blog Mrówki
... żeby wszystkim nam było weselej...

logo

352. jeszcze o korzonkach
Notatkę dodano:2007-09-04 21:52:58

... i ten tytuł wcale nie sugeruje, że zostanę pustelnikiem. 

Zadra w robocie ustawił sobie na gg opis:

"i już mija dnia połowa - mnie cholernie boli głowa".

Natychmiast zareagowałam (chociaż reakcje natychmiastowe pozostały mi, póki co, tylko w sferze psychiki, a i to nie zawsze):

"i mijają już dwa dzionki jak mnie męczą wciąż korzonki"

"lecz niedługo będzie lepiej, nikt wszak bidy wciąż nie klepie" - pocieszył mnie Zadra.

"ma być lepiej? No cóż, może - mnie na razie wciąż jest gorzej" - poskarżyłam mu się.

"życie jest jak wielka krzywa: musisz zdychać, by być żywa" - odparł Zadra, wskutek czego poddałam się i powiedziałam, że na pewno go głowa nie boli, bo nie byłby w stanie takich rymowanek wymyślać. Ha. Radość z przejrzenia go była większa niż gorycz z powodu klęski wierszykowej. A potem dopisaliśmy jeszcze kawałek Rewii.

Wiecie, jak wstać, kiedy jest się w moim stanie połamania?
Wystarczy złapać się rękami za zgiętą nogę, trochę pod kolanem. I udawać, że się próbuje tę nogę wyprostować.
Wczoraj wieczorem tak robiłam.
- Mam ci pomóc wstać? - zapytała mama.
- Nie - stęknęłam. - Próbuję się przeturlać.
- Hmmm... to pomóc ci się przeturlać?
- Nie - pisnęłam słabo i po dłuższej chwili udało mi się przewrócić na bok.
Naprawdę, te korzonki to wesoła rzecz jest.
Żeby jeszcze tak nie bolało...

Zdjęcie z dnia tego samego co wczoraj i przedwczoraj, tylko najwcześniej zrobione.
A ja dzisiaj z korzonkami dalej latałam po aparat. Mogłoby to słońce tak szybko nie zachodzić!

0240cad4ff8fc2c0e00c72c263655264.jpeg

Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


351. notka złożona
Notatkę dodano:2007-09-03 20:47:58

Inni mają gorzej. Ileż to razy człowiek się pocieszał podobnymi słowami? Mając w pamięci magiczną siłę tego stwierdzenia postanowiłam podnieść na duchu chorego Zadrę. Metodę, trzeba przyznać, wybrałam dość drastyczną. Posłałam mu mianowicie wczoraj wieczorem przyśpiewkę ludową (samodzielnie przygotowaną):

krótka i nieinteligentna przyśpiewka o niesprawiedliwościach dotyczących stanu posiadania i o charakterystykach kobiet czasami. Z możliwością manewrowania puentą:

hej, ma Antek mercedesa,
Zdzisiek zaś poroże,
hej, a ja mam PMS-a
hej jak stąd nad morze...

(możliwość zmiany puenty polega na zamianie nad / za morze i precyzowaniu nad / za KTÓRE morze).
Osoby śledzące komentarze z łatwością zauważą, że wklejenie tej piosenki na bloga wymusił Zadra.
Gdybym śpiewała mu to osobiście a nie przez gg, pewnie spaliłabym tekst, śpiewając, że mam SMS-a.
Tekst odniósł pożądany efekt, Zadra, pokrzepiony na duchu, trochę wyzdrowiał (przynajmniej taką mam nadzieję).

To było wczoraj. Dzisiaj mogę sobie śpiewać piosenki równie głupie, za to z innej dziedziny. Bo mnie złapały korzonki. Żeby jeszcze przy jakimś dźwiganiu ciężarów czy chociaż przy wstawaniu... ale nie, na prostej drodze, z kuchni do przedpokoju, mnie połamało.

Położyłam się na podłodze, żeby dać kręgosłupowi odpocząć.
Żebyście widzieli, co potem wyczyniałam, żeby wstać... próbowałam się podnieść na ręce - nie udało się. Próbowałam się przeturlać na bok - nie udało się. Próbowałam drgnąć - nie wyszło. Już miałam wołać na pomoc brata, ale w końcu jakoś się udało.
Ale do górnych szafek nie dosięgam.
W związku z tym wszystkie wyjazdy do Katowic chwilowo muszę odwołać.

A z dziedziny poszukiwania inspiracji do wiadomego przedmiotu:
- Masz pomysł, czego mogę nauczyć z tego przedmiotu polonistów? - zapytałam naszego Naczelnego, informatyka bądź co bądź.
- Zaprosić mnie na wykład - brzmiała odpowiedź.

:D

Zdjęcie z okna, dzień ten sam co wczoraj, tylko trochę wcześniej zrobione

66e5bafffc4d0426eea445fa0d23abfd.jpeg

Komentuj(15)

-------------------------------------------------------------------


350. komedia w jednym akcie
Notatkę dodano:2007-09-02 20:14:54

Występują:
Dziecko (2 - 3 latka)
Matka Dziecka (jako matka)
Ksiądz (jako głos z offu)
Dziewczynka (jako przykład)
Mrówka (jako puenta)
Brat Mrówki (jako bierny słuchacz)

Msza. Kazanie.

KSIĄDZ
Wychowanie to bardzo ważna rzecz w życiu każdego człowieka...

DZIECKO (małe)
Iiiiiiooooooooouuuuuuuuuaaaaaaaaaaaa! (udaje, że płacze)

MATKA (dziecka)
Cicho, cicho, cicho!

KSIĄDZ
Warto wychowywać przez wskazywanie wzorców, przez dawanie dobrego przykładu...

DZIECKO
Iiiiiiiiiuuuuuuaaaaaaaaaaarghhhhh oooooooouuuuuu!

MATKA
O, zobacz, tu chodzi sobie dziewczynka i nie płacze!

DZIEWCZYNKA
(chodzi i nie płacze)

DZIECKO
IIIIIIIIIIAAAAAAAAAAAAUUUUUUUUUUU!

MRÓWKA (do brata)
Ironia losu...

 

zdjęcie:
okno to samo, widok inny, czas - przedwczoraj wieczorem. Albo wczoraj wieczorem, nie pamiętam.

02daf6c67469a2dcf631b9499f1508ab.jpeg

Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


349. sposoby na chandrę bis
Notatkę dodano:2007-09-01 20:47:42

Poranek był dzisiaj tak bardzo pochmurny, jak tylko poranek być może.
Humor mi się z różnych przyczyn nie poprawił, chociaż zaczęłam pisać, co pozwala przypuszczać, że kiedyś w przyszłości będzie lepiej. Jak mi się organizm zregeneruje.
Ale żeby ratować sytuację chandrogenną, wysłałam rano smsa do Fimbula:

Deszcz na ziemię leci w kulkach,
ja ślę uśmiech do Fimbulka.

(bardziej by mi grad pasował, ale przecież nie będę rzeczywistości naginać do własnych potrzeb twórczych).

Fimbul odpisał:

Strużka na szybie wygląda jak żyła
Fimbul Mrówce uśmiech odsyła.

I zrobiło się jaśniej ;)

Na zdjęciu widok zza okna sprzed kilku dni. A ponieważ od paru dni maniacko fotografuję widoki zza okna (dzisiaj pod wieczór trzy razy w godzinnych odstępach), w najbliższym czasie na blogu będę je pewnie prezentować. Uprzedzam zawczasu, żeby potem nikt nie mówił, że zmuszam do oglądania ;).

 

e4681ea32a0f521e78083da9e058f8cd.jpeg

Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


348. Mrówka rybnicka
Notatkę dodano:2007-08-30 20:11:50

Czuję się jak w felietonach Grodzieńskiej - pomyślała Mrówka, kiedy tylko postawiła stopę na rybnickiej ziemi.
I to już nawet nie dlatego, że dworzec autobusowy był w miejscu, do którego zamiast dojechać normalnie, jechało się przez sto niepotrzebnych zakrętów.
Nawet nie dlatego, że był przysłonięty tumanami kurzu z pobliskiej budowy.
I nie dlatego, że prawdziwy dworzec autobusowy znajdował się w troszkę innym miejscu.
Mrówka sama nie wiedziała, dlaczego.
No bo chyba nie dlatego, że jedzie się tam 1,5 godziny, beznadziejnie tracąc czas, chociaż można byłoby zrobić setki pożytecznych rzeczy... :| nie będę zmotoryzowana niestety i nigdy.
- Jadę do miasta, którego nie znam, uczyć przedmiotu, którego nie znam - skwitowała wczorajszą rozmowę z Rafałem.
- Ty się prędzej tego miasta nauczysz, niż przedmiotu - odparł Rafał, dając tym samym świadectwo dość dobrej znajomości psychiki Mrówki.
W każdym razie na podbój miasta udałyśmy się razem z Anią Szczepanek dzisiaj.
Na miejscu Mrówka usiłowała wpakować się pod samochód, ale jej nie wyszło. Kierowca samochodu zatrzymał się na środku pasów i zapytał
- Przepraszam, jak dojechać do... (tu wymienił jakąś miejscowość, czy może ulicę, nie widziałam potrzeby zapamiętywania jej nazwy, skoro i tak nie znałyśmy odpowiedzi)
- Nie wiemy - odpowiedziała Ania. - Jesteśmy tu pierwszy raz.
Tak. Byłyśmy TAM pierwszy raz.
Jako że ulica, która powinna nam się objawić jako pierwsza, nie zaistniała, poszłyśmy posługując się Anią jako GPS-em.
Ale najpierw...
- Czekaj, zapytamy kogoś - zaproponowała Ania, łapiąc jakiegoś przechodnia.
- Tamten kierowca też kogoś zapytał, i co? Dowiedział się? - mruknęła Mrówka, której poza Grodzieńską o powadze sytuacji przypominał jeszcze stary kawał o poliglocie, który się nic nie dowiedział, bo polskiego nie znał. Ale Ania wprowadzała już w czyn swój pomysł na złapanie chodzącego drogowskazu.
- Przepraszam bardzo, gdzie jest ulica Reja? - zapytała grzecznie upolowanego przechodnia (znaczy, Ania grzecznie, a przechodzień upolowany, nie żeby przechodzień był grzecznie upolowany).
- Nie wiem, nie jestem stąd - odparł nagabnięty i uciekł, przechodząc ulicę w niedozwolonym miejscu. I nie wpadając pod samochód (co Mrówka próbowała uczynić na pasach).
Następny przechodzień uciekł, przechodząc jezdnię w niedozwolonym miejscu ZANIM zdążyłyśmy go o cokolwiek zapytać.
Kilku następnych zrobiło to samo, więc w końcu poszłyśmy tam, gdzie Anię intuicja powiodła.
I trafiłyśmy. Idąc zupełnie inną trasą niż ta, którą wczoraj wieczorem wskazały nam mapki.

A przy okazji próbowałyśmy rozwikłać tajemnicę łony.
To znaczy ulicy Łony.
- A może to jest ulica łona? - zastanowiła się Mrówka. - Że łona natury czy coś? Albo ulica nazwana od hiphopowca? Albo może to takie gwarowe? Że ona tylko z ł na początku? (bo słowo "labializacja" do głowy mi w tym momencie nie przyszło)
- Ale to jest ŁonY! - wyprowadziła mnie brutalnie z tych rozważań Ania. - ŁonY, a nie ŁonA. A może to jakieś nazwisko?

No i zepsuła mi taką piękną koncepcję.
A teraz dalej nie wiemy, o co chodziło z tym Łony, chociaż uliczkę znalazłyśmy.

 

ogłoszenie postscriptowe płatne
w związku z tym, że tak naprawdę to posiadam chorobę lokomocyjną i każdy dalszy wyjazd mnie przyprawia po powrocie o zmęczenie ponad możliwości ogłaszam, że robię sobie przerwę ze wszystkim. Nie przepiszę żadnej z zalegających tu 35 recenzji, nie będę dalej pisać rozdziału, który mi się powakacyjnie już zaczął, nie będę ciągnąć Rewii (z tym to w ogóle chyba do powrotu Egzekutora zaczekam, zresztą dzisiaj muszę się wyspać), nie będę pisać rozmaitych prac konkursowo-publikacyjno-naukowo-rozrywkowych (czyli żadnych), nie będę rozszyfrowywać TeXa (por.: K. w notce niżej), nie będę sobie studiować Słownika rodzajów i gatunków literackich, chociaż kusi jak nie wiem co, nie będę myśleć (czego dowodem są notki), nie będę się uczyć języków obcych (i nieobcych też nie), nie będę czytać tego, co powinnam (za to będę to, czego nie powinnam, jak choćby Grodzieńską, Calvina i Hobbesa czy Wpadki komentatorów), na widok mapy zacznę pluć.
W ogóle nie będę niczego (a, prezydentem też nie zostanę. Ani politykiem, bo, jak powiedziałam dzisiaj Ani w busie, nie potrafiłabym tak nic nie robić).
Idę spać.
Ale to, że się wyśpię, nie oznacza, że wigor mi szybko wróci.
Branoc.


Komentuj(12)

-------------------------------------------------------------------


347. Mrówka bytomska
Notatkę dodano:2007-08-29 20:05:03

Przeprowadzam wywiad środowiskowy. To znaczy pytam przedstawicieli rozmaitych środowisk, czego oczekiwaliby po zajęciach, które będę mieć przyjemność prowadzić. Uzbierało się w ten sposób już kilka niezłych pomysłów, ale wywiad przeprowadzam dalej i konsekwentnie.
Rano pomyślałam sobie, że warto byłoby zapytać moją dawną klasę matematyczno-informatyczną ukochaną i niezastąpioną. W końcu wypracowania z polskiego im pisałam ;).
I akurat kiedy wracałam z Bytomia, spotkałam w autobusie Rafała.
Rafał teraz buduje autostradę A1 (wszyscy solidarnie oznajmili, że nie będą się po niej poruszać, nie wiem, czy wynika to z niewiary w Rafała, czy z niewiary w autostrady jako takie. Nie wiem też, czy autostrady jeszcze nie ma dlatego, że Rafał ją buduje, czy z jakiegoś innego powodu). Żal mi go trochę, bo na swoje miejsce pracy, żeby nadzorować budowę, musi czymś dojechać. A dróg nie ma. A jak już zbuduje drogi, to nie będzie musiał tam jeździć. Ot, i sytuacja nierozwiązywalna.
W każdym razie zapytałam go, co by wybrał na moim miejscu.
- Wracam do was - oznajmiłam. - Najpierw, przez całą podstawówkę byłam humanistką. W LO robiłam za umysł ścisły. Na studiach z tego zrezygnowałam, a teraz znowu będę jedną z was...
Rafał stłumił parsknięcie i zaproponował:
- Napisz o tym do K.
Niezły pomysł. K. wyrasta nam na informatycznego geniusza i eksperta od spraw komputerowych, może jakiś ciekawy pomysł mi podrzuci. Na wszelki wypadek jednak upewniłam się:
- A nie myślisz, że K. padnie ze śmiechu?
- Na pewno padnie! - brzmiała odpowiedź Rafała. - Przecież ja mało nie padłem, tylko się powstrzymywałem z grzeczności! Ale jak już się wyśmieje, to może coś sensownego ci podpowie.
- Dobra, to dostarczę mu odrobiny rozrywki, niech ma coś z życia - obiecałam, a zaraz potem rozmowa zeszła nam na pracę Rafała.
- Muszę się nauczyć cwaniactwa - westchnął Rafał z rozżaleniem. - I opieprzania ludzi. I przeklinania.
Wytrzeszczałam na niego oczy coraz bardziej. Rafał należał do najspokojniejszych i najcichszych ludzi w klasie. Mimo starań nie udało mi się wyobrazić go w takiej roli...
Kiedy wysiadałam, Rafał zawołał jeszcze:
- Powodzenia na informatyce!
- Powodzenia w opieprzaniu ludzi - odgryzłam mu się, a jakaś pani popatrzyła na niego ze zgorszeniem.
Ha ;).


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


346. taki jeden absurd...
Notatkę dodano:2007-08-28 21:47:14

Absurd totalny?
Organizacja festiwalu humoru, przez grzeczność organizatorów ani pełnej nazwy festiwalu nie podam.
Warunkiem uczestnictwa w konferencji (czynnego uczestnictwa, bierne przestało mnie bawić po tym, jak na panelowej dyskusji o pastiszu żadne sensowne słowo o pastiszu nie padło, a uczestnicy sprawiali wrażenie jakby w ogóle nie wiedzieli, o czym mówią) jest wpłata. 250 złotych. 250 złotych za to, że sama napiszę tekst, sama się go nauczę i sama go wygłoszę. Niedoczekanie.
W efekcie występuje nie ten, kto ma coś do powiedzenia, tylko ten, kto ma pieniądze.
Za 250 złotych będę mieć około 25 książek satyrycznych (no, może więcej, jeśli pojadę do Krakowa ;)), które i w praktyce, i w teorii dadzą mi sto razy więcej niż udział w jednej konferencji.
Ale dość matematyki.

- Wymyśliłam sobie żart na początek zajęć - powiedziałam Olkowi, już całkiem w szampańskim humorze (te przeskoki nastroju straszne są, nie wiem, jak mój własny Promotor to wytrzymuje, obawiam się, że kiedyś mi się za to oberwie porządnie i hurtem).
- To prawie jak w "Familiadzie" - odparł Olek.

Taaak... to ja to jeszcze przemyślę ;)


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


345.
Notatkę dodano:2007-08-27 23:00:59

Mrówka w stanie przeciwnym do wczorajszego, opowiada Olkowi z zapałem, jak poprowadzi informatyczne zajęcia od października.
- Coraz bardziej mi się podoba ten przedmiot - powiedziała. - Aż sama bym się chciała go uczyć...
- I tak będziesz musiała - trzeźwo zauważył Olek. Chwilę potem dodał:
- Ale nie wkręcaj się tak...
- Czemu?
- Bo jeszcze się przeniesiesz na politechnikę...

tja...


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


notka, którą się wytnie kiedyś
Notatkę dodano:2007-08-26 21:21:02

- Chodź - poprosiłam na gg Fimbula, zaklinając rzeczywistość.
- Gdzie? - zmaterializował się Fimbul pół godziny później.
- Nie wiem gdzie. Idę skoczyć z mostu.
- I mam stać na dole, żeby cię złapać? - zainteresował się Fimbul.

Dobrze móc liczyć na przyjaciół...


Komentuj(6)

-------------------------------------------------------------------


344. nie mieszam się w politykę
Notatkę dodano:2007-08-24 21:48:43

- Jestem zdegustowana swoim lenistwem - napisała mi na gg AniaN, która wyrzuca z siebie teksty z szybkością karabinu maszynowego (jeden dzień = jeden tekst do publicystyki).
- A co JA mam powiedzieć? - poinformowała się Mrówka.
- A co piszesz?
- NIC - odparłam.

No bo przecież Rewii ani recenzji nie wliczam ;).

W każdym razie rozmowa, ze względu na specjalizację językoznawczą i zacięcie do poppolityki AniN, zeszła nam na poiltyczne przepychanki.
- Dziś o północy Dorn zacznie odczytywać tekst przesłuchania Kaczmarka - powiedziała AniaN.
- Ciekawe czy się będzie jąkał czy płynnie przeczyta - zainteresowała się Mrówka. - Ale nie będę słuchać. Jutro o 7:30 jest mecz, muszę się przed nim wyspać.
- Do 4 nad ranem ma czytać! - rozemocjonowała się AniaN.
- Patrz, to prawie jak "Noc z Andersenem" - skojarzyło się Mrówce. - U mnie w bibliotece jest taka akcja dla dzieci.

I AniaN padła, i powiedziała, że umiera.

 

Tak przy okazji - dzisiaj Marco Bonita na jednym z czasów powiedział "attenzione kiwka". Siatkarki go powinny zapisywać ;)


Komentuj(7)

-------------------------------------------------------------------


Licznik

Odsłon: 543157
Osób: 443736

Występują, występowali:

Agnieszka - wokalistka i autorka muzyki do R2, Skołowana

Ania (Szczepanik) - duch niespokojny i wędrowny, Szefowa Skołowanych, wystarczy jedno słowo, żeby wsiadła w cokolwiek i pojechała na drugi koniec świata

(w kolejności przeważnie alfabetycznej)

Ania B. - śliczna i przemiła doktorantka Bossa, żona Mariusza

Ania od Piotrka - tak naprawdę to Marcina Ania od Piotrka, ale wszyscy mówią na nią Ania od Piotrka, żeby było łatwiej skojarzyć; językoznawca utalentowany

Arturek - król POM-ów, przebywający w Krakowie, bloga nie prowadzi, a przynajmniej nic o tym nie wiem

Biały (Michał) - tekściarz - przyszłość polskiego hip-hopu

Boss (zwany też PrzenajBosskim) - cierpliwy Promotor Mrówki, charakteryzowany bez przerwy w notkach na blogu 

brat Mrówki - brat Mrówki

Dawid - dawniej redaktor publicystyki, nazywany Przytulanką

dr PM - chwilowo (od paru lat) bezpseudonimowy najbardziej wyrozumiały z wykładowców Mrówki, znany też jako PawMaj, Prawa Ręka (czasy komiksów), Urzędnik z Biura Rzeczy Zagubionych (Rewia)

dystych - satyryk specjalizujący się w małych formach

Egzekutor - dawny wykładowca Mrówki, satyryk, współautor Wielkiej Rewii

Fimbul - "łowca dakiń nowego eonu"

Juan Pablo - "domorosły pseudosatyryk (...). Słodzi dwie łyżeczki"

Kalina - Kalina Beluch, satyryk. Specjalność: zabawy słowne i żart absurdalny

Kama - współautorka R3, w tejże R3 występująca jako SKZBTZW

Lady Q - kobieca i przekorna, blogowa specjalność: szermierki słowne z ML

Maciek - doktorant z miasta R., kierowca dla Piotrka Rybnickiego i Mrówki

Megi - blondyna z Psem Asystentem, Igorem. Razem prowadzą bloga (blondyniblondyna), chcą się zająć dogoterapią

Michel - MWG-owiec

migotek - patrz: komentarze blogowe

ML - Marek Lenc, rysownik satyryczny, ilustrator Wielkiej Rewii

Olek - kolega z ławki ze studiów, kiedyś prowadził bloga, pracuje w telewizji (albo udaje, że pracuje, a na legitymację z tv podrywa dziewczyny)

Patiinka - utalentowana muzycznie pracoholiczka, siostra Arturka

Piaskovy - informatyk, który pracował też przy zdejmowaniu płyt z wydziału filologicznego

Piotrek - doktorant z szalonym poczuciem humoru i skojarzeniami

Piotrek Rybnicki - jeden z doktorantów, których poznałam w mieście R.

Profesor W - promotor Promotora Mrówki

Radek - jeden ze Skołowanych, muzyk, radiowiec

Robo - kabareciarz

Sabina - dziennikarka, jedna ze Skołowanych, seminarzystka Bossa, dziewczyna Radka

Sal (znany także jako Kamil M.) - typ charakterystyczny, bohater SalTo i licznych blogowych anegdotek, nie do scharakteryzowania

Skołowana Gosia - utalentowany fotograf, magistrantka Bossa

Slk - Tyran uwielbiający Osiecką i.k.

Zadra - dziennikarz, współautor Rewii, prowadzi fotobloga, swoje ojcowskie doznania opisuje na blogu Okiem taty

Złośnica - prowadzi bloga razem z Brzydalem

Inne linki

strona Władysława Sikory


bloog niecodzienny Artura Andrusa

chlip-hopowy blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego

kabaret Adin - jeden z najciekawszych kabaretów scen offu (skład: Sikora, Andy, Julia, Chomik, Smutny)

strona poświęcona Ryanowi Stilesowi

strona Colina Mochrie

Sungha Jung - urodzony w 1996 wirtuoz gitary

Marcin Pałasz - autor książek dla dzieci i młodzieży
Wawrzyniec Prusky - blog roku 2005
Daniel Koziarski - pisarz
Kasia Krzan - recenzentka Granic, doktor nauk humanistycznych

Calvin i Hobbes - komiksowe paski Billa Wattersona (ang.)
filolog.katowice.pl - nieoficjalne forum studentów filologii polskiej