blog Mrówki
... żeby wszystkim nam było weselej...

logo

49. rozważania jesienne
Notatkę dodano:2006-09-22 13:18:27

Niby wiem, że nie powinnam się zachowywać jak histeryczka. Niby wiem, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Ale dawno dawno temu to Slk właśnie powiedział mi, że mam dobre priorytety przy organizowaniu sobie zajęć. To chyba działa też na innych frontach. Na przykład w decydowaniu, czego chcę, a na co nie mam ochoty.
Jednocześnie wiem, że decyzje, nawet te _bardzo_ bolesne, jeśli zależą tylko i wyłącznie ode mnie - nie są do końca straszne. Ze wszystkim da się pogodzić. Gdyby było cały czas różowo, nie zauważałoby się naprawdę szczęścia.

Marek Lenc proponuje, żeby na moim blogu wprowadzić zabawę w kalambury. Rzecz warta przedyskutowania, zwłaszcza że to nie ja miałabym rysować  ;).
Wiem - obiecałam Markowi i Kalinie, że poświęcę im kiedyś notkę. Oboje na jesieni wydają swoje tomiki - Marek z satyrycznymi rysunkami, Kalina z poezją. To będzie dobry moment na napisanie im czegoś.

Bo na razie tak naprawdę brakuje mi czasu. W pokoju piętrzą się sterty książek i kser z tekstami Przybory, bałagan mam okropny i nie mogę tego posprzątać chwilowo, bo wszystko jest potrzebne.
A że wczoraj się fatalnie czułam, położyłam się po południu w dużym pokoju i usnęłam.
Wrócił z pracy tata. Wstałam.
- Spałaś? - zapytał tata. Może dlatego, że oka nie potrafiłam otworzyć.
- Uhm...
- W dużym pokoju?
- Uhm... Bo w swoim mam bałagan i się już tam nie zmieściłam.

No co. Kiedyś posprzątam.
A dokładniej - jak skończę notować cytaty potrzebne mi do pracy. I wyszukiwać. W tej chwili mam 34 zagadnienia do jednego rozdziału, 24 do drugiego, 14 do trzeciego, 5 dużych do czwartego, kilkaset fragmentów do piątego, językoznawczego (nie chce mi się liczyć, ponad 200) 25 fragmentów "innych", o których zapomniałam przy pisaniu wcześniej, albo które nie mieściły się w żadnym innym rozdziale i trzeba będzie zrobić dla nich osobny kawałek pod tytułem - ukłon w stronę Chmielewskiej i Slka jednocześnie - "Trudny trup". I zostało mi do przejrzenia kilka książek. Będzie śmiesznie.

Nie ma czegoś takiego jak depresja jesienna. Jest mi całkiem wesoło. Tylko co jakiś czas padam na nos. Ale to tylko katar. Albo coś.

Dzisiaj premiera "Po rozum do mrówek". Dzisiaj premiera najnowszej książki Musierowicz. Kupię ją sobie. Coś mi się od życia należy (hehe). Ale to dopiero w poniedziałek, jak obowiązki mnie zmuszą do przejażdżki do Katowic.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


48. burza
Notatkę dodano:2006-09-20 19:27:27

Wczoraj tata robił coś pilnego na komputerze, kiedy nad miastem rozszalała się burza. Rozległ się strasznie głośny grzmot, trwający kilkanaście sekund.
- No szlag by to trafił! - mruknął tata przy komputerze.
- Zdaje się, że właśnie trafił - powiedziałam mu niepewnie.

Kiedy staliśmy z bratem w kościele w ostatnią niedzielę, ksiądz powiedział, że teraz poświęci tornistry dzieciom.
- Ty, zapomnieliśmy tornistrów! - szepnęłam bratu. Ten pokiwał głową.
- To co robimy? - zapytał.
- Wiem! Udawajmy, że mamy tornisty i może nikt nie zauważy - zaproponowałam.
- Dobra - podchwycił mój brat. I się zgarbił, udając, że to pod ciężarem plecaka. Tego bym nie wymyśliła.

Skończyłam szósty rozdział i mam 163 strony pracy.
Piszcie mi epitafium.


Komentuj(2)

-------------------------------------------------------------------


47. ziemniaki, ziemniaki
Notatkę dodano:2006-09-17 15:02:56

Obierałam wczoraj ziemniaki na obiad. Uwielbiam to zajęcie, mogę siedzieć i obierać godzinami (tylko kto by to zjadł...).
Nagle do kuchni wszedł tata. Zapytał:
- Nie słyszałaś ziemniaków?
Pytanie, przyznaję, odrobinę mną wstrząsnęło. Mimo woli przyłożyłam do ucha trzymaną w ręku, na wpół obraną bulwę. Potrząsnęłam nią nawet. Ale nic nie usłyszałam.
A tata, nie czekając na odpowiedź, wyszedł z kuchni.
Poleciałam za nim, cały czas z ziemniakiem w rękach.
- Jak miałam usłyszeć ziemniaki? Co one mi miały powiedzieć?
- Nic, ja tylko pytam, czy nie słyszałaś ziemniaków!
Wyciągnęłam w kierunku taty rękę z ziemniakiem:
- No zobacz, że on nic nie mówi - stwierdziłam rozpaczliwie.
Wreszcie mama się zlitowała i wyjaśniła mi, że chodzi o to, czy nie jeździł pod blokami facet, który sprzedaje ziemniaki i drze się "ziemniaki, ziemniaki!". Czy jego nie słyszałam.

Ulżyło mi.


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


46. na życzenie
Notatkę dodano:2006-09-15 21:53:41

Ponieważ Tyran się domaga nowej notki, ta będzie specjalnie na jego życzenie.

Ostatnio po wymianie kasetonów brat odkurzał sobie pokój. W pewnym momencie usłyszałam jego wrzask zza ściany. Struchlałam, bo nie byłam pewna, czy trzeba go ratować, czy wręcz przeciwnie - iść i dobić, zgodnie z zasadami udzielania pierwszej pomocy, wpajanymi nam na PO.
- Aaaaaa!!! - wołał brat. W następnej sekundzie doczekałam się dalszego ciągu: - Ołówek mi wciągnęło!!!
- Dobrze, że ci nogi nie urwało - skomentował tata.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


45. odgłosy
Notatkę dodano:2006-09-12 12:50:32

- Mamooooo!!! - po raz dwudziesty rozległ się przed blokiem szarpiący nerwy okrzyk dziecka sąsiadów. Po raz dwudziesty wzdrygnęłam się i spróbowałam policzyć do 10. Nie pomogło. Krzyk powtórzył się.
- Mamo!!!
"Niektórzy lubią dzieci" - pomyślałam. Ale tym razem wydarzyło się coś ciekawszego niż kolejne prośby o pieniądze na gumę do żucia.
- Mamo, rzuć mi kukawkę - dowołało się wreszcie dziecko.
Już miałam wstać i zobaczyć, co to jest. Ale sąsiadka odmówiła dziecku - i to, zrezygnowane, poszło się bawić.

Poskarżyłam się rodzicom. Że nie rzuciła, naturalnie. Mama poradziła mi, żebym poszła do sąsiadki i po prostu zapytała, co to jest ta tajemnicza kukawka.
Nie poszłam.
Kiedyś rzuci.

 


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


44. sekrety
Notatkę dodano:2006-09-09 20:52:28

Zderzyłam się wczoraj z tatą. Ja wychodziłam z pokoju, tata do niego wchodził. Wchodził z pytaniem na ustach. Od tego pytania zbaraniałam tak, że zatraciłam zdolności ruchowe.
- Jaką tajemnicę miał blady koniu? - spytał mianowicie tata. Nie mnie. Pytanie skierował do mamy, ale wystarczyło, żebym postanowiła nie ruszać się z miejsca do wyjaśnienia całej sprawy.
Mama nie wiedziała.
Coraz bardziej zaintrygowana poszłam za tatą i zapytałam, o co właściwie mu chodziło.
- Zobacz, jaką mama czyta książkę - stwierdził tata, pokazując mi okładkę. Agatha Christie: Tajemnica Bladego Konia.

No i wszystko jasne.

 

 


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


43. na spotkaniu eksklasy
Notatkę dodano:2006-09-08 12:42:51

Rozmawiamy sobie tuż po pogrzebie: dawna klasa m-i, wychowawczyni, polonistka i fizyk.
- Paweł, a pamiętasz te nasze wagary? - rozmarzył się Misiek.
- Pamiętam... - przytaknął Pepe z identycznym rozmarzeniem w głosie.
- Z fizyki? - zapytałam niewinnie. Misiek rzucił okiem na fizyka i szybko zaprzeczył:
- Nie, tylko z polskiego!
A potem ukrywał się przed polonistką.

Wychowawczyni chciała wiedzieć, co się z nami teraz dzieje. Misiek oznajmił pogodnie:
- A ja to teros łowce wypasom na hali... i bimber pędzę! Ale nie piję! Tylko pędzę!
- A dobry chociaż? - poinformowała się wychowawczyni.
- Dobry - przytaknął Misiek bez wahania.
- A skąd wiesz, skoro nie pijesz? - zaatakowała wychowawczyni, dumna ze swojej przenikliwości i talentu Holmesa.
- Tak mówią! - uratował się Misiek.

Potem Misiek oznajmił dumnie, że chciałby zostać oszustem finansowym.
- Wielka przyszłość przed tobą, masz szansę - stwierdziła wychowawczyni.

Pepe pochwalił się, że rzucił palenie. Byłam w szoku:
- Żartujesz?!! Jak długo nie palisz?
- Pojutrze będzie dwa dni - mruknął stojący obok mnie Tolek.

A że Tolek jako przyszły ksiądz nosi już sutannę, to jego obecność wpływa na złagodzenie emocji.
- No kurwa mać! - wyrwało się Miśkowi z młodej piersi. Popatrzył na Tolka i od razu przeprosił. Tolek machnął ręką, a ja się popłakałam ze śmiechu, bo to był pierwszy raz, kiedy Misiek przeprosił za przeklinanie.

W którejś klasie liceum organizowaliśmy przedstawienie (z "Mieszczanina szlachcicem" Moliera). A że pisząca te słowa przygotowywała ascenariusz, była zwolniona (na szczęście) od występowania na scenie.
Wszyscy faceci, którzy w przedstawieniu się pojawiali, musieli nosić stroje z epoki. Do tych strojów potrzebne im były białe rajstopy.
Po przedstawieniu wszyscy sfotografowali się w tych rajstopach (zdjęcie świetnie poprawia humor ;)).
Teraz polonistka oznajmiła znienacka:
- Mam ten film z waszym przedstawieniem. Puszczam go wszystkim klasom. Robicie furorę. Może nagracie razem coś jeszcze?
- Ale ja już się nie zmieszczę w rajstopy! - jęknął Przemek.

 


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


42. po pogrzebie
Notatkę dodano:2006-09-05 22:49:41

Po pogrzebie matematyka udaliśmy się do pubu.

I przy wodzie mineralnej (mrówka), soczkach (kierowcy) i piwie (reszta) zaczęliśmy wspominać dawne czasy i lekcje matematyki - wszystko, co na tych lekcjach było zabawne, wesołe, rozśmieszające.

Powiedziałam o tym moim wrześniowym spotkaniu z matematykiem (kiedy skomentował moją "polonistyczną: drogę wykręceniem mu numeru). Adam J. wpadł nagle w popłoch i zapytał: a czy ktoś mu powiedział, że ja jestem na matematyce?
Mrówka: nie mam pojęcia...
Adam J.: bo też by stwierdził, że mu numer wykręciłem!

 


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


41. [*][*][*]
Notatkę dodano:2006-09-03 16:25:50

Właśnie dowiedziałam się, że zmarł mój matematyk z LO. Człowiek o niesamowitym poczuciu humoru. Po przerobieniu materiału prowadził przeważnie refleksje na różne tematy. Wszyscy płakali ze śmiechu, a matematyk zawsze zachowywał kamienną twarz.
ostatni raz widziałam go we wrześniu 2002 roku (dwa lata później przeszedł na emeryturę). Przyznałam się wtedy, że poszłam na polonistykę (chociaż wszyscy do końca myśleli, że wyląduję na kierunku matematycznym). Pogratulował mi, a potem z uśmiechem - tak rzadkim u niego - dodał: ja wiedziałem, że mi jakiś numer wykręcisz.

Zostaną mi po lekcjach u niego fantastyczne wspomnienia - dzięki niemu tak naprawdę pokochałam matematykę i poradziłam sobie w klasie o profilu mat-inf. Czasami byłam jedyną osobą, która nie brała "nieprzygotowania" - i rzeczy oczywista - lądowałam przy tablicy. Raz prowadził lekcję dla dwóch osób.

Zostanie mi mnóstwo jego humorystycznych powiedzonek. Wkleję je tu na bloga. Jako ostatni hołd, jemu złożony.

***
Matematyk do Miśka: Jak będziesz starszy, będziesz miał dzieci, to ich nie ucz matematyki, bo im krzywdę zrobisz.
Misiek: Dobrze, nauczę je może czegoś innego...

***
matematyka matematyk: To będzie funkcja wklęsła czy wypukła?
Monika K: Wklęsła.
matematyk: Wypukła. Mało umiesz, a jeszcze pech cię prześladuje.

***
matematyka. Monika K przy tablicy.
matematyk: Co trzeba zrobić, żeby z wykresu funkcji f(x) zrobić -f(x)?
Monika K: Odbić...
matematyk: No ale różne są możliwości odbicia. Komuś na przykład może odbić.

Powiedzonka:
***
ktoś na przykład się ożenił i mówi: ja to mam szczęście. A po wielu latach mówi: jaki pech, gdy przypomina sobie dzień, w którym powiedział "tak" na całe życie.

***
Zawsze mówisz odwrotnie niż jest dobrze. To następnym razem jak będziesz miał jakiś pomysł, to powiedz odwrotnie niż myślisz i będzie wtedy dobrze

***
Nie wypadnie na kostce ilość oczek 12, no, chyba, że ktoś by był pijany i by podwójnie widział

***
Jakby Pitagoras wstał z grobu i to zobaczył, to od razu by umarł.

***
AF stoi przy tablicy i co chwilę patrzy na klasę. Raz odpowiedział bez podpowiadania. Matematyk: Widzisz? Nie popatrzyłeś iś wiedział!

***
o maturach pisemnych: Ja wam ocen nie żałuję, piszcie wszyscy na sześć

***
Może niedługo się ociepli, to ci, których nie ma przyjdą do szkoły...

***
To jest sztuka tak pisać na tablicy i patrzyć na klasę

***
do kogoś jedzącego na lekcji: Jedz. Bo jakby ktoś się nie odżywił, to może potem by umarł z głodu

***
Człowiek może różne czynności wykonywać. Ruszać się i jeszcze żeby mu jedzenie smakowało...

***
Jakby mózgu nie było, to by człowiek był prymitywny...

***
do kogoś, kto narysował za mały wykres na tablicy: Masz 25 lup i daj każdemu jedną, to będą sobie to oglądać przez lupę.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


40. wędkarzem być...
Notatkę dodano:2006-09-03 11:11:43

Skończyłam wczoraj przepisywać rozdział. Wyszły mi 33 strony (czyli praca w sumie podskoczyła do 114. Na razie).

Zrezygnowana idę na obiad. Od progu kuchni oznajmiam:
- Z tą moją pracą magisterską czuję się jak wędkarz.
Po chwili ciszy mama zapytała:
- Że niby zarzucasz i patrzysz, co się złapało?
- Nie. Bo jest taka (demonstruję, rozkładając ręce na szerokość blatu) i nadal rośnie.


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Licznik

Odsłon: 543314
Osób: 443893

Występują, występowali:

Agnieszka - wokalistka i autorka muzyki do R2, Skołowana

Ania (Szczepanik) - duch niespokojny i wędrowny, Szefowa Skołowanych, wystarczy jedno słowo, żeby wsiadła w cokolwiek i pojechała na drugi koniec świata

(w kolejności przeważnie alfabetycznej)

Ania B. - śliczna i przemiła doktorantka Bossa, żona Mariusza

Ania od Piotrka - tak naprawdę to Marcina Ania od Piotrka, ale wszyscy mówią na nią Ania od Piotrka, żeby było łatwiej skojarzyć; językoznawca utalentowany

Arturek - król POM-ów, przebywający w Krakowie, bloga nie prowadzi, a przynajmniej nic o tym nie wiem

Biały (Michał) - tekściarz - przyszłość polskiego hip-hopu

Boss (zwany też PrzenajBosskim) - cierpliwy Promotor Mrówki, charakteryzowany bez przerwy w notkach na blogu 

brat Mrówki - brat Mrówki

Dawid - dawniej redaktor publicystyki, nazywany Przytulanką

dr PM - chwilowo (od paru lat) bezpseudonimowy najbardziej wyrozumiały z wykładowców Mrówki, znany też jako PawMaj, Prawa Ręka (czasy komiksów), Urzędnik z Biura Rzeczy Zagubionych (Rewia)

dystych - satyryk specjalizujący się w małych formach

Egzekutor - dawny wykładowca Mrówki, satyryk, współautor Wielkiej Rewii

Fimbul - "łowca dakiń nowego eonu"

Juan Pablo - "domorosły pseudosatyryk (...). Słodzi dwie łyżeczki"

Kalina - Kalina Beluch, satyryk. Specjalność: zabawy słowne i żart absurdalny

Kama - współautorka R3, w tejże R3 występująca jako SKZBTZW

Lady Q - kobieca i przekorna, blogowa specjalność: szermierki słowne z ML

Maciek - doktorant z miasta R., kierowca dla Piotrka Rybnickiego i Mrówki

Megi - blondyna z Psem Asystentem, Igorem. Razem prowadzą bloga (blondyniblondyna), chcą się zająć dogoterapią

Michel - MWG-owiec

migotek - patrz: komentarze blogowe

ML - Marek Lenc, rysownik satyryczny, ilustrator Wielkiej Rewii

Olek - kolega z ławki ze studiów, kiedyś prowadził bloga, pracuje w telewizji (albo udaje, że pracuje, a na legitymację z tv podrywa dziewczyny)

Patiinka - utalentowana muzycznie pracoholiczka, siostra Arturka

Piaskovy - informatyk, który pracował też przy zdejmowaniu płyt z wydziału filologicznego

Piotrek - doktorant z szalonym poczuciem humoru i skojarzeniami

Piotrek Rybnicki - jeden z doktorantów, których poznałam w mieście R.

Profesor W - promotor Promotora Mrówki

Radek - jeden ze Skołowanych, muzyk, radiowiec

Robo - kabareciarz

Sabina - dziennikarka, jedna ze Skołowanych, seminarzystka Bossa, dziewczyna Radka

Sal (znany także jako Kamil M.) - typ charakterystyczny, bohater SalTo i licznych blogowych anegdotek, nie do scharakteryzowania

Skołowana Gosia - utalentowany fotograf, magistrantka Bossa

Slk - Tyran uwielbiający Osiecką i.k.

Zadra - dziennikarz, współautor Rewii, prowadzi fotobloga, swoje ojcowskie doznania opisuje na blogu Okiem taty

Złośnica - prowadzi bloga razem z Brzydalem

Inne linki

strona Władysława Sikory


bloog niecodzienny Artura Andrusa

chlip-hopowy blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego

kabaret Adin - jeden z najciekawszych kabaretów scen offu (skład: Sikora, Andy, Julia, Chomik, Smutny)

strona poświęcona Ryanowi Stilesowi

strona Colina Mochrie

Sungha Jung - urodzony w 1996 wirtuoz gitary

Marcin Pałasz - autor książek dla dzieci i młodzieży
Wawrzyniec Prusky - blog roku 2005
Daniel Koziarski - pisarz
Kasia Krzan - recenzentka Granic, doktor nauk humanistycznych

Calvin i Hobbes - komiksowe paski Billa Wattersona (ang.)
filolog.katowice.pl - nieoficjalne forum studentów filologii polskiej