blog Mrówki
... żeby wszystkim nam było weselej...

logo

362. mail do Bossa
Notatkę dodano:2007-09-15 21:48:02

Ania (Szczepanik) kleciła maila do Bossa. I zastanawiała się, jak się Bossowi przedstawić, żeby ją skojarzył. Mrówka miała potem maila przeczytać i zaakceptować, była więc informowana na bieżąco o postępach w pisaniu.
- Daj mi 10 minut - poprosiła Ania. - Bo potrzebuję 2 minut na opisanie problemu i 8 minut na przedstawienie się w jakiś sposób.

 A potem jeszcze powiedziała:
- Stresuję się. Nie lubię pisać do kogoś, kogo nie znam, ale kogo dopiero poznam, bo wolę pisać do kogoś, kogo nie znam, ale nie muszę poznawać, albo do kogoś, kogo znam.

Już nie wnikam, do której grupy zaliczyła Bossa... na wszelki wypadek ;)


Komentuj(6)

-------------------------------------------------------------------


361. dobre wino ;)
Notatkę dodano:2007-09-14 21:44:27

Po anakreontyku współczesnym (środa 19 na blogu... kiedy to było...) powiedział mi Fimbul, że widziałby w tym jakąś inną, zaskakującą puentę. Na przykład - żeby wino kosztowało tyle, co kilka pudełek zapałek. Czy coś w tym rodzaju. Przypomniało mi się to dzisiaj, kiedy czekałam na spotkanie z drF. I odruchowo ułożyło się w wierszyk:

Kupiłam sobie w poniedziałek
wino nieznanej nigdzie marki.
Cena - pudełka dwa zapałek
(podobna też zawartość siarki).

Ale ja tak naprawdę nie mam takiego doświadczenia w konsumowaniu win ;)

 

 

edit: Biały znalazł stronkę, która "przerabia" tekst zwyczajny na różne wersje... mój blog w języku nastolatek wygląda tak:
http://www.zgodzinski.com/smaczek/?q=http%3A%2F%2Fmrowka.granice.pl%2F&m=0

a w wersji niegrzecznej tak:
http://www.zgodzinski.com/smaczek/?q=http%3A%2F%2Fmrowka.granice.pl%2F&m=4


Komentuj(10)

-------------------------------------------------------------------


360. like Shakespeare
Notatkę dodano:2007-09-13 22:51:30

Piotrek ofiarnie rozmawia ze mną codziennie po angielsku. Aż mu współczuję i postanowiłam napisać dla niego jakiś wierszyk. Inspiracją była wczorajsza wieczorna dyskusja o łazienkach.
- Small doesn't mean worse - powiedział mi Piotrek i oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Nasze poczucie humoru ma ten sam kierunek i ten sam zwrot, tylko że Piotrkowe jest znacznie większe.

"Small doesn't mean worse" - chodziło mi po głowie cały dzień, aż przekuło się w "the size is not important".
Pomysł na wierszyk zaistniał: rozmiar jest nieważny. W takim razie nie powinno mi przeszkadzać, że Piotrka IQ jest znacznie większe niż moje... Mogę go lubić mimo że jest mądrzejszy ;). Chociaż czasami mnie to drażni ;). Oczywiście drażni tylko w puencie tekstu, nie w rzeczywistości.

Nie chciało mi się liczyć sylab (a od 1,5 godziny dyskutujemy na gg po angielsku między innymi o długościach samogłosek, wymowie itp.), więc posłałam mu tekst bez przeróbek:

I know you have a high IQ
though my one's tiny - I like you

my IQ is thin and small and short and...
but if the size's not important...

I know my IQ is too small
Your is the biggest - that is all!

there's new idea in my minds eyes:
that SOMETIMES is important size...

Reakcja Piotrka była nawet pocieszająca, więc sobie ją przytoczę:
- I see U're trying to change the ordinary syntax. Shakespeare did the same.

Ha! ;)

 

a jutro jadę do mojej ukochanej wykładowczyni :D, jakby mnie ktoś szukał - po 11 powinnam być w Katowicach.


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


359. w biegu
Notatkę dodano:2007-09-12 22:09:42

Marek Lenc wrzucił sobie jakiś czas temu na gg opis: "Onet też poleca..." i dalej adres swojego bloga.
- TEŻ poleca - prychnęła wzorem Bossa Mrówka. - Jakby ktoś jeszcze polecał!
- Już myślałem, że zaczepnie walczysz o temat do notki - odezwał się ML.
"Prorok jaki, czy co?" - pomyślała Mrówka.
- Nie, skądże! - zaprzeczyła kłamliwie.
- A już miałem trzy chamskie odzywki... - oznajmił ML. - Zaczynało się banalnie: SPADAJ INSEKCIE!
(...)
- Mnie możesz mieszać z błotem - poinformowała Marka Mrówka w dalszej części rozmowy.
- Na mieszanie ciebie nie muszę mieć specjalnego pozwolenia chyba? - upewnił się ML.
- Musisz, ale ci go udzielam.
(...)
- Robię książkę - poinformował Mrówkę ML. - Może chcesz napisać wstęp?
- Chcę! - podskoczyła Mrówka.
- Ale wstęp mam już od dwóch lat. To może napiszesz zakończenie?
- No dobra! Będzie się zaczynało "ten okropny i niedobry Marek Lenc..."

Nie spodobało mu się. W ogóle nie mam pojęcia czemu...

 

Poza tym podpadłam Salowi. I to miała być właściwa dzisiejsza notka.
Wczoraj wybiegłam z domu w ogromnym pośpiechu. Jechałam do Katowic, umówiona byłam z trzema osobami. Przy czym z żadną w konkretnym miejscu i o konkretnej godzinie - wszystkim powiedziałam, że powinnam być między 11 a 12, potem będę w pośpiechu wracać do domu. Sal wysłał mi nawet zamówienie w BŚ, żebym się wyrobiła (dzięki, Sal!)
Wybiegłam więc z domu, oczywiście lekko spóźniona (na dojście na przystanek potrzebuję 14 minut szybkim krokiem, wyszłam na 9 przed odjazdem autobusu).
W jednej ręce trzymałam torbę, w drugiej torbę z książkami dla Slka i Ani, w trzeciej pieniądze na bilet, bo jakbym miała szukać portfela przy kiosku, to nie wyrobiłabym się na pewno, w czwartej paczkę chusteczek, w piątej parasolkę, w szóstej odtwarzacz mp3, bo mi się zachciało słuchać muzyki, tylko nie miałam już jak go sobie wetknąć... (do uszu, bo ostatnio Piotrek ma cały czas skojarzenia różne). Drzwi od klatki otwierałam sobie nogą. Leciałam i modliłam się w biegu, żeby nikt mi teraz nie zadzwonił, bo musiałabym odebrać czułkiem. Albo czółkiem. Na jedno wychodzi.
Na szczęście wszyscy zaczęli dzwonić dopiero kiedy byłam w autobusie, kiedy wreszcie usiadłam i mogłam sobie kilka rąk (i plecy denerwująco-bolące) uwolnić od ciężarów i przedmiotów rozmaitych.
Najpierw Piotrek - przysłał mi smsa, że wprawdzie nie pamięta, jak w końcu się umówiliśmy, ale będzie o 12.
Potem Sal - zadzwonił po moim smsie, żeby powiedzieć, że zaczeka na mnie na dworcu.
Potem Magda, dla odmiany czekająca na wydziale.
Na przystanek przed dworcem Sal zadzwonił znowu.
- Jestem przystanek przed dworcem - odebrałam.
- Aha, to dobrze, bo myślałem, że cię nie widzę. To czekam - powiedział i rozłączył się.
Przyjechałam na dworzec, polazłam w umówione miejsce, rozglądam się - Sala nie ma. Wyciągam telefon i dzwonię do niego.
Połączenie odrzucone.
Stoję i bezmyślnie wpatruję się w telefon.
Podnoszę głowę - Sal siedzi sobie na przystanku i się śmieje. Ładny musiał mieć ubaw ;).
I jeszcze mi się oberwało, że ludzi nie rozpoznaję.




Komentuj(4)

-------------------------------------------------------------------


358. pod parasolką
Notatkę dodano:2007-09-11 22:51:15

Wyszliśmy w trójkę. Mrówka, brat Mrówki i mama Mrówki. Zaczęło kropić.
- Mogliśmy zabrać chociaż jedną parasolkę - powiedziała mama Mrówki.
- A po co? Pod jedną byśmy się wszyscy nie zmieścili! - odparła Mrówka.
- Tak, ale przynajmniej ja bym nie zmokła! - wyjaśniła mama Mrówki.

No tak :D


Komentuj(4)

-------------------------------------------------------------------


357. bardzo wolny przekład własnej twórczości
Notatkę dodano:2007-09-10 22:02:22

Dalej się uczę angielskiego.
Wysłałam Fimbulowi własnoręcznie [;)] wymyślonego smsa:

I swear on my Ant-shaggy tail
I wish to get (a) Fimbulful mail
So when you get rest and be free
I hope you'll write a mail to me.

Właśnie spróbowałam go przetłumaczyć na polski. Po angielsku czasami łatwiej znaleźć rym ;)

Przysięgam na mój ogon kosmaty
maila bym chciała od ciebie, a ty
jak już odpoczniesz i wolny będziesz,
że ja chcę maila, miejże na względzie.

- Angielskie rymy były dokładniejsze - powiedział Piotrek.

Też fakt.


Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


356. a voice from Lithuania...
Notatkę dodano:2007-09-09 21:00:42

Staliśmy przed kościołem, kiedy ZNIENACKA zaczęło padać. Szybko rozłożyłam parasolkę i osłoniłam nią siebie i brata. Po chwili brat powiedział:
- Czekaj, rozłożę swoją parasolkę!
- Nie! - mruknęłam. - Bo ludzie pomyślą, że się pokłóciliśmy!

Nie było wczoraj notki, bo zagadałam się na gg z Piotrkiem. Od dwóch dni gadamy wyłącznie po angielsku i strasznie mnie to śmieszy. Piotrka pewnie mniej, ale jemu wrodzone poczucie humoru i miłość do angielskiego pomagają przetrwać :D

fragment maila, którego do Piotrka napisałam:
Dear Peter,
(I don't know, why "dear", but I don't remember another word which I could use in this mail, and "hello" isn't good, because it sounds like an advertisement of viagra or another spam, or sth like that)
(I don't know why "Peter" too, because I like say to U "Piotruś", in German I might use "-chen", albeit this diminution appears stupid, even in German... but how can I say it in English?)

Foto na przekór. Chyba już kiedyś było.

d03ce639f6571e2c585cfcb4492f039b.jpeg

Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


355. korzonki po angielsku
Notatkę dodano:2007-09-07 20:07:23

W związku z tym, że od paru dni chodziłam z twarzą równolegle do podłogi, a w dodatku jakieś 30 centymetrów niżej niż zwykle, usłyszałam parę ciekawych komentarzy. Najważniejszy był taki, że jak się potknę i przewrócę, to upadnę na głowę.

Piotrek udzielił mi kilku cennych rad, które mogę stosować, żeby uniknąć problemów z korzonkami. Najlepsza moim zdaniem jest ta:
- nie schylać się ani o milimetr nigdy, nigdzie i pod żadnym pozorem.

Zdopingował mnie Zadra - który najpierw rzuca mi na gg wiersze i wierszyki (za dwie zwrotki dopisane do jednej piosenki Rewiowej pod mój refren gratulacje), a potem mówi, że już sobie idzie. Bo ma chore zatoki i gorączkę. A tworzy jakby nie miał.
Zaczęłam się uczyć angielskiego. To znaczy od czterech dni spędzam nad angielskim tak od 60 do 65 minut dziennie. I to spędzam z radością, co mnie samą w zadziwienie wprawia. Wysłałam dzisiaj do Piotrka smsa z pytaniem (po angielsku) o jeden ze związków frazeologicznych, z którym nie potrafiłam sobie poradzić. Piotrek wytłumaczył mi (po angielsku), o co w nim chodzi. A potem zaczęliśmy sobie żartować smsami. Po angielsku oczywiście. Sama siebie zaskakuję.

A brat mi dokucza. Nadepnął mi na stopę (specjalnie, stanął przy mnie, popatrzył, nadepnął i odskoczył). I powiedział:
- O, to przez pomyłkę.
- Żebym ja cię przez pomyłkę zaraz nie przejechała walcem! - wrzasnęłam za nim, bo zdążył uciec, a ja zdolności do biegania jeszcze nie odzyskałam.
- A może tangiem? - zapytała mama.
Cóż...

b0f03564abe535e1c0e041d9216151d3.jpeg

Komentuj(5)

-------------------------------------------------------------------


354. Mrówka się znęca przez Lenca.
Notatkę dodano:2007-09-06 20:51:05

No i obraził się na mnie. Ten przebrzydły, okropny, zarozumiały, paskudny, straszny, złośliwy, wredny i niesprawiedliwy ML. Wziął i się obraził. Żeby było zabawniej, obraził się, jak go nie było (znaczy, był, tylko gdzieś indziej). Wrócił obrażony. I to nie do mnie wrócił, bo w końcu na żywo się nie widujemy, a wyłącznie w eterze. W e-terze. Wrócił nie do mnie, ale na mnie obrażony i jeszcze to bezczelnie manifestuje na każdym kroku... Na każdym e-kroku dla ścisłości.
Ja go nie rozumiem...

- Zapowiedź numer 2 widziała? - zapytał ML. Nie żeby w przestrzeń tak pytał, tylko mnie traktuje w trzeciej osobie. Czasami, jak mu się nudzi.
- Zapowiedź czego? - poinformowałam się na wszelki wypadek. - Aaaaa! - zrozumiałam. - Zapowiedź u ciebie na blogu? To JUŻ jest? 50 minut temu jeszcze nie było!
- Matko, dlaczego ja mam cię jeszcze na liście? - westchnął ML, a w dobie Wildsteina spieszę z wytłumaczeniem: na liście gg.

Nie zablokował mnie, a mógł.
Więc w związku z tym, że nie zablokował, na drugi dzień, udając smutną, zagadnęłam go:
- Hej, co mam zrobić, żebyś nie był na mnie zły?
- Są na to sposoby - odparł ML. - Kwiaty co rano...
- Chcesz mi przysyłać kwiaty? - ucieszyłam się nawet.
- Czekoladki Wedla... - ML wyraźnie mnie nie słuchał. - Świniak...
Świniak, przyznaję, zaintrygował mnie.
- Jaki świniak?
- Półtusza - odparł ML. Jego psychika stanowi dla mnie ciągle obszar nie do zbadania. - Półtusza, przecież nie ty!
- Nie - odparłam, uspokojona. - Ja to cała tusza.
- Półtorej tuszy - rozkręcił się Marek.
- Nie posuwajmy się za daleko. Zostańmy przy tym, że cała. JEDNA. I mam notkę na jutro.
- Boże, ludzie mnie cytują, jestem sławny! - ucieszył się ML. - CHOĆ NIESZANOWANY - dodał od razu.
- COŚ ZA COŚ, malkontencie! Nie można mieć wszystkiego - pouczyłam go.
- Ale dlaczego nie zacząć od najważniejszego? Szacunek to przecież też uwielbienie tłumów! Nie tylko tłum oków - powiedział mi ML.

Ha ha ha. Bardzo śmieszne.

A tak właściwie - dlaczego ON się na MNIE obraził? Chyba powinno być odwrotnie ;D

Foto - czy muszę dodawać, że z okna? :D

bae80517918c13a24218d6d5ac28e5bf.jpeg

Komentuj(17)

-------------------------------------------------------------------


353. prognozy na przyszłość
Notatkę dodano:2007-09-05 22:04:46

Siedzi Mrówka przed telewizorem, siedzi bardziej z przyzwyczajenia niż z ciekawości i ogląda prognozę pogody. Bo skoro już siedzi, skoro nie bardzo może się podnieść, to niech przynajmniej uda zainteresowanie.
- W górach spadł śnieg - obwieścił prezenter pogody, czy jak to się tam nazywa.
- Szkoda, że nie trzy dni temu - mruknęła Mrówka i policzyła sobie na palcach. - Nie, szkoda, że nie sześć dni temu.
- Dlaczego?
- Bo by się można było chwalić, że w tym roku śnieg spadł w sierpniu.

A tak to nie można.
I cała zabawa do niczego.

Poczułam się dzisiaj jak własny pomnik, kiedy ocknęłam się po zapamiętałej lekturze i okazało się, że nie jestem w stanie ruszyć żadną nogą (bo mnie ból korzonków przeszywał), żadną ręką (bo jedna zdrętwiała, trzeba było na niej nie leżeć, a druga działała, ale i tak nie miałam się czego chwycić). Plecy mi nie funkcjonują. Próbowaliście kiedyś wstać, pomagając sobie tylko i wyłącznie KARKIEM?

Może niedługo zacznie mi przechodzić. Dobrze przynajmniej, że reumatyzmu nie mam. Bo zakwasy w plecach już tak ;).

Zdjęcie wiadomo co przedstawia. Sprzed paru dni.

46e5f934f312634f96b4825323b6330c.jpeg

Komentuj(5)

-------------------------------------------------------------------


Licznik

Odsłon: 543914
Osób: 444493

Występują, występowali:

Agnieszka - wokalistka i autorka muzyki do R2, Skołowana

Ania (Szczepanik) - duch niespokojny i wędrowny, Szefowa Skołowanych, wystarczy jedno słowo, żeby wsiadła w cokolwiek i pojechała na drugi koniec świata

(w kolejności przeważnie alfabetycznej)

Ania B. - śliczna i przemiła doktorantka Bossa, żona Mariusza

Ania od Piotrka - tak naprawdę to Marcina Ania od Piotrka, ale wszyscy mówią na nią Ania od Piotrka, żeby było łatwiej skojarzyć; językoznawca utalentowany

Arturek - król POM-ów, przebywający w Krakowie, bloga nie prowadzi, a przynajmniej nic o tym nie wiem

Biały (Michał) - tekściarz - przyszłość polskiego hip-hopu

Boss (zwany też PrzenajBosskim) - cierpliwy Promotor Mrówki, charakteryzowany bez przerwy w notkach na blogu 

brat Mrówki - brat Mrówki

Dawid - dawniej redaktor publicystyki, nazywany Przytulanką

dr PM - chwilowo (od paru lat) bezpseudonimowy najbardziej wyrozumiały z wykładowców Mrówki, znany też jako PawMaj, Prawa Ręka (czasy komiksów), Urzędnik z Biura Rzeczy Zagubionych (Rewia)

dystych - satyryk specjalizujący się w małych formach

Egzekutor - dawny wykładowca Mrówki, satyryk, współautor Wielkiej Rewii

Fimbul - "łowca dakiń nowego eonu"

Juan Pablo - "domorosły pseudosatyryk (...). Słodzi dwie łyżeczki"

Kalina - Kalina Beluch, satyryk. Specjalność: zabawy słowne i żart absurdalny

Kama - współautorka R3, w tejże R3 występująca jako SKZBTZW

Lady Q - kobieca i przekorna, blogowa specjalność: szermierki słowne z ML

Maciek - doktorant z miasta R., kierowca dla Piotrka Rybnickiego i Mrówki

Megi - blondyna z Psem Asystentem, Igorem. Razem prowadzą bloga (blondyniblondyna), chcą się zająć dogoterapią

Michel - MWG-owiec

migotek - patrz: komentarze blogowe

ML - Marek Lenc, rysownik satyryczny, ilustrator Wielkiej Rewii

Olek - kolega z ławki ze studiów, kiedyś prowadził bloga, pracuje w telewizji (albo udaje, że pracuje, a na legitymację z tv podrywa dziewczyny)

Patiinka - utalentowana muzycznie pracoholiczka, siostra Arturka

Piaskovy - informatyk, który pracował też przy zdejmowaniu płyt z wydziału filologicznego

Piotrek - doktorant z szalonym poczuciem humoru i skojarzeniami

Piotrek Rybnicki - jeden z doktorantów, których poznałam w mieście R.

Profesor W - promotor Promotora Mrówki

Radek - jeden ze Skołowanych, muzyk, radiowiec

Robo - kabareciarz

Sabina - dziennikarka, jedna ze Skołowanych, seminarzystka Bossa, dziewczyna Radka

Sal (znany także jako Kamil M.) - typ charakterystyczny, bohater SalTo i licznych blogowych anegdotek, nie do scharakteryzowania

Skołowana Gosia - utalentowany fotograf, magistrantka Bossa

Slk - Tyran uwielbiający Osiecką i.k.

Zadra - dziennikarz, współautor Rewii, prowadzi fotobloga, swoje ojcowskie doznania opisuje na blogu Okiem taty

Złośnica - prowadzi bloga razem z Brzydalem

Inne linki

strona Władysława Sikory


bloog niecodzienny Artura Andrusa

chlip-hopowy blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego

kabaret Adin - jeden z najciekawszych kabaretów scen offu (skład: Sikora, Andy, Julia, Chomik, Smutny)

strona poświęcona Ryanowi Stilesowi

strona Colina Mochrie

Sungha Jung - urodzony w 1996 wirtuoz gitary

Marcin Pałasz - autor książek dla dzieci i młodzieży
Wawrzyniec Prusky - blog roku 2005
Daniel Koziarski - pisarz
Kasia Krzan - recenzentka Granic, doktor nauk humanistycznych

Calvin i Hobbes - komiksowe paski Billa Wattersona (ang.)
filolog.katowice.pl - nieoficjalne forum studentów filologii polskiej