Dziewczynka z flamingiem
Notatkę dodano:2009-10-01 22:20:52

Porządkując pliki, natrafiłam na taką oto notatkę, sporządzoną przed około trzema miesiącami:

 

W końcu lektor, pan Piotr, ogłosił piętnaście minut przerwy i wszyscy wyszli z sali i poczłapali w stronę automatu z kawą. Ustawiłam się w kolejce za Moniką. Korytarz był dość ciasny, a ponieważ wszystkie grupy miały przerwę w tym samym czasie szybko robiło się tu tłoczno. Teraz, kiedy parter został przeznaczony na naukę języka angielskiego dla dzieci metodą Helen Doron, było tu niezwykle gwarno. Po chwili pan Piotr zawołał Monikę, aby porozmawiać z nią na temat jej wyjazdu na studia do Wirginii, więc dziewczyna opuściła kolejkę. Teraz stałam za Michałem, studentem polonistyki z pierwszego roku.  Nie widzieliśmy się od świąt. Teraz wreszcie mieliśmy okazję porozmawiać, ale słowa jakoś nie cisnęły się na język, toteż omówiliśmy tylko nasze plany zajęć i wymieniliśmy się uwagami na temat zamiarów Moniki. Koło nas wszędzie biegały dzieci, czuliśmy się dziwnie dorośli wśród nich.

Michał spojrzał na mój dekolt i zwrócił uwagę na wisiorek, który dostałam od przyjaciółek z liceum na osiemnaste urodziny.

-Uuu…  kot –powiedział oglądając jego motyw i uśmiechnął się. Także się uśmiechnęłam.

Potem zbliżył się do mnie i szepnął mi do ucha coś jeszcze, ale w ogólnym hałasie nie zrozumiałam, czy mówił o studiach, planach Moniki, kawie, czy może jeszcze o czymś innym.  Czułam jego ciepły oddech na policzku i nie miało to już większego znaczenia. Nie sądziłam, że zdarzy się coś jeszcze, ale chwilę później, gdy już myślałam, że odsunie się ode mnie, jego usta zbliżyły się do moich  i zamknęły w nieśmiałym pocałunku. To było takie lekkie muśnięcie, nic więcej, ale  całkiem przyjemne.

Po chwili usłyszeliśmy za sobą krzyk. Nagle przepchnęła się między nami kilkuletnia blondyneczka o twarzy słodkiego aniołka, która trzymała w rękach wielkiego pluszowego flaminga i wymachiwała nim wściekle, wydając przy tym dzikie odgłosy.


Nie wydarzyło się już nic więcej. Przerwa zaraz się skończyła, po zajęciach minęliśmy się bez słowa i każde poszło w swoją stronę. Tydzień później musiałam być na uniwersytecie, więc nie przyszłam na angielski, następnie nie zjawił się on. To już były ostatnie zajęcia. Wygląda na to, że dziewczynce z flamingiem udało się nas skutecznie rozdzielić.
Oczywiście, gdybym naprawdę chciała, mogłabym się jakoś skontaktować z Michałem - tyle że sama rozumiałam dobrze, że to nie ma już żadnego sensu. Znowu. Połączenie zostało zerwane.
To się znów zdarza. Znów jest naprawdę miło i przyjemnie - tak samo jak z Wiktorem, Piotrem, Łukaszem... A potem coś, jak ta dziewczynka, zjawia się by nas rozdzielić. I nie ma już do czego wracać. A może tak naprawdę nigdy nie zależało mi na żadnym z nich? Bo, tak naprawdę, żaden z nich nie jest NIM?
Zastanawiam się, co tak naprawdę łączyło mnie z NIM i czy nadal łączy? Ciekawa jestem, co ON myśli o tej całej sytuacji, ale przecież nie spytam. Nie wiem. Po prostu nie wiem. Nie mogę zapomnieć.

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)

Wątki:

Moje ostatnie wiersze

Licznik

Odsłon: 56973
Osób: 52427
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017