blog Mrówki
... żeby wszystkim nam było weselej...

logo

485. telefon
Notatkę dodano:2008-02-19 21:46:39

Dzisiaj mój telefon rozgrzał się prawie do czerwoności. A najlepszym, chociaż nieobiektywnym, podsumowaniem dnia są słowa Sala:
- Dlaczego ty zawsze, jak odbierasz telefon, to masz głos taki, jakbyś siedziała skulona ze strachu pod stołem, a nad tobą by ktoś stał i ci groził?

Nie wiem... Może skoro jestem własną chodzącą karykaturą, to i głos przez telefon mi się wynaturza? ;)...

NAPRAWDĘ TAKI MAM?????

TELEFON PIERWSZY (12:56)
Mrówka wychodzi z czytelni Biblioteki Śląskiej. Włącza dźwięk w telefonie i idzie oddać książki. Telefon się rozdzwania. Sal. Mrówka odrzuca połączenie, wychodzi i dzwoni do Sala.
- Cześć Sal, jestem w Bibliotece Śląskiej, idę znaleźć swoją kurtkę...
(znalazłam! chociaż nigdy nie wiem, czy trafię do odpowiedniej szafki...;))

TELEFON DRUGI (13:28)
Mrówka stoi przed wydziałem i czeka na Slka-żula. Chwilę gada z Meleckim, potem - z Yarem.
Dzwoni telefon.
- Cześć Sal!
- Cześć, gdzie jesteś?
- Przed wydziałem.
- I co robisz?
- Stoję... - odpowiada Mrówka, zastanawiając się, co sobie o tym pomyśli Yaro.
- To chodź na czwarte piętro.
Mrówka bierze Yara i idzie na czwarte piętro do Sala.
Siedzą razem i gadają i wtedy rozlega się

TELEFON TRZECI (13:37)
- Tak, słucham?
- WYŁAŹ PRZED PIECZARĘ!
Mrówka wyłącza telefon i mówi do Yara i Sala:
- Dzwonił Sławek, mam wyjść przed wydział, idziecie ze mną?
Idą.

Na parkingu, już bez Yara, dzielimy się łupami recenzenckimi, w międzyczasie dzwoni Kasia, recenzentka (13:44). Ale że nie usłyszałam - nie udało mi się odebrać.

TELEFON CZWARTY (13:48)
Dzwonię do Ani.
- Abonent jest czasowo poza zasięgiem.
Wyłączam się.
- Abonent jest czasowo poza zasięgiem - wyjaśniam Slkowi i Salowi.
- A, to pewnie w Sosnowcu jest - komentuje któryś z nich.

TELEFON PIĄTY (13:51)
Mrówka i Sal obładowani reklamówkami pełnymi książek idą na spotkanie z Kasią.
Przy Kasi dzwoni telefon - Megi. Mrówka nie ma czym odebrać, więc rzuca pod ścianę dwie reklamówki, własną torbę i parasolkę, żałując, że nie umie odbierać telefonu nogą.

TELEFON SZÓSTY (13:54)
Mrówka spostrzega, że książka dla Fimbula ma 985 stron. W popłochu dzwoni po Fimbula, żeby się jej pozbyć.

TELEFON SIÓDMY (13:55)
Ania jest dalej "w Sosnowcu" (wyłączony telefon miała po prostu...)

TELEFON ÓSMY (14:21)
Mrówka do Fimbula. Stęskniona.

TELEFON DZIEWIĄTY (14:30)
Mrówka dzwoni do Magdy: po godzinach pracy dziekanatu bibliotekoznawstwa odebrała jej indeks i może jeszcze załatwić wpis.
Załatwia ;). Oddaje przy okazji indeks Megi do dziekanatu.

TELEFON DZIESIĄTY (15:12)
Megi dzwoni, że jest już przy szatni. Mrówka schodzi i ubiera kurtkę (miałyśmy iść do GCK po bilety). W tym samym czasie tata Megi zdejmuje Megi kurtkę. Mrówka to widzi, ale nie rejestruje.
- Idziesz gdzieś teraz? - pyta przestraszona Megi patrząc na Mrówkę wbijającą się w kurtkę.
- No, do GCK-u przecież idziemy, nie? - pyta inteligentnie Mrówka. I dopiero teraz zauważa, że Magda już siedzi BEZ kurtki...

TELEFON JEDENASTY (15:34)
Mrówka, Megi i Igor odwiedzają Anię od Piotrka. U Ani od Piotrka siedzi koleżanka. Tarabanimy się do środka i siedzimy razem.
Dzwoni telefon Mrówki.
- Mrówka, gdzie jesteś? - pyta Ania (Sz., blogowa, uaktywniona telefonicznie).
- W 519.
- A mogę tam wejść?
Wyłączam telefon i otwieram drzwi.
Po dwudziestu minutach gadania (Ania, Ania od Piotrka, Megi, koleżanka Ani od Piotrka, Mrówka i Igor, z czego Igor najcichszy) otwierają się drzwi i wchodzi Piotrek. Za nim jakiś student po zaliczenie.
- Czy można? - pyta student.
- JAK SIĘ PAN NIE BOI... - odpowiada mu Piotrek, znacząco patrząc na nasz sabat.
Naprawdę, nie wiem, co miał na myśli...

TELEFON DWUNASTY (16:11)
Mrówka, Ania i Megi z Igorem siedzą pod salą. Megi zaczyna opowiadać kawał.
Dzwoni telefon. Mariusz Ani. Tak sobie zapisałam w komórce Mariusza, doktoranta od Bossa, szalenie sympatycznego (życiowego partnera szalenie sympatycznej Ani B.). Kochani są oboje, a że nazwisko by mi się nie zmieściło, Mariusz figuruje u mnie jako "Mariusz Ani". Chwilę pogadaliśmy. Odkładam telefon, Megi (która na czas mojej rozmowy przerwała opowiadanie kawału) wznawia historię. Po jednym zdaniu...

TELEFON TRZYNASTY (16:12)
dzwoni Olek.
- Hej - wykrztusiła Mrówka i popłakała się ze śmiechu.
- Cześć, tu Olek... wszystko w porządku?
Wyśmiałam się i powiedziałam mu, że tak.

A poza wszystkim bardzo, bardzo dziękuję Salowi, który dzisiaj za mną nosił po wydziale pełne reklamówki książek. Sal, DZIĘKUJĘ!!! :)


Komentuj(9)

-------------------------------------------------------------------


484. szybki mail
Notatkę dodano:2008-02-18 20:48:15

Wysłałam do Bossa maila. Dzień później, wieczorem, dostałam odpowiedź zwrotną. "Nie powiodło się doręczenie wiadomości bla bla bla", czy co tam zwykle w odpowiedziach zwrotnych jest.
- Co ten mail robił 24 godziny w cyberprzestrzeni? - zdziwiła się Mrówka. - Jak oni go doręczali?
- Szybcy są - stwierdziła Ania. - Albo Boss ci sam wysłał, że się nie powiodło doręczenie, żeby nie musiał ci odpisywać.

 

Tja...

Dopóki mi się to wydaje nieprawdopodobne, to mnie nawet bawi.


Komentuj(13)

-------------------------------------------------------------------


483. Fimbulek
Notatkę dodano:2008-02-17 21:31:19

Kiedyś Fimbul pokazał mi maila, jakiego dostał od swojego promotora. Wszystko w tym mailu było napisane skrótami, łącznie z zakończeniem ("serdeczn.").
- Dalej uważasz, że TWÓJ promotor pisze lakoniczne maile? - zapytał mnie Fimbul zaraz po tym, jak przestałam się turlać ze śmiechu. Parę dni później przytoczył mi maila bibliograficznego, od S. W mailu-poradzie dotyczącym tekstu na konferencję o krwi, S. naświetlił Fimbulowi możliwe podejście do wybranego przez niego tematu i podał zebrane podczas zakładowej burzy mózgów pozycje niezbędne do wygłoszenia referatu.
- Ej! - zdenerwowała się Mrówka. - To niesprawiedliwe! Ja nie mam kogo zapytać, co zrobić z tym tematem o krwi w satyrze i muszę się sama starać! Nikt mi nie podpowie!
- Mnie możesz zapytać! - zaproponował Fimbul.
- Haha - ucieszyła się Mrówka, udając, że pisze pytanie. - "Drogi Fimbulku. Piszę właśnie referat o krwi w satyrze. Czy mógłbyś mi polecić jakieś interesujące książki na ten temat?"
- "Nie" - Fimbul udał, że odpisuje. - ALE ODPISAŁBYM!

 

Dwa dni później.
- Skończyłam pisać o krwi w satyrze wojennej, o krwawym kapitalizmie i wyzysku i mi się odechciało pracować - zwierzyła się Fimbulowi Mrówka. - Mam ochotę, żeby coś zrobić. Coś wielkiego.
- O, to może wreszcie się czegoś od ciebie doczekam? - ucieszył się Fimbul, który mniej więcej od dwóch lat czeka, aż coś dla niego napiszę albo narysuję.
- Nie przesadzajmy... mam ochotę, żeby coś zrobić, ale poza ochotę mi się nie chce wychodzić...
- Ochota jest jak ojczyzna - poleciał Fimbul Różewiczem. - Najpierw mała, a potem rośnie, krwawi i boli.

Taaa...
(a pomysł na tekst o czymś wielkim zrodził mi się wczoraj wieczorem, ale za szybko zasnęłam, żeby go zapisać. Spróbuję dzisiaj w wannie)


Komentuj(4)

-------------------------------------------------------------------


482. porno
Notatkę dodano:2008-02-16 21:07:00

- Idę do łazienki - zdradził mi wczoraj Fimbul swoje plany na dalszą część wieczoru. - A potem poczytam sobie o seksie.
Po chwili dodał, w przypływie samokrytycyzmu:
- Kurde, normalny dwudziestoparolatek to uprawia seks wieczorami. A ja o nim czytam. I żeby jeszcze jakieś porno... Ale nie... Naukowe rozprawy o seksie w postmodernizmie...


Komentuj(6)

-------------------------------------------------------------------


481. mam inaczej
Notatkę dodano:2008-02-15 22:29:25

Na konferencję o krwi przyjść możecie, jeśli macie ochotę. 6 marca na WNS, plan szczegółowy na blogu Fimbula: http://grudnik.wordpress.com/
jest szansa, że parę satyrycznych tekstów w swoim referacie rzeczywiście zacytuję.

- Mogę teraz robić sam do siebie miny - ucieszył się Piotrek. Z powodu kamery internetowej.
- Nagraj film! Nagraj film! - zaproponowała Mrówka.
- Z tymi minami? Nie ma mowy, jeszcze wyląduję na ju tubie i co będzie? Moi studenci będą się ze mnie śmiać - obruszył się Piotrek.
- DO ciebie - uściśliłam.
- No, jak się ktoś z kogoś śmieje, to jednocześnie śmieje się do niego... śmianie się w innym kierunku zakrawa na schizofrenię... - zauważył Piotrek. - Wyobraź sobie, stoi człowiek na ulicy i się śmieje do kostki chodnikowej.
- No ja tak mam... jak mi się przypomną twoje powiedzonka. Albo Bossa.
- Mrówki mają inaczej - wyjaśnił Piotrek.

 

Na fotce róża od Pani Dyrektor Szkoły Slka (PDSS)

fd7abb1d85b67be85c1e111c550198f6.jpeg

Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


480. menelski blues
Notatkę dodano:2008-02-14 22:27:42

Od paru dni boli mnie głowa (testy polegające na potrząsaniu nią wykazały, że w środku nic nie ma i teoretycznie boleć nie powinno, bo nie ma co). Jakby tego było mało - napisał mi się wierszyk, który można ciągnąć w nieskończoność.
Fimbul na widok tego wierszyka stwierdził:
- Nie wiem, dlaczego ty ciągle portretujesz środowiska zupełnie ci nieznane. Same menele, hydrauliki, macho...

Odparłam, że to tęsknota za nieznanym.

Menel-blues
To co, że się nie jest jak Banderas
albo jak Willis Bruce...
Jedno się dla mnie liczy teraz:
menelski, menelski blues.

Każdy tu robi do złej gry minę,
znać, że jesteśmy mężni.
Dla nas, meneli, cały margines!
Od płotu aż po krawężnik.

Spokój tu mamy i szlus!
Menelski, menelski blues.

Na widok Staszka - mogę dać słowo
się oglądają kobiety,
bo Staszek gębę ma fioletową
od denaturatowej diety.

Lecz on pić woli nie orendż dżus...
menelski, menelski blues.

Zdzisiek najbardziej z nas lubi metal
i twierdzi, że to nie łomot.
Puszki ubite - półtora zeta,
więc Zdzisiek lubi, wiadomo...

 


na szczęście nie chce mi się kończyć...


Komentuj(10)

-------------------------------------------------------------------


479. dzień na uczelni
Notatkę dodano:2008-02-12 22:02:08

- Mój Promotor na mnie nie krzyczy ostatnio - poskarżyła się Mrówka Fimbulowi. Nie żeby zwykle krzyczał, ale czasami coś Fimbulowi mówię i czekam na jego zabawne odpowiedzi. No i się doczekałam...
- Widocznie już mu na tobie nie zależy - odparł spokojnie Fimbul.

Przyjechaliśmy dzisiaj na wydział (Mrówka po książki Bossa zostawione w sekretariacie Bossa przez Lucka, Fimbul po książki Mrówki przywiezione przez Mrówkę w jakiejś potwornej ilości kilogramów) i okazało się, że nie mamy już na polonistyce schodów. To znaczy - przed wejściem na nie wisiała taka biało-czerwona taśma i kartka.
- Patrz, wygląda jakby ktoś tam umarł, nie? - zachwycił się estetycznie Fimbul. Z góry posypał się pył.
Pojechaliśmy więc windą na czwarte piętro. Załatwiliśmy wszystko i chcieliśmy wjechać na piętro piąte, do Piotrka. Zwykle głupio tak z czwartego na piąte wybierać się windą, ale skoro schody się zdematerializowały...
Staliśmy przez moment w zadumie przy tych schodach-nieschodach, za taśmą, i wpatrywaliśmy się w rusztowania, które tam były rozstawione.
- Chodź, pobawimy się tam - zaproponował Fimbul.
No bo faktycznie wyglądało to jak gigantyczny plac zabaw. Mieliśmy zamiar pójść się powspinać, ale posypały się z góry jakieś kamyczki, więc zrezygnowaliśmy.

Wczoraj, kiedy mówiłam Fimbulowi, że wybieram się do Piotrka, ten zapytał:
- A mogę też? Czy macie jakieś spotkanie tete-a-tete?
- Możesz też. Chyba że Piotrek będzie miał jakichś studentów na konsultacjach.
- Super! - ucieszył się Fimbul. - Jak jacyś przyjdą, to ich przepytamy!


Poszliśmy do windy. Żeby, przypominam, z czwartego piętra wjechać do Piotrka, na piąte.
Winda przyjechała. Wsiedliśmy.
Kiedy byliśmy na parterze, Mrówka niepewnie zapytała:
- Ej, dlaczego nie jedziemy do góry???
- Pewnie przycisnęłaś nie ten guzik co trzeba - powiedział jej życzliwie Fimbul.
Winda zjechała na poziom -1. A potem wyjechała na piąte piętro.
Mrówka z Fimbulem poszli do 519. Zamkniętego, jak się okazało, na głucho.
Mrówka wyciągnęła telefon i zadzwoniła do Piotrka.
- Gdzie jesteś?
- Krążę między 207 a 519 - wyjaśnił Piotrek.
- Aha, czyli jesteś tak bliżej 207?
- Tak, na drugim piętrze czekam na windę.
- Dobra, to czekamy na ciebie pod 519.

Przyjechał Piotrek i zabrał nas pod 207. Windą. Tym razem nie naciskałam żadnego guzika.
Niestety, dzięki temu dojechaliśmy dokładnie tam, gdzie chcieliśmy.


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


478. o paniach przyszłego czasu
Notatkę dodano:2008-02-11 22:45:03

Pod wpływem tekstu Macho z ogłoszenia Fimbul zaczął się zastanawiać nad ogłoszeniem dotyczącym potencjalnej żony. Żeby było oryginalnie, ułożył sobie jego (ogłoszenia) treść w wierszyk:

FIMBUL
żeby wszystko miała naj,
taka trochę orient-style,
co by biła wciąż pokłony:
takiej poszukuję żony.

Po chwili dopisał jeszcze:
no i poprzez wstydu maskę
z chęcią mi robiła... ŁASKĘ

- Nie mogłem się powstrzymać - dopisał rozbrajająco.
Jak już się wyśmiałam, odpisałam mu:

MRÓWKA
Fakt, Fimbulku, zmartwi ten cię,
panie nie są już tak miłe
przestań marzyć o oriencie,
przeszła dziś uległość w siłę
Duch bojowy dam zwycięża:
miast pokłonów biją męża...

FIMBUL
będę walczył dzielnie zatem,
wszak nie obce mi karate.
jednak fakt ten smutny bardzo
gdzie mam szukać? w raju? w bardo?

w szafie, spodniach czy surducie?
(dla intertekstualnych uciech)

MRÓWKA
to do czego ci ta żona?
Kto ma BIĆ tu? Ty czy ona?
Skoro nic nie biła tu ci
czemu się zawczasu smucisz?
(a tak w ogóle do absurdu
doprowadzasz tekst przez SURDUT)

FIMBUL
bo ta walka nie jest w planie
jednak nie jest mi w smak lanie
i dlatego by nie gonić
po doktorach i znachorach
muszę chociaż się obronić
gdy napadnie mnie potwora!

MRÓWKA
Skoro nie w smak ci obrony,
po co szukać chcesz już żony?
Why? Dlaczego? Warum? Perche?
Najpierw obroń magisterkę...
potem sobie myśl o żonie.
(przed potworą cię obronię)

FIMBUL
lecz by nie siać już zamętu
zrezygnuję ja z orientu

 

FIMBUL
Prowadzenie debaty wierszem, o 22:45, przez GG, na temat poszukiwania stosownej partii, mieści się chyba w granicach normy i nie wymaga konsultacji z lekarzem ani farmaceutą?

ja nie wiem... ;)


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


477. czy ja DUŻO piszę???
Notatkę dodano:2008-02-10 21:26:11

Wiem, że dwie notki na dzień to przesada, ale poprzednią potraktujmy jako tekst z drugiej ścieżki.

Napisałam do Ani, że Egzekutor mnie ostatnio pisarsko wytresował. I jego uwagi, z którymi się nie zgadzam, zaczynam odruchowo wcielać w życie.

Komentarz Ani mnie przerósł:

- Mrówka, ty tyle piszesz, że potrzeba ci dwóch promotorów. Teraz już widzisz, że piszesz dużo?

 

po wstępie do tej notki mogę napisać tylko, że to jeszcze do mnie nie dotarło...

 EDIT
- Jak ci jeszcze dr PM powie, że traktuje cię jak promotor, to mi stawiasz kawę za to, że mam rację, że za dużo piszesz - powiedziała mi właśnie Ania.
Już nie napiszę tu, co sobie w tym momencie wyobraziłam. Znowu mi się oberwie za grafomanię...


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


476. nos
Notatkę dodano:2008-02-10 14:21:16

Jak mi wpadnie do głowy jakiś pomysł, to nie ma siły, muszę go zapisać.
Na szczęście wpada rzadko.

Nos

(tekst usunięty)


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Licznik

Odsłon: 543875
Osób: 444454

Występują, występowali:

Agnieszka - wokalistka i autorka muzyki do R2, Skołowana

Ania (Szczepanik) - duch niespokojny i wędrowny, Szefowa Skołowanych, wystarczy jedno słowo, żeby wsiadła w cokolwiek i pojechała na drugi koniec świata

(w kolejności przeważnie alfabetycznej)

Ania B. - śliczna i przemiła doktorantka Bossa, żona Mariusza

Ania od Piotrka - tak naprawdę to Marcina Ania od Piotrka, ale wszyscy mówią na nią Ania od Piotrka, żeby było łatwiej skojarzyć; językoznawca utalentowany

Arturek - król POM-ów, przebywający w Krakowie, bloga nie prowadzi, a przynajmniej nic o tym nie wiem

Biały (Michał) - tekściarz - przyszłość polskiego hip-hopu

Boss (zwany też PrzenajBosskim) - cierpliwy Promotor Mrówki, charakteryzowany bez przerwy w notkach na blogu 

brat Mrówki - brat Mrówki

Dawid - dawniej redaktor publicystyki, nazywany Przytulanką

dr PM - chwilowo (od paru lat) bezpseudonimowy najbardziej wyrozumiały z wykładowców Mrówki, znany też jako PawMaj, Prawa Ręka (czasy komiksów), Urzędnik z Biura Rzeczy Zagubionych (Rewia)

dystych - satyryk specjalizujący się w małych formach

Egzekutor - dawny wykładowca Mrówki, satyryk, współautor Wielkiej Rewii

Fimbul - "łowca dakiń nowego eonu"

Juan Pablo - "domorosły pseudosatyryk (...). Słodzi dwie łyżeczki"

Kalina - Kalina Beluch, satyryk. Specjalność: zabawy słowne i żart absurdalny

Kama - współautorka R3, w tejże R3 występująca jako SKZBTZW

Lady Q - kobieca i przekorna, blogowa specjalność: szermierki słowne z ML

Maciek - doktorant z miasta R., kierowca dla Piotrka Rybnickiego i Mrówki

Megi - blondyna z Psem Asystentem, Igorem. Razem prowadzą bloga (blondyniblondyna), chcą się zająć dogoterapią

Michel - MWG-owiec

migotek - patrz: komentarze blogowe

ML - Marek Lenc, rysownik satyryczny, ilustrator Wielkiej Rewii

Olek - kolega z ławki ze studiów, kiedyś prowadził bloga, pracuje w telewizji (albo udaje, że pracuje, a na legitymację z tv podrywa dziewczyny)

Patiinka - utalentowana muzycznie pracoholiczka, siostra Arturka

Piaskovy - informatyk, który pracował też przy zdejmowaniu płyt z wydziału filologicznego

Piotrek - doktorant z szalonym poczuciem humoru i skojarzeniami

Piotrek Rybnicki - jeden z doktorantów, których poznałam w mieście R.

Profesor W - promotor Promotora Mrówki

Radek - jeden ze Skołowanych, muzyk, radiowiec

Robo - kabareciarz

Sabina - dziennikarka, jedna ze Skołowanych, seminarzystka Bossa, dziewczyna Radka

Sal (znany także jako Kamil M.) - typ charakterystyczny, bohater SalTo i licznych blogowych anegdotek, nie do scharakteryzowania

Skołowana Gosia - utalentowany fotograf, magistrantka Bossa

Slk - Tyran uwielbiający Osiecką i.k.

Zadra - dziennikarz, współautor Rewii, prowadzi fotobloga, swoje ojcowskie doznania opisuje na blogu Okiem taty

Złośnica - prowadzi bloga razem z Brzydalem

Inne linki

strona Władysława Sikory


bloog niecodzienny Artura Andrusa

chlip-hopowy blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego

kabaret Adin - jeden z najciekawszych kabaretów scen offu (skład: Sikora, Andy, Julia, Chomik, Smutny)

strona poświęcona Ryanowi Stilesowi

strona Colina Mochrie

Sungha Jung - urodzony w 1996 wirtuoz gitary

Marcin Pałasz - autor książek dla dzieci i młodzieży
Wawrzyniec Prusky - blog roku 2005
Daniel Koziarski - pisarz
Kasia Krzan - recenzentka Granic, doktor nauk humanistycznych

Calvin i Hobbes - komiksowe paski Billa Wattersona (ang.)
filolog.katowice.pl - nieoficjalne forum studentów filologii polskiej