Experto credite.
Actus hominis non dignitas iudicentur.

logo

IV / Hello, is there anybody out there?
Notatkę dodano:2010-09-28 12:36:02

I On tak szeptał mi to do ucha, a ja ze łzami w oczach zakochiwałam się w nim coraz bardziej. W takich momentach chciałam być dla Niego wszystkim. Różańcem i ladacznicą. I nigdy Go nie zawieść lub rozczarować.

Nadal nie chcę Go zawieść, nie wyobrażam sobie, że mogłabym Go kiedykolwiek zranić. Prędzej zesłałabym na siebie całe zło bądź odebrałabym sobie życie niżeli mialabym zrobić coś, co zostawiłoby wyraźną ranę.

Jest czas kiedy opadają liście i radosna aura idzie w zapomnienie. Depresje wynikają z nieporozumienie obu aur - tej dobrej i tej negatywnej. Nienawidzę tego stanu, bo kto go lubi? Jesień podobno będzie krótka - od połowy października ma zacząć padać śnieg.

Kocham Cię, na zabój i jeszcze bardziej... Przyzwyczaiłeś mnie do siebie, oswoiłeś. Dziękuję Ci, ze jestes.

a5a4fece3fe7bbc63afeddad0725d71e.jpeg

Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


III / Wieczór z Queen, nowe życie, lepsze życie. Zaczynamy od nowa.
Notatkę dodano:2010-09-26 20:29:25

They will see the heart-ache, they will see our love break - yeah
They will hear me pleading, I will say for God is sakes
Over and over and over and over again - yeah

Im bliżej końca września tym lepiej. W każdej sferze. Swojego czasu spierdoliło sie dosłownie wszystko. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Chcę zacząć oddychać, chcę znaleźć w sobie tyle siły, aby żyć na nowo. Na nowo? Omijać szerokim łukiem nie tyle problemy, bo tego się nie uniknie - ale niszczące mnie depresje. Jadąc dzisiaj do Tczewa stopem natkknęłyśmy się na kierowcę - farmaceutę. Człowiek naprawdę znający się na rzeczy, uświadomil mi kilka spraw stawiając przede mną suche fakty. Ludzie potrafią dużo wyczytać z rozmowy jak i z choroby. Człowiek poznał mnie na wylot. Czułam sie bezbronna i nie pozostało mi nic innego, niżeli zaprzeczać a potem - częściowo ( 1 % ) przyznawać mu rację.

Cieszę się że zobaczyłam Go po sześciu dniach rozłąki. Życie bez niego nie jest życiem. Każdy dzień robi się trudniejszy, kiedy nie widzisz osoby, którą KOCHASZ. Kochasz? Co to znaczy kochać? Poznawać drugą osobę do granic możliwości, czyli tak, na ile ona pozwoli. Dać się jej poznać, zaufać. Ufać sobie nawzajem. Powierzać sobie wszelkie tajemnice, móc płakać i gadać o wszystkim. Umieć słuchać, pomagać. Dawać siebię na każdy możliwy sposób. Mówić tej osobie o swoich uczuciach do niej. Robić za podporę, uważać na każdym kroku, aby przypadkiem nie potknął się przez milimetrowy kamień który utknął w złym miejscu. Troszczyć się , czasem i do przesady. Nie potrafić tęsknić, płakać i potrzebować tej osoby do życia. On jest mój tlen, on jest moim prawdziwym powietrzem. Wiem tylko, że kiedy go nie będzie, ja również zniknę z powierzchni Ziemii i będę z Nim gdzie indziej.

Uwielbiam wsłuchiwać się w nieregularny rytm bicia jego serca. Uwielbiam sposób, w jaki mówi. Nie przeszkadza mi nawet, kiedy przeklina, a robi to notorycznie i dość często. Kocham jego dotyk. Głos... Wiesz, można się uzależnić od człowieka. Człowiek działa jak narkotyk. Zbyt duża dawka, uzależniłam sie do tego stopnia, że nie wyjdę jeśli trafię na odwyk. Prędzej wyzionę ducha jeśli nie dostanę swojej porcji. Stał się częścią mnie...

Kochanie, wiesz co? Kocham Cię.

Działo się dużo, a nawet bardzo dużo. Tylko źle, a może coś i poszło dobrze. Mamy za sobą piąty miesiąc razem, jestem po warsztatach, mam chyba silę na dalsze dni i mam zamiar walczyć. Będę walczyć. BĘDĘ WALCZYĆ.


Komentuj(1)

-------------------------------------------------------------------


II / Nieogarnianie ogólu spraw chyba zaczyna mi się podobać. / Czy matematyka może odstresowywać?
Notatkę dodano:2010-09-08 23:33:07

W pierwszym członie ironia, w drugim - ani grama. Jestem kobietą, a być może tak naprawdę dopiero się nią staję. Cieszę się z tego powodu, nieziemsko, tylko czemu nie dojrzewam psychicznie? Chcialabym mieć już dość poukładane w czymś, co podtrzymuje szyja. Chcialabym być stabila czysto psychicznie, takie zaburzenia nie oddzialują dobrze na całość. Wiem, że czas najwyższy zaczerpnąć pomocy u specjalisty, mam siedemnaście lat i chyba wiem już, co mówię i wiem, w jakim jestem stanie ; jakiej pomocy potrzebuję. Nie będę jeśli wiem, że gdzie indziej również będzie wszystko uporządkowane, niżeli porozrzucane po całym ... sama nie wiem.

Każdy nazywa to inaczej. U mnie jest to cmentarzysko. Szczątki wspomnień śpią spokojnie, te niechciane nawiedzają i straszą, prześladują. Ostatnimi czasy miałam wrażenie, że wpadnę w macki zapomnienia, że stracę się na zawsze a niebo do końca straci swą barwę. Słyszę szepty, słyszę głosy, one mnie uspokajają. W punkcie kulminacyjnym mało co - straciłabym przytomność ale one - krzyczały. Od dawna słyszę ich i tylko ich. Nawet kiedy Go nie znałam, ostatnio udało mi się dopasować głos. Drugi głos? Ten sam od dwóch lat. Łatwo wyczuć, kiedy u Nich jest coś nie tak. Ich głosy są ciche, Oni niesamowicie milkną... nie chciałabym, aby kiedykolwiek przestali się odzywac. Nie chcę, żeby zaczęli się żegnać. Zdarzało mi się ujarzmić karego rumaka dumy i odwagi i odważnie dać się ponieść na świeże łąki siejące obawy. Jest to miejsce zakazane, głosy ostrzegały, zaczęłam czuć zimno, strach, ból. Ucisk w klatce piersiowej pod wpływem uczuć jest chyba najgorszy. Pamiętam, jak koń wyczuł mój strach, zawrócił i zaczął galopować w stronę lasu, nie było innej drogi. Ona się dłużyła. Pogrążałam się jeszcze bardziej, ponieważ duchy bawiły się mną snując najgorsze scenariusze. Mialam się nie poddać, na znak przegranej upadlam z rumaka a ten kalał mnie swoimi kopytami. Nie zasługiwałam, by go dosiąść po raz kolejny. Zbyt nisko upadłam. Teraz znowu będe musiala walczyć ze sobą i z duchami. Nienawidzę drugiej siebie. Nie lubię jej sluchać. Nie potrafię z nią rozmawiac.

Licząc zadania z matematyki jest mi lepiej. Zajmuję się czymś, nie myślę. Włączam muzykę, zakładam słuchawki a na skroniach czuję pulsujące przechodzące przeze mnie basy. Teraz muszę walczyć ze sobą i zacząć wierzyć, ze wszystko się ułoży. Co się ma układać? Nienawidzę września. Pokochałam na nowo książki. Chłonę wiedzę. Indywidualnie.

Chcialabym abym była już w ostatniej klasie i niemożliwie łączyła pracę z przygotowaniami do egzaminu zawodowego. Wyniki matury byłyby wyborne.

Nadal mam te same obawy, nazywam je stanami lękowymi, wyglądają jak latające półprzezroczyste szare wstęgi, które są niesamowicie upierdliwe. Grupa od czarnych scenariuszy również mnie nie odstępuje, ale wolą to chyba robić w nocy spędzając mi tym samym sen z powiek. Kiedy jestem zmęczona, oni mi już nie przeszkadzają, są za bardzo zmęczeni męczeniem mnie. Boję się, że nie dotrwam do końca września, roku, końca klasy, że nie zacznę wakacji. Nienawidzę, kiedy jestem opatulona szarą niewidzialną dla nikogo substancją. Zazwyczaj kole, nie jest przyjemna w dotyku.

Jestem pół na pół. Słyszę głosy, jednak nie są takie donośne, jak zawsze. Oni też mają problemy, ale słyszę ich na tyle że wiem, że nie muszę o nich martwić, wiem, że ich mam i ze będą nadal do mnie mówić. Zabawne... Gdybym zaczęła pytać Te osoby o to, co mi opowiadają, gdybym Im o tym powiedziała, czy pokrywałoby się to z prawdą.

Wchodzę w bagnisty teren. Nie  ufam temu rodzaju gruntu. Chcę stąd wyjść, ale ciągnę coś za sobą. Ciągnę za sobą cały swój dobytek. Muszę uważać, zeby niczego nie upuścić, bo nic już nie będzie miało tej samej wartości, coś straci sens.

Myszka mieszka jak księżniczka.

Marzenia? Pasje? Nie ma na to miejsca w realnym świecie. Być może w showbiznesie, chociaż nie zawsze. Oglądajmy kłamstwa, karmmy się iluzją. To tylko marna imaginacja rzekomo prawdopodobnej rzeczywistości. Jednakże każdy wie, że nic nie idzie tak gładko jak w filmach, książkach. Zacznijmy czytać dramaty i doceniajmy sztukę w każdej postaci, tam jest wszystko. Kiedyś opowiadano o prawdziwym życiu, problemach, szarej codzienności. Teraz to wszystko jest malowane i barwione na chama.

Nienawidzęrzeczywistościiuzależniamsięodrammsteina.

Ich warte hier  - Do not die before I do.
Ich warte hier - Stirb nicht vor mir...

To taka prośba.

 

Dicanti


Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


I / Bóle menstruacyjne - obrót spojrzenia na świat o 360 stopni - wszystko ze mną OK?
Notatkę dodano:2010-09-07 20:56:45

Pomyśleć, że jeszcze wczoraj głowę zaprzątały mi tylko i wyłącznie myśli o temacie autodestrucji. Samobójstwo wyjściem na wszystko - banery blogów niesamowicie raziły w oczy. Biję się po głowie przez to, że dałam  się omamić samej sobie. Psychika płata mi przeróżne figle, ale jedno wielkie ha-ha-ha, pożyję, nawet baaaaardzo, bardzo długo. / Nie będę się rozdrabniać na temat mojego upośledzenia, pozostawie to dla siebie bądź będę wplotywać coś na bierząco.

 Nie pomyślałabym nigdy, że tak będę cieszyła się z szybszego rozpoczęcia comiesięcznych kobiecych katusz. Nie myślałam, że będzie inaczej. Wcześniejsze samopoczucie? Stany poddepresyjne? Cholera, napięcie przedmiesiączkowe?! Zabawne.  Zabawnym jest również cały ogół z dzisiaj. Dziś dzień należał do tych, w których zbrodnie mają słodki smak. Zwijam się z bólu brzucha, kiedy pomyślę o dokuczaniu Krzysztofa mojej osobie oraz naszej wspólnej głupawki. Nie wspominam już stopniowo przechodzącej glupawki z  Nim. Kąciki ust same unoszą się do góry tworząc z nich dziwny ksztalt, uśmiecham się - a to podobno u mnie rzadkość ( nie lubię tego robić ), jeśli się pojawi, znaczy że coś naprawdę było przednie bądź jestem w ten czas szczęśliwa.

Kiedy On zniknął, pojechał by dojechać do siebie do domu, moja kocia wersja mnie zaczęła Go szukać. Jest godzina 21:17, ona nadal śpi na tym kocu, pod którym dzisiaj spaliśmy. Po południu podbiegla do mnie, zaczęła mnie wąchać. Patrzała na mnie błagalnym i pytającym wzrokiem, chodziła po pokojach w dość zmarnowanej posturze, nie poruszała się już z gracją. Zaglądała i próbowała znaleźć zapach, a kiedy wyczuła coś innego - wracała na koc, by na nowo wypełnić się Jego zapachem. Usiadla mi na kolana, wtedy powiedzialam do niej że nie ma Go, ale przyjedzie. Przez 30 minut siedziala pod drzwiami i wpatrywała się w klamkę... Ciekawie ją sobie wychowałam. Mamy podobne upodobania. Zachowujemy się tak samo. Du riecht so gut...

Michaś hucznie rozpoczyna przygodę z nocnikiem. Zostawiony bez pampersa w majtkach i rajstopach chodził po domu. Kiedy zachciało mu się siusiu - udało się, jednakże nie opanowal jeszcze ściągania rajstop i dolnej partii bielizny do ukończenia tego dzieła. Dzielny chłopiec, co nie znaczy, że chcę mieć dzieci. Jak narazie nie spieszy mi sie, aczkolwiek... Chodzi mi tu o chcę / nie chcę dzieci - patrząc na kiedyś. W danym przypadku jestem narażona na bliźniaki - więc - nie wiem.

Zaczęłam na nowo doceniać rozmowy z babcią. Zaczęłam wierzyć, że będzie dobrze. Wiem, że osiągnę to, co sobie obrałam za główny cel. Wiem, że Go kocham. Wiem, że będę szczęśliwa.

Facile omnes, cum valemus, recta consilia aegrotis damus.

Dicanti. 



Brak komentarzy

-------------------------------------------------------------------


Licznik

Odsłon: 37624
Osób: 37157