Gorąca Syberia
Notatkę dodano:2008-05-18 23:13:01

<Poprzednie notki dostępne są pod adresem: http://www.panideazurro.mylog.pl , nie wklejaam ich tutaj ze wzgledu na brak czasu, teraz w związku z wakacjami obiecuje się poprawic i pisac i tutaj i tam>

 

Dawno nie pisałam. Głównie się uczyłam, ale między czasie zauważyłam, że wiele zdąrzyło sie wiele zmienić. Och tak, poczynając od momentu, gdzie mniej więcej skończyłam, najpierw opowiem o studniówce. Ona zaangażowała nas wszystkich, niezależnie od tego, jak bardzo próbowalismy ją ignorować i ciągneła się w sposób zgoła idiotyczny ku narzuconemu nam z góry happy endowi. Swit przyniósł jednak ukojenie i wyzwolenie. Tak więc nawet jeśli ta sytacja odciagnęła nas bw mniejszym lub wiekszym stopniu od głównego wątku to w końcu i tak odnieślismy zwycięstwo - przynajmniej w sensie zniszczenia wrogów. nalezy tu oczywście podziękowac wszystkim sojusznikom, przy okazji skrobnąć o nich coś ładnego i... i tyle. Nic więcej nie da się zrobić, pozostaje teraz juz tylko czekać na ostateczne rozwiązanie. To nastąpi juz niedługo, choć właściwie nie wiem, czy pisze to raczej ze strachem czy z ulgą.

<Poniższy fragment ma charakter humorystyczny, radzę nie brać go na serio. Tak całkiem>

Tymczasem co u innych? Dominika ostatecznie zerwała ze Ździsławem. Wiedziałam, że to w końcu nastąpi. No wiecie, różnica wieku, temperamentu... Poza tym Ździsław był jedynie administratorem w naszej szkole, nie to, co mój Władimir. (mniemam, że Władimira wszyscy znają, prawda?) W każdym razie nie oszukujmy się, staropolska kultura i tańce renesansowe nie są dla niej az tak atrakcyjne jak mogłoby to się wydawać. No i administrator? To znaczy, nie żeby było coś złego w pracy administratora, ale Dominika ma swoje potrzeby i...Czara goryczy dopełniała się, kiedy pojawiły się poważne podejrzenia, że Zdzisław ma romans z profesor B. Żeby pocieszyć biedaczkę, ostatnio na matematyce zamiast grzecznie siedzieć w bibliotece jak prosił profesor, udałysmy się do sexshopu, gdzie kupilyśmy jej tańczącego penisa we fraku i kapeluszu.

U Justyny na razie bez zmian. Nadal jest z Januszkiem (dyrektorem naszej szkoły). Po maturze zamierzają sie ujawnić i ogłosić światu, że w poprzednie wakacje wzieli ślub. Ola i Roksana dzielą Dariem (polonistą). Jak twierdzą, jest on być może mizernym nauczycielem, ale za to ma ekhm... inne atuty, a szczęście, to jedyna wartość, która sie mnoży, gdy ją się dzieli. No cóż, być może niektórzy są zbyt konserwatywni, żeby zaakceptowac ten sposób życia, tak samo zreszta jak inne opisywne tu zboczenia, ale cóż... pozwólmy ludziom być szczęśliwymi według ich własnego uznania... Tymczasem Dario właśnie uczy się gotować. Na razie ćwiczy rzucanie frytek na patelke z odległości metra i uniki przed pryskającym tłuszczem.

Cóż... życzymy powodzenia.

No, ale może wróćmy do mnie. Nie ulega wątpliwości, ze jak dla mnie aktualnie najbardziej hmm... paląca w tych dniach jest kwestia gorących, połyskujących w promieniach upalnego słońca syberyjskich widoków. Tak, tak, kochani, być może wydaje wam się, że "gorąca" to nie jest najszcześliwsze określenie jeśli chodzi o Syberię, ale, uwierzcie, temperatura może byc tam naprawde wysoka. Juz wyjaśniam. Chodzi o to, że aktualnie własnie tam znajduje się Istota Rzeczy - nie ma co się oszukiwać - jedna z wielu, oczywiście nawet nie najwazniejsza, mimo to intrygująca i taka dosyć ... no ... No. Mysle, że to już wszystko wyjaśnia, a jeżeli coś pozostaje jeszcze nie dość zrozumiałe to widocznie musi tak pozostac. Nie moge powiedzieć już ani slowa więcej - to znaczy, nie żebym osobiście nie chciała podzielic się wrażeniami ale niektórzy szaleją na punkcie bezpieczeństwa. Tak wiem, wiem, to juz zakrwawa na manię bezpieczeństwa, ale cóż. Wychodzę z założenia, że czasami lepiej przesadzić z bezpieczeństwem niż dopuścić się jakichś zaniedbań. Dlatego też znaleźliśmy tą knajpę na Syberii. Ogółem rzecz biorąc to całkiem uroczy zakątek, na południu Rosji, przy granicy z Mongolią, w Republice Tuwy. Przepływa tam Jenisej. Naprawdę przyjemne miejsce, co prawda kawę tam podają bardzo podłą, ale za to niezbyt tłoczno, dyskretnie, mozna zachować prywatność. Regularnie bywają tam jedynie różne Czukcze i Kałmuki, ludziska przyjaźnie nastawione, niezbyt upierdliwe a i z natury tak słodko nicnierozumiejące.

< Odtąd można już brać na poważnie. Tylko na Boga, nie czepiac się za bardzo szczegółów, jakby co.>

Teraz żegnam was serdecznie. W najbliższym czasie z pewnoscią znowu napiszę, nie jestem teraz aż tak bardzo zajęta, więc skrobnę coś o maturach i planach na wakacje, a może i dalsze życie. Zobaczymy.

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)

Wątki:

Moje ostatnie wiersze

Licznik

Odsłon: 56994
Osób: 52448
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017