Blog - bowska

Saint Veronica.
Notatkę dodano:2010-01-24 10:31:39

Właściwie od pojawienia się na boiskach Rooneya nie byłem jego fanem. Facet nie mógł mnie do siebie przekonać, poza tym co i rusz było słychać, że facet nie potrafi mówić, zadaje się z dziwkami, a jego dziewczyna to najczystszej rasy kretynka. Poza tym ta jego fizjonomia - postura rugbysty, twarz Szwejka i włosy rzadkie jak u czterdziestolatka. To wszystko sprawiało, że jego bramki, asysty i tytuł ostatniej nadziei brytoli, nie pozwalały mi się nim zachwycić. Nawiasem mówiąc facet miał ciężko będąc w jednej drużynie z Cristiano Ronaldo, którym zachwycali się wszyscy łącznie ze mną (pomimo fatalnej fryzury i żałosnego kolczyka). Ale od tego sezonu Ronaldo gra w Realu, a o obliczu Manchesteru Rooney decyduje w pojedynkę, co nie mogło mi umknąć. Miałem więc coraz większy i większy respekt dla Rooneya widząc jak wiele może znaczyć jedna osoba w drużynie. Aż do wczoraj. Bo wielcy piłkarze, czy sportowcy w ogóle, są zbyt dobrzy by faulować i zbyt dobrze znają swoją wartość żeby grać nie fair. Rooneyowi najwyraźniej tego brakuje. We wczorajszym meczu z Hull (18 drużyną ligi) w pierwszej połowie po tym jak przeciwnik zabrał mu piłkę pobiegł za nim kilka metrów z prędkością ratownika medycznego tylko po to żeby go kopnąć, a w drugiej połowie osiągnął szczyt bezczelności kiedy strzelił bramkę gdy jeden z piłkarzy Hull leżał na boisku (United prowadzili już wtedy 2:0 i raczej nie mogli meczu przegrać). W związku z czym cztery bramki Rooneya w jednym meczu nie robią na mnie wrażenia, współczuję mu bycia nieprzyzwoitym głupkiem.

Mężczyzn można podzielić na ogolonych i nieogolonych. Gdybym w sądzie ulicznej został zapytany do której grupy należę to bez problemu odpowiedziałbym, że do ogolonych. A jednak. Koleżanki przeglądały zdjęcia w indeksach moim i moich kolegów, każde komentując. Komentarz do mojego zaczął się "jaki elegancki" (co już mnie wpieniło bo co, niby normalnie nie jestem elegancki?!), po czym nastąpiło "i jaki ogolony", w tym momencie głośno zaprotestowałem, co spotkało się z odzewem "taaa". Jak widać ludzie widzą inaczej.

Z cyklu rozmowy o przyszłości:
A: Czy ktoś z was szydełkuje?
B: Ja robię konfitury.

Smacznego!

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017