Szufladkowe notatki czterdziestoparolatki
Zwolnij w codziennym biegu ,dostrzeż piękno chwili .

logo

KALEJDOSKOP
Notatkę dodano:2013-04-25 20:34:46

Chwile kiedy niewiele się dzieje, życie spokojnie, bezproblemowo płynie mijają bezszelestnie i bezobjawowo. Nie zauważamy, że jest normalnie, łagodnie, cicho. Czas normalności, która trwa zawsze za krótko i po której następuje faza dziwnego wiania wiatru w oczy. Wszystko zaczyna sprzysięgać się przeciwko nam, nasza wytrzymałość staje się narażona na działania mniejszych lub większych problemów. Amplituda życiowych zmian, lepiej – gorzej, zdrowiej – „chorzej”, bogaciej - biedniej, i tak można jeszcze zwielokrotniać podobne zestawienia. A one dziwnymi prawami serii w trakcie, swojej niechcianej passy ciągną jedne za drugimi. Taki stan rzeczy wiadomy i znany każdemu, czyż jest więc sens roztrząsanie tego, co niczym nowym, co z powtarzalnością choć nie dającą się dokładnie przewidzieć zawsze następuje? I nie ma na to lekarstwa, trzeba przejść, przetrwać, dobrnąć do kolejnej lepszej passy. Tylko, ta lepsza nadchodzi cichością i zupełnie niezauważona przemija, natomiast to co złe zmusza nas do działania, do zmian, do mobilizacji, do zagłębienia się w ból, czasami cierpienie, otoczenie nadzieją, zdobycie wielkich pokładów sił aby zły czas przejść z jak najmniejszym uszczerbkiem w sobie samym. Są zdarzenia z tych wielkokalibrowych i mniejsze. Choć te pierwsze więcej doskwierają, sprawiają więcej spustoszenia, dają dokładnie w kość, to i te mniejsze też dają się odczuć, narzekaniem. I zapominając o dobrych chwilach mówimy : - bo ja to zawsze, bo mi to ciągle....A przecież ani to nie jest zawsze, ani też nie trwa tak bez przerwy. Zbiegają się słabsze momenty i atakują niczym rój komarów, swą uciążliwością i wydawałoby się całą nawałą nie możliwą do okiełznania. I fakt komara można potraktować OFF-em, na chwilę ustanie w atakach, natomiast złą passę trzeba po prostu przeczekać. Działając, nie poddając się ani marazmowi ani zbytniemu narzekaniu. Bo narzekanie nie wpływa mobilizująco ani konstruktywnie. Może komuś ulży na krótką chwilę, ale ulga ta pozorna i po jej chwilowym pozytywnym działaniu pogrążamy się w głębszym niechciejstwie. Im bardziej nie chcemy tym większe narzekanie, od nich niczym w kostkach domina zajmuje się cała nasza osoba aby runąć w głębszy dół i upadek. Nie jestem ideałem i choć wiem, że narzekanie demobilizuje mi też się zdarza, choć częściej w takim skomasowaniu ataków komarów życiowego niepowodzenia rzucam parę mocnych przypisywanych szewcom słów. Zagości pani profesji wiadomej, i czynności wulgarnie związane z prokreacją , pod nosem parę organów ubranych w słowa ...Huknę, wrzasnę, aby się otrząsnąć z frustrujących chwil, aby złapać wiatr w żagle, które wyprowadzą mnie na mobilizację do konkretnego działania przeciw problemom. Ustawiam się do pionu, bo przecież ewolucja człowieka podniosła go z pozycji kucznej to i ja blisko ziemi tylko w trakcie zbioru jagód, a problemy trzeba zdeptać aby znów nadszedł lepszy czas i uśmiech fortuny zagościł na dłużej.

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)

Wątki:

Licznik

Odsłon: 163614
Osób: 146069