Szufladkowe notatki czterdziestoparolatki
Zwolnij w codziennym biegu ,dostrzeż piękno chwili .

logo

ROMANTYZM NAD TALERZEM SZCZAWIOWEJ
Notatkę dodano:2013-02-11 19:35:42

Dawno temu ,kiedy jeszcze byłam młodą ,przesiąkniętą ideałami dziewczyną, kiedy sądziłam ,że świat jest po to, aby właśnie mi ofiarować coś ,co jest tylko pierwszego gatunku. Mi pozostanie tylko czekać i odbierać te dary ,które będą w ilościach mnogich spadać z nieba. W tych jakże zamierzchłych czasach ,była przy mnie osoba,która w równej mojej naiwności oczekiwała od życia romantycznych wzlotów. Miało być patrzenie w zachody słońca, wieczne trzymanie się za ciepłe dłonie , wzdychanie ,pełne ochów i achów w idealistycznym świecie natchnionym platonicznym ,pozbawionym cielesności uczuciu. Nasze młode pragnienia choć zdarzało im się stykać , w części przeważającej jednak się rozmijały. Zachody słońca zawsze przypadały o nieodpowiedniej porze, obok platonicznych uczuć wdzierały się nieśmiałe oraz pełne śmiałości całkiem cielesne dotknięcia. I nie ważne ,czy chcieliśmy tego oboje ,czy jedno przez drugie nakłonione ,współuczestniczyliśmy w tym razem. W trakcie swojej znajomości nie dotarliśmy do pełni romantyzmu , nie dane nam było przeżyć uniesienia duchowego ,które wspomnieniom doda wiecznego kolorytu ,że coś takiego ,kiedyś miało miejsce. Nasze drogi się rozeszły . Ja czekałam na dary od losu ,on wybrał się w nieznanym kierunku .Może był to kierunek zachodzącego słońca ,gdzie miał wreszcie znaleźć to czego tak usilnie szukał ,będąc kiedyś obok mnie . Czy odnalazł swoje uniesienie, czy przeżył ekstazę romantyczną nie wiem . Co znalazłam ja ,i czego się w darze od życia doczekałam wiem.

Romantyzm ,który ja od losu dostałam to codzienność , w której mam dostatek uczucia od kogoś bardzo ważnego . Wzrok ,który od przeszło 24 lat jest ciągle we mnie wpatrzony, który mówi do mnie i codziennie przekonuje ,że jestem tą najważniejszą , najpiękniejszą ,najbardziej godną pożądania. Słowa,które wypowiadane na głos świadczą o mojej niezwykłości ,i szczęściu którym jestem ja sama i fakt ,że kiedyś to ja,jako dar od losu pojawiłam się na jego drodze . Idąc tą wspólną drogą ,nie zawsze z pięknymi zachodami słońca ,bo przecież zdarza się i wiatr w oczy, i rzęsiste ulewy ,nie oczekujemy mirażu romantycznych wzlotów. Ten nasz romantyzm jest w nas, jest obok,otacza nas taki zupełnie nieromantyczny . Przenikają uczucia i piękne chwile naszego bycia razem i wtedy ,kiedy wtuleni w siebie ,i w czasie chmurnego milczenia , i kiedy siedzimy przy wspólnym obiedzie nad świeżo ugotowaną szczawiową .Czy potrzebujemy czegoś więcej ? Talerza szczawiowej we dwoje nie zamieniłabym za milion zachodów słońca w samotności, choćby były najbardziej romantyczne i cudowne.

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)

Wątki:

Licznik

Odsłon: 163492
Osób: 145947