blog Mrówki
... żeby wszystkim nam było weselej...

logo

433. Wielka Rewia Satyryczna...
Notatkę dodano:2007-12-07 19:44:28

Rewia od początku miała być okołoblogowym prezentem urodzinowym dla Bossa.

Dzisiaj urodziny PrzenajBosskiego. Wszystkiego najlepszego raz jeszcze!!!

 

Szukałam sobie właśnie w archiwalnych rozmowach odprysków Rewii... i sama jestem zaskoczona tym, co znalazłam. Chronologicznie wygląda to mniej więcej tak:

16.08.2007 Mrówka w rozmowie na gg improwizuje "notkę" na czwartą stronę okładki Rewii:

Tu leży Mrówka, co ma defekt:
padła, natchnieniem przygnieciona,
a jej (i innych) muzy efekt
znajdziesz w tej książce, na jej stronach.

20.08.2007 Ania Szczepanek o Rewii:
- Kurczę, Mrówka, to będzie dłuższe od twojej pracy doktorskiej!

20.08.2007 Zadra:
- Mrówa, a ja cię trzepnę! Czytam sobie twoją notkę i to, że się żalisz, że "dzisiaj nikt nic nie napisał". A wysłałaś, marudo, uaktualniony tekst Rewii? Od dwóch dni czekam na obiecany materiał!

21.08.2007 Zadra:
- My powinniśmy chyba się na tydzień zamknąć razem,z robić burzę mózgów i od ręki to napisać...

21.08.2007 Mrówka i Zadra:
Mrówka: no, takiej sceny z vetem bym nie wymyśliła.
Zadra: szczerze? Ja po raz drugi też nie.

22.08.2007 Mrówka do Ani Szczepanek:
- Bossowi będziesz wróżyć. Z fusów. Ciekawe jak ty chcesz wróżyć z fusów po liptonie.
Ania: A może z torebki po liptonie? Nie wiem, z torebki po liptonie nie wróżyłam nigdy.

27.08.2007 Mrówka:
- Cholera, nie zasługuję na takiego Promotora...

3.09.2007 o planach trzech Rewii
Egzekutor: Trylogia - owszem, byle nie przesadzić z objętością, bo się Boss załamie i nie doczyta...
Mrówka: Zawsze możemy gdzieś na czwartej stronie okładki napisać, że nikt się nie domyśla, co spotka Bossa - i wtedy doczyta bez względu na objętość...

4.09.2007 improwizowana rozmowa Mrówki i Zadry
Zadra: Mrówka gdzieś nam zwiała, znikła...
pisać teksty miała zmora!
Mrowka: fakt, dostała się do pikła
albo poszła do doktora
Zadra: doktor? raczej żaden internista
taki zbytnio nie pomoże...
Mrowka: tu pomoże tylko czysta...
czysta? A uchowaj, Boże!

 

0fd873c6ef44803e1770d60947c89739.jpeg

Komentuj(19)

-------------------------------------------------------------------


432. na sosnowieckim bruku
Notatkę dodano:2007-12-06 21:27:53

- Sławek, boję się! Zaraz tu umrę ze zdenerwowania! - wyjęczała Mrówka po raz dwudziesty pierwszy. - I będę tu leżeć, i umrę z zimna!
- Nie umrzesz - powiedział Sławek, uosobienie spokoju. - A w razie czego zacznę cię kopać i od razu się podniesiesz.
Mrówka zainteresowała się techniczną stroną zjawiska.
- No bo jak ci coś odpadnie, to z bólu sama wstaniesz - wyjaśnił Slk.
Mogę na niego liczyć, jednym słowem.

Rewia wręczona, koniec stresu, szczegóły jutro.


Komentuj(4)

-------------------------------------------------------------------


431. nic mnie nie zdziwi
Notatkę dodano:2007-12-05 18:27:31

Poniedziałek, godzina 18:30.
Katowice, słabo oświetlony skwerek na Warszawskiej (między przystankiem a kościołem na Mariackiej).
Mrówka leci na swój autobus.
Dwaj pijani faceci idą (LEDWO idą), obejmując się za ramiona.
I śpiewają na cały głos:

OTO JEST DZIEŃ, KTÓRY DAAAAŁ NAAAAM PAAAAAAN!

 

 

A dzisiaj urodziny Zadry - jednego z Czytelników bloga Mrówki, współautora Wielkiej Rewii Satyrycznej. Zadra - wszystkiego najlepszego!


Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


430. wariacje z miasta R.
Notatkę dodano:2007-12-04 20:59:07

notka z wczoraj

Taki Bilet z Kasy to dla niektórych dobro nieosiągalne. Byłam dzisiaj w Katowicach o 7:55 (tym samym autobusem, którym dwa tygodnie temu byłam o 8:22).
Stwierdziłam, że tym razem na pewno uda mi się kupić Bilet z Kasy. Poszłam do kasy.
- Dzień dobry, proszę normalny do Rybnika na 8:15.
Pani w okienku już miała wystukać coś na kasie, ale nagle jakby się rozmyśliła.
- 8:15, bilety u kierowcy, stanowisko trzecie - powiedziała.
Rozczarowałam się.
Przyjechał autobus do miasta R. Punktualnie. Stosunkowo czysty, nieogrzewany (ale ciepło dzisiaj dosyć). Najnormalniejszy w świecie kierowca nie zapewnił jak dotąd żadnych atrakcji. Ot, sprzedał bilety (bez słowa) i jedzie. Nudno. Nie ma co opisywać.

Swoją drogą nie mam pojęcia, skąd ludzie biorą bilety z kasy...


Komentuj(6)

-------------------------------------------------------------------


xx. po recitalu
Notatkę dodano:2007-12-03 19:51:35

Ponieważ byłam tam pół godziny wcześniej, mogłam sobie usiąść. Na schodach. Nie ja jedna, całe schody były zajęte, z pozostawionym na wszelki wypadek wąziutkim przejściem.
Średnia wieku na sali - 70 lat. Jako najmłodsza (poza dźwiękowcami) i tak pewnie bym sobie na krzesełku długo nie posiedziała.
Będę dawkować napięcie, co mi tam.
Boję się reinterpretacji piosenek. Zwłaszcza kabaretowych, które składają się przecież w takim samym stopniu z tekstu i interpretacji. Boję się tematyzowania, bo to grozi monotonią.
Ale na ten recital (Maria Meyer: Kobieta w polskim kabarecie) czekałam 1,5 miesiąca. I kiedy wreszcie znalazłam się w Parnassosie, a Maria Meyer wbiegła na scenę boso (ze szpilkami w rękach), w sukni koloru czerwonego wina i w białym futrze, kiedy zaczęła śpiewać "Ta mała piła dziś..." wiedziałam już, że warto na tych schodach choćby i do rana...

Kontakt z publicznością nawiązała od razu, a nie było łatwo, bo publiczność wybitnie niekabaretowa (jak przepiszę kabareaktówkę, to się przekonacie). Chwila szukania przychylnych osób - i atmosfera podgrzana.
Hitem satyrycznym był fragment piosenki Ja się boję sama spać:
-
Ja się bo- jak się siada w pierwszym rzędzie, to tak potem jest - ję sama spać! - wyśpiewany do zażenowanego dżentelmena.
Ponad godzina genialnych piosenek. W najlepszym z możliwych wykonań. Meyer sprostała - że się do Przybory odwołam - i Kwiatkowskiej, i Jędrusik. A to nie było łatwe.

Na bis - energetyzujące Kocham cię, życie

Kto nie był, może się tylko smucić, ewentualnie poczekać na obszerniejszą i bardziej oficjalną relację.

 

Gdybym wiedziała, że jeszcze potem zdążę na Kornhausera, zajrzałabym na moment do "Śląska". Trudno, tym razem liryka przegrała z satyrą. Ale na tę pierwszą czekałabym cztery dni, na tę drugą - ponad 40.

 

PS - jak było na spotkaniu w "Śląsku"???????


Komentuj(4)

-------------------------------------------------------------------


Notatkę dodano:2007-12-02 22:32:42
idzie ktoś ze mną jutro do BŚ?? Czy wszyscy idą na Kornhausera? (szkoda, że nie istnieję w dwóch osobach...)

Zgłoszenia ewentualne w komentarzach ;)

Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


429. Igor jeszcze
Notatkę dodano:2007-12-01 22:02:16

- Słuchaj, czy ty powiedziałaś Bossowi, że Igor to golden, czy sam z siebie wiedział? - zapytała dzień po ostatnim czwartku Mrówka Magdę.
- Sam wiedział - poinformowała mnie Madzia. I pomyśleć, że nie umiałam zapamiętać tej rasy ;). A przywołuję to, bo jeszcze wracam myślami do ostatniego czwartku.
Prawie całą laudację Igor przespał pod stolikiem. Kiedy ostatni czwartek się skończył, pies wstał i skierował się w stronę Bossa i Dyrektora. Zawołaliśmy go z powrotem, bo nie wiedzieliśmy, jak Dyrektor zareaguje... wyraził wprawdzie zgodę na wprowadzanie psa asystenta do gmachu BŚ, ale nie mówił nic o bezpośrednim kontakcie.
Przypuszczam, że Igor chciał się pożegnać z Bossem, którego polubił.

Jedna z pań pracujących w BŚ przyniosła Igorowi miskę z wodą. Udało mi się w nią nie wpaść (w miskę, nie w panią, chociaż jakby tak pomyśleć, to w panią też), mimo że pętałam się dookoła. Kiedy byliśmy już przygotowani do wyjścia, pani postanowiła zabrać miskę. Igor przyjrzał się jej z zainteresowaniem.
- Chcesz się jeszcze napić? - zapytała pani czule. Igor podszedł do niej, powąchał wodę, powąchał rękę i polizał ją.
- Polizał mnie! - ucieszyła się pani. - Podziękował mi. Ależ proszę - powiedziała do psa i pogłaskała go.

Aha, i od razu widać, że Slk to Tyran. Na jego polecenia Igor reaguje natychmiast i bez słowa protestu. A na mnie się obraża, jak mu chcę smycz zapiąć...

Zdjęcie z okna to to, gdzie mi słońce za szybko zaszło. W zimie w ogóle niewygodnie się robi zdjęcia zachodów słońca, bo muszę się wychylać za okno, a i tak kawałek dachu mi włazi w kadr.

05c6e248636dacaae8a62cfc720fe161.jpeg

Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


419. my w bibliotece
Notatkę dodano:2007-11-30 20:40:06
Wczoraj na ostatni czwartek wybraliśmy się we czwórkę - Mrówka, Madzia, Slk i Igor. Igor cały czas biegał bez smyczy, bo haltera nie lubi, a po drodze mógł się jeszcze wybiegać do woli. W razie czego zapięlibyśmy go już w Bibliotece Śląskiej.
Weszliśmy do BŚ i podeszliśmy do ochroniarza.
- Dzień dobry - zaczęła Magda. - Ja mam dla niego pozwolenie od dyrektora Biblioteki, jak pan chce, to mogę pokazać legitymację, a zresztą ma tu z boku napisane, że to pies asystent, jest grzeczny i nikomu nie zrobi krzywdy, a w razie czego weźmiemy go na smycz...
- A czy ja coś mówię? - wdarł się w ten potok słów pan ochroniarz. - Ja jestem psiarzem - wyjaśnił i wyszedł do Igora. Pogłaskał go (co Igor przyjął z wielkim zadowoleniem) i zaprowadził nas do służbowej windy.
Wtarabaniliśmy się do Benedyktynki na 40 minut przed rozpoczęciem ostatniego czwartku. Jak zwykle nie zdążyliśmy się pościgać po korytarzach, bo najpierw Mrówkę od spraw bieżących oderwał telefon służbowy, potem - podział książek do recenzji dla "Guliwera".
Z tym podziałem też było pięknie. Dostaliśmy górę książek do błyskawicznego opracowania. Dwie z tych książek to pozycje naukowe o książce dla dziecka, reszta - książki dla dzieci. Podzieliliśmy się i zostały nam dwie naukowe.
- Jedną ty, jedną ja - zaproponował Slk. Zgodziłam się z tym, bo deadline niedaleko. I czekałam na dalsze propozycje.
- Mnie jest wszystko jedno - powiedział Slk - ale, prawdę mówiąc, bardziej podoba mi się ta książka - i wskazał jedną z leżących przed nami pozycji.
- To się świetnie składa, bo mnie ta nie kusi wcale, za to chętnie rzuciłabym się na tę drugą - odparłam radośnie i podział ustalił się sam. Że też nigdy się o książkę nie pobiliśmy...

- Co będziecie pić? - zainteresował się Slk. - Bo ja kawę.
- Ja herbatę! - odpowiedziały Mrówka i Madzia równocześnie. Slk zostawił nas i poszedł sobie po czajnik z kawą. Wrócił, kiedy byłyśmy w trakcie ciekawej rozmowy.
- Mrówka, wstań! - zakomenderował.
Wstałam nie zwracając na niego żadnej uwagi i ciągnąc rozmowę z Magdą. Nawet przelotnie nie zastanowiłam się, czego ode mnie chce Slk.
Slk się załamał.
- Wstań i sięgnij po czajnik. Mogę ci nalać herbaty, ale musisz współpracować - odezwał się z rozpaczą w głosie.

A Igorem wszyscy się zachwycali :). Tylko kilka sztuk młodzieży prychnęło dziwnie, kiedy powiedziałam do niego "Myszko".

Zdjęcie z okna.
180dc630e5ed0378c98039a734466c7a.jpeg

Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


418. o hamburgerze jak pizzy
Notatkę dodano:2007-11-29 23:06:17

Mam tremę szaloną.
I nie tylko ja.
Mrówka: Chciałabym to mieć już za sobą szczerze mówiąc.
Slk: Ja też...

Bossie, gdyby Pan wiedział...

 

Slk i Zadra dopominają się o notkę z hamburgerem, no dobrze.

W mieście R. nie mam kiedy zjeść obiadu. Koło 15 postanowiłam, że pójdę sobie na hamburgera, bo od rana biegałam o jabłku i rogaliku, a potem, do 21, nie miałabym kiedy czegokolwiek przegryźć, bo w PKS-ie ciemno, w Katowicach 8 minut wolności i wykład, a w autobusie do Jaworzna niewygodnie.
Poszłam do "knajpy", którą odkryłyśmy z Anią jeszcze w sierpniu i zamówiłam sobie średniego hamburgera.
Podobało mi się tam, bo właściciel przypominający starego rubasznego marynarza słuchał stacji Złote Przeboje i życzył wszystkim smacznego do rymu.
Kiedy w wakacje Ania kupowała tam hamburgera jarskiego średniego, dostała olbrzymią bułę, z którą nie bardzo wiedziała, co zrobić. Pamiętałam o tym, ale jakoś wydawała mi się ta buła mniejsza, a poza tym teraz podobna miała stanowić mój obiad.
Tylko że dostałam bułę większą.
Taką na wielkość talerza do drugiego dania.
Sama sałatka z tego hamburgera wystarczyłaby mi na dwa posiłki.
Kotlet był rozmiarów młyńskiego koła.
Żeby utrzymać tego hamburgera, trzeba było go trzymać w dwóch rękach.
Najpierw płakałam nad tym ze śmiechu, potem z rozpaczy.
Jadłam go przez 35 minut zastanawiając się, czy od razu dać znać komuś, że umarłam w trakcie jedzenia, albo z przejedzenia, albo że wszystkie autobusy mi pouciekały, czy poczekać. No pyszny był, zgoda, ale ile można?
Żałowałam strasznie, że nikt tam ze mną nie przyszedł.
Przeżyłam tylko cudem.
Nigdy więcej średniego ;).

 

A na ostatnim czwartku było świetnie, kto nie był, niech żałuje i wybierze się z nami na następny ostatni czwartek.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


417. jak ja wyglądam
Notatkę dodano:2007-11-28 19:50:39

- Mrówka, czy my byśmy sobie mogli raz coś odpuścić? - zapytał wczoraj wieczorem Slk. Nie odpuściliśmy. Szczegóły wkrótce.
Zadra, o hamburgerze też opowiem niedługo.
Na razie pomysł brata:

- Zrobię ci kiedyś rano zdjęcie - zaproponował wczoraj brat Mrówki.
- Po co? - zakrztusiłam się.
- Zrobię zdjęcie... i wrzucę na twojego bloga. Czytelnicy pewnie nie wiedzą, jak wyglądasz rano.

 

 


Komentuj(12)

-------------------------------------------------------------------


Licznik

Odsłon: 543115
Osób: 443694

Występują, występowali:

Agnieszka - wokalistka i autorka muzyki do R2, Skołowana

Ania (Szczepanik) - duch niespokojny i wędrowny, Szefowa Skołowanych, wystarczy jedno słowo, żeby wsiadła w cokolwiek i pojechała na drugi koniec świata

(w kolejności przeważnie alfabetycznej)

Ania B. - śliczna i przemiła doktorantka Bossa, żona Mariusza

Ania od Piotrka - tak naprawdę to Marcina Ania od Piotrka, ale wszyscy mówią na nią Ania od Piotrka, żeby było łatwiej skojarzyć; językoznawca utalentowany

Arturek - król POM-ów, przebywający w Krakowie, bloga nie prowadzi, a przynajmniej nic o tym nie wiem

Biały (Michał) - tekściarz - przyszłość polskiego hip-hopu

Boss (zwany też PrzenajBosskim) - cierpliwy Promotor Mrówki, charakteryzowany bez przerwy w notkach na blogu 

brat Mrówki - brat Mrówki

Dawid - dawniej redaktor publicystyki, nazywany Przytulanką

dr PM - chwilowo (od paru lat) bezpseudonimowy najbardziej wyrozumiały z wykładowców Mrówki, znany też jako PawMaj, Prawa Ręka (czasy komiksów), Urzędnik z Biura Rzeczy Zagubionych (Rewia)

dystych - satyryk specjalizujący się w małych formach

Egzekutor - dawny wykładowca Mrówki, satyryk, współautor Wielkiej Rewii

Fimbul - "łowca dakiń nowego eonu"

Juan Pablo - "domorosły pseudosatyryk (...). Słodzi dwie łyżeczki"

Kalina - Kalina Beluch, satyryk. Specjalność: zabawy słowne i żart absurdalny

Kama - współautorka R3, w tejże R3 występująca jako SKZBTZW

Lady Q - kobieca i przekorna, blogowa specjalność: szermierki słowne z ML

Maciek - doktorant z miasta R., kierowca dla Piotrka Rybnickiego i Mrówki

Megi - blondyna z Psem Asystentem, Igorem. Razem prowadzą bloga (blondyniblondyna), chcą się zająć dogoterapią

Michel - MWG-owiec

migotek - patrz: komentarze blogowe

ML - Marek Lenc, rysownik satyryczny, ilustrator Wielkiej Rewii

Olek - kolega z ławki ze studiów, kiedyś prowadził bloga, pracuje w telewizji (albo udaje, że pracuje, a na legitymację z tv podrywa dziewczyny)

Patiinka - utalentowana muzycznie pracoholiczka, siostra Arturka

Piaskovy - informatyk, który pracował też przy zdejmowaniu płyt z wydziału filologicznego

Piotrek - doktorant z szalonym poczuciem humoru i skojarzeniami

Piotrek Rybnicki - jeden z doktorantów, których poznałam w mieście R.

Profesor W - promotor Promotora Mrówki

Radek - jeden ze Skołowanych, muzyk, radiowiec

Robo - kabareciarz

Sabina - dziennikarka, jedna ze Skołowanych, seminarzystka Bossa, dziewczyna Radka

Sal (znany także jako Kamil M.) - typ charakterystyczny, bohater SalTo i licznych blogowych anegdotek, nie do scharakteryzowania

Skołowana Gosia - utalentowany fotograf, magistrantka Bossa

Slk - Tyran uwielbiający Osiecką i.k.

Zadra - dziennikarz, współautor Rewii, prowadzi fotobloga, swoje ojcowskie doznania opisuje na blogu Okiem taty

Złośnica - prowadzi bloga razem z Brzydalem

Inne linki

strona Władysława Sikory


bloog niecodzienny Artura Andrusa

chlip-hopowy blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego

kabaret Adin - jeden z najciekawszych kabaretów scen offu (skład: Sikora, Andy, Julia, Chomik, Smutny)

strona poświęcona Ryanowi Stilesowi

strona Colina Mochrie

Sungha Jung - urodzony w 1996 wirtuoz gitary

Marcin Pałasz - autor książek dla dzieci i młodzieży
Wawrzyniec Prusky - blog roku 2005
Daniel Koziarski - pisarz
Kasia Krzan - recenzentka Granic, doktor nauk humanistycznych

Calvin i Hobbes - komiksowe paski Billa Wattersona (ang.)
filolog.katowice.pl - nieoficjalne forum studentów filologii polskiej