Poszukiwania krainy szczęśliwości

logo

"Te kobiety czują się zagubione , których nikt nie szuka"
Notatkę dodano:2009-07-14 15:51:24

W Tytule zamieściłam jedne z moich ulubionych słów. Niestety nijak się  mają do dzisiejszej notki, ale że pasują do tego, co czuję, niechaj zostaną;].Tak sobie pomyślałam ostatnio, że każdy , kto prowadzi blog, w mniejszym bądź większym stopniu ujawnia jakieś informacje dotyczące konkretnie jego osoby. Jako autora. A ja tak sobie biadolę tylko. A powinnam kulturalnie się przedstawić, chociażby z myślą o Szanownym Panu;] Już na podstawie kolejności w jakiej to zaczęłam robić  można stwierdzić jaka jestem- chaotyczna, mało zorganizowana.... Nie lubie tej cechy u siebie. Bardzo. Podziwiam ludzi uporządkowanych. systematycznych, dokładnych. Chociaż jedno muszę sobie przyznać- jestem punktualna. Kłóci się to z moim roztrzepaniem, ale termin to termin. Nie nawalę, kiedy się na coś umawiam;] Czy to wynik urodzenia się pod znakiem barana?;] Całkiem możliwe. Ach, no tak, zapomniałabym. Uważam, że horoskopy , takie ogólne, opisowe- mówią o człowieku bardzo wiele. Wiadomo- wychowanie i cechy osobiste to jedna sprawa, ale data urodzenia- wcale nie mniej istotna. Uwielbiam aforyzmy Lidii Jasińskiej i Leca, poezję Twardowskiego, Poświatowskiej, Szymborskiej, Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Taka ze mnie trochę romantyczka, a z drugiej strony nie lubię się cackać. Nie pojmuję, jak w jednym ciele mogą się mieścić dwa całkiem różne  temperamenty. Co wyjdzie z takiego połączenia- pojęcia nie mam i aż boję się myśleć. Chyba nadciśnienie w wieku podeszłym będzie skutkiem najłagodniejszym;] Od września do czerwca wstaję o godzinie 5.30 by dojechać do liceum położonego prawie 20km od mojego domu. Pocieszam się faktem , że nie ja jedna, a co więcej-są tacy, którzy dojeżdżają jeszcze dalej. Po szkole biegnę by złapać jak najszybciej busa jakiejś prywatnej linii transportowej i wrócić do domu. Nie lubię miasta, w którym się uczę. Jest szare. Brzydkie. Żle mi się kojarzy. Dlatego nie chodzę po szkole tam na zakupy, nie szlajam się po ulicach, parku czy nie odwiedzam lokali. Dzikus? Chyba nie. Mam własne miejsca. Dom jest moim azylem bezpieczeństwa. Moją...egidą.Wolę się tłuc autobusem zimnym, lutowym popołudniem by w spokoju wypić herbatkę we własnym pokoju pokoju niż mieszkać w moim "szkolnym" mieście gdzieś na stancji. Albo w bursie. 

I żeby było po mojemu- znaczy bez ładu i składu- lubię gotować;] sprawie mi to przyjemność prawie taką ,jak pisanie tego bloga czy wierszy;] Niech na dzisiej to będzie tyle, bo nie chce bardziej zamieszać;]

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)

Wątki:

Moje książki

Licznik

Odsłon: 48722
Osób: 47592