Moja piekielna Nibylandia
Paranoje i inne postmodernistyczne stany Joanny O.
W krainie, gdzie zegary biegają, a nie chodzą
Notatkę dodano:2008-03-30 23:51:06

Przyspieszony oddech, ale nie z powodu libido tylko z powodu strachu, znów powodował szybsze bicie serca. Kolejny atak szaleństwa zdrowego człowieka. Źrenice poszerzone, pełne skupienie, czeka. Na co? Przecież nie na boskie zmiłowanie. Napięcie narasta... "Niewspółmierność stanów wewnętrznych i materiału faktycznego dławiła niby mątwa wpita od środka w najistotniejszy, życiodajny bebech - może to było serce".* Stawy kolanowe uwierały pod brodą, kręgosłup wygięty w łuk, chociaż zawsze mówili "nie garb się!", obgryzione paznokcie. Napięcie powoduje rozszczepienie osobowości na kilkanaście sobowtórów, każdy widzi i słyszy co innego - jak kilkanaście kamer i mikrofonów na planie filmowym. Skóra na ciele się kurczy powodując wzrost temperatury tkanek. Boli? Jeszcze nie. Za chwilę tylko przestanie spać, za chwilę będzie się bać... jeszcze bardziej. Spokoju, oddechu, wytchnienia. Biec trzeba dalej, choć pas na bieżni życia wytyczony nieraz jest niedokładnie lub krzywo. Trzeba walczyć nieustannie o zwycięstwo. Pełne skupienie, poszerzone źrenice, szeroko otwarte oczy. Może teraz dojrzy, ile ważnych rzeczy mija podczas tego biegu...

* S. I. Witkiewiecz, Pożegnanie jesieni, Warszawa 1983

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)
Kamtosz:
Witkacy jest świetny.
Kamtosz:
1983 to rok wydania, nie napisania- nieprawdaż? (44 lata po jego śmierci) XD
Aurora:
Tak Tomaszu, w przypisach pisze się miejsce i rok wydania, a nie datę napisania. Widać, że nie pisałeś jeszcze bibliografii:)

Wątki:

Blog(63)

Moje książki

Licznik

Odsłon: 68449
Osób: 62458
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017