blog Mrówki
... żeby wszystkim nam było weselej...

logo

398. Igor, Pies Asystent
Notatkę dodano:2007-11-06 21:59:05

Wczoraj Madzia była na wydziale ze swoim psem asystentem, Igorem. Stanowią razem wesołą parę, Blondyn i Blondyna, poczucie humoru mają ogromne. Obydwoje.
Przyjechałam z miasta R. jak zwykle, po 17. Igor wykazał uprzejme zainteresowanie, na mój widok podniósł się, pomachał ogonem i powąchał mnie z grzeczności.
- To jest Mrówka - powiedziała Madzia.
- Jestem Mrówka - przedstawiłam się grzecznie. Igor się rozpromienił. Widać lubi Mrówki.
Kucnęłam przy nim i zaczęłam go głaskać. Wprawdzie psów asystentów na służbie nie powinno się rozpieszczać, ale Igora można ;).
- Jesteś ślicznym pieskiem - powiedziałam. Igor ucieszył się bardzo i spróbował wleźć mi na kolana.
Zważywszy na to, że jest rozmiaru nadnaturalnego, trochę ciężko było mi go utrzymać. Odsunęłam się delikatnie. Igor postanowił poudawać kota i trochę się połasił.
Potem spotkałyśmy Olka.
- To jest Olek - powiedziałam psu.
Igor przeszedł koło Olka, kompletnie go ignorując. Chyba nawet nie zauważył, że ktoś tam był.
- Ejjj, to Olek! - zawołałyśmy go.
Igor przeszedł w przeciwną stronę, znowu omijając Olka. Ale tak naprawdę mógłby do niego dobić, a i tak by go nie zauważył, nawet go nie powąchał.

Kusiło go wszystko, co nadawało się do zjedzenia.
Kiedy wreszcie uplasował się pod naszą ławką, Madzia konspiracyjnie szepnęła:
- Możesz mi teraz podać oponkę, ale tak, żeby nie widział?
Kiwnęłam głową i po cichutku zaczęłam przesuwać w stronę Magdy ciastko.
Igor ani drgnął.
Zaszeleściłam woreczkiem, w którym były oponki.
Igor śpi.
- PODOBNO PSY MAJĄ ZNAKOMITY SŁUCH I WĘCH - powiedziałam dobitnie w jego stronę, z całej siły szeleszcząc folią woreczka i machając oponką.
Spał dalej :D.
Chyba mnie uznał za członka stada, bo położył w pewnym momencie pysk na moim bucie i tak sobie siedział, zatopiony w egzystencjalnych myślach.
- On wygląda zupełnie jak świnka morska, tylko jest trochę większy - przyznałam, patrząc na niego z lotu ptaka.
Madzia po raz kolejny dostała ataku śmiechu. A następnego - jak zawołałam do Igora "kici kici". Bo w końcu zachowywał się jak kot, mogło mi się pomylić ;).
Zareagował.

Cały wykład grzecznie przespał pod ławką, w pewnym momencie westchnął przez sen, przewrócił się na bok i spał sobie dalej. 

- Załóż mu halter - poprosiła Madzia przed wyjściem. - Powiem ci jak.
Powiedziała. Trzymałam w rękach pętelkę z czegoś takiego jak poplątana smycz i miałam w to ubrać psa.
- Daj mi tu pyszczek - poprosiłam zwierzątko.
Igor się odwrócił i udawał, że mnie nie widzi.
Magda kazała mu stanowczym tonem odwrócić pysk w naszą stronę.
Z ogromną niechęcią odwrócił i pozwolił sobie nałożyć uprząż.
A potem się na mnie obraził za to, że założyłam mu coś, czego nie lubi :D. Nie chciał na mnie spojrzeć i cały czas odwracał się tyłem :D. Przeszło mu po pięciu minutach, ale pomysły ma niezłe... :D


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


397. z miasta R.
Notatkę dodano:2007-11-05 23:13:42

- Ciekawe, co się jutro głupiego przydarzy w drodze do miasta R. - zastanawiała się wczoraj wieczorem Mrówka, siedząc na dywanie. Melancholijnie siedząc.
- Może nic? - stwierdziła mama Mrówki. Nadzieja w oczach Mrówki błysnęła i zgasła niemal natychmiast.
- To niemożliwe - odparła (Mrówka, nie nadzieja). - Zawsze się coś głupiego dzieje...

Podróż do miasta R. nie rozpoczynała się.
- Oczekuje się na autobus do Rybnika, który nie zjechał jeszcze z trasy - poinformowały głośniki dworcowe.
Po dziesięciu minutach bezowocnego oczekiwania głośniki powtórzyły komunikat.
Po piętnastu zresztą też.
Przyjechał autobus z kierowcą, który zapoczątkował relacje z podróży do miasta R. (tym, który otworzył drzwi i wrzasnął na pasażerów, że k..., w korku stał).
Przyjechał i podjechał na stanowisko czwarte.
Do miasta R. jedzie się o tej porze z trzeciego. Lekko zdezorientowani ludzie zastanawiali się, czy się nie pomylił. Mógł sobie w końcu w odpowiednią zatoczkę nie trafić... przy takim stanie nerwów...
Ale nie. Kierowca dawniej rybnicki jechał teraz, jak się okazało, do Wisły.
A okazało się uroczo, bowiem otworzył drzwi swojego autobusu i wydarł się na pasażerów z sąsiedniej zatoczki. Za nic. Po prostu nie w humorze przyjechał.
Wiedziałam, że się wydrze, ale przypuszczałam, że jedzie do miasta R. i że wszystko spadnie na moich przyszłych współpasażerów. Co za rozczarowanie...
- Oczekuje się na opóźniony autobus do Rybnika - powiedziały głośniki.
Po kolejnych kilku minutach powiedziały jeszcze:
- Opóźniony autobus do Rybnika podjedzie na stanowisko trzecie.

Podjechał.
Nieznany kierowca. Autobus znany i wrakowaty jak to PKS-y mają w zwyczaju.
Kierowca otworzył drzwi.
Bez słowa sprzedał wszystkim oczekującym bilety.
Bez zwłoki ruszył z przystanku.
I włączył ogrzewanie. Myślałam, że źle wsiadłam.

Półgodzinne opóźnienie nadrobił w trasie.
Do miasta R. mogłam sobie jechać bez kurtki.

Kupiłam sobie w mieście R. zapiekankę nadnaturalnej wielkości. Zrobioną z bagietki. Metrowej. Za 2,80. Rubaszny właściciel życzył każdemu klientowi smacznego. Czasami do rymu.

A w kampusie był dzisiaj mój ulubiony portier. Pan, który na pożegnalne "miłego tygodnia" rozpromienia się tak, jakby właśnie dostał beczkę peną złotych monet.

No i na dwie pochwały za Rewię niedokończoną (Prawa Ręka i Egzekutor) też się załapałam. To dodaje skrzydeł. Jak się wyśpię, to pofruwam.

 

To nie sen wariata. To dzisiejsza rzeczywistość.

 


Komentuj(5)

-------------------------------------------------------------------


396. łatwiej zapobiegać
Notatkę dodano:2007-11-04 22:49:09

- Auuu - jęknęła Mrówka. - Skaleczyłam się!
- Owiniemy cię chyba w gąbkę - zaproponowała mama Mrówki.

tja...

foto z okna

6000fc5059325cf3c1677e97bf1d75c9.jpeg

Komentuj(5)

-------------------------------------------------------------------


395. magia szklanego ekranu
Notatkę dodano:2007-11-03 21:39:57

Olek od dłuższego czasu siedzi w telewizji. Robił tam sobie praktyki, co robi teraz - nie wiem. W każdym razie dużo się w jego życiu zmieniło.
Zaczęło się od tego, że, odkąd pamiętam, Olek nie używał telefonu komórkowego. Dawno, dawno temu zepsuł mu się aparat, więc wrzucił go na dno szafy i od tamtej pory nie korzystał. Stwierdził, że jak ktoś będzie miał do niego ważną sprawę, to i tak go jakoś znajdzie (Olka, nie telefon).
Kiedy w zeszłym tygodniu przyjechałam na wydział, zastałam na korytarzu Olka rozmawiającego przez komórkę. Zaniosłam swoją kurtkę do sali, a potem wyszłam, żeby obejrzeć sobie to zjawisko.
Olek właśnie skończył rozmawiać, rozłączył się i bez słowa wszedł do sali.
Wlazłam za nim z wytrzeszczonymi oczami.
- No co? - zapytał Olek. - Ja teraz w telewizji pracuję, muszę mieć kontakt ze światem!
No niby fakt.
Potem oznajmił, że najbardziej kuszącym elementem pracy w tv jest legitymacja i smycz z logo telewizji. Które to akcesoria może zabierać na podryw.
A ja myślałam, że on na urok osobisty...

Na koniec powiedział:
- Zauważyłem, że przez te praktyki znacznie ograniczyły mi się potrzeby. Teraz marzę tylko o tym, żeby się najeść i wyspać.

Ciekawe, że mam co tydzień identyczne pragnienia... Ale o tym kiedy indziej. Na razie foto z okna i obłok, który częściowo udaje dym z elektrowni

637aa03dab8d4ff6589f30c69337dfed.jpeg

Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


394. notka przyziemna
Notatkę dodano:2007-11-02 21:56:24
Z nieznanych przyczyn i kompletnie bez sensu boli mnie palec u nogi. Duży palec u prawej, dla ścisłości. Snuję się w związku z tym po domu, starając się chodzić na piętach, nie dotykać palca niczym i nie myśleć o całym dniu w butach w poniedziałek. Układam sobie przy tym idiotyczne rymowanki w rodzaju:
boli mnie okropnie palec
jakbym wlazła gdzieś pod walec.
Co najlepiej świadczy o stopniu zirytowania.
- Nie martw się - pocieszyła mnie Ania (Szczepanik), kiedy zwierzyłam się jej z mojego problemu (bo zauważyła opis "aaaaaaaaaauć" na gg). - To tylko jeden palec. Pomyśl sobie, co by było, gdyby cię bolało 20.
- Nawet nie wiem, czy tyle mam. Debil z tego palca.
- No faktycznie, niepoważny - zgodziła się Ania. - To idź się połóż i leż do niedzieli.
- Nie mogę leżeć, bo jak go tylko dotknę kołdrą, to mnie boli!
- To może go odetnij? - poradziła Ania.
- Już o tym myślałam... - zwierzyłam się jej.
- Albo odmroź, sam odpadnie - Ania wyraźnie się rozkręcała.
- Na to nie wpadłam! - przyznałam.
- Bo mało praktyczna jesteś - skrytykowała Ania. - Potem go jeszcze możesz dać lekarzom do sekcji i jeszcze na tym zarobisz.

Foto z okna.
9667c3253efde1493d809f8383f0821f.jpeg

Komentuj(6)

-------------------------------------------------------------------


393. sukcesy
Notatkę dodano:2007-10-31 18:55:33

Wszelkimi sukcesami okołozawodowymi (no dobra, dziewięćdziesięcioma procentami sukcesów) Mrówka dzieli się z własnym Promotorem.
Inaczej. Mrówka CHWALI SIĘ własnemu Promotorowi (no bo właściwie komu innemu miałaby się chwalić?), bez względu na to, czy Bosski Promotor akurat ma ochotę i czas na wysłuchiwanie jej, czy nie. Tego, że przeważnie nie ma, Mrówka uparcie nie przyjmuje do wiadomości ;).

Tym razem na tapecie było wydawnictwo naukowe, w którym Mrówka robi sobie praktyki.
- I redaktor powiedział, że jak następna korekta pójdzie mi tak, jak ta pierwsza, to zaproponuje mi pracę przy poprawianiu książki! - relacjonowała uradowana Mrówka.
- Współczuję - powiedział Boss z aktorsko smutną miną. Po czym cichutko dodał: - wydawnictwu...

 

:D
uwielbiam to ;)


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


392. korale
Notatkę dodano:2007-10-30 22:57:14

 Wsiadłam do windy pełnej ludzi.
Nie dlatego, że lubię windy (bo nie lubię i jeżdżę tylko jak wożę Madzię), a dlatego, że wsiadł do niej Piotrek. A ostatnio mieliśmy bardzo mało czasu, żeby po prostu pogadać.
Zaraz za mną wsiadło jeszcze parę osób, więc zamiast gadać z Piotrkiem, krzyczeliśmy do siebie z dwóch stron windy.
No dobra, przesadzam, po prostu mówiliśmy normalnymi głosami, zamiast się sobie zwierzać w intymnej atmosferze.
- Znowu nas rozdzieliło! - ogłosił Piotrek, a ludzie popatrzyli na nas dziwnie.
- Fakt. Dokąd jedziesz? Do siebie, na piąte? Bo ja na czwarte, to mamy chwilę, żeby pogadać. Albo pojadę z tobą na piąte, to sobie jeszcze po drodze pogadamy, a potem zejdę.
Pogadaliśmy przez pięć sekund.
Potem Piotrek zniknął za drzwiami.
Natychmiast z nich wyjrzał i przywołał mnie skinieniem ręki.
W pokoju siedziała Ania od Piotrka i Piotrek.
Po chwili jeszcze Fimbul puścił mi z korytarza sygnałka, więc wyjrzałam i zawołałam go. Siedzieliśmy sobie w czwórkę i w pewnym momencie Ania od Piotrka zdenerwowała się.
- Już dziesięć minut tu jestem, a jeszcze nie pochwaliłeś moich nowych korali! - wyrzuty skierowała pod adresem Piotrka.
Piotrek przyjrzał się jej w skupieniu. Jej, a raczej jej biżuterii.
- Tak... są bardzo... estetyczne... - powiedział.

Mistrz komplementów, nie ma co...


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


391. z podróży do miasta R.
Notatkę dodano:2007-10-29 22:43:44

Podróże do miasta R. są... no chyba już wszyscy Czytelnicy tego bloga wiedzą, jakie są podróże do miasta R. Dlatego dzisiaj w ogromnym skrócie. Przepiszę notkę, którą stworzyłam w drodze do miasta R., będzie komentarz na gorąco. Może nie zasnę nad klawiaturą.

Przyjechał autobus do miasta R.
- RYBNIK! - zawołał kierowca, dzierżąc w dłoniach tabliczkę z odpowiednim napisem. - Najpierw z biletami z kasy!
Wsiadły cztery osoby. Reszta (czyli trzy osoby, w tym Mrówka) zaczekały na zewnątrz. Jak się jedzie z przesiadkami, a kasy zamykają na kwadrans przed odjazdem PKS-u, to marne są szanse na udany zakup.
Kierowcy to nie wystarczyło.
- Kto ma bilety z kasy? - zapytał.
- Nikt - odpowiedzieli chórem pasażerowie.
- Kto ma bilety z kasy?
Wszyscy pokręcili głowami.
- Kto ma bilety z kasy? - gromko powtórzył kierowca.
Wsiadła jedna z pań-pasażerek-bez-biletu i poprosiła o bilet do miasta R.
- Nie! - odsunął ją kierowca. - Kto ma bilety z kasy?

Było już dobre pięć minut po planowanym odjeździe autobusu, a na ruszenie z miejsca nie było większej nadziei, ludzie zaczęli się niecierpliwić.
- Kto ma bilety z kasy?
- Nikt - odpowiedziała owa pani, rozglądając się bezradnie i patrząc na pasażerów.
- To jeszcze wsiadać, jak ktoś ma bilety z kasy - zarządził kierowca.
Dobra, przyznaję, szlag mnie mało nie trafił. Powiedziałam w myślach brzydkie słowo.
- NIKT - odrzekła Mrówka bardzo dobitnie. - JUŻ. NIKT. NIE MA. BILETÓW. Z KASY.
- A co się pani stało? - zdziwił się kierowca.
- Trzeci raz pan pyta - odparła Mrówka. - Chcemy już wsiąść i JECHAĆ.
Reszta pasażerów się z tym zgodziła.
Kierowca sprzedał bilet owej pierwszej pani.
- Kto ma bilety z kasy? - zapytał.

Wgrało mu się.

Kiedy opowiedziałam to po południu Olkowi, ten stwierdził z prostotą:
- A może świat się na chwilę zawiesił?

Może...
Dalszą część podróży do miasta R. przespałam. W mieście R. powitała mnie tablica: "Prezydent [miasta R.] przeprasza za utrudnienia w ruchu, wynikające z bla bla bla bla".
Wzruszyłam się.
To nic, że na korki w samym mieście R. tracę godzinę co poniedziałek (pół godziny w jedną stronę). Ważne, że sam Prezydent Miasta R. o mnie myśli. Sam Prezydent mnie przeprasza. No i jak tu się złościć?


Komentuj(7)

-------------------------------------------------------------------


390. dialogi wieczorne - część druga
Notatkę dodano:2007-10-28 21:14:03

- Fimbulku, jest o tobie notka na blogu - wystukała Mrówka na gg.
- Ta notka - odpisał po chwili Fimbul - brzmi strasznie. Jakbym umarł.

Chwilę później zmaterializował się Piotrek i wśród różnych rozważań napisał mi na gg:
- "Macamy gdzie miękcej w rzeczy a ono wszędy ciśnie". Szkoda, że nie jesteś na staropolce...
- Dlaczego? - przestraszyłam się lekko.
- Bo byś mi to przetłumaczyła. Tam jest mowa o macaniu, a ja nie wiem, co wszędy ciśnie. Dzisiaj te słowa brzmią perwersyjnie. A w szesnastym wieku - tragicznie... To z któregoś środkowego trenu...
- Ale wiesz, dzisiaj też mogą brzmieć tragicznie...
- No! - zgodził się Piotrek. - Ale tylko wtedy, jak ktoś wyjaśni, co w nim ciśnie...

Jakiś tydzień temu odezwałam się znienacka do Marka Lenca na gg.
- Ło matko! - zdziwił się ML. - Mrówka! Kopę lat!
- Lol... no! - odpisała Mrówka. - *padają sobie w objęcia*
- *cmok - dodał ML.
A potem POSZEDŁ SOBIE BEZ SŁOWA ;).

Dzisiaj, przed chwilą, w rozmowie, wystukał do mnie:
- No rozchmurz się na chwilę, zołzu.

Rozmawiałam też z Anią (Szczepanik), w kontekście wtorkowego spotkania koła.
- Czy ja muszę na to przychodzić? - zainteresowała się Mrówka gwałtownie.
- Myślę, że zaczniemy na rozgrzewkę... - napisała Ania. Mrówka wpadła jej w słowo:
- Mam na imię Lolek, interesuję się literaturą?
- Nie. Zaczniemy na rozgrzewkę od grafomanii.
- Cholera - zmartwiła się Mrówka. - To będę musiała przyjść.
- Przyjdź koniecznie i przynieś trochę swoich tekstów.

No właśnie taki miałam zamiar ;D.

 

Z ostatniej chwili: ML wymyśla tytuły, jakie ukażą się jutro w jakimś szmatławcu, jeśli się pozabijamy (pobijemy) nawzajem przez gg. Jego propozycje:

"Znany rysownik w szpitalu - podejrzenie zatrucia jadem mrówczanym i PMS"
"Marna kabareciara mści się na słynnym rysowniku"

Kariery jako reporter to on nie zrobi ;)


Komentuj(5)

-------------------------------------------------------------------


389. dialogi wieczorne
Notatkę dodano:2007-10-27 22:11:18

Ustawiłam sobie na gg opis "trzymajcie mnie, bo pogryzę". Natychmiast prawie zmaterializował się Biały, z którym kilka notek wcześniej umawialiśmy się na wieczorną rozmowę komunikatorową.
- <trzyma Mrówkę> - napisał Biały.
- Hahahaha - odpowiedziałam.
- Nadal pogryziesz jak puszczę? - zapytał Biały, a mnie trochę wmurowało. Dlaczego mam gryźć cokolwiek jak puszczę, skoro ja w życiu puszczy nie ugryzłam?
- Dlaczego jak puszczę? - poinformowałam się nieśmiało.
- No bo nadal trzymam! - wyjaśnił Biały, a mnie dopiero wtedy oświeciło. Że nie chodzi o to, że jest sobie puszcza i ja ją gryzę, tylko...

Ech, trzeba mieć wyobraźnię ;)

Chwilę później skomentowałam rysunek u ML (tu jest ten rysunek). Ponieważ rysował ML, a kolorował Zadra, skomentowałam oczywiście tak:

Taki rysownik satyryczny to ma dobrze. Siądzie, coś tam nabazgra, a potem biedny Zadra się musi męczyć i kolorować, żeby to JAKOŚ wyglądało ;)

- <Zadra kłania się w niemym podziwie dla odwagi i bezczelności Mrówki> - napisał mi na gg Zadra.

Teraz trochę się boję, bo co będzie, jak wróci ML?


Komentuj(14)

-------------------------------------------------------------------


Licznik

Odsłon: 543136
Osób: 443715

Występują, występowali:

Agnieszka - wokalistka i autorka muzyki do R2, Skołowana

Ania (Szczepanik) - duch niespokojny i wędrowny, Szefowa Skołowanych, wystarczy jedno słowo, żeby wsiadła w cokolwiek i pojechała na drugi koniec świata

(w kolejności przeważnie alfabetycznej)

Ania B. - śliczna i przemiła doktorantka Bossa, żona Mariusza

Ania od Piotrka - tak naprawdę to Marcina Ania od Piotrka, ale wszyscy mówią na nią Ania od Piotrka, żeby było łatwiej skojarzyć; językoznawca utalentowany

Arturek - król POM-ów, przebywający w Krakowie, bloga nie prowadzi, a przynajmniej nic o tym nie wiem

Biały (Michał) - tekściarz - przyszłość polskiego hip-hopu

Boss (zwany też PrzenajBosskim) - cierpliwy Promotor Mrówki, charakteryzowany bez przerwy w notkach na blogu 

brat Mrówki - brat Mrówki

Dawid - dawniej redaktor publicystyki, nazywany Przytulanką

dr PM - chwilowo (od paru lat) bezpseudonimowy najbardziej wyrozumiały z wykładowców Mrówki, znany też jako PawMaj, Prawa Ręka (czasy komiksów), Urzędnik z Biura Rzeczy Zagubionych (Rewia)

dystych - satyryk specjalizujący się w małych formach

Egzekutor - dawny wykładowca Mrówki, satyryk, współautor Wielkiej Rewii

Fimbul - "łowca dakiń nowego eonu"

Juan Pablo - "domorosły pseudosatyryk (...). Słodzi dwie łyżeczki"

Kalina - Kalina Beluch, satyryk. Specjalność: zabawy słowne i żart absurdalny

Kama - współautorka R3, w tejże R3 występująca jako SKZBTZW

Lady Q - kobieca i przekorna, blogowa specjalność: szermierki słowne z ML

Maciek - doktorant z miasta R., kierowca dla Piotrka Rybnickiego i Mrówki

Megi - blondyna z Psem Asystentem, Igorem. Razem prowadzą bloga (blondyniblondyna), chcą się zająć dogoterapią

Michel - MWG-owiec

migotek - patrz: komentarze blogowe

ML - Marek Lenc, rysownik satyryczny, ilustrator Wielkiej Rewii

Olek - kolega z ławki ze studiów, kiedyś prowadził bloga, pracuje w telewizji (albo udaje, że pracuje, a na legitymację z tv podrywa dziewczyny)

Patiinka - utalentowana muzycznie pracoholiczka, siostra Arturka

Piaskovy - informatyk, który pracował też przy zdejmowaniu płyt z wydziału filologicznego

Piotrek - doktorant z szalonym poczuciem humoru i skojarzeniami

Piotrek Rybnicki - jeden z doktorantów, których poznałam w mieście R.

Profesor W - promotor Promotora Mrówki

Radek - jeden ze Skołowanych, muzyk, radiowiec

Robo - kabareciarz

Sabina - dziennikarka, jedna ze Skołowanych, seminarzystka Bossa, dziewczyna Radka

Sal (znany także jako Kamil M.) - typ charakterystyczny, bohater SalTo i licznych blogowych anegdotek, nie do scharakteryzowania

Skołowana Gosia - utalentowany fotograf, magistrantka Bossa

Slk - Tyran uwielbiający Osiecką i.k.

Zadra - dziennikarz, współautor Rewii, prowadzi fotobloga, swoje ojcowskie doznania opisuje na blogu Okiem taty

Złośnica - prowadzi bloga razem z Brzydalem

Inne linki

strona Władysława Sikory


bloog niecodzienny Artura Andrusa

chlip-hopowy blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego

kabaret Adin - jeden z najciekawszych kabaretów scen offu (skład: Sikora, Andy, Julia, Chomik, Smutny)

strona poświęcona Ryanowi Stilesowi

strona Colina Mochrie

Sungha Jung - urodzony w 1996 wirtuoz gitary

Marcin Pałasz - autor książek dla dzieci i młodzieży
Wawrzyniec Prusky - blog roku 2005
Daniel Koziarski - pisarz
Kasia Krzan - recenzentka Granic, doktor nauk humanistycznych

Calvin i Hobbes - komiksowe paski Billa Wattersona (ang.)
filolog.katowice.pl - nieoficjalne forum studentów filologii polskiej