blog Mrówki
... żeby wszystkim nam było weselej...

logo

343. o tekstach
Notatkę dodano:2007-08-24 12:24:21

notka wczorajsza 

Fragment tekstu autorstwa Ani Nowickiej, całość niedługo wejdzie do publicystyki:

{Jadwiga Kaczyńska w rozmowie z „Vivą!” (nr 1/2007; wywiad dostępny również on-line) wraca pamięcią do narodzin obecnego premiera: Najpierw zobaczyłam Jarka, który był cały niebieski. Pamiętam, że powiedziałam do niego: „Jesteś niebieski, ale i tak cię kocham”.}

AniaN (miałaś rację, pseudonim Ci potrzebny, kiedyś nawet coś ułożyłam, ale się zapodziało)  na widok tekstu, który przygotowujemy, powiedziała, że trzeba go kiedyś profesjonalnie wystawić.
- Ale ja się źle czuję na scenie... - zaprotestowałam nieśmiało, milczeniem pomijając określenie "profesjonalnie".
- To w roli Mrówki... hmm... Krystyna Janda - zaproponowała AniaN. - Albo Anna Mucha! To by był chwyt marketingowy, że w roli Mrówki Mucha!

No, i fajnie by na plakatach wyglądało...


A poza tym mam tekst. MAM TEKST. MAAAAAM TEEEEKST - krzyczy Mrówka, aż echo się niesie po pagórkach. Tylko co z tego, że mam tekst? Co z tego, że mam tekst jednej lingwistycznej piosenki? Lingwistycznej tylko w refrenach, a eufonicznej w zwrotkach, ale jak na początek tego rodzaju twórczości to i tak nieźle... Ale co z tego? Na powrót Egzekutora muszę czekać dziesięć dni, przez ten cały czas mi euforia sklęśnie. Na bloga wrzucić nie mogę, zainteresowanym ewentualnie na maila... Ech, ciężki jest żywot człeka tworzącego...
Mam tekst, z którego jestem dumna.
O, właśnie go Sal ocenił na 3! :D (w skali ocen obowiązujących na studiach)
Dalej jestem dumna ;)


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


342. role życiowe
Notatkę dodano:2007-08-22 22:37:59

- Już się pojawiasz w tekście - poinformowałam Anię Szczepanek, posyłając jej całość.
Ania przez moment w milczeniu studiowała to, co ode mnie przyszło. W końcu wydała okrzyk radości.
- "(...) do gabinetu wpada Ania Szczepanek z teczką)
ANIA SZCZEPANEK
Mam reportaż do cenzury!" Rozumiem, że to wszystko na razie? - upewniła się.
- No cóż... - odrzekła Mrówka. - Masz małą rolę, ale za to WYRAZISTĄ!

No dobra, dopiszę jej coś ;)


Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


341. podpadam
Notatkę dodano:2007-08-19 22:34:18

W ostatnich dniach podpadłam chyba wszystkim (oprócz Bossa, chociaż możliwe że też, choćby brakiem apoftegmatycznej historyjki zapowiadanej od dawna...)

***
Kalina mówi, że piszę do niej coraz krótsze maile i ostatnie wiadomości ode mnie wyglądają tak:

mail od Mrówki
mail od Mrówk
mail od Mrów
mail od Mró
mail od Mr
mail od M
mail od
mail o
mail
mai
ma
m

***
Białemu podpadłam inaczej:
- Dzisiaj nikt nic nie napisał - zdaję mu relację z postępów w pracy.
- Bo nie znam nawet fabuły do końca! - odezwał się Biały po chwili.
- A myślisz, że ja znam? - obruszyłam się.
- Nie mów, że ciągle improwizujesz? - zirytował się Biały.

Tja... przecież ja scenariuszy nie potrafię wymyślać... lecimy i uzupełniamy całość na bieżąco...

***
Patiinka zobaczyła jedną z piosenek, którą ma się zająć.
I zaproponowała, żeby to może wystawić.
Mam nadzieję, że do realizacji mnie nie zaciągnie...

***
- Bardzo jesteś na mnie zły? - zapytałam nieśmiało Marka Lenca po tym, jak przysłał mi kilka dni wcześniej smsa, że się na mnie obraził i ma mnie w nosie (to znaczy przesłanie było takie, niekoniecznie treść).
- Zły? - odparł Marek. - Dziecko, ja cię już zdążyłem wydziedziczyć!

Tak że podpadam, ale cały czas jakoś na wesoło ;)


Komentuj(17)

-------------------------------------------------------------------


340. podwawelska notka 2
Notatkę dodano:2007-08-18 22:41:46

Wprawdzie tytuł tej notki miał brzmieć "pokrakowska notka 2", ale "podwawelska" brzmi lepiej, przynajmniej u mnie wywołuje skojarzenia z kiełbasą a nie z pokraką ;)
 

Jak w Pancernych był kwadrans po nieparzystej, tak ja mam 20 minut po nieparzystej busy z Krakowa. Tylko że a) zmienili im przystanek bez poinformowania pasażerów, b) na autostradzie jest korek, więc mają opóźnienia ogromne, c) na moim dawnym przystanku jest teraz przystanek w przeciwną stronę, a przystanek w stronę Jaworzna jest po drugiej stronie ulicy.

10 minut po planowanym przyjeździe busa dzwonię do Arturka, zastanawiając się, czy kwiknie z radości, kiedy zadam mu pytanie "gdzie, na litość boską, mam teraz przystanek do domu?", żeby się upewnić, że czekam w dobrym miejscu.
Arturek nie odbiera.
Dobra, nie wpadajmy w panikę. To, że mi jeden bus nie przyjechał, jeszcze o niczym nie świadczy.
Dzwonię do Arturka.
Nic.
Dzwonię do Arturka.
Nic.
Dzwonię do Przemka.

Przemek (debiut - notka 257) w ogóle zasługuje na osobną notkę. W ostatniej klasie LO siedzieliśmy razem w ławce, razem przygotowywaliśmy się do matury i codziennie gadaliśmy przez telefon. To Przemek powiedział mi coś, co powtarzam sobie czasami jako motto - najważniejsze jest w życiu, żeby robić to, co się naprawdę lubi. To po tej rozmowie poszłam na polonistykę, nie na AE.
Po LO Przemek wybrał się na studia do Krakowa, zaczął tam pracować, w Jaworznie bywał rzadko i kontakt praktycznie odzyskaliśmy dopiero teraz, przez święcenia Tomka.

Przemek odebrał.
- Pamiętasz, jak powiedziałeś, że kiedy będę w Krakowie i będę mieć wolną chwilę, to mam dać ci znać? - zapytałam bez wstępów.
- Pamiętam - uśmiechnął się Przemek (w końcu powiedział mi to w maju, nie mógł tak szybko zapomnieć ;))
- To mi się wydaje, że mam dwie godziny wolnego do najbliższego autobusu - powiedziałam niepewnie.
- Tylko wiesz co? - usłyszałam Przemka. - Ja właśnie jestem w Katowicach...
Mało się nie przewróciłam ze śmiechu.
- A nie wiesz przypadkiem, gdzie ja teraz mam przystanek do domu? - zapytałam, starając się nie brzmieć zbyt rozpaczliwie.
- A gdzie właściwie jesteś?
- Pod Politechniką - ugryzłam się w język, żeby nie powiedzieć "w Krakowie".
- To tam masz, spokojnie, na pewno przyjedzie.
Przyjechał.
To znaczy 2 godziny później przyjechał, a ja sobie połaziłam jeszcze po Krakowie, dzisiaj mam zakwasy.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


339. pół notki
Notatkę dodano:2007-08-17 20:41:02

17.08.07. godz. 15:50 (przepisuję notkę z zeszytu, zapisywałam w autobusie, jak tylko wsiadłam)
Po raz pierwszy znalazłam się w Krakowie zupełnie sama. Dotąd zawsze ktoś mi towarzyszył, albo specjalnie (Arturek na POMach), albo przypadkiem (Robert, który czuł się odpowiedzialny za doprowadzenie mnie na przystanek). Miałam dziś wolne dwie godziny i zamierzałam je wykorzystać na poszukiwania ciekawych i potrzebnych książek. Przemierzyłam wszystkie rynkowe uliczki nie gubiąc się i odnajdując parę nowych szlaków.
I absolutnie cudowny antykwariat.
Weszłam i zadałam antykwariuszowi standardowe pytanie - czy ma tu jakąś półkę z satyrą.
Antykwariusz westchnął, wstał, pokazał mi odpowiednią półkę zapełnioną w jednej piątej i powiedział:
- Obficie reprezentowana to ta satyra nie jest.
- Coś pewnie dla siebie znajdę - pocieszyłam go.

Patrzę i oczom nie wierzę. Tomik Zechentera leży sobie na półce i kosztuje 5 złotych, a Wyka (Życie na niby, Pamiętnik po klęsce) 3 złote. A koło Zechentera leży jeszcze Krukowski i Mała antologia kabaretu, książka nie do dostania w żadnej bibliotece. Za 4,50.
To znaczy już nie leżą. Bo Wykę ukochanego, Zechentera dla praktyki satyrycznej i Krukowskiego dla teorii sobie kupiłam.
I jeszcze Grodzieńską dla przyjemności, za 6 złotych.
Już wiem, gdzie zawsze będę zaglądać.
A pan się zlitował, rzucił okiem na mój wypchany do granic możliwości mały plecaczek i dał mi dużą reklamówkę.
Raj na ziemi ;).

Odwiedziłam PAN.
- Potrzebuję O humorze poważnie Chłopickiego...
- A, to 483? - ucieszyła się pani, najwyraźniej znudzona i spragniona rozrywki.
- Albo 473 - podchwyciłam, bo wiedziałam, że o numerze książki mówi, nie o cenie.
BYŁO!
Gdybym chciała tę książkę sprowadzać przez internet, zapłaciłabym jakieś 12 złotych za przesyłkę i 6 - cenę książki. Dostałam ją za 5 złotych.
- Bramę otwiera się na dwie ręce - pouczyła mnie pani. No dobrze, wrzuciłam Chłopickiego do reklamówki, podeszłam do drzwi i mnie wmurowało.
- JAK na dwie ręce? - wyrwało mi się ze zgrozą.
Pani przyszła i mnie wypuściła. Naprawdę, trzeba zostać uczonym, żeby umieć się stamtąd wydostać... ;)

Spotkań z Balladą już raczej nie będzie. Dobrze, że mam teraz bardzo intensywne satyryczne zajęcie i szkolę się u Egzekutora, podpatrując karkołomne i lingwistyczne rymy, przynajmniej nie mam czasu ani siły, żeby się przejmować.

AAAAA, właśnie!
Pierwszy raz w życiu miałam dzisiaj okazję sprawdzić własną znajomość angielskiego na żywo. Możecie być ze mnie dumni! ;)
- Excuse me - usłyszałam, kiedy lazłam sobie wesolutko przez jedną z zapomnianych i pustych krakowskich uliczek. Odwróciłam się. Azjata.
- Can you photo me? - zapytał.
- Okay - zareagowała odruchowo Mrówka.
- Push here - pokazał Azjata Mrówce odpowiedni przycisk na małym japońskim aparacie.
To sobie pogadałam! 12 lat nauki angielskiego nie poszło na marne. Rozśmieszyło mnie jeszcze przypuszczenie, że ów Azjata mówi po angielsku mniej więcej tak samo jak ja...

W tym miejscu notkę urywam, chociaż to nie koniec opowieści. Ale coś sobie zostawię na jutro ;).


Komentuj(5)

-------------------------------------------------------------------


338. kariera lingwisty mi nie grozi
Notatkę dodano:2007-08-14 22:00:33

Dostałam rano z Instytutu Książki maila z prośbą o zgodę na przedrukowanie jednej z moich granicowych recenzji w katalogu Nowe ksiązki z Polski. Na jesienne targi książki we Frankfurcie. Po angielsku i niemiecku.
Pochwaliłam się bratu.
- Właśnie im odpisałam, że wyrażamy zgodę!
- Hahaha - odpowiedział brat. - To teraz każą ci ten tekst samodzielnie przetłumaczyć.

 

BARDZO śmieszne.

Poza tym rozbawiona do łez przez Egzekutora i podniesiona na duchu Mrówka przystąpiła do realizowania Nowego Już Bezpiecznego Pomysłu, w ferworze przygotowań zapominając całkiem, że ma nowe zdjęcia z okna.
Pomysł na apoftegmatyczną historię też ma chyba...

1e3bcf084e2916b12523030b8461dcf5.jpeg

Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


337. pytania do Olka
Notatkę dodano:2007-08-13 21:27:53

Czasami scena ma kilka point.
Olek usprawiedliwił swoje zachowanie, zaprezentowane w poprzedniej notce.
Padłam po raz drugi.
- Fimbul, jak zauważyłem, opowiedział o naszym spotkaniu - zagadnął Olek. Co mnie bardzo ucieszyło, bo znaczy, że odwiedza mojego bloga przynajmniej czasami. A Olek opowiadał: - [Fimbul] Przyszedł z jakimiś panienkami. Wtedy się nie przywitał, bo wiedział, że mój urok osobisty może zwyciężyć. Przywitał się dopiero jak podszedł do baru z jakimś facetem, spryciarz.

Ze śmiechu Mrówka wpadła pod stołek.

Wytłumaczyłam im obu (najpierw Fimbulowi, Olkowi teraz), że jeśli Olek przez pięć lat studiów (może sześć, doliczając kulturoznawstwo, ale ja go znam przez pięć) chodził w garniturze, a na imprezie w garniturze nie był, to nie ma siły, nie dało się go poznać.

A w ogóle podpadłam Olkowi.
Ostatnio zapytałam, czy ma może jedną książkę, która wydana była w marcu zeszłego roku co prawda, ale może przypadkiem się u Olka gdzieś poniewiera. Olek powiedział, że go przeceniam.
Wczoraj o 23:05 napisałam do niego na gg:
- Olek, ile było realizacji Ożenku w Teatrze Telewizji?
I Olek się zdenerwował.
- Przeginasz ostatnio z tymi pytaniami - odpisał. - Skąd ja mam to wiedzieć? Zaraz zapytam Niny Terentiew.

No a kogo miałam zapytać? To w końcu on kończył kulturoznawstwo, nie ja ;). Ale potem sobie znalazłam sama :D.


Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


336. incognito
Notatkę dodano:2007-08-12 22:12:50

Fimbul był na imprezie.
Normalna sprawa, on często bywa na imprezach.
Ale z tej przyniósł mi historyjkę na bloga.
- Byłem na imprezie - opowiadał. - I przy barze zobaczyłem Olka. Mówię do niego "Cześć Olek!", a Olek na to: "teraz to spadaj, już trzy razy się z tobą witałem!"


Komentuj(4)

-------------------------------------------------------------------


335. mrówką być
Notatkę dodano:2007-08-11 22:05:31

Lubię mrówki.
To znaczy bez przesady, nie biegam za nimi i nie całuję każdej w pyszczek, nie pozwalam im po sobie łazić (w Lecie Tove Jansson była taka genialna scena, kiedy jedno dziecko miało narysować coś najokropniejszego, co potrafi. Dziecko najbardziej bało się mrówek i narysowało siebie - "dziecko z brzydkimi sterczącymi włosami, które stało i darło się, podczas gdy właziły na nie mrówki"), nie dotykam, nie zgadzam się, żeby się włóczyły w miejscach, w których ja przebywam i nie unoszę się pięć centymetrów nad chodnikiem.
Ale też nie zabijam, kiedy jakąś na swoim miejscu zobaczę.

W zimie znalazłam jedną na parapecie w pokoju brata. Małą (jak pół standardowej mrówki czerwonej), czarną i taką uroczą. Obserwowałam ją przez kilka dni - okazało się, że nigdy nie złazi z jednej swojej trasy - od doniczki do doniczki. Podobno było ich kilka, ale zostały wybite i ocalała ta jedna. A skoro grzecznie mieszkała w kwiatkach, a nie łaziła po pokoju - mogła sobie poistnieć.
Któregoś dnia chodziła po parapecie wyraźnie zmartwiona. I cały czas szukała czegoś czułkami. Wydawało mi się, że jedzenia, ale ja się nie znam na mrówkach. Można było to sprawdzić... Wpadłam na pomysł. Wzięłam małe ziarenko prosa i położyłam na parapecie. Mrówka podeszła, nieufnie obwąchała ziarenko, podskoczyła z radości i próbowała je przepchnąć. Ani drgnęło. Wzięła rozbieg i w nie uderzyła łapkami. Ani drgnęło. Wlazła na nie i próbowała je podnieść. Ani drgnęło. Zwątpiła i wznowiła poszukiwania. Rozgniotłam ziarenko pięciogroszówką i ten cały proszek, który się zrobił, wysypałam przed mrówką.
Jak ona się ucieszyła!
Porwała jeden okruszek, uniosła go nad głowę i pobiegła.
Pogalopowała.
Zawołałam brata i patrzyliśmy, jak mrówka z kawalątkiem jedzenia cwałuje do doniczki.
Kiedy wyłaziła do góry nogami (po podstawce) spadło jej ziarenko. Wróciła po nie i wbiegła do doniczki.
Od tamtej pory co jakiś czas podrzucaliśmy jej z bratem po okruszku. Człowiek w końcu robi się odpowiedzialny za to, co oswaja.
Już jej nie ma zresztą.


A apoftegmatyczna historyjka Kochanowskiego, która mnie od trzech dni śmieszy do rozpuku, wygląda tak:

"Ciecierski, w radomskiej ziemi, usłyszawszy żaka pod oknem, który, wywróciwszy niebacznie słowa, tak śpiewał: "Jezus Judasza przedał", etc. -- "Dobrze tak -- powiada -- bo Go on też był przedtym przedał"."


(źródło: http://pl.wikisource.org/wiki/Jezus_Judasza_przeda%C5%82 )


No i jak tu dorównać? Nie ma bata ;)


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


334. "jak dobrze mieć sąsiada..."
Notatkę dodano:2007-08-10 22:36:41

Przypomniał mi się wczoraj rano kawał o bacy. Jak to wyszedł baca rankiem z chałupy, przeciągnął się i wrzasnał z zachwytem: "jaki piękny dzień!", a echo z przyzwyczajenia odpowiedziało "...mać ...mać ...mać". Dobrze, że mieszkam na bezechowym osiedlu, bo kto wie, kto wie...
Śpię sobie, a właściwie zaczynam się budzić, bo dziesiąta dochodzi, a tu zza okna dochodzi do mnie czyjś pełen radości głos:
- Jaki piękny poraaneek!!!

 

Tja... ;)


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


Licznik

Odsłon: 543226
Osób: 443805

Występują, występowali:

Agnieszka - wokalistka i autorka muzyki do R2, Skołowana

Ania (Szczepanik) - duch niespokojny i wędrowny, Szefowa Skołowanych, wystarczy jedno słowo, żeby wsiadła w cokolwiek i pojechała na drugi koniec świata

(w kolejności przeważnie alfabetycznej)

Ania B. - śliczna i przemiła doktorantka Bossa, żona Mariusza

Ania od Piotrka - tak naprawdę to Marcina Ania od Piotrka, ale wszyscy mówią na nią Ania od Piotrka, żeby było łatwiej skojarzyć; językoznawca utalentowany

Arturek - król POM-ów, przebywający w Krakowie, bloga nie prowadzi, a przynajmniej nic o tym nie wiem

Biały (Michał) - tekściarz - przyszłość polskiego hip-hopu

Boss (zwany też PrzenajBosskim) - cierpliwy Promotor Mrówki, charakteryzowany bez przerwy w notkach na blogu 

brat Mrówki - brat Mrówki

Dawid - dawniej redaktor publicystyki, nazywany Przytulanką

dr PM - chwilowo (od paru lat) bezpseudonimowy najbardziej wyrozumiały z wykładowców Mrówki, znany też jako PawMaj, Prawa Ręka (czasy komiksów), Urzędnik z Biura Rzeczy Zagubionych (Rewia)

dystych - satyryk specjalizujący się w małych formach

Egzekutor - dawny wykładowca Mrówki, satyryk, współautor Wielkiej Rewii

Fimbul - "łowca dakiń nowego eonu"

Juan Pablo - "domorosły pseudosatyryk (...). Słodzi dwie łyżeczki"

Kalina - Kalina Beluch, satyryk. Specjalność: zabawy słowne i żart absurdalny

Kama - współautorka R3, w tejże R3 występująca jako SKZBTZW

Lady Q - kobieca i przekorna, blogowa specjalność: szermierki słowne z ML

Maciek - doktorant z miasta R., kierowca dla Piotrka Rybnickiego i Mrówki

Megi - blondyna z Psem Asystentem, Igorem. Razem prowadzą bloga (blondyniblondyna), chcą się zająć dogoterapią

Michel - MWG-owiec

migotek - patrz: komentarze blogowe

ML - Marek Lenc, rysownik satyryczny, ilustrator Wielkiej Rewii

Olek - kolega z ławki ze studiów, kiedyś prowadził bloga, pracuje w telewizji (albo udaje, że pracuje, a na legitymację z tv podrywa dziewczyny)

Patiinka - utalentowana muzycznie pracoholiczka, siostra Arturka

Piaskovy - informatyk, który pracował też przy zdejmowaniu płyt z wydziału filologicznego

Piotrek - doktorant z szalonym poczuciem humoru i skojarzeniami

Piotrek Rybnicki - jeden z doktorantów, których poznałam w mieście R.

Profesor W - promotor Promotora Mrówki

Radek - jeden ze Skołowanych, muzyk, radiowiec

Robo - kabareciarz

Sabina - dziennikarka, jedna ze Skołowanych, seminarzystka Bossa, dziewczyna Radka

Sal (znany także jako Kamil M.) - typ charakterystyczny, bohater SalTo i licznych blogowych anegdotek, nie do scharakteryzowania

Skołowana Gosia - utalentowany fotograf, magistrantka Bossa

Slk - Tyran uwielbiający Osiecką i.k.

Zadra - dziennikarz, współautor Rewii, prowadzi fotobloga, swoje ojcowskie doznania opisuje na blogu Okiem taty

Złośnica - prowadzi bloga razem z Brzydalem

Inne linki

strona Władysława Sikory


bloog niecodzienny Artura Andrusa

chlip-hopowy blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego

kabaret Adin - jeden z najciekawszych kabaretów scen offu (skład: Sikora, Andy, Julia, Chomik, Smutny)

strona poświęcona Ryanowi Stilesowi

strona Colina Mochrie

Sungha Jung - urodzony w 1996 wirtuoz gitary

Marcin Pałasz - autor książek dla dzieci i młodzieży
Wawrzyniec Prusky - blog roku 2005
Daniel Koziarski - pisarz
Kasia Krzan - recenzentka Granic, doktor nauk humanistycznych

Calvin i Hobbes - komiksowe paski Billa Wattersona (ang.)
filolog.katowice.pl - nieoficjalne forum studentów filologii polskiej