Pomiędzy marzeniem a rzeczywistością

Jeziorko
Notatkę dodano:2010-08-16 12:26:08

Ławka jest ruda, drewniana, ma czarne oparcie na ręce, wykonane z czegoś, co nie nagrzewa się w słońcu. Na płytkach, tuż pod moimi stopami leży upalona zapałka. Obok niej, na wpół żywa gąsienica, którą atakują gorące (jeszcze) promienie słońca i mrówki. Nie, nie pomogę gąsienicy. Nawet nie to, abym się jej brzydziła. Wychodzę z naturalnego przynajmniej dla mnie założenia, że przecież to nie moja sprawa, że przecież ona sama zdecydowała się wyjść/wypełznąć na słońce. W przyrodzie nic nie ginie. A mrówki też muszą coś jeść. Pewnie jestem niesprawiedliwą ignorantką.

Mijają mnie dwie rowerzystki, dziwnie patrząc na to, ze cos notuję. Za nimi przechodzą dwie dziewczyny-landryny: mądre nastolatki, które niestety zbyt nisko się cenią. Woda z zalewu pachnie szlamem i wodorostami. Ta sama woda huczy spiętrzona tamą.

Kolejni rowerzyści. Kolejni przechodnie. Nikt się nie zatrzymuje. Nikt nie przysiada. Gąsienica nadal walczy. Chyba jest jej bardzo ciężko. Jeszcze chwila, a zrobi się tutaj tloczno.

Żałuję, że nie umiem malować lub rysować tak dobrze, jak bym sobie tego życzyła. Chętnie odmalowałabym to miejsce o różnych porach dnia, w różnym oświetleniu. Jeszcze niedawno było tutaj tak inaczej…

Po drugiej stronie rzeki, za upustem wody, znajduje się niewielki, bardzo zaniedbany park (od kilku lat ogrodzony wysoka siatką). W środku parku, widać ruiny pałacu. Nawet z mojej ławki widać wychylające się zza drzew mury o smutnych ziejących pustka okien. To w tym parku, w tym właśnie ogrodzie pracowała w młodości JuliaH.

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)

Wątki:

Licznik

Odsłon: 42261
Osób: 41340

Wieś zatopiona w zieleni, szczekanie psów, szum drzew… Na zboczu niewielkiej górki – cmentarz. Jeden z najstarszych grobowców, trochę zaniedbany, aczkolwiek widoczne ślady dawnego bogactwa: wysoki, wręcz monumentalny, bogato zdobiony, kute ogrodzenie. Obok ziemna mogiła, otoczona popękaną oblamówką. Obdrapany krzyż i tabliczka - daty i nazwisko pochłonął czas; pozostał tylko napis: JuliaH.

Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017