Szufladkowe notatki czterdziestoparolatki
Zwolnij w codziennym biegu ,dostrzeż piękno chwili .

logo

ANEGDOTKA Z ŻYCIA
Notatkę dodano:2013-01-28 20:34:07

 

Dziś inaczej będzie ,dla pamięci na przyszłość i uśmiechu w dniach słabiej naenergetyzowanych endorfiną ,wkleję tu coś co kiedyś na jednym forum napisałam a co wydarzyło się naprawdę .Wtedy sytuacja ta wprawiła mnie w humor doskonały ,więc kto wie, może kiedy będę potrzebować uśmiechu to sobie do niej beztrosko wrócę i pod nosem się na jej wspomnienie uśmiechnę .

Cyt, z dnia 30-11-2012

„Pozwolę sobie na wieczorne wynurzenia .Mnie sytuacja ubawiła ,ale mój punkt widzenia może nie być punktem widzenia każdego. Wracam z pracy,godzina 18,ciemno,mokro,z nieba pada coś na wzór śniegu wymieszanego z wodą w innym stanie czyli nic dodać nic ująć śnieg z deszczem w proporcjach wedle uznania ,jak dla mnie stanowczo za zimnych i mokrych. Tyle o otoczeniu,teraz ja ,czyli osoba główna sytuacji. Wraca więc taka sierota obładowana jakimś torbiskiem w jednej ręce,drugim niewiele mniejszych gabarytów na ramieniu drugiej ,i z uwagi na opad parasolką ,która stanowczo niewygodna jest. Daszek czapki przesunął mi się już na linię brwi,ale dziwnym trafem brak jeszcze jednej ręki aby tę część garderoby jakoś poprawić .Na szyi parę warstw szalika ,które tworzą coś na wzór ni to gorsetu ni to przyłbicy. No generalnie obraz nędzy i rozpaczy. Ale przecież matka polka w połączeniu z dromaderem wraca do domu więc humor dopisujący ,jeszcze parę setek metrów do przebycia i upragniony przystanek z kresem wędrówki. W pewnym momencie wyskakuje przede mnie osobnik i zaczyna swą jakże przemyślaną tyradę :"Starsza pani !!!!!!! ja nie chcę nic sprzedać ,ja chcę dać zarobić "Z jednej strony taki tytuł a z drugiej możliwość zarobku młody woniejący złotym napojem człowiek proponuje. Jakoś humor był dziś na maksymalnie wyśrubowanym poziomie więc nie przywaliłam bez ostrzeżenia parasolką(zresztą z przyczyn technicznych ,przy otwartym sprzęcie jest to raczej średnio możliwe do realizacji) tylko grzecznie ,że nie jestem zainteresowana .Człowiek widocznie bazarowo w handlu zaprawiony nie popuszcza ,a mi czapeczka jakby kolejne milimetry niżej się przesunęła. I ciągle tej jednej ręki brak .W końcu stanęłam na wyżyny stanowczości i mówię,że nie jestem zainteresowana tym co do mnie mówi ,bo miał zły wstęp. Tu jakby zamurowało lekko zawianego obywatela.

Widać chętny w poprawie wstępu i ponownej kontynuacji świeżo zawartej znajomości. Uświadomiłam pana (przez grzeczność tak nazwę,choć nie do końca na tak wygórowane miano zasługuje),że ja nie jestem żadna starsza pani bo całkiem młodo się czuję .Chwila konsternacji i potok przeprosin ,których przytaczać nie będę ,bo i torby ciężkie i parasolka niewygodna. Dla wzmocnienia efektu swoich przeprosin ponownie proponuje mi możliwość zarobku,na którym nie stracę a zyskam ...No i teraz w zależności od tego jaka to może być propozycja albo parasolka zostanie złożona i jednak użyta w celu zgoła odmiennym niż ochrona przed deszczem, albo skrzydła mojego jestestwa podcięte w celu dalszej drogi bardziej w formie lotnej.

Aby nie przedłużać i napięcia nie nadwyrężać odkryję na czymże to ja tak miałam się wzbogacić cyt."pani sprzedaj jednego papierosa za dwa złote"

No po prostu interes życia mi przed nosem przeleciał :) :) :)

W podsumowaniu napiszę ,że jakoś nie bardzo się przejęłam tą "starszą panią " ale sytuacja ubawiła mnie na cały wieczór.”

 

Dzięki tym niezbyt odległym wspomnieniom ,drobnego wydarzenia pewnego wieczoru, uśmiech już zagościł na moim obliczu . I niech tak zostanie ,że czasami w najmniej spodziewanym momencie coś co normalnie by zirytowało śmieszy .

 

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)

Wątki:

Licznik

Odsłon: 163201
Osób: 145656