Notatkę dodano:2013-08-07 13:34:30

Miałam uczyć dzieci angielskiego, wygląda jednak na to, że będę taką nauczycielką od wszystkiego: przygotowuję dla nich zajęcia o planowaniu kariery, ochrony środowiska, pierwszej pomocy i sztuce. Pomaga mi w tym Olivia, która będzie ze mną w klasie w czasie zajęć i będzie w razie potrzeby pełniła rolę tłumaczki. Czas w Pekinie upływa mi całkiem miło, nawiązałam dużo nowych znajomości i przyjaźni. Zwiedzałam Summer Palace i Wielki Mur, jadłam trzy żywe, ruszające się skorpiony. Jutro opuszczamy Pekin i jedziemy do Guizhou w południowo-zachodnich Chinach, gdzie będziemy uczyć dzieci z mniejszości Mao.  Niestety, nie kursują tam szybkie koleje, więc wygląda na to, że spędzę w pociągu do Nanning ponad 20 godzin, a potem jeszcze kilka do Ceheng.

 

Jednocześnie jest kilka spraw w Polsce, o których cały czas myślę. Zastanawiam się co z babcią, która miała wylew i od jakiegoś czasu leży w szpitalu. Z tego co wiem, jej stan na razie jest stabilny, mama i ciocia dobrze o nią dbają, ale denerwuję się, że w każdej chwili może się pogorszyć. Ma w końcu już 86 lat. Powinnam dokończyć także pracę magisterską, bo po wakacjach mam obronę, jednak tu jak na razie zupełnie nie ma do tego warunków. No i bardzo martwię się o Ciebie. Jakoś ciężko jest mi być szczęśliwą, kiedy wiem, że masz problemy, z którymi sobie nie radzisz, a ja nie jestem w stanie zrobić nic, żeby Ci pomóc.


Brak komentarzy
Notatkę dodano:2013-08-01 04:52:19

Jestem już w Pekinie. Mam pokój w ośmioosobowym apartamencie dzielonym ze studentami z całego świata, ludzie są bardzo mili i szybko zaprzyjaźniam się ze wszystkimi. Moją buddy jest Olivia, bardzo dobrze wykształcona dziewczyna z Hong Kongu. Szybko złapałyśmy dobry kontakt, uwielbiam ją, spędzamy ze sobą większość czasu. Na razie mamy kurs na uniwersytecie Tsinghua. Będziemy uczyć dzieciaki angielskiego i nie tylko. Nasz projekt nazywa się „Dare to dream” i taki jest właśnie jego cel – zachęcić uczniów z biednych, wiejskich obszarów, aby odważyły się realizować własne marzenia.

Jeszcze kilka miesięcy temu, sama byłam pogrążona w depresji i nie bardzo widziałam sensu życia. Teraz coraz więcej rzeczy mnie cieszy. Na przykład dzisiaj spędziłam bardzo miły wieczór. Poszliśmy na kolację do restauracji Roasted Duck w Pekinie. Objadłam się jak nigdy chyba. Była pieczona kaczka, noga owcy, tona krewetek, egzotyczna ryba, potrawy z wołowiny i wieprzowiny, wnętrzności wyżej wymienionych zwierząt, jakieś zupy i sałatki. Wszystko było pyszne i serwowane w ogromnych ilościach, najedliśmy się bardzo szybko a wciąż pojawiały się nowe potrawy. Za wszystko zapłaciłam równowartość 6,5 euro. Za tyle w Europie mogłabym sobie zestaw w McDonaldzie co najwyżej zamówić… Potem udaliśmy się na spacer w okolicach Tiananmen Squere. Czuję, że już jest lepiej.

Ale to nie tylko Chiny. Gdybym nie zrobiła tego, co zrobiłam, pewnie nadal było by bardzo źle. I nawet nie obchodzi mnie, jak bardzo było to głupie, ukryte, czy się wyda (wydało się), czy ktoś uwierzy i czy wszystko się zmieni (zmieniło się). Bez względu na wszystko inne złe, to było jakieś takie ładne i wyjątkowe i ważne. Nie wiem, czy wystarczająco silne, by uratować Cię. Nie wiem, czy wydarzy się jeszcze coś dobrego, ale wiem, że najgorsze już za nami.


Brak komentarzy
Notatkę dodano:2013-07-27 03:34:00

Jestem w Dubaju. Temperatura w dzień sięga 50 stopni, w nocy „jedynie” 40. Słońce nie świeci mocno, to jest bardziej takie wrażenie, jakby stało się koło włączonego grzejnika i za chwilę miało to minąć, ale nie mija. Pływanie  w hotelowym basenie przypomina gorącą kąpiel w wannie, woda nie jest wcale chłodniejsza od powietrza. Zwiedzamy Dubaj z Ewą, znajomą Asi, która wyjechała do Dubaju kilka lat temu i prowadzi tam firmę szyjącą garnitury i jej chłopakiem. Zwiedzanie polega na tym, że jeździmy po mieście klimatyzowanym samochodem i wysiadamy jedynie na chwilę, żeby zrobić zdjęcia w miejscach takich jak Burj al Arab albo najwyższy budynek świata. Jest bardzo nowocześnie i europejsko, to miasto takie trochę bez historii, zbudowane od podstaw w przeciągu ostatnich dwudziestu lat po środku pustyni.


Brak komentarzy
Notatkę dodano:2013-07-07 22:12:10

Przygotowania do wyjazdu trwają. Ostatnio pochłonęły mnie sprawy wizowe. Byłam w biurze turystycznym, które załatwi mi wizę do Chin. Jeśli chodzi o Zjednoczone Emiraty Arabskie, wykupiłyśmy specjalny pakiet – kiedy zatrzymujesz się w Dubaju na krótko, wizę możesz mieć za darmo lub taniej w połączeniu z biletem Emirates Airlines i hotelem. Wybrałyśmy ładny, czterogwiazdowy hotel na dwie doby, łącznie koszt tego był naprawdę niski. W pakiecie mamy także powitanie na lotnisku i transfer do hotelu, więc fajnie, że nie będziemy już musiały same kombinować jak tam dotrzeć czy brać taksówkę i wszystkie formalności wizowe też mamy już załatwione. Niby to wszystko nie problem, ale tak już mamy dużo ułatwione. Na facebooku poznaję już ludzi, z którymi tam będę i wygląda na to, że zbierze się fajna grupa z całego świata.

 

Z mniej przyjemnych: znowu rozwaliła mi się ładowarka do laptopa, a i ona i gniazdo były wymieniane zupełnie niedawno. Taka ładowarka to niezbyt droga rzecz, ale to strasznie wkurzające, kiedy to dzieje się co chwila. Dobrze, że zachowałam paragon, to wymienią mi za darmo. 


Brak komentarzy
Notatkę dodano:2013-06-28 21:11:03

Dzisiaj byłam po jeden wpis i kiedy wyszłam od profesora, zadzwoniła do mnie Asia, dziewczyna z którą jadę do Chin i poinformowała, że są tańsze bilety - tylko trzeba szybko się decydować i rezerwować, bo to ostatnie. Szybko pojechałam do domu i zrobiłam przelew, mam nadzieję, że wszystko będzie okej. Tak jak planowałyśmy, kupiłyśmy bilet do Dubaju z wcześniejszą datą, żebyśmy mogły spędzić dwa dni zwiedzając to miasto.

 

Poza tym z siostrą rozmawiałyśmy o kocie - chciałam mieć już dawno, ale jakoś to odkładałam, a potem zachorowała babcia i trafiła do szpitala, więc siłą rzeczy uwaga całej rodziny była skupiona głównie na tym. Myślę, że po wakacjach w końcu się uda. Wymyśliłam mu już nawet imię - Pol Pot :) Pewnie uważacie, że zrobię takim imieniem krzywdę kotu, ale - możecie wierzyć lub nie - moje poprzednie pomysły w tej kwestii były o wiele bardziej obciachowe.


Brak komentarzy
Notatkę dodano:2013-06-27 21:10:17

Odezwała się do mnie dziewczyna z Polski, która będzie brała udział w tym samym projekcie w Chinach, co ja. Postanowiłyśmy, że polecimy razem. Planując lot doszłyśmy do wniosku, że skoro i tak mamy przesiadkę w Dubaju, możemy polecieć wcześniej i spędzić dwa dni zwiedzając Dubaj. W ten sposób koszty wzrosną bardzo nieznacznie, a okazja do zobaczenia Dubaju bardzo fajna.

 

Tymczasem uporałam się już z sesją, na wrzesień zostawiłam sobie jednak obronę, na dniach wezmę się porządnie za pisanie pracy, żeby jeszcze przed wylotem trochę nadgonić. Poza tym, cały czas kłócę się z R. bo znowu nie dostał wolnego żeby do mnie przyjechać :(


Brak komentarzy
Notatkę dodano:2013-06-21 02:16:04

Ostatnio mam trochę więcej czasu dla siebie. Już prawie uporałam się z sesją, został mi jeszcze tylko jeden egzamin w przyszłym tygodniu (i tak się nie będę uczyć), więc na razie mogę się zająć czymś przyjemnym.

Pochodziłam po sklepach i kupiłam sobie fajną, zieloną sukienkę, udałam też do biblioteki i wypożyczyłam kilka książek – m. in. „Obfite piersi, pełne biodra” Mo Yana i „Łaskawe” Jonathana Littela więc starczy mi rzeczy do czytania na długo.

 

Powoli zaczynam myśleć o wyjeździe. Przeglądałam dzisiaj bilety i tak jak myślałam, trzeba dobrze poszukać i porównać różne oferty, bo różnice w cenach mogą być bardzo duże. Na ten moment najkorzystniejsze wydaje mi się połączenie Fly Emirates z przesiadką w Dubaju. 


Brak komentarzy
:)
Notatkę dodano:2013-06-16 18:14:49

Ostatnio byłam bardzo zabiegana, teraz jest już trochę lepiej. Zostały mi jeszcze tylko dwa egzaminy, no i oczywiście pisanie pracy, więc chwilowo mogę trochę odpocząć.

Wzięłam się za czytanie: skończyłam „Ekonomię polityczną przeszłości” G. Kołodki i teraz biorę się za „Dom ciszy” Orhana Pamuka.  Moja przyjaciółka, Justyna, zafascynowana Turcją, od dawna polecała mi tego autora, więc stwierdziłam, że w końcu zapoznam się z jego twórczością. Oglądam też filmy:  wczoraj „Imagening Argentina” i „Into the wild” na dzisiaj planuję „Shooting dogs” o ludobójstwie w Rwandzie w 1994 roku.

 

Wieczorem zacznę też już się rozglądać za biletami do Pekinu, czasu jest wprawdzie jeszcze sporo, ale po pierwsze już mnie o to pytają, a po drugie warto zapolować na bardziej atrakcyjną ofertę, bo ceny potrafią się bardzo różnić.


Brak komentarzy
Chiny
Notatkę dodano:2013-06-12 22:02:05

A więc jednak jadę do Chin. W niedzielę przeszłam pomyślnie przez rozmowę kwalifikacyjną, dzisiaj podpisałam już umowę. Zastanawiałam się nad Chinami i Wietnamem, ale w Wietnamie byłabym cały czas w Hanoi, natomiast program praktyk w Chinach brzmi naprawdę ciekawie: przez pierwszy tydzień mielibyśmy kurs na uniwersytecie Tsinghua w Pekinie, potem jedziemy do Guizhou w południowo-zachodnich Chinach, uczyć angielskiego dzieci z mniejszości etnicznych. Jest to jeden z najbiedniejszych i najbardziej „dziewiczych” rejonów kraju, słynący z pięknych krajobrazów i licznych wodospadów. Nie mogę się już doczekać :)


Komentuj(1)
Notatkę dodano:2013-06-12 21:54:38

Wszystko zaczyna mi się powoli układać. I nagle zdałam sobie sprawę, że trzeba w końcu zakończyć idiotyczne egzystencjonalne rozkminy (zwłaszcza, że udało mi się wszystko jakoś ogarnąć)i wziąć się do roboty, bo obronę już i tak będę musiała przełożyć na wrzesień.
Teraz skupiam się na zaliczeniu sesji, siostra mi podliczyła, że mam w tym semestrze 16 egzaminów i większych zaliczeń na obydwu kierunkach. Potem chcę wyjechać gdzieś daleko, prawdopodobnie do Chin albo Wietnamu. Pracy na razie nie szukam, pomyślę o tym pewnie po powrocie z wakacji, zwłaszcza że i tak został mi jeszcze rok drugiego kierunku.


Brak komentarzy

Wątki:

Moje ostatnie wiersze

Licznik

Odsłon: 56991
Osób: 52445
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017