Poczekalnia
...for people just waiting

logo

duża jestem.
Notatkę dodano:2008-11-06 17:31:25

Minęły pierwsze tygodnie nowego życia- wielkie miasto, tramwaje, karetki... miliony nieznajomych twarzy, które choćbyś i chciał- nie zapamiętasz.Jestem anonimową studentką w fioletowych rajtuzach, kwiecistym szalu i płaszczu z zeszłej zimy.

Zaklejam kolejne dni w koperty, żeby móc kiedyś otworzyć je, powykreślać zdania niepotrzebne, skorzystać z genialnych myśli. Zbieram liście drobnych niepowodzeń i nagród- co dzień dostaję bonus od życia za to, że przespałam noc i jestem.

Tragicznym stało się dla mnie odkrycie, jak wiele chciałabym zrobić, a jak niewiele mam czasu. Kiedyś mogłam też tłumaczyć się przed sobą że nie mam możliwości- teraz pojawiły się i każdego dnia otwiera się przede mną kolejna z nich. Taka myśl nastraja mnie przeciwko mnie samej- porzucam pomysł tonąc w nadziei, że świat sam podeśle mi coś w odpowiednim momencie. I znów jestem w bierności od której uciekałam.

Chcę coś zrobić z sobą- wbić się w pewien wzór... abo wzór ten sama stworzyć! Mieć plan, który mogłabym realizować. Brak mi jeszcze odpowiedzialności za siebie. Ostatecznie nie wiem jak znaleźć mobilizację i skąd brać siłę do walki- nie wystarczy mi już świadomość że mijają miesiące.

Czasem zdaje mi się że więcej energii daję innym niż wykorzystuję dla siebie. I popycham innych do działania, do pracy nad sobą, a sama stoję w miejscu. Chcę choć raz być samolotem, nie pilotem. Żeby ktoś mi powiedział że wybrałam dobrą drogę i cieszy się, że dążę do tego konsekwentnie. I żeby na końcu dodał, że to jeszcze za mało, że walczyć mam o siebie i swoją przyszłość.

Przyjacielu..

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)
d8b622933758fb98765d411b7b71e329chyba właśnie na tym polega wykorzystanie danego nam czasu - żeby wciąż poszukiwać, zastanawiać się i mieć nadzieję, że wszystko się ułoży. a plan i pomysł na siebie często przychodzi nagle - wybiega z jakiejś wąskiej uliczki, spotykasz go na popołudniowych zakupach albo nagle pojawia się wielkim napisem na ścianie. a na razie ciesz się drobnymi przyjemnościami, dalej pomagaj innym - nie zapominając równocześnie o sobie. trzymaj się i powodzenia!

Autor:madak


068487eae0d7486a8177abeb4fea216fjeśli jeszcze nie napisalaś żadnej książki to napisz - będę cię w tym kierunku pchała! :) lekkie pióro i ogromna wrażliwość - nie każdy posiada takie cechy - a już tym bardziej połączone! pozdrawiam! :]

Autor:Miśka


068487eae0d7486a8177abeb4fea216fjeśli jeszcze nie napisalaś żadnej książki to napisz - będę cię w tym kierunku pchała! :) lekkie pióro i ogromna wrażliwość - nie każdy posiada takie cechy - a już tym bardziej połączone! pozdrawiam! :]

Autor:Miśka


art:
Przeczytałam cały Twój blog. Szukaj siły w Miłości (jeśli jesteście jeszcze razem- bo Twój Wojtek to miał z Tobą niezbyt łatwo). Muszę Cię ostrzec. Po przeczytaniu tej notki wywnioskowałam, że jesteś bardzo ambitna i na pewno chcesz angażować się w wiele różnych spraw. Mój Ukochany zniknął, bo zakopałam go w swoich sprawach. Nie miałam dlań czasu. Nie zakop czasem swojej Miłości, bo Miłość potrzebuje czasu wspólnego. Niech Wam Bóg błogosławi. Julia.
68f9c44489f82bd845c1f10956255763dziękuję Wam wszystkim bardzo serdecznie za takie ciepłe słowa. Myślę że na książkę brak mi jeszcze talentu, co nie znaczy że zaniecham rozwijania tego co już Ktoś mi ofiarował (o, nawet nieopatrznie nawiązałam do dzisiejszej niedzielnej Ewangelii). Doceniam że komukolwiek chciało się przeczytać CAŁY blog... to na prawdę niesamowite i budujące... dziękuję, zwłaszcza że nie mam czasu na czytanie innych blogów, a ktoś czyta moje notatki.

Autor:beatah


68f9c44489f82bd845c1f10956255763Co do W., rzeczywiście... łatwo to on ze mną nie miał... i nadal nie ma! Ale jesteśmy razem, tak już pewnie zostanie. Dogadujemy się świetnie, nawet gdy zdawałoby się, że lepiej to wszystko rzucić, a nie pogrążać się w dalsze dyskusje i naprawiać, starać się, spalać... ale czy to nie miłość? cóż nią jest, jeśli nie to uczucie, dla którego poświęcasz całego siebie? mam problem z określeniem tego czy jestem ambitna, czy nie. Mam pomysły na to co z sobą zrobić, ale czasem zbyt wiele mnie ogranicza. Czasem mam wrażenie że nawet gdybym chciała "zakopać go w swoich sprawach" to nie miałabym możliwości, bo tak mało jest tych MOICH spraw. Jest mnóstwo NASZYCH.. gdy coś planujemy, planujemy NASZE. Nie chcę teraz wyjść na kompletną egoistkę, bo doceniam to jak wiele znaczy czas spędzany wspólnie. Jednakże potrzeba mi też intymności, czasu dla siebie i swoich pasji. Po cóż? Żebym mogła później się z nim podzielić moim szczęściem z tego co robię, żebym go intrygowała, żeby był taki świat o którym będę z nim rozmawiać. Jeszcze większym marzeniem jest to by i on pielęgnował swój odrębny świat. A między nimi będzie NASZ wspólny.

Autor:beatah


mmmgOLRwvVb:
No more s***. All posts of this quiatly from now on

Wątki:

Moja ostatnia proza

wiało.
WIAŁO.

Licznik

Odsłon: 58287
Osób: 56900