blog Mrówki
... żeby wszystkim nam było weselej...

logo

59. na seminarium...
Notatkę dodano:2006-10-05 19:21:32

...to jest jednak dawka energii na cały tydzień.

Dawno temu prosiłam mojego Promotora, żeby mi nie dawał zaliczenia z najbliższej sesji jeśli nie oddam mu całości pracy do końca semestru. Dzisiaj dowiedziałam się, że pracę mam oddać do grudnia. Cieszy mnie to, bo motywację wreszcie mam potężną. A było tak:
Boss (Promotor): Mrówka ma pracę oddać do grudnia, żeby promotor ją przeczytał do marca, żeby recenzent ją przeczytał do czerwca.

W domu tata wyjaśnił mi: wcale nie chodzi o to, że promotor tego nie zdąży przeczytać! Tylko żebyś ty nie zdążyła już dużo napisać!
_____________________________________

Boss: Mrówka napisała 300 stron...
Mrówka: Tam nie było 300 stron!
Boss: Mam przynieść? Nie powiem wam naprawdę, ile, żebyście jej nie ukamienowali. Ale jest już w zaawansowanym stadium pisania.
Mrówka: Nie w zaawansowanym... nawet w połowie jeszcze nie jestem!
Boss: Tak, wiem, że jeszcze nie jesteś w połowie. Skoro pierwszy oddany rozdział ma numer 1920...

To wymaga wyjaśnienia: ponieważ nie wiem jeszcze do końca, ile będzie ostatecznie rozdziałów, a podczas pisania nie mam pojęcia KTÓRE to będą rozdziały, wrzucam sobie numerację rzymską wymyśloną. Mam - o ile pamiętam - między innymi rozdział LVII, XXI i MCMXX. Przy czym MCMXX wypadł faktycznie jakoś na początku.

_____________________________________________

Na koniec - w kontekście pisania redutek i innych rzeczy pozapracowych ktoś rzucił hasło, że powinnam już pisać doktorat.
Mrówka: Ja sobie poczekam, aż mi przyznają doktorat honoris causa...
Boss: Chyba humoris causa!


Komentuj(6)

-------------------------------------------------------------------


58. znam się na piłce,
Notatkę dodano:2006-10-05 16:30:48

a jakże.

- Tato, czy trudno jest trafić hat-tricka? - zapytałam pół godziny temu.
- Tak, szczególnie jak szybko ucieka.

Nie będę zadawać więcej pytań. Nie będę zadawać więcej pytań. Nie będę zadawać więcej pytań.


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


57. Kalina i Marek
Notatkę dodano:2006-10-04 22:01:26

dawno temu, jeszcze w ósmej klasie podstawówki czytywałam sobie "Cogito". W "Cogito" była strona poświęcona szeroko rozumianej satyrze - humor z zeszytów, powiedzonka z lekcji, wierszyki, rysunki. Powtarzało się tam kilka nazwisk twórców, między innymi autorki "bajeczek" - Kaliny Beluch i rysownika - Marka Lenca. Chronologicznie to znajomość z Markiem była pierwsza, od niej zacznę.

MAREK:

Kiedy sama zaczęłam rysować (czyli jakieś 3 lata później), próbowałam wzorować się na kresce Marka. Któregoś dnia znalazłam gdzieś jego e-mail, wysłałam mu parę swoich rysunków i tak zaczęła się nasza znajomość. Marek prowadzi swojego bloga rysunkowego tutaj: http://lenc.blog.onet.pl/ 
codziennie pojawiają się nowe rysunki. Notatki kursywą są autorstwa Marka.
Ciekawa jestem, co on sobie myśli o mnie - o tej smarkuli, która kiedyś zawracała mu głowę, i która nie daje mu spokoju do teraz... (kiedy napisałam w którymś z pierwszych maili, że może powinnam do Marka pisać per "pan", Marek odpisał "daj spokój, aż taki stary to ja nie jestem" :D).
Pomagał mi profesjonalnymi komentarzami, uwagami do moich rysunków. Wymyślił sobie kilkanaście (jeśli nie kilkadziesiąt) serii rysunkowych - moje ukochane to "o raju", "dżentelmeni i utracjusze", "bohaterowie naszych lektur", "warto wiedzieć"... i wiele innych. Kiedy mam ochotę szpanować przed kolegami, mówię im, że Marek rysuje dla CDA. Bo rysuje :). Niedługo ma się ukazać jego książka - wybór rysunków z serii pieśni o Rufusie. Ale o tym może więcej powie Wam Marek.

KALINA:

Kalina jest kochana (Marek też, ale nasza znajomość pozostaje na płaszczyźnie internetowo-komórkowej). Poznałyśmy się przed wakacjami. Na spotkaniu z potencjalnymi twórcami do nowo powstającego pisma. Ja jestem w redakcji tego pisma, Kalina przyszła, bo chciała u nas publikować. W pewnym momencie naczelny zaproponował, żeby wszyscy obecni powiedzieli coś o sobie, przedstawili się itp. Kalina zaczęła. Powiedziała, że nazywa się Kalina Beluch i od tego momentu już siedziałam jak wryta. Okazało się, że robi doktorat u mojego [;)] Promotora. Ponieważ wszyscy chętni zostawili nam "namiary" na siebie, skontaktowanie się z Kaliną było dziecinnie proste. Dzień po spotkaniu redakcyjnym trafiłyśmy na siebie na korytarzu uczelni. Teraz się zastanawiam, jak było - czy najpierw wysłałam maila, czy najpierw się przyznałam Kalinie do mojego dla niej uwielbienia ;). W każdym razie maile (codzienne) przyszły potem. Niedługo ma się ukazać książka - poezje Kaliny. ALe tak naprawdę jeden tomik poezji nie odzwierciedla tego wszystkiego, co Kalina tworzy satyrycznie. Jej bajeczki - epigramatyczne, budowane na sprzecznościach zdania, jej bajki dla dzieci (dziękuję za tomik!), ogólnie - twórczość satyryczna - jest nie do przecenienia.

A ja teraz mam to szczęście, że nie tylko znam oboje. Więcej - z Kaliną założyłyśmy satyryczny duet, którego wznowienie niedługo. Ta współpraca jest naprawdę piękna i prowadzi do ciekawych efektów (dziękuję!).
Jeszcze więcej - kiedy postanowiłam zrobić tomik satyryczny dla kumpla z seminarium, Kalina się do projektu przyłączyła. Do tego zapraszamy też Marka. Może niedługo będziecie mogli zobaczyć efekty naszej wspólnej pracy?

Nigdy nie przypuszczałam, że poznam ludzi, których podziwiałam we wczesnej młodości ;). Chyba naprawdę mam w życiu szczęście. Kalina, Marek - dziękuję :).

A teraz - do komentowania ;)


Komentuj(6)

-------------------------------------------------------------------


56. a my się nie damy
Notatkę dodano:2006-10-04 19:01:24

bywa różnie. Jestem ostatnio zabiegana od wczesnego ranka (dzisiaj na przykład to 8:30 była) do północy. Brakuje mi czasu, chociaż na uczelnię jeżdżę raz w tygodniu (czyli - jutro wylecę z seminarium ;)).

W związku z tym brakiem czasu usuwam z pamięci wszystko, co aktualnie na nic mi się nie przydaje. Na przykład jakieś dawne konkursy.
Wpadam dzisiaj do "swojej" biblioteki. I koleżanka od progu wrzeszczy mi "twoje zdjęcie jest w gazecie".
Pierwsza myśl: w kronice kryminalnej. Ale ja nie wysyłałam swojego zdjęcia do gazety. Tym bardziej do kronik kryminalnych :>.
Okazało się, że w konkursie fotograficznym jaworznickiego tygodnika trafiłam - nie wiem, jakim cudem - do finału. A wysłałam zdjęcia z nudów...
Nie wygram na pewno, bo pozostałe finałowe fotki są o niebo lepsze. Ale przynajmniej mam ubaw, bo całkiem o tym konkursie zapomniałam.

Druga sprawa - i pewnie Tyran mnie zabije za przypomnienie - to powrót do redutek. Dzięki redutkom poznałam mnóstwo fantastycznych osób, część kontaktów zachowała mi się do tej pory, trochę na tym zarobiłam, trochę miałam samozadowolenia, bo część redutek poszła na scenę.
A potem przyszedł przesyt. Mimo rozmaitych obietnic i wciąż odczuwalnych korzyści stwierdziłam, że nie chcę być postrzegana jako autorka tylko i wyłącznie jednego gatunku. Rzuciłam się na inne formy satyryczno-twórcze, szopkę dla Slka, duet z Kaliną... Do tej pory Jacek Ł. (kabaret Długi) ma dla mnie kasetę z nagranym redutkowym występem. A ja nie mam odwagi, żeby iść i to obejrzeć.

Ostatnio do redutek wracam. Może trochę wolniej (po dwie dziennie... w porównaniu z dawnymi czasami to rzeczywiście wolniej). Czasami tylko nie rozumiem reakcji na redutki. Najsmutniejsza na świecie redutka naturalistyczno-realistyczna z Żeromskiego wywołuje ataki śmiechu. Dlaczego?


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


55. satyra prawdę mówi
Notatkę dodano:2006-10-01 13:35:38

Fimbul oznajmił ostatnio, że zostanie satyrykiem.
Mam nadzieję, że już mu ta ochota przeszła. Ale zanim przeszła, powiedział, że napisze skecz o tym, jak Mrówka grała w koszykówkę.
Wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że koszykówki nienawidzę żywiołowo.
- Jaki to będzie skecz? - zapytałam z rezygnacją.
- Tragedia w jednym akcie.

Nawet bliskie prawdy :D.

Po roku przerwy od rysowania wzięłam się za redutkowe parodiowanie rysowników satyrycznych. Z podpatrywaniem najbardziej charakterystycznych tematów i oczywiście - kreski. Mam w tej chwili sparodiowanego Mleczkę, Jujkę i Miklaszewskiego. Marka Lenca trochę się boję, chociaż pomysł na "jego" rysunki mam niezawodny ;).
Przerabiałam też sobie podpisy.
- Patrz, na rysunkach a la Mleczko podpisuję się "Mróweczko" - powiedziałam mamie. - No bo dlaczego nie? Mleczko sobie zdrabnia, a ja nie mogę?


Komentuj(3)

-------------------------------------------------------------------


54. nos jak mrówka
Notatkę dodano:2006-09-30 13:13:26

Siedzimy sobie na wydziale. Marcin pstryka mi zdjęcia.
- Marcin, nie rób mi zdjęć z boku, bo na takich mam nos jak Pinokio! - nie wytrzymałam.
- To nie kłam tyle - odgryzł się Marcin.

No i wszystko jasne.


Komentuj(12)

-------------------------------------------------------------------


53. technika
Notatkę dodano:2006-09-27 18:34:37

Przyjechałyśmy z Anią Sz. do Katowic. Umówiłyśmy się na szóstym schodku estakady. Znalazłyśmy się bez problemu i wyruszyłyśmy razem na wydział.

Na piątym piętrze usiadłyśmy i wysłałam do Slka dramatycznego smsa:
Jestes w Katowicach? Bo my z Ania siedzimy na piatym pietrze!
Slk odpisał natychmiast, że jest. Siedzi pod salą 510.
Wstałyśmy i przeszłyśmy z Anią o kilka ławek dalej.
Tyran powitał nas stwierdzeniem, że wystarczyło zawołać.
Może i tak. Ale od czego jest technika?

 


Komentuj(6)

-------------------------------------------------------------------


52. mrówki
Notatkę dodano:2006-09-25 18:29:39

- Ja jestem Mrówka! - stwierdziłam stanowczo.
- Tak, tylko że mrówki są pracowite jak pszczółki, a ty... - odparował tata.
- A ja pracuję rozumkiem! - nie poddawałam się.
- No może i tak... tylko co te mrówki mają rozumku... jedną setną łebka od szpilki! - powiedział tata i przyjrzał mi się uważnie. - No tak, to by nawet pasowało...
- No widzisz...
- Ale mrówki mają na tyle rozumku, żeby dostrzec wroga, użreć i odskoczyć. Na nic więcej im nie starcza.

No to co? Mnie też nie. I nic więcej nie potrzebuję.

Krzyśkowa wersja tytułu "Po rozum do mrówek" to "Po mrówki do głowy". Ładne.
Na mrówki nie idę. Znalazłam sobie pięć Załuckich w antykwariacie.

Kawałek mgr zaniesiony. Mogę spokojnie czekać na gromy.


Komentuj(14)

-------------------------------------------------------------------


51. stonka na ziarnku grochu
Notatkę dodano:2006-09-23 12:05:47

Nie będę księżniczką, cholera jasna.
Nie to, że korona by mi z głowy spadła.
Nie to, że nie mam tatusia króla.
Nie będę księżniczką, bo przespałam całą ostatnią noc na piórze (nie marki gęś, tylko marki "Parker", żeby było jasne :>) i wcale tego nie czułam.
Księżniczka nie może zasnąć na ziarnku grochu.
A ja po prostu jestem zbyt gruboskórna :D.
Albo Andersen coś spieprzył. I ta wersja podoba mi się bardziej.

A że przez ostatnie dni padam na nos bez przerwy, wchodzi do mnie do pokoju wczoraj wieczorem mama. Siedzę zdechła.
- Jak się czujesz? - zapytała mama. Normalnie odpowiedź byłaby prosta. Czuję się dobrze. Albo źle. Ale nie tym razem.
- Jak stonka - odpowiedziałam.
Nie wiem, dlaczego :D. Być może wczułam się po prostu w rolę.

Włączyłam teraz komputer, żeby poprosić Slka-Tyrana o jakąś motywację do pracy nad recenzjami. Nie zdążyłam. W skrzynce mailowej czekała prośba, żeby na jutro napisać rec. Tyranie, Twoja intuicja mnie przeraża czasami :D.


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


50. ilość czy jakość?
Notatkę dodano:2006-09-22 17:49:43

Wydrukowałam posiadane 6 rozdziałów. Czyli 163 strony.
Wydrukowana praca ma w tej chwili 2 centymetry grubości (specjalnie zmierzyłam, z ciekawości).

Co ja zrobię, jak będzie już ta praca cała, napisana, wydrukowana, z wstępami, bibliografiami, przejściami międzyrozdziałowymi (pomysł, na który wpadłam ostatnio, nie wiem, czy mi go Promotor nie wyperswaduje), ze spisem treści, stroną tytułową i wszystkimi śmieciami, które się tam znajdą poza tekstem...

Czy ktoś zechce być moim tragarzem? :>

Bo Promotorowi chyba napiszę streszczenie całej pracy, niech się przy niej nie męczy...


Komentuj(6)

-------------------------------------------------------------------


Licznik

Odsłon: 543867
Osób: 444446

Występują, występowali:

Agnieszka - wokalistka i autorka muzyki do R2, Skołowana

Ania (Szczepanik) - duch niespokojny i wędrowny, Szefowa Skołowanych, wystarczy jedno słowo, żeby wsiadła w cokolwiek i pojechała na drugi koniec świata

(w kolejności przeważnie alfabetycznej)

Ania B. - śliczna i przemiła doktorantka Bossa, żona Mariusza

Ania od Piotrka - tak naprawdę to Marcina Ania od Piotrka, ale wszyscy mówią na nią Ania od Piotrka, żeby było łatwiej skojarzyć; językoznawca utalentowany

Arturek - król POM-ów, przebywający w Krakowie, bloga nie prowadzi, a przynajmniej nic o tym nie wiem

Biały (Michał) - tekściarz - przyszłość polskiego hip-hopu

Boss (zwany też PrzenajBosskim) - cierpliwy Promotor Mrówki, charakteryzowany bez przerwy w notkach na blogu 

brat Mrówki - brat Mrówki

Dawid - dawniej redaktor publicystyki, nazywany Przytulanką

dr PM - chwilowo (od paru lat) bezpseudonimowy najbardziej wyrozumiały z wykładowców Mrówki, znany też jako PawMaj, Prawa Ręka (czasy komiksów), Urzędnik z Biura Rzeczy Zagubionych (Rewia)

dystych - satyryk specjalizujący się w małych formach

Egzekutor - dawny wykładowca Mrówki, satyryk, współautor Wielkiej Rewii

Fimbul - "łowca dakiń nowego eonu"

Juan Pablo - "domorosły pseudosatyryk (...). Słodzi dwie łyżeczki"

Kalina - Kalina Beluch, satyryk. Specjalność: zabawy słowne i żart absurdalny

Kama - współautorka R3, w tejże R3 występująca jako SKZBTZW

Lady Q - kobieca i przekorna, blogowa specjalność: szermierki słowne z ML

Maciek - doktorant z miasta R., kierowca dla Piotrka Rybnickiego i Mrówki

Megi - blondyna z Psem Asystentem, Igorem. Razem prowadzą bloga (blondyniblondyna), chcą się zająć dogoterapią

Michel - MWG-owiec

migotek - patrz: komentarze blogowe

ML - Marek Lenc, rysownik satyryczny, ilustrator Wielkiej Rewii

Olek - kolega z ławki ze studiów, kiedyś prowadził bloga, pracuje w telewizji (albo udaje, że pracuje, a na legitymację z tv podrywa dziewczyny)

Patiinka - utalentowana muzycznie pracoholiczka, siostra Arturka

Piaskovy - informatyk, który pracował też przy zdejmowaniu płyt z wydziału filologicznego

Piotrek - doktorant z szalonym poczuciem humoru i skojarzeniami

Piotrek Rybnicki - jeden z doktorantów, których poznałam w mieście R.

Profesor W - promotor Promotora Mrówki

Radek - jeden ze Skołowanych, muzyk, radiowiec

Robo - kabareciarz

Sabina - dziennikarka, jedna ze Skołowanych, seminarzystka Bossa, dziewczyna Radka

Sal (znany także jako Kamil M.) - typ charakterystyczny, bohater SalTo i licznych blogowych anegdotek, nie do scharakteryzowania

Skołowana Gosia - utalentowany fotograf, magistrantka Bossa

Slk - Tyran uwielbiający Osiecką i.k.

Zadra - dziennikarz, współautor Rewii, prowadzi fotobloga, swoje ojcowskie doznania opisuje na blogu Okiem taty

Złośnica - prowadzi bloga razem z Brzydalem

Inne linki

strona Władysława Sikory


bloog niecodzienny Artura Andrusa

chlip-hopowy blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego

kabaret Adin - jeden z najciekawszych kabaretów scen offu (skład: Sikora, Andy, Julia, Chomik, Smutny)

strona poświęcona Ryanowi Stilesowi

strona Colina Mochrie

Sungha Jung - urodzony w 1996 wirtuoz gitary

Marcin Pałasz - autor książek dla dzieci i młodzieży
Wawrzyniec Prusky - blog roku 2005
Daniel Koziarski - pisarz
Kasia Krzan - recenzentka Granic, doktor nauk humanistycznych

Calvin i Hobbes - komiksowe paski Billa Wattersona (ang.)
filolog.katowice.pl - nieoficjalne forum studentów filologii polskiej