Nieistniejący blog
O potędze pióra i myśli spisanych
O Piołunniku
Notatkę dodano:2010-12-07 18:35:46

Rozczarowanie. Piołunnik na początku cholernie mnie zaskoczył – co jak co, ale takiej tematyki się nie spodziewałem, jeszcze podanej w wyjątkowo (jak na Dukaja) przystępny sposób (bardzo przypominały pierwsze sceny klimat z Psa i Klechy spółki Urbi et Orbi) – jednakże rozwiniecie i zakończenie to przykład, jak można pogrzebać dobry pomysł. Niestety, rozmowa się to wszystko, im dalej – tym mniej klarowne, coraz bardziej urywane, aż finalnie irytuje i pozostawia w głowie niepotrzebny mętlik. A mogła być ta opowieść świetnym, luzackim, wciągającym zamknięciem zbioru – taką prezentacją, że Dukaj jak chcę, to może i pisać stricte rozrywkowo. Zamiast tego było „szybko” i dobrze literacko, ale jednocześnie kiepsko fabularnie. Trudno przeboleć, że taki motyw wyjściowy pogrzebał bełkot, nadmiar niepotrzebnych niedopowiedzeń. Całe szczęście rekompensują ten zawód wcześniejsze udane mini-powieści.

 

***

 

Tak oto dotarłem do końca przygody z Królem bólu Jacka Dukaja. Niezwykła była to wędrówka po zróżnicowanych światach, pełnych niesamowitych gadżetów i pomysłów rodem z najbardziej powykręcanych snów. Zachwycająca podróż pod każdym względem – wyobraźnia pracowała jak nigdy, a zmysły chłonęły niczym gąbka świetny styl, poruszające idee i porażające pointy. Końcowo pięć z ośmiu tekstów mnie sponiewierało, co jest dobrym wynikiem (choć słabszym, niż w przypadku W kraju niewiernych) i polecam zakup tego wyboru każdemu szanującemu się czytelnikowi fantastyki w Polsce – nie ma bowiem na naszym rynku drugiej tak wyjątkowej książki, która mimo swych nierówności bije na łeb konkurencje. I bawi mnie to, że po sukcesie Lodu i Wrońca sięgnie po Króla bólu grono krytyków i literaturoznawców, którzy niezaznajomieni z hard SF, z koncepcjami PHB, po prostu odbiją się od tego zbioru jak od trampoliny. Ciekawi mnie bardzo, co z tego wyniknie, jak silna będzie ich czkawka.

 

W niedługim czasie napiszę recenzję dokładnie podsumowującą wrażenia z lektury Króla bólu (utrzymaną w innym tonie stylistycznym, bez blogowej frywolności). Pewnie zawiśnie na Granicach, do przeczytania zatem!

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)
sirpiotr:
Wielkie Dziękuję! Już myślałem, że wszystkim się podobają ostatnie opowiadania Dukaja. Wszędy same zachwyty, a tu wreszcie czytam słowa, które wyrażają to co myślę:) Pozdrawiam serdecznie! (w oczekiwaniu na powrót starego Dobrego Mistrza)
Gyero-Saski:
Nie ma za co, cieszę się, że na coś się ten wpis przydał :-) U Dukaja z opowiadaniami jest bardzo różnie i nierówno, jakoś lepiej mu wychodzi w powieściach bądź minipowieściach (jak "Linia oporu" czy "Król bólu i pasikonik"). Niemniej czytanie każdego tekstu tego autora to wielka przyjemność, nawet jeśli efekt końcowy nie jest zadowalający :-) Pomysły, nad którymi Dukaj pracuje (patrz wywiad Esensja), zdecydowanie zapowiadają powrót starego Dobrego Mistrza :-)

Licznik

Odsłon: 126772
Osób: 122829
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017