Nieistniejący blog
O potędze pióra i myśli spisanych
O Bogu i Grawitacji
Notatkę dodano:2010-09-19 18:06:21
Parafrazując tytuł pracy znanego filozofa – Tako rzecze Stephen Hawking:
Ponieważ istnieje takie prawo jak grawitacja, wszechświat może powstawać i będzie powstawał z niczego. (…) To spontaniczna kreacja jest przyczyną, w wyniku której istnieje raczej coś niż nic, w wyniku której my istniejemy. Nie ma żadnej potrzeby przywoływać tu Boga, który stworzył wszechświat.

Najnowsze dzieło Stephena Hawkinga, The grand design, ukazało się w krajach anglojęzycznych, po czym wywołało ogólnonarodową burzę wśród naukowców, teologów, wierzących i ateistów. Czy słusznie? Czy powyżej zacytowany fragment naprawdę jest aż tak kontrowersyjny, że ponownie musimy stać się świadkami zaognienia konfliktu na linii nauka-wiara?
Z tego co pamiętam, w Krótkiej historii czasu Hawking również przywoływał Boga, ale robił to w sposób inny – kołacze mi się po głowie jego stwierdzenie, że w naszym wszechświecie znajdzie się miejsce także dla Stwórcy. Co zatem sprawiło, że brytyjski naukowiec zweryfikował swoje podejście do tematu? No i kwestia zasadnicza – czy powinien o swoich osobistych przekonaniach (filozofiach) pisać w pracy, która chcę uchodzić za naukową?
Zacznijmy od sprawy ostatniej. Źle się stało, że tak postąpił, ponieważ to neguje naukowość publikacji. Żadna dziedzina naukowa nie może powoływać się na istotę Boga w badaniach, ani wnioskach (chyba że powstanie deologia eksperymentalna), ponieważ to od razu niszczy całą metodologię, sprowadza rozpatrywane zagadnienie do poziomu domysłów, a nie pewności. Hawking, zajmując się takimi tematami jak M-teoria i idea polikosmiczna, powinien zupełnie z takich wtrętów zrezygnować (usuwając je także z Krótkiej historii czasu), gdyż nijak nie może potwierdzić naukowo dowodów na nieistnienie (lub istnienie) Boga. Oczywiście zgadzam się z tym, że grawitacja wystarcza, ale wszystko wali się na łeb na szyje, gdy pierwszy lepszy wierzący zada pytanie: No dobra, ale skąd się wzięła grawitacja? To błędne koło i nauka musi unikać kluczenia w nim, nie mają sensu spory, żadna ze stron bowiem nie ma dowodów na to że Bóg jest, bądź też go nie ma. Doświadczalnej pewności nie będziemy mieli nigdy, więc zdecydowane NIE dla takich stwierdzeń w fizyce.
W takim razie czy kontrowersje dookoła The grand design są słuszne? Wydaje mi się, że trochę wszyscy przesadzają. Okay, Hawking w ’86 został przyjęty do PAN, ale dał się poznać już z tego, że zmienia zdanie i odcina się od głoszonych poglądów. Nie stanowi to powodu do tego, aby wywołać na nowo wielką wojnę religii z nauką, tym bardziej w czasach, gdy ta pierwsza coraz więcej odkryć aprobuje. Zresztą ciekawe są reakcję naukowców, którzy w większości Hawkinga krytykują, nawet Richard Dawkins (po pierwszej entuzjastycznej opinii) zaczął się z niej wycofywać.
Chwali się przystępność The grand design, ale krytykuje za protekcjonalny ton – w tym doszukiwałbym się motywacji Hawkinga. Wydaje się, że z biegiem lat za bardzo zaufał swojej wiedzy i osiągnięciom, dopadła go pycha i nawet teorię niekompletną stara się przeforsować na siłę, ogłaszając truizmy na temat Boga, do którego zapewne odczuwa żal za postępująca chorobę. Szkoda, że Hawking najwidoczniej zatracił  esencję nauki i ucieka się do szafowania ostatecznymi prawdami, które wg niego nie podlegają dyskusji, a tak naprawdę pełne są sprzeczności.
(autor powyższego tekstu jest niewierzący)
Okładka

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)
Admi:
Dobra ,wyważona recenzja.
lgWMGQKfj:
I feel satisfied after redanig that one.

Licznik

Odsłon: 126805
Osób: 122862
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017