Mystery_Girl
...wiem, że moje wpisy...wiersze nie są idealne...ale są moje...i chyba to jest najważniejsze...SunShine...Kochana...dziękuję Ci za ten nick:*
Taka refleksja na dzisiaj...
Notatkę dodano:2011-06-25 16:47:08

- uśmiech (...) jest dla ludzi szczęśliwych.

- I tu się mylisz . Bo właśnie uśmiech daje szczęście (...) spróbuj się uśmiechnąć, to zobaczysz.

 

 

833ba6f3a66a19556f8385967b5c41fa.jpeg

Brak komentarzy
Bloggg...hmmm...cóż to takiego???
Notatkę dodano:2011-03-12 21:02:45

No cóż...tak to bywa...krytyka boli...zawsze mi się zdawało, że pisanie wierszy nie jest trudne...otóż jest...cholernie trudne...może na jakiś czas zostawię wiersze w spokoju...może kiedyś znów do nich wrócę...opowiadania pewnie też nie będą idealne...postanowiłam skupić się na blogu, tylko pytanie teraz brzmi czy też są tu jakieś kanony jego istnienia?? Czy blog musi być na konkretne tematy czy może być moimi przemyśleniami...hmm...

 

21:43

Hmm...zmywając naczynia uświadomiłam sobie, że KRYTYKA powinna pchać nas do przodu a nie zatrzymywać w miejscu...przejrzę jeszcze moje wiersze...może coś pozmieniam...zobaczę...może wrzucę kilka jeszcze kiedyś...

 

 

 

 

29d8e0ad609d7694c316453396c1bcfd.jpeg

Komentuj(4)
Pora umierać...
Notatkę dodano:2011-03-12 00:13:18

 

Poniedziałkowy dyżur zapowiadał się spokojnie...a przynajmniej nie zapowiadał się, że tak się skończy...

W sumie pacjentów na oddziale mało, jak nigdy...1 stan dość ciężki, ale pacjentka z zachowanym kontaktem słownym i logicznym...może trochę absorbująca, ale cały czas był ktoś z rodziny, pozwalamy...przynajmniej w taki sposób rekompensujemy pobyt w szpitalu...odrobina domowego klimatu...maleńka, ale jest...wbrew pozorom to bardzo dużo

...

godzina 15

...

Wszyscy lekarze już w drodze do domu, jak im dobrze...

...

Pacjentka zaczyna być niespokojna, splątana, chce wyjść z łóżka, nie zwraca uwagi na lecącą do żyły chemię...szarpie się...żeby tylko nie wyrwała wenflonu bo ciężko ze znalezieniem żyły...

...

Trzeba wezwać lekarza dyżurnego.

Nasila się duszność...tlen i leki poprawiające oddech niewiele pomagają...Relanium zamiast uspokoić wzmaga niepokój.

...

godzina 16:30

...

Wzywamy anestezjologa z zestawem do reanimacji, która trwa przynajmniej 30 minut...nie pamiętam...nie zerknęłam na zegarek, która była godzina, gdy się zaczęła.

...

Pierwsza ampułka Atropiny...druga...trzecia...

Pierwsza ampułka Adrenaliny...druga...trzecia..

Dopamina, HCT, szybkie nawadniające wlewy...

...

Przestałam liczyć w pewnym momencie co i jak...przez cały czas był kontynuowany masaż serca wraz z wentylowaniem oddechu...kilkakrotne użycie defibrylatora...i nic...czasami tylko obraz umierającego serca...jak to określiła pani doktor anestezjolog...obraz umierającego serca...i asystolia...serce odmawia posłuszeństwa...nie daje rady, zbyt duże obciążenie...

...

17:25

...

Akcja reanimacyjna została przerwana.

...

Teraz brudna robota...my...bo kto ma to zrobić...o zgrozo...białe worki...to chyba jakiś nonsens...kolor biały nie kojarzy się źle...może dlatego?

...

Teraz najgorsze, powiadomienie rodziny, która już była...rozpacz córki, która jeszcze rano rozmawiała z mamą...

...

Stają mi łzy w oczach bo w takich chwilach myśli się też o swojej rodzinie...jak to możliwe...co by było...i cicha modlitwa z prośbą do pana B. żeby nie spotkało to nas...naszej rodziny...

...

Takie obciążenie psychiczne jest każdego dnia, każdy dyżur najbardziej spokojny może zakończyć się jak tamten...choć rzadko bywa podejmowana akcja reanimacyjna, zwykle wiemy, że pacjent jest w ciężkim stanie i że może stać się najgorsze...wtedy pozwala się pacjentowi odejść godnie, bez męki...chyba, że staje się to przy pierwszej chemii i bez wcześniejszych sygnałów tak jak wtedy...zapewne wszystko wyjaśni sekcja zwłok...

...

Pora umierać...nie nigdy na to nie ma pory...nie ma czasu...jest tyle rzeczy do zrobienia, tyle rzeczy, które musimy jeszcze powiedzieć...zobaczyć...dotknąć...wysłuchać...

 

  

 

2567d9768f3fe2499b210cd382e25834.jpeg

Komentuj(2)
Notatkę dodano:2010-09-14 12:54:26

 

Potworny sen……czy mięliście kiedyś takie uczucie jakbyście stracili kontrole nad własnym ciałem…no właśnie…okropne uczucie…poszłam spać po północy…nawet zasnęłam w miarę szybko mimo tego iż po nocce w ciągu dnia też dużo spałam…nagle jakbym się przebudziła i nie mogła ruszyć, tak jakby ktoś zabrał całą siłę woli…nie mogłam wydobyć z siebie krzty głosu…jakby ktoś go skradł….przerażające…ale pomyślałam w tej panice jaką w ciszy przeżywałam, że to mój sen, że uda mi się to zwalczyć…udawało ciężkimi trudami(ale nigdy tak do końca - jakby coś dawkowało mi moje siły)…to takie uczucie jakby się było czymś przytrzaśniętym i nie miało pola manewru do ruchu…w momencie gdy na chwile udawało mi się odzyskać głos i swoje ciało ta dziwna utrata panowania nad swym ciałem powtarzała się…i tak czterokrotnie…chyba w przeciągu paru minut…a w przeciągu jednej sekundy wszystko znikło jakby nigdy nic się nie stało…leżałam z otwartymi oczami…starając się nie zasnąć, choć oczy same chciały spać…bałam się, że wszystko się powtórzy…bałam się również cokolwiek zrobić…zaczęłam się modlić…a po dłuższej chwili udało mi się zapalić lampkę(spojrzałam na zegarek była chyba 2:15…niedobrze bo to nie o północy dzieją się złe rzeczy tylko właśnie między 2 a 3 w nocy) …gdy nieco pewniej zasypiałam przy zapalonym świetle zdawało mi się, że lampka raz świecie jaśniej a raz ciemniej…jakby ktoś chodził po pokoju i przecinał snop padającego światła…w końcu zasnęłam…przy zapalonej lampce

…rano gdy wstałam i rozmyślałam o tej nocy przypomniało mi się, że już kiedyś takie coś mi się zdarzało, ale nigdy tak nasilone…nigdy tyle razy pod rząd…boję się…cóż to mogło być…

 

81ece822ee6c0b8c14328639c498695e.jpeg

Komentuj(3)
Cała Mystery....
Notatkę dodano:2010-06-08 18:13:05

Jaka jestem?...wiedzą tylko Ci, co mnie znają, ale z mojego punktu widzenia...

...jestem SMUTASEM, ale umiem się czasem jak dziecko cieszyć...

...nie umiem ukryć tego, co czuję - widać to w OCZACH moich...

...z pozoru, gdy jest mi smutno, USMIECHAM SIĘ bo nigdy nie wiadomo, kto zakocha się w Twoim uśmiechu...

...żyję w swoim świecie...świecie WYOBRAŹNI - uciekam do niego, gdy mam wszystkiego dość...

...wolę założyć, że coś pójdzie nie tak...i MIŁO ZASKOCZYĆ niż BOLEŚNIE ZAWIEŚĆ...- wiem, że tak być nie powinno, ale cóż ja mogę...

...pełno we mnie SPRZECZNOŚCI...bo mimo wszystko wierzę w MARZENIA i w to, że KAŻDY jest DOBRY...choć potem obrywam, mimo wszystko wierzę...

...cały czas szukam PRZEZNACZENIA...biegnę za losem...może mi coś szepnie do ucha...

...chciałabym być OPTYMISTKĄ, ale udaje mi się to tylko CHWILKĘ, tak krótką, że jej nie zauważam...

...wiem, że mogłabym dużo osiągnąć, ale....zawsze jest jakieś ALE, wnerwia mnie to już, może ktoś udzieli mi paru lekcji jak umieć żyć pełną piersią i brać tylko to, co najlepsze...

...za dużo ROZMYSLAM...

...za bardzo się BOJĘ...

...za szybko UCIEKAM...

....za głęboko się CHOWAM...

...pewnego razu utknę tam i nie znajdę drogi powrotnej i mnie NIE BĘDZIE...

...boję się, że NIKT tego nie zauważy....

 

...kocham BOŻE NARODZENIE...

...kocham gdy PADA ŚNIEG...-podobno, gdy się widzi padający pierwszy raz trzeba wypowiedzieć życzenie, robie tak, co roku i czekam aż się SPEŁNI...

...wzrusza mnie widok STARSZYCH LUDZI i ich PUPILI, idących na spacer....ich ufne spojrzenia-zarówno ludzi jak i zwierząt...

...wzrusza mnie, gdy moje siostrzenica RADOŚNIE śmieje się do lustra....jak mało potrzeba do szczęścia...

...uśmiecham się, gdy SŁYSZĘ głos Michaela Buble lub brzmienie trąbki Chrisa Botti’ego...

...lubię, gdy moja KOTKA wskakuje mi do łóżka i MRUCZY kołysankę na dobranoc a PIES wita radośnie, gdy wracam zmęczona....

...lubię w letnie noce przesiadywać na ganku i obserwować MIGOCĄCE GWIAZDKAMI NIEBO...

...lubię PŁAKAĆ na filmach, ale też BAĆ się...

...gdy słucham KLASYKI, zwykle zamykam oczy a moje palce rwą się , aby uderzyć w klawisze...

...żal mi tych biednych, żebrzących ludzi...więc jednak mam za co DZIĘKOWAĆ...MAM wybór...nie jestem SAMOTNA bo mam RODZINĘ i PRZYJACIÓŁ...umiem się UŚMIECHAĆ...słyszę PTAKI...szum MORZA....czuję POWIEW WIATRU...

....czasem bywam SZCZĘŚLIWA, wiem, że mogę być ZAWSZE...cały czas się tego UCZE...

...i cały czas wierze w MIŁOŚC....mimo wszystko…

 

 

...rozpisałam się, PRZEPRASZAM..

9760ed8ed7750e260ca81efb715ae0ce.jpeg

Komentuj(4)
Bad day...
Notatkę dodano:2010-06-07 22:47:39

Wszystko nie tak...już od samego rana...od otwarcia oczu...wszystko nie tak...w pracy zawalałam na każdym kroku..no może na prawie każdym kroku...czuję się zmęczona...i taka niepotrzebna...źle mi z tym...ale może to tylko efekt zmęczenia??Złudzenie...

3f4b668b47ec115b3e3215823645423b.jpeg

Komentuj(1)

Wątki:

Moje książki

Licznik

Odsłon: 19573
Osób: 19038

Dewiza

...błędów nie popełnia tylko ten, co nic nie robi...
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017