blog Mrówki
... żeby wszystkim nam było weselej...

logo

284. fazy przejściowe
Notatkę dodano:2007-06-03 22:35:58

Zdenerwowałam się na własne konto pocztowe (to na o2). Bo od paru dni nie działa i nie dochodzą do mnie maile. Zdaje się, że to się nazywa uzależnienie.
- Ale jestem złaaaaa - piszę Fimbulowi na gg.
- Wiem z czego to - odpisuje Fimbul. - To wszystko sprawka nieprzeżycia fazy edypalnej!
- Matko... - odpowiadam, od razu przyznam, że celowo.
- Otóż to! - ucieszył się Fimbul. I tłumaczy mi: - Według Lacana przejście z porządku wyobrażeniowego do porządku symbolicznego jest implikowane przez wejście w fazę edypalną (z preedypalnej). Tylko jest taki problem, że kobiety nie przechodzą do fazy edypalnej, bo mają zupełnie inne relacje z matką i ojcem (w sensie relacji psychoanalitycznych) dlatego jedną nogą ciągle tkwią w porządku wyobrażeniowym. I żeby nie było, że po interpretacji [wiersza Bossa - przyp. Mrówka] mi się tak wkręcił Lacan, to chciałem zauwazyć że tego wcale nie wymyślił Lacan.

Po chwili Fimbul z wyczuwalnym smutkiem w czcionce dopisał:
- Więc widzisz Mrówko, ta smutna prawda jest taka że robisz się feministką... to może trochę pobolewać... coś jak "Przemiana" Kafki. Tylko odwrotnie -> z owada robisz się feministką.
No to mnie rozwalił.
- ŁAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA - odpowiadam mu zdenerwowana, co bardzo ładnie kontrastuje z jego naukowym wywodem. - Ty  mnie miałeś POCIESZAĆ a nie DOBIJAĆ!
- Spokojnie, ja już myslę o jakimś ratunku - wyjaśnia Fimbul. - Niestety jedyne co mi przychodzi do głowy to wybicie się z tej opozycji porządku wyobrażeniowego i symbolicznego.
A byłam pewna, że reinkarnacja.

W każdym razie mail na .o2 nie działa dalej, w związku z tym na razie używam tego: mrowka@granice.pl


Komentuj(11)

-------------------------------------------------------------------


283. wszelki duch
Notatkę dodano:2007-06-02 21:22:39

Chciałyśmy z Anią mieć zdjęcie z Profesorem W. Ania poprosiła więc o zrobienie nam fotki pewnego doktora... hmm... nazwijmy go Peter Czech [dla wtajemniczonych: podane przeze mnie imię bliskie jest prawdziwemu jego nazwisku, a podane tu nazwisko to imię wzięte od kogoś, kto miał na nazwisko tak, jak ten doktor ma na imię :D].

Ania zmartwiła się, że ona odbija się na zdjęciach w lustrze, a ów doktor nie. Chociaż jest od niej sporo wyższy i powinien.
- Bo ty robiłaś na stojąco, a my kucaliśmy - wyjaśniłam Ani od razu. - Niezależnie od tego, jak to brzmi wyrwane z kontekstu.
- Ale on też stał i się nie odbił! - irytowała się Ania.
- Bo może stał pod innym kątem? - zaczęłam się zastanawiać. - Albo jest duchem i się nie odbija!
- To jest niegłupie! - ucieszyła się Ania natychmiast. - Ale nie, bo jak mu dawałam aparat, to mi nie przeszła ręka na wylot przez niego...
- A dotykałaś go tak nachalnie?
- No Mrówka, jak ja go miałam nachalnie dotykać?
- Ręką. - odpowiadam naiwnie. - Tak, żeby mu przeszła na wylot.
- To ja go jutro pogłaskam po głowie jak będzie wpisy do indeksu dawał! - ucieszyła się Ania. - Że niby żeby się nie martwił, że to ostatnie zajęcia... I od razu sprawdzę, czy przenika.
- To może ja Bossa też powinnam? - pytam odruchowo. - Żeby się nie martwił... Chociaż nie, Boss to się raczej ucieszy, że to ostatnie zajęcia z Mrówką.
- Ale Boss się odbija w lustrze! - zauważyła Ania, a potem dodała, z myślą o doktorze Peterze Czechu - Ja po prostu powiem mu: "panie doktorze, ma pan muchę na głowie, niech pan się nie rusza!" i pac! go indeksem...
- A jak ci indeks przeniknie? I trafisz go w trzustkę? - zatroskałam się.
- To duchy mają trzustkę? - zdziwiła się Ania. - Może ja go lepiej zapytam po prostu. Powiem, że nikomu nie wygadam, tylko tak w tajemnicy pytam, czy nie jest przypadkiem duchem...

Czasami mam wrażenie, że nasza Kadra nie ma z nami lekko ;).

Z wiadomości z przedostatniej chwili: Sal ma nową fryzurę. Świetną. Z wyglądu świetną, nie wiem, jak w dotyku, bo mi nie pozwolił sprawdzić. Gratulacje za fryzurę Sala przyjmuje Marta (BRAWO! :)).

Z wiadomości z przedostatniej chwili 2: dowiedziałam się, jak nazywają się moje kabaretowe zajęcia z kulturoznawstwa, na które latałam z zapałem co piątek i na które mam zamiar latać w przyszłym roku jeśli będą - "widowiskowe formy kultury popularnej".


Komentuj(24)

-------------------------------------------------------------------


282. nie pokażę
Notatkę dodano:2007-06-01 13:40:10

W strugach deszczu przed własnym blokiem stała dwa dni temu Mrówka i wytrzeszczała oczy.
I wcale nie z nudów. Albo z zimna. Czy tam z chęci pokazania, że wytrzeszczać umie jak musi.
Nie.
Mrówka wytrzeszczała oczy na to, co zobaczyła na schodach.

Na pionowej części drugiego stopnia siedział sobie OGROMNY ślimak. Ogromny, bo średnica jego muszli wynosiła tak około 5 centymetrów (teraz mi przychodzi do głowy, że musiał być w takim razie silny, skoro nie zleciał). Przyssał się, więc chyba żywy... martwe ślimaki raczej nie potrafią się przysysać do pionowych ścianek, przynajmniej tak mi się wydaje... Przyssał się co prawda głową na dół, ale mogło mu się ostatecznie pomylić.

W każdym razie stałam tak w ścianie deszczu przez jakieś trzy minuty i wpatrywałam się w tego ślimaka.
I nie dlatego, żebym się bała, że odgryzie mi nogę, jak wejdę na schody.
Nie, żeby za mną nie pobiegł.
Nie że byłam głodna (bo jak wejdzie tu jakiś Francuz, to może mnie źle zrozumieć).
Nie wiem dlaczego.

Jak się wreszcie napatrzyłam (po raz kolejny żałując, że nie noszę ze sobą aparatu fotograficznego; ostatnio maleńka jaszczurka dałaby mi się pogłaskać i też nie miałam jej jak uwiecznić), poszłam do domu.

I powiedziałam mamie z udawanym strachem:
- Mamo! Po schodach do klatki wspina się ogromny ślimak! Za jakieś trzydzieści lat tu dojdzie!


Komentuj(19)

-------------------------------------------------------------------


281. świadectwa lekturowe ;)
Notatkę dodano:2007-05-31 22:46:15

Pobiłam dzisiaj swój własny rekord wytrzymałości na czytelnię. Od momentu rozstania z Bossem (po 11) do 14:02 (bo autobus miałam o 14:06) siedziałam nad materiałami o Załuckim. 4 recenzje plus 3 wzmianki w książkach. 12 stron notatek (a właściwie tekstów przepisywanych niemal w całości), 300 kilogramów przerzucanych "Żyć Literackich" i "Teatrów". Jedej fragment o Przyborze, znaleziony przypadkiem i przepisany od razu. Dość statystyk.

Piękny był komentarz o Załuckim w duchu socrealizmu, z 1953 roku (o grupie wierszy antyimperialistycznych i braku satyr o dywersji, szpiegach, reakcyjnym odłamie kleru, sabotażystach i "o tysiącach innych spraw, które są tak istotne dla naszych zmagań z reakcją").

Dobra, ja o swoich świadectwach lekturowych i planach na dwie najbliższe prace mogę mówić godzinami (Boss zresztą ma rację, grafomania to będzie i nikomu niepotrzebne teksty, ale przyjemność sprawiają ogromną ;)).

We wtorek Ania przypomniała sobie, że na 8 rano w środę ma przeczytać Wzlot Iwaszkiewicza. Nigdzie tego opowiadania nie mogła znaleźć. Sprawdziłam w moich tomach - było. Tylko że brakło czasu na skanowanie... Zaproponowałam Ani jedyne możliwe wyjście - przeczytam Iwachę i będę jej streszczać na bieżąco na gg.
I tak zrobiłyśmy. Wesoło było ;)

 


Komentuj(5)

-------------------------------------------------------------------


notka-bonus: OD PROFESORA W
Notatkę dodano:2007-05-30 21:12:07

Profesor W przesłał mi - do zamieszczenia na blogu - poniższy tekst i zdjęcie. Dzisiejsza moja notka znajduje się pod notką bonusową (Mrówka)

 

 

 

 

W końcu maja 2007 roku doznałem wielu głębokich wzruszeń. Z okazji mojego Jubileuszu – siedemdziesięciopięciolecia urodzin – otrzymałem osobiście i poprzez różne media wiele gratulacji i serdecznych życzeń z kraju i zagranicy. W związku z tym gorąco dziękuję za dobre słowo, za serce  mojej najbliższej rodzinie;  także „rodzinie” uniwersyteckiej: kochanym moim  uczniom,  współpracownikom, bliskim mojemu sercu studentom. Jestem wdzięczny za życzenia przedstawicielom różnych środowisk twórczych: dziennikarzom, pisarzom, poetom. Wielu znajomym… Na głośne „Sto lat!...” odpowiadam: Zgoda, byle zawsze z Wami i z Waszą przyjaźnią…

 

 

22ffebcf4584372a74666c0e5f2e12a8.jpeg

Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


280. jak to Mrówka WPiA zdobywała czyli projekt "Załucki" faza I
Notatkę dodano:2007-05-30 21:07:43

W związku z zagłuszaniem dotkliwego bólu po rozstaniu z pracą magisterską, udała się Mrówka, owad niespokojny, w świat, żeby zdobyć materiały do wakacyjnego projektu "Załucki".
Bibliografię do pracy uzyskała w minut dwanaście, jeszcze w czasie przygotowywania się do obrony, jakiś tydzień temu. Tak szybko, bo
a) Boss na prosemi nauczył nas błyskawicznego konstruowania bibliografii (nawiasem mówiąc po tamtych zajęciach już nigdy nie stworzyłam tradycyjnego spisu książek, z podziałem na bibliografię podmiotową i przedmiotową);
b) nie było tego zbyt dużo.
Mrówka zorientowała się, że z 13 pozycji (recenzji, wywiadów i krótkich artykułów) 4 znajdzie we własnej wydziałowej czytelni czasopism i przestała sobie nimi zawracać głowę. Pozostała reszta, w której to reszcie taka "Gazeta Krakowska" czy "Głos Wielkopolski" z lat 50. mogą sprawić maleńkie trudności. Na razie to Mrówki nie przeraża.

Udała się więc Mrówka do czytelni Biblioteki Głównej UŚ. Tam - jak zawsze witana entuzjastycznie - zorientowała się, że 4 czasopisma dostanie, i owszem. W czytelni Wydziału Prawa i Administracji, Bankowa 11b.
Gdzie ten wydział? Niby nic prostszego, jak trafić po adresie. Ale Mrówka, po obwąchaniu terenów w okolicach Bankowej, zapytała w końcu o to pewnego przystojniaka, palącego sobie papierosy pod Wydziałem Nauk Społecznych.
Przystojniak westchnął.
Co kazało mi przypuszczać, że albo jest znudzony dziewczynami, które podrywają go na pytanie o WPiA (przy okazji - nie był w moim typie ;)), albo - że jestem trzydziestą czwartą osobą, która go dzisiaj zaczepia z pytaniem o lokalizację WPiA, albo - że droga do WPiA jest tak skomplikowana, że i tak nie zrozumiem i szkoda jego fatygi.

Podczas gdy Mrówka zajmowała się analizowaniem genezy westchnienia przystojniaka, ten zastanawiał się, jak najprościej opisać drogę. GPS w umyśle zadziałał mu jak trzeba - kazał mi skręcić za WNS-em i iść cały czas prosto.

Trafiłam bez problemu. Weszłam do budynku WPiA, znalazłam napis "BIBLIOTEKA". Pogawędziłam z panem, którego przeznaczenia nie udało mi się odgadnąć (stał za biurkiem i nic nie robił), okazało się, że idę w dobrym kierunku. Zapytałam więc jeszcze o szatnię.
Pan westchnął. I kazał mi wyjść z biblioteki, a potem iść do końca pierwszym korytarzem w lewo. Poszłam. Nie pożegnałam się z nim, w nadziei, że jakoś z powrotem trafię.
WPiA ma hol główny zbudowany na planie koła. Korytarze rozchodzą się od niego promieniście. Wycelowałam w pierwszy w lewo (chociaż szedł pod dziwnym kątem) i poszłam do końca. Trafiłam do wyjścia ewakuacyjnego. A potem do szatni. Wróciłam do biblioteki i polazłam do czytelni. Zamówiłam sobie 4 pisma i usłyszałam, że w ciągu pół godziny je otrzymam. Wtedy właśnie wysłałam do Slka rozpaczliwego smsa - że zabłądzę, bo nie zapamiętam na tak długo drogi do wyjścia.
Po 20 minutach dostałam dwa czasopisma i pewien pan, który mi je przyniósł, powiedział, że pozostałe nie istnieją. Upierałam się, że muszą istnieć.
Pan westchnął. Zaprosił mnie do katalogu, żebym pokazała mu, gdzie znalazłam takie cuda. Pokazałam. Pan zamyślił się i powiedział, że najprawdopodobniej te akurat numery zostały zalane, kiedy dziesięć lat temu Rawa trochę skręciła. Zapewniłam go, że jakoś sobie poradzę, sprowadzę to kiedyś przez wypożyczalnię międzybiblioteczną, bo może gdzie indziej nie zalało. Pogawędziliśmy sobie chwilę, pośmialiśmy się pod katalogami i poszłam czytać.
Przepisałam sobie pół wywiadu z Kernem i 3/4 recenzji Grońskiego z "Polityki" z roku 1985.
Do wyjścia trafiłam.
To dopiero początek, prawdziwa zabawa zacznie się niedługo...

PS - recenzja Grońskiego nosi tytuł Jeszcze jeden Starszy Pan - już wiem, że przyda mi się w pisaniu o Przyborze.

PS2 - a może by tak skontaktować się z Kernem i Grońskim? Nie ma rzeczy niemożliwych, mogę spróbować. Pytanie tylko, czy powiedzą mi coś, czego nie powiedzieli do tej pory... Kern powtarza o Załuckim wszędzie to samo... Groński w ogóle ma w zwyczaju pisać to samo na różne sposoby... Zobaczymy.

A za rozwlekłość tej notki uprzejmie proszę winić Stefanię Grodzieńską. Przeczytałam właśnie jej Już nic nie muszę i kwiczę ze śmiechu, a przy tym odezwała mi się potrzeba napisania czegoś dłuższego niż trzy zdania.


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


279. po kumite Mrówki czyli wspomnienia defensywne niektóre
Notatkę dodano:2007-05-29 22:47:16

Co ja mogę tu dzisiaj wpisać?
Sama nie wiem.
Wczoraj w Sosnowcu profilaktycznie nakrzyczał na mnie Boss. "A tylko spróbuj mi się na jutro nie nauczyć!" - usłyszałam. Dziękuję, nie będę próbować, jeden jedyny raz wystarczy mi do końca życia ;).

Siedzimy sobie dzisiaj przed 418.
Idzie Bosski.
Zaciera ręce i z daleka woła groźnie "no, to się zaraz zabawimy!".

Wesoło było, nie powiem. Tor stwierdził, że ja nawet na obronie muszę mieć śmiesznie... coś w tym jest. Atmosfera była naprawdę wspaniała. Szkoda tak naprawdę tylko jednego: że Jej Wysokość Pani X nawet w dzień naszej obrony nie potrafiła zrezygnować z własnej wyniosłości i samolubności. Ale cóż, nie będziemy żałować ostów. Gdy płoną róże.

W każdym razie było fantastycznie, wszystkim trzymającym kciuki i przesyłającym mi wyrazy otuchy - bardzo bardzo dziękuję! Pomogło ;).

Zaczekałyśmy z Anią na Profesora W, wręczyłyśmy mu prezent, Mrówka dostała z okazji obrony prezent o niebo lepszy. Narobiłyśmy sobie trochę zdjęć, jedno dołączam. Ania odbija się na nim w lustrze z tyłu ;).

Panie Profesorze - wszystkiego najlepszego raz jeszcze!
Idę spać, dobranoc i do zobaczenia jutro na blogu. W sensowniejszej notce, mam nadzieję.

cfa268c36658e5170f16bbdf9044421d.jpeg

Komentuj(7)

-------------------------------------------------------------------


278. upał
Notatkę dodano:2007-05-28 21:24:34

Jeszcze wczoraj w wieczornej rozmowie na gg z Zadrą stwierdziłam, że raczej dzisiaj nie będę robić notki. No chyba że Bosski coś blogowego na wykładzie wymyśli. Wymyślił oczywiście :). Pokazał uczniom technikum elektrycznego proces periodyzacji literatury na schemacie równoległego łączenia oporników. Warto było jechać ;).

Poza tym jestem z siebie dumna szalenie, bo udało mi się nie zasnąć na wcześniejszym wykładzie o literaturze barokowej (na którym być musiałam, bo nie ma późniejszego autobusu). Potem udało mi się dojść bez niczyjej pomocy z biblioteki do dworca w Sosnowcu, nie zgubić się po drodze i nie spalić na słońcu.

Chociaż to słońce jakoś na mnie wpłynęło. Uprasowałam sobie cztery bluzki na jutro. Od razu wyjaśniłam wszystkim, że pewnie rano przy śniadaniu wyleję na siebie szklankę herbaty, albo coś, bo będą mi się ręce trzęsły. Więc niech mam na wszelki wypadek możliwość szybkiego i bezstresowego przebrania się.

Dalszą część notki napisaną siłą rozpędu wklejam do notatnika i zostawiam na jutro. Na blogu środa czternasta - z okazji urodzin Marka Lenca.

A jutro 75. urodziny Profesora W.
Ale o tym w następnej notce...


Komentuj(8)

-------------------------------------------------------------------


277. zamiast notki
Notatkę dodano:2007-05-26 19:28:30

"PRACOWNICY UŚ W KOMITECIE NAUK O LITERATURZE PAN
 
 
W wyborach powszechnych do Komitetu Nauk o Literaturze przy Wydziale I - Nauk Społecznych - Polskiej Akademii Nauk na kadencję 2007-2010 zostali powołani pracownicy Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach: dr hab. Adam Dziadek, prof. dr hab. Wojciech Kalaga, prof. dr hab. Marian Kisiel i prof. dr hab. Krzysztof Kłosiński."

informacja z http://www.us.edu.pl/article.php?sid=3986

 

Promotorze Bosski - GRATULUJEMY!!!! :)


Komentuj(4)

-------------------------------------------------------------------


276. "gdy się człowiek robi starszy"
Notatkę dodano:2007-05-25 22:04:17

Wczoraj Marek (ML) na coś narzekał. Z okazji zbliżających się jego urodzin poleciałam odruchowo Boyem:
- Bo wiesz... Ty się robisz coraz starszy,
wszystko Ci po trochu parszy-
                                        wieje
Po chwili rozmowy Marek zapytał z oburzeniem:
- PARSZYWIEJĘ??!!

Dobrze, że to na gg było, bo musiałabym uciekać.

A przed chwilą napisał mi Olek, że potrzebuje krótkiej notki biograficznej o mnie i o Marcie do "Uwaga!Debiut". Zastanawiam się, CO ja mam w tej notce zamieścić...
- Ale wiesz co? - zagaduję Olka. - Nie bardzo mogę napisać, gdzie publikowałam, bo to przecież DEBIUT ma być.
Olek uspokoił mnie, że niekoniecznie debiut a juwenilia.
Też tak juwenilia do mojego wieku niezbyt pasują, ale niech mu będzie ;).

 


Komentuj(7)

-------------------------------------------------------------------


Licznik

Odsłon: 543555
Osób: 444134

Występują, występowali:

Agnieszka - wokalistka i autorka muzyki do R2, Skołowana

Ania (Szczepanik) - duch niespokojny i wędrowny, Szefowa Skołowanych, wystarczy jedno słowo, żeby wsiadła w cokolwiek i pojechała na drugi koniec świata

(w kolejności przeważnie alfabetycznej)

Ania B. - śliczna i przemiła doktorantka Bossa, żona Mariusza

Ania od Piotrka - tak naprawdę to Marcina Ania od Piotrka, ale wszyscy mówią na nią Ania od Piotrka, żeby było łatwiej skojarzyć; językoznawca utalentowany

Arturek - król POM-ów, przebywający w Krakowie, bloga nie prowadzi, a przynajmniej nic o tym nie wiem

Biały (Michał) - tekściarz - przyszłość polskiego hip-hopu

Boss (zwany też PrzenajBosskim) - cierpliwy Promotor Mrówki, charakteryzowany bez przerwy w notkach na blogu 

brat Mrówki - brat Mrówki

Dawid - dawniej redaktor publicystyki, nazywany Przytulanką

dr PM - chwilowo (od paru lat) bezpseudonimowy najbardziej wyrozumiały z wykładowców Mrówki, znany też jako PawMaj, Prawa Ręka (czasy komiksów), Urzędnik z Biura Rzeczy Zagubionych (Rewia)

dystych - satyryk specjalizujący się w małych formach

Egzekutor - dawny wykładowca Mrówki, satyryk, współautor Wielkiej Rewii

Fimbul - "łowca dakiń nowego eonu"

Juan Pablo - "domorosły pseudosatyryk (...). Słodzi dwie łyżeczki"

Kalina - Kalina Beluch, satyryk. Specjalność: zabawy słowne i żart absurdalny

Kama - współautorka R3, w tejże R3 występująca jako SKZBTZW

Lady Q - kobieca i przekorna, blogowa specjalność: szermierki słowne z ML

Maciek - doktorant z miasta R., kierowca dla Piotrka Rybnickiego i Mrówki

Megi - blondyna z Psem Asystentem, Igorem. Razem prowadzą bloga (blondyniblondyna), chcą się zająć dogoterapią

Michel - MWG-owiec

migotek - patrz: komentarze blogowe

ML - Marek Lenc, rysownik satyryczny, ilustrator Wielkiej Rewii

Olek - kolega z ławki ze studiów, kiedyś prowadził bloga, pracuje w telewizji (albo udaje, że pracuje, a na legitymację z tv podrywa dziewczyny)

Patiinka - utalentowana muzycznie pracoholiczka, siostra Arturka

Piaskovy - informatyk, który pracował też przy zdejmowaniu płyt z wydziału filologicznego

Piotrek - doktorant z szalonym poczuciem humoru i skojarzeniami

Piotrek Rybnicki - jeden z doktorantów, których poznałam w mieście R.

Profesor W - promotor Promotora Mrówki

Radek - jeden ze Skołowanych, muzyk, radiowiec

Robo - kabareciarz

Sabina - dziennikarka, jedna ze Skołowanych, seminarzystka Bossa, dziewczyna Radka

Sal (znany także jako Kamil M.) - typ charakterystyczny, bohater SalTo i licznych blogowych anegdotek, nie do scharakteryzowania

Skołowana Gosia - utalentowany fotograf, magistrantka Bossa

Slk - Tyran uwielbiający Osiecką i.k.

Zadra - dziennikarz, współautor Rewii, prowadzi fotobloga, swoje ojcowskie doznania opisuje na blogu Okiem taty

Złośnica - prowadzi bloga razem z Brzydalem

Inne linki

strona Władysława Sikory


bloog niecodzienny Artura Andrusa

chlip-hopowy blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego

kabaret Adin - jeden z najciekawszych kabaretów scen offu (skład: Sikora, Andy, Julia, Chomik, Smutny)

strona poświęcona Ryanowi Stilesowi

strona Colina Mochrie

Sungha Jung - urodzony w 1996 wirtuoz gitary

Marcin Pałasz - autor książek dla dzieci i młodzieży
Wawrzyniec Prusky - blog roku 2005
Daniel Koziarski - pisarz
Kasia Krzan - recenzentka Granic, doktor nauk humanistycznych

Calvin i Hobbes - komiksowe paski Billa Wattersona (ang.)
filolog.katowice.pl - nieoficjalne forum studentów filologii polskiej