Tak dobrze, że aż źle
spotkania z Jolantą Kwiatkowską

logo

Zyczeniowe myślenie w trzech odcinkach
Notatkę dodano:2010-12-16 12:44:29

Odcinek II.

 

Dużo szczęścia? Co to znaczy?

        

 Gdy zadzwoniłam do pracy, powiadomić, że się pochorowałam, usłyszałam: „Masz dużo szczęścia. Nawaliło ogrzewanie. Siedzimy w lodówce i szczękamy zębami”…

         Kiedyś biegłam do tramwaju, przewróciłam się i podarłam rajstopy. To nic. Zdarłam skórę na kolanie i nabiłam sobie siniaka. To pikuś. Ale złamał mi się obcas!!! To znaczy nie mnie, tylko szpilce. O, jejku. Dzień wcześniej  kupionemu pantofelkowi. Nieludzkie nieszczęście, co w lot zrozumie każda kobieta. Pojechałam taksówką. Wyżaliłam się koleżance. Nawet ciut mi współczuła, oglądając z satysfakcją mój nowy, a już bezużyteczny, nabytek. Wieczorem zadzwoniła: „Ty, to masz dużo szczęścia. Podali w wiadomościach. Ten tramwaj się wykoleił”…

         Innym razem, w nowiutkiej, drogiej, ale prześlicznej bluzce wybiegłam na skrzydłach z domu, śpiesząc się na super ważne spotkanie z prawie nieznajomym. Nie chciałam nazwać tego randką, bo musiałabym uczciwie dodać, że to randka w ciemno. Nie lubię być sama w stosunku do siebie za uczciwa. Przynajmniej od czasu, gdy o jednej dacie w kalendarzu wolę nie pamiętać (tylko jak, gdy ma się serdeczne koleżanki). Przechodząc pod drzewem, spojrzałam w górę i…zdążyłam odchylić głowę. Ramię zostało. Trafione, prawie zatopione. To było ogromne, w dodatku przeżarte ptaszysko.  Obsypałam słownymi pieszczotami wstrętnego, fruwającego padalca i kipiałam  złością: „Droga bluzka!, Czeka nowy kandydat na faceta! Spóźnię się! Nie będzie czekał!”. Wróciłam się przebrać, tylko nie bardzo miałam, w co.    

 Wychodząc z klatki zobaczyłam taksówkę. Machnęłam ręką, wsiadłam i w duchu rozgrzeszałam się: „Nie jestem „wygłodniała”. Gdy chciał pokochać, to poczeka. To nie strata forsy. To dowód twojego dobrego wychowania. Nieładnie się spóźniać”. Nie czekał, a tylko godzinę byłam spóźniona. Wieczorem króciutko, bo tylko przez czterdzieści minut, opowiedziałam koleżance jakiego mam pecha. Uśmiała się po same pachy: „To na szczęście. A co z bluzką?”. Wcale mnie nie zaskoczyło, że to było dla niej najważniejsze: „A co ma być? Zeszło”. Tym razem po przyjacielsku, czyli szczerze się ucieszyła: „No, widzisz. Miałaś dużo szczęścia. Przeważnie nie schodzi. Pożyczysz?”.

         Dużo szczęścia!? Dużo to ja miałam przytomności umysłu w tym nieszczęściu. Wiedziałam, co może poczekać, a co nie. Sprałam od razu. Całą bluzkę uprałam i jeszcze powiesiłam na dmuchanym wieszaku, wygładzając dokładnie, żeby nie miała załamków.  

c.d.n. 

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)
UnVyQdRZhoMy:
Mariusz WiechećRegressus ad infinitum – if u know what i mean :):) Piorunujaca mseizanka, zakładam ze znasz oba języki? :) I słf3wko do Mateusza nie chcesz brac do serca rozsądnych rad a szkoda. Twoj tekst, teksty, na W24 to dalszy ciag prywatnej wojenki z Płaszczycą, durnej, zasciankowej wojenki, dodam. Naprawde wolisz poswiecac czas i energie na tego typu pierdzielenie, zamiast( czego mysle, ba, wiem na pewno ze oczekiwało sporo osf3b) opublikowac solidny, przepracowany tekst o Wojtyle, bez zadnych odniesien do Marysi, Płaszczycy i innych tubylcf3w, ktf3ry zamknąłby gęby szczekaczom? Patrząc chocby na ilosc wpisf3w pod tekstem na W24 nie przychodzi ci do głowy ze ci wszyscy ludzie interesuja sie tematem(no, przynajmniej znacząca ich częsc) a nie rozgrywką miedzy wami? I ze zyskałbys wielokrotnie więcej solidnie prezentujac siebie w tym temacie, zamiast prezentowac z czyjego poruczenia jestes atakowany?? Jestes temu miastu potrzebny, ale jesli rozmienisz sie na drobne staniesz sie zbędny. Pozostaniesz miejscowym frickiem, albo co oczywiste wyjedziesz ale na zawsze pozostanie gdzies tam głeboko w tobie swiadomosc ze coś spieprzyłes, przegapiłes, ze zmarnowałes jakąs szanse. Dla siebie i dla powiedz mi ze sie myle dla miasta ktf3re kochasz.To moja ostatnia prf3ba potrzasniecia toba na tyle, zebys wyrwał sie z tego swiatka plotek, przepychanek, dusznych klimatf3w i durnych wojenek i wrf3cił tam, gdzie twoje miejsce( w co chyba jeszcze wierze) do swiata mysli i solidnej pracy:):)P.S Teza o odpowiedzialności JPII za afrykanski HIV nie do obrony:) Wiem, bo sam kiedys tego prf3bowałem:) Pozdrawiam.

Licznik

Odsłon: 1959253
Osób: 1777409

Na Facebooku

Jolanta Kwiatkowska

jkJolanta Kwiatkowska

Urodziłam się jako płeć żeńska.
(tak było napisane kopiowym ołówkiem na opasce).
Dziś jestem kobietą (dla ułatwienia dodajmy, że o wiek tej płci nie wypada pytać).
Nie zdobyłam żadnego szczytu.
Nie odkryłam żadnego lądu.
Wielu innych nadzwyczajnych rzeczy nie zrobiłam.
Odeszli Ci, którzy mnie kochali i których ja kochałam.
Urodzili się Ci, którzy mnie kochają i których ja kocham.
Nauczyłam się cieszyć i doceniać to, co miałam, co mam.
Wciąż czekam z ufnością na to, co mi los przyniesie.
Zawsze lubiłam się uczyć (życia) i nadal się uczę: jak żyć, by nie przegapić chwil szczęśćia, które zsyła nam każdy dzień.

Wyślij wiadomość do autorki

Zostań fanem autorki w wortalu Granice.pl