówiąc rozbijanie frazeologizmów i powrót do sensów pierwotnych to jeden z podstawowych (mało wyszukanych) środków komizmotwórczych. Ale działa ;).

W każdym razie brat obchodzi urodziny. Dzisiaj.
Przyjechałam z Katowic, weszłam do domu i zawołałam:
- Ha! Mam dla ciebie prezent, który na pewno będziesz chciał i który na pewno cię ucieszy!
- Jaki? - zainteresował się brat.
- Z okazji urodzin NIE narysuję ci twojej karykatury!

Ucieszył się.

Hmmmmm...

A potem jeszcze zażądał, żebym skończyła ze śpiewaniem.


Komentuj(4)

-------------------------------------------------------------------


491. telefon do Piotrka
Notatkę dodano:2008-02-25 22:36:03

Wykręciłam numer.
To znaczy wybrałam go normalnie z książki telefonicznej w komórce, ale to tak powieściowo brzmi, że wykręciłam.
- No cześć... - odezwał się w słuchawce Piotrek.
- Cześć, jesteś na uczelni?
- Tak.
- W 519?
- Tak.
- A mogę do ciebie wpaść?
- Ło Jezu... - odparł Piotrek, w związku z czym rzuciłam do słuchawki:
- To już lecę.

Poszłam do 519 dotrzymać Piotrkowi towarzystwa. Weszłam, Piotrek wyciągnął swoją komórkę, mój telefon zadzwonił.
- Dzwonisz do mnie? - zaniepokoiłam się, bo objawów szaleństwa Piotrek do tej pory nie zdradzał.
- Nie.
Faktycznie, to była Ania B. Za chwilę do 519 przyszła Ania od Piotrka. Patrzy na mnie pytająco.
- Dzień dobry - mówię i dygam. - Przyszłam do magistra P[iotrka], żeby zaliczać semestr.
- ZNOWU? - Ania od Poitrka udaje oburzenie. - Który to już raz??!!
- Pilna jestem po prostu... - wyjaśniam.
- Raczej niedouczona! - stwierdziła Ania i padłyśmy ze śmiechu.
I w tym momencie Ania od Piotrka dostała smsa. Rzuciła okiem na Piotrka (dalej z komórką w ręce) i powiedziała:
- Miło, że mi odpisałeś na smsa.
A to nie on...


Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


490. coś wielkiego
Notatkę dodano:2008-02-23 21:16:41

Chciałam uczynić coś wielkiego.
Jak szeptał mój wewnętrzny głos tu,
by podbudować swoje ego
na miarę tuszy mej i wzrostu.

Chciałam uczynić coś wielkiego.
Czyn mi się marzył nad czynami.
I śniłam nieraz, że za niego
ktoś jakieś odznaczenie da mi.

Chciałam wielkiego coś uczynić
i co? Jak zwykle - pic i blaga.
Wszystko mi wyszło w wersji mini
a wielki tylko zaś bałagan.


Komentuj(9)

-------------------------------------------------------------------


489. delfinarium
Notatkę dodano:2008-02-23 12:00:35

Wsiadam do autobusu. Na pierwszym siedzeniu za kierowcą matka z trzyletnim dzieckiem. Dziecko przykleja nos do szyby, za oknem autobusu przykopalniane zbiorniki retencyjne, zwane przez mieszkańców osiedla "basenami".
- Mamo! Mamo! - woła zafascynowane dziecko. - A tu są lekiny?
- Nie ma rekinów - odpowiada mama. - Może jakieś mniejsze rybki.
- Ale psecies to jest takie duze! - dziwi się dziecko. - Powinny tu być lekiny!

 

W sumie nigdy się nie zastanawiałam, dlaczego nie ma...

Jedziemy.
Na czerwonym świetle autobus się zatrzymał. Zniecierpliwione dziecko wrzasnęło w stronę kierowcy:
- NO JEDŹ!!!
Kierowca dostał ataku śmiechu. Światło zmieniło się na zielone.
- A teraz mogę? - zapytał kierowca grzecznie. I ja dostałam ataku śmiechu.


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


488. o postrzeganiu
Notatkę dodano:2008-02-22 21:23:43

Uzupełniałam listę osób pojawiających się na blogu.
- Jak byś... - zaczęłam pisać do Ani.
- Jak bym?... - zniecierplwiła się Ania.
- Jak byś mogła określić dra PM tak żeby było jednym słowem?
- "Oooooo (z rozczuleniem)" - odparła Ania.

Kilka dni później rozmawiałyśmy po tym, jak wysłałam mój tekst do słynącego z łagodności dra PM.
- Jeśli napisze mi, że tu by można było coś zmienić albo ewentualnie poprawić - zagryzała się Mrówka - to będzie tak, jakby Boss powiedział mi "do niczego się, Mrówka, nie nadajesz".

 

 


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


487. w wypożyczalni
Notatkę dodano:2008-02-21 20:21:09

Przylazła dzisiaj Mrówka do biblioteki wydziałowej, na ladzie z westchnieniem polożyła trzy książki (dwa Waligórskie i nie pamiętam co). I powiedziała paniom z wypożyczalni:
- Resztę przyniosę w najbliższym tygodniu pewnie. - I z żalem w duszy zapłakała nad Twórczością Franciszka Rabelais'go, z którą rozstać się będzie musiała.
- A czy mi to zależy? - zapytała pani z wypożyczalni. Mrówka wytrzeszczyła oczy:
- ???
- Jak dla mnie, to może pani sobie i pięć lat te książki trzymać. Płaci się złotówkę za tydzień zwłoki, a co to, moje złotówki? - roześmiała się pani z wypożyczalni.
- Nie, to ja może lepiej wydam sobie te złotówki na coś innego - zdecydowała się Mrówka.
- Też bym tak zrobiła - przyznała pani z wypożyczalni.

 

A z Salem odwiedziliśmy dzisiaj NajBossa. Nie uciekł i koncepcja z ostatnich notek wzięła w łeb.

I przegryzłam się przez Humor i karnawalizację we współczesnej komunikacji językowej (Lublin 2007). Hobby wymaga poświęceń ;).


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


486. przed kim ucieka Promotor Sala
Notatkę dodano:2008-02-20 21:59:35

Wczoraj, kiedy wylazłam na czwarte piętro i zobaczyłam Sala, zadałam mu standardowe pytanie (o co innego można się zapytać, będąc na czwartym piętrze?)
- Jest Boss?
- Nie. JUŻ nie ma - odparł Sal znacząco.
- JUŻ? Czyli dowiedział się, że przyszedłeś i uciekł, tak? - próbowałam doprecyzować.
- Nie. Dowiedział się, że ty masz przyjść - odparował Sal. - I przed tobą uciekł.

Ta, jasne. Akurat ja tam przypadkiem byłam ;).

 

A dzisiaj na korytarzu spotkałam swoją ukochaną Panią Doktor z Kulturoznawstwa.
Kiedyś w restauracji po ostatnim czwartku Dawid powiedział, że do tej akurat Pani Doktor zapisuje się na wszystkie zajęcia, na jakie się da, chodzi tam nadprogramowo. Też tak kiedyś (za młodu...) robiłam :).
- O! Pani Mrówka! - ucieszyła się MUPDzK.
- Dzień dobry! - podskoczyła Mrówka z radości. - Muszę do pani znowu przyjść na jakieś zajęcia!
- A w ogóle proszę do mnie coś napisać, bo pani dawno nie pisała!

Ha, żeby Boss tak kiedyś powiedział ;)


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Licznik

Odsłon: 543671
Osób: 444250

Występują, występowali:

Agnieszka - wokalistka i autorka muzyki do R2, Skołowana

Ania (Szczepanik) - duch niespokojny i wędrowny, Szefowa Skołowanych, wystarczy jedno słowo, żeby wsiadła w cokolwiek i pojechała na drugi koniec świata

(w kolejności przeważnie alfabetycznej)

Ania B. - śliczna i przemiła doktorantka Bossa, żona Mariusza

Ania od Piotrka - tak naprawdę to Marcina Ania od Piotrka, ale wszyscy mówią na nią Ania od Piotrka, żeby było łatwiej skojarzyć; językoznawca utalentowany

Arturek - król POM-ów, przebywający w Krakowie, bloga nie prowadzi, a przynajmniej nic o tym nie wiem

Biały (Michał) - tekściarz - przyszłość polskiego hip-hopu

Boss (zwany też PrzenajBosskim) - cierpliwy Promotor Mrówki, charakteryzowany bez przerwy w notkach na blogu 

brat Mrówki - brat Mrówki

Dawid - dawniej redaktor publicystyki, nazywany Przytulanką

dr PM - chwilowo (od paru lat) bezpseudonimowy najbardziej wyrozumiały z wykładowców Mrówki, znany też jako PawMaj, Prawa Ręka (czasy komiksów), Urzędnik z Biura Rzeczy Zagubionych (Rewia)

dystych - satyryk specjalizujący się w małych formach

Egzekutor - dawny wykładowca Mrówki, satyryk, współautor Wielkiej Rewii

Fimbul - "łowca dakiń nowego eonu"

Juan Pablo - "domorosły pseudosatyryk (...). Słodzi dwie łyżeczki"

Kalina - Kalina Beluch, satyryk. Specjalność: zabawy słowne i żart absurdalny

Kama - współautorka R3, w tejże R3 występująca jako SKZBTZW

Lady Q - kobieca i przekorna, blogowa specjalność: szermierki słowne z ML

Maciek - doktorant z miasta R., kierowca dla Piotrka Rybnickiego i Mrówki

Megi - blondyna z Psem Asystentem, Igorem. Razem prowadzą bloga (blondyniblondyna), chcą się zająć dogoterapią

Michel - MWG-owiec

migotek - patrz: komentarze blogowe

ML - Marek Lenc, rysownik satyryczny, ilustrator Wielkiej Rewii

Olek - kolega z ławki ze studiów, kiedyś prowadził bloga, pracuje w telewizji (albo udaje, że pracuje, a na legitymację z tv podrywa dziewczyny)

Patiinka - utalentowana muzycznie pracoholiczka, siostra Arturka

Piaskovy - informatyk, który pracował też przy zdejmowaniu płyt z wydziału filologicznego

Piotrek - doktorant z szalonym poczuciem humoru i skojarzeniami

Piotrek Rybnicki - jeden z doktorantów, których poznałam w mieście R.

Profesor W - promotor Promotora Mrówki

Radek - jeden ze Skołowanych, muzyk, radiowiec

Robo - kabareciarz

Sabina - dziennikarka, jedna ze Skołowanych, seminarzystka Bossa, dziewczyna Radka

Sal (znany także jako Kamil M.) - typ charakterystyczny, bohater SalTo i licznych blogowych anegdotek, nie do scharakteryzowania

Skołowana Gosia - utalentowany fotograf, magistrantka Bossa

Slk - Tyran uwielbiający Osiecką i.k.

Zadra - dziennikarz, współautor Rewii, prowadzi fotobloga, swoje ojcowskie doznania opisuje na blogu Okiem taty

Złośnica - prowadzi bloga razem z Brzydalem

Inne linki

strona Władysława Sikory


bloog niecodzienny Artura Andrusa

chlip-hopowy blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego

kabaret Adin - jeden z najciekawszych kabaretów scen offu (skład: Sikora, Andy, Julia, Chomik, Smutny)

strona poświęcona Ryanowi Stilesowi

strona Colina Mochrie

Sungha Jung - urodzony w 1996 wirtuoz gitary

Marcin Pałasz - autor książek dla dzieci i młodzieży
Wawrzyniec Prusky - blog roku 2005
Daniel Koziarski - pisarz
Kasia Krzan - recenzentka Granic, doktor nauk humanistycznych

Calvin i Hobbes - komiksowe paski Billa Wattersona (ang.)
filolog.katowice.pl - nieoficjalne forum studentów filologii polskiej