Nieistniejący blog
O potędze pióra i myśli spisanych
O Szkole
Notatkę dodano:2010-12-01 13:40:13

Szkoła, tekst numer trzy z Króla bólu, to jednocześnie pierwszy ze starszych utworów, które trafiły do zbioru. Od początku zastanawiało mnie, czy przypadkiem nie wywoła takie wracanie do „staroci” dysonansu, rozbicia treści, ale obawy okazały się bezzasadne – widać, że to opowieść napisana przez tego samego autora, lecz o przebrzmiałej już konstrukcji umysłu (inny sposób prowadzenia narracji, stylistyka porywająca acz uboższa względem nowszych dzieł etc.), który rozwinął znacznie swe zainteresowania, ekstrapolując je w zupełnie nowe strony. Szkoła stanowi taki zwiastun późniejszych zmagań z  przekraczaniem granic człowieczeństwa, tak dobrze widocznych w powieściach (Perfekcyjnej niedoskonałości, Extensy, Czarnych Oceanów, Córki łupieżcy), wpasowując się doskonale w dotychczasową zawartość Króla bólu.

 

Podobnie jak w przypadku Oka potwora, stylistyka sprawia, że przez całość się po prostu płynie, nawracając od czasu do czasu do co piękniejszego wersu, trafniejszego podsumowania. Momentami aż trudno było uwierzyć, że tekst wyszedł spod pióra dwudziestojednoletniego wówczas autora (wszyscy domorośli pisarze fantastyki, debiutujący w Polsce byle szybciej – i często byle jak – powinni traktować Szkołę jak biblię młodego twórcy)! To samo tyczy się treści, która jak na Dukaja wydaję się zbyt prosta, zbyt okrojona. Na szczęście, to tylko pozory. Rzecz (początkowo) jest o dzieciach, dokładniej o dziecku ulicy, które trafia do tytułowej, dosyć specyficznej, Szkoły, gdzie przechodzi wyjątkowo oryginalny proces nauczania. W wyniku wejścia w konwencję dziecka (jego umysłowości) Dukaj nie mógł pofolgować sobie z aparatem neologiczno-futurystycznym (ograniczył do minimum), za to zastąpił dosadnością, ostrymi tekstami oraz interesującą ideą, ukrytą płytko pod powierzchnią.

 

Problem, z którym w Szkole mierzy się Dukaj, nie jest jednak dla fantastyki nowy (dobrze więc, że poznajemy go dopiero na końcu), jednakże poprzedza go kilka innych, już mniej ogranych kwestii. Dzięki temu całość wypada ciekawie, a pozytywne wrażenia potęguję trafne zakończenie, które (mimo pewnego stonowania, jakby ucięcia przed rzeczami istotniejszymi) rozbudza wyobraźnie i pozostawia miejsca na własne pytania, na samodzielną chęć zgłębienia tematu. Finał stanowi kwintesencje wspomnianej już prekognicji – wskazuje część przyszłych fascynacji, przyszłych fabuł, przyszłych problemów. Chyba każdy autor chciałby pisać takie prologi do swej dalszej kariery.

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)
hzUzYWIxsTVHg:
Wowza, problem sloved like it never happened.

Licznik

Odsłon: 126707
Osób: 122764
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017