Piotruś Pan i zgubieni chłopcy
Notatkę dodano:2010-04-05 21:06:58

Pamiętacie jeszcze tą bajkę? Tą animowaną Walta Disneya. Ostatnio oglądam ją kilka razy w tygodniu. Moja córka ją uwielbia, więc w moim domu Piotruś codziennie znęca się nad biednym kapitanem Hakiem.

Po kilku projekcjach stwierdziłem, że to dziwna bajka. Tyle narzekamy na Cartoon Network ile tam głupiej przemocy. Starsze bajki też wcale nie są humanitarne. Wszędzie czai się zło. W młodości często czytałem baśnie braci Grimm.  Czego tam nie opowiadano. Morderstwa poprzez otrucia, zasztyletowania, zrzucenie ze skał w przepaść, utopienia. Gorzej niż w Faktach o dziewiętnastej. Z tym że te baśnie kończyły się bardzo dobrze. Znaczy się dobrze dla dobrych bohaterów, bo złym nie zazdroszczę. Pamiętam o czarownicy wrzuconej do beczki nabitej gwoździami i zepchniętej ze szczytu wzgórza do rzeki.

Piotruś Pan w moich oczach kryje zło bardzo niesmaczne. Autor książki Sir James Matthew Barrie napisał „Najważniejsze rzeczy dzieją się w życiu człowieka przed dwunastym rokiem życia”. Tak, najważniejsze ale czy przyjemne?

Kim są dla siebie dwie główne postacie?  Dlaczego Piotruś odciął piratowi rękę? Nie dziwi mnie wciekłość Haka. Nie dość, że młodszy uczynił z niego kalekę to zachowuję się jak to smarkacz. Wodzi kapitana za nos i nabija się z niego przy każdej okazji. Przypomina mi się sławna scena z Gwiezdnych Wojen. Darth Vader w pojedynku odcina Lukowi rękę. Ten wisi nad przepaścią szybu wentylującego Podniebnego Miasta. Czarny charakter wyciąga do chłopca dłoń.

- Chodź ze mną chłopcze. Razem podbijemy całe uniwersum

- Nigdy. To ty zabiłeś mego Ojca

- Obi-wan cie okłamał. To JA jestem twoim Ojcem

No proszę. Ojciec i syn. W życiu rzadko kiedy się kochają. Najczęściej prowadzą wojnę. Mam , miałem wielu przyjaciół którzy przyznaliby rację. To osobista sprawa każdego faceta, dopóki potrafi sam sobie z tym poradzić.

No bo czy taki Michael Jackson dał sobie radę. Nie. Widziałem dokument w którym rozmawiał z dziennikarzem siedząc na drzewie w swoim prywatnym Naverlandzie. A mówił oczywiście o tym jakby to chciał być Piotrusiem Panem. Nigdy nie dorosnąć  i latać. Dopowiedziałbym jeszcze jego ustami, że nie chciałbym dorosnąć aby stać się jak mój ojciec. Tyranem. Gdyby był zdrowy na umyśle, powiedziałby to głośno i wyraźnie. Popłakałby sobie i po jakim czasie  stałby się normalnym człowiekiem. Ale on wolał zostać z zagubionymi chłopcami. Tymi co zapomnieli kim jest matka. Też bym zapomniał co to matka. Gdyby była ślepa na nieszczęście swego dziecka.

W takim świecie sympatycznym się wydaje krokodyl. Potwór, który zabija kiedy jest głodny. W razie zagrożenia chroni swe młode w swojej paszczy. Nie wiem co porabia w tej chwili samiec. Nie jestem biologiem. Ale myślę, że lepszy pijany ojciec co śpi pod drzwiami niż trzeźwy sterczący z pasem przy sypialni dzieciaka.

Nie smućcie się. Ja nie byłem molestowany. Ojciec po prostu wyzywał mnie od nieudacznika, odkąd pamiętam. Matka cierpiała z kilku naprawdę ważnych powodów. Nie mam do niej żalu. Moje cierpienie przy jej cierpieniu to pestka. Nie mam prawa narzekać na kogoś kto nie widzi świata przez łzy.

Chyba nie zwariowałem do końca. W skali bólu od jeden do dziesięciu jestem gdzieś… Kurcze, do czego to porównywać?  Jestem pomiędzy Michaelem Jacksonem  a Jezusem na krzyżu. "Ojcze mój. Czemuś mnie opuścił". Masakra jakaś

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017