Nieistniejący blog
O potędze pióra i myśli spisanych
O blokadzie...
Notatkę dodano:2009-10-12 21:12:23

Jakoś dzisiaj nie mogę nic napisać. Znaczy się rozumiem, że to co właśnie teraz robię podlega pod tę kategorię, ale akurat niniejsza notka nie była ani planowana, ani tym bardziej mnie nie satysfakcjonuje w sferze literackiej (czytaj: chciałem pozrzędzić, więc skorzystałem z możliwości, jakie daje blog). Nienawidzę niemocy, człowiek czuje się taki beznadziejny wtedy. Siada się do opowiadania i każde zdanie wydaje się kaszaną, bohaterowie jawią się jako skończeni kretyni, a sama fabuła woła o pomstę do nieba i dobicie. Poezji już nie pisuję, więc nawet wolę nie myśleć, co za paszkwil bym dzisiaj stworzył. Myślałem, że recenzje przynajmniej wymęczę, ale i tutaj odniosłem sromotną porażkę – zdania lepiły się jeszcze gorzej niż w opowiadaniu, a sama jej konstrukcja nadawała się wyłącznie do skasowania. Takie ambitne plany dzisiaj miałem i nie wyszło z nich nic. Trudno, tak czasami bywa, pozostaje nadzieja, że jutro będzie lepiej pod tym względem.

Tak w ramach poprawy nastroju sobie (i może Wam), postanowiłem wrzucić krwisty fragment jednego ze swoich opowiadań. Nosi tytuł W podziemiach, inspirowane jest Nocnym pociągiem z mięsem Clive’a Barkera. Jeśli więc lubicie dużą ilość posoki, to zapraszam do działu Fragmenty. Zaznaczam (jako ciekawostkę), że dalsza część tego tekstu prezentuje się bardziej klimatycznie (choć i krwi znaleźć dużo można). Życzę przyjemnej lektury :-)

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)
d8b622933758fb98765d411b7b71e329Z pierwszą częścią Twojej notki zgadzam się zupełnie. Sama traktuję swój blog jako łapacz złych humorów, odstresowywacz czy miejsce gdzie można publikować pesymistyczne, acz nie zaliczające się do kategorii opowiadań czy poezji teksty. Co do drugiego akapitu, to mówiąc szczerze, boję się go, tak samo jak boję się książek Barkera. Po lekturze "Potępieńczej gry" muszę sobie zrobić przerwę w horrorach. Nie mam tu jednak na myśli tego, że książka ta mnie przestraszyła czy coś w ten deseń. Wręcz przeciwnie - czułam się wewnętrznie wykorzystana, okradziona z czasu jaki lekturze poświęciłam. Zresztą szerzej o tym w recenzji, którą dawno temu skrobnęłam na ten temat. Pozdrawiam i życzę więcej płodnych (w sensie "płodnych" a nie płodnych - zresztą jako przyszły lekarz wiesz o co mi akurat nie chodzi :P) chwil, madak

Autor:madak


Gyero-Saski:
Zgadzam się, bolg to doskonały sposób do tego, aby zrzucić coś z siebie, przynajmniej chwilowo. Coś w tym jest, że jak człowiek ponarzeka, to mu lepiej. Zresztą dowiedziono naukowo, że ludzie bloga piszący są zdrowsi, zarówno pod względem psychicznym, jak i fizycznym :-) Jeśli chodzi o fragment opowiadania, to jeśli czułaś się wewnętrznie wykorzystana etc. po lekturze "Potępieńczej", to wyjątek z tego opowiadania raczej na pewno sprawi, że poczujesz się podobnie. Ciskają się w mnie dwie pisarskie dusze - jedna chcę iść w horror (nie tylko krwisty jak w tym wypadku), a druga w rzeczy inne, można powiedzieć nawet ambitne :-) Co do tej pierwszej "duszy" to wygląda to tak, że opowieści straszne, krwawe itd. resetują mnie w jakiś sposób, dlatego mam do nich sentyment. Zresztą z horroru wywodzi się moja miłość do wszelkiej literatury, więc zawsze z przyjemnością sięgam po ten gatunek, zarówno jako czytelnik, jak i pisarz. Również życzę więcej twórczych dni, niż tych z "blokadą" na karku :-)
V-12:
Niemoc w twórczości znam doskonale. Czasami taka blokada pozostaje na długo. Trzeba chyba wtedy po prostu nie robić nic na siłę, odłożyć to i poczekać. Zająć się innymi rzeczami (może czymś nowym?), a chęć sama wróci. Czas robi swoje! :D

Licznik

Odsłon: 126709
Osób: 122766
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017