Tak dobrze, że aż źle
spotkania z Jolantą Kwiatkowską

logo

1 kwietnia – tuż, tuż.
Notatkę dodano:2011-03-29 12:59:46

     Do dziś pamiętam jeden „przezabawny” prima aprilis. Wiedziałam, że tata ma bardzo ważne spotkanie dotyczące jego nowej pracy. Poprzedniego dnia kupili super elegancką nonajronową białą koszulą, co było ewidentnym dowodem, że lepiej udawać, że mnie nie ma. Mama rozpakowała ją późnym wieczorem. Okazało się, że jest pobrudzona i trzeba było ją uprać. Rano, tym razem bez marudzenia, zjadałam znienawidzone kluski lane na mleku. Tata wszedł do kuchni, trzymając w ręku koszulę i z przerażeniem w oczach błagał mamę: „Kochanie, zrób coś. Nie wyschła”. Podał koszulę i z powrotem pobiegł do łazienki. Mama zawsze potrafiła wszystkiemu zaradzić. Nad kuchenką gazową był przymocowany sznurek. Rozwiesiła na nim koszulę, zapaliła gaz i przykręcając kurki na najmniejszy płomień poszła szykować się do pracy. Niestety, przed wyjściem z kuchni powiedziała: „Córeczko, jedząc, patrz na koszulę. Ten materiał jest bardzo łatwopalny”.

            Posłusznie patrzyłam i w pewnym momencie zerwałam się i krzyknęłam: „Pali się!”. Nie słyszeli, bo oboje byli w łazience i leciała z kranu woda. Podbiegłam i waląc pięścią w drzwi od łazienki, wrzeszczałam: „Pali się! Koszula się pali!”. 

            Drzwi się otworzyły. Mama pobiegła do kuchni, tata golusieńki wyskoczył spod prysznica i też pobiegł. Ja za nim, zamykając sobie usta ręką, żeby nie zepsuć wszystkiego. Goły tata ze zbielałą twarzą i cudownie wystraszoną miną wrzasnął: „Zgłupiałaś?”. Mama, trzymając się stołu, szybko oddychała i szeptem uspokajała tatę: „Zażartowała. Dziś 1 kwietnia”. Ja, trzymając się za brzuch, głośno się śmiałam z udanego kawału. Wszystko razem stworzyło super wybuchową mieszankę pima aprilisową. Miałam, co opowiadać w szkole. Po południu rodzice przeprowadzili ze mną wychowawczą rozmowę. Powtórzyłam ją koleżankom i jednomyślnie oceniłyśmy: „Starzy nie znają się na żartach”.  

            Dziś, jak przed każdym 1 kwietnia, znów się uśmiecham na tamto wspomnienie, mimo że zrozumiałam. I proszę: „Wybacz mi tato ten uśmiech i nie krzycz na mnie - z nieba...”

Tym razem opowiem Wam prima aprilisową bajkę.

 

            Kiedyś, gdy park saski zapinał się na zatrzaski siedziała na drewnianym kamieniu 15letnia staruszka. Gdy podszedł do niej policjant mówiła ona:

„Miałam 7 synów, którzy usiedli na gruszkę a właściciel tego banana krzyczał: „Schodźcie z tego kasztana”. No, więc oni zeszli. Potem podszedł do nich wysokiego wzrostu niski pan i powiedział, że na oceanie stoją 3 statki - jeden cały, drugiego połowa a trzeciego wcale nie było. No, więc oni popłynęli nad ten ocean, wsiedli do tego statku, którego wcale nie było i utonęli szczęśliwie dopływając do bezludnej wyspy, na której roiło się od białych murzynów.

W drodze powrotnej zatonęli, ale szczęśliwie dopłynęli do brzegu.

            Zapisane to było na 77 falbanie spódnicy pięknej dziewicy, która zmarła rok przed urodzeniem się jej matki i dotąd żyje.

 

 

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)
Alicja ZaSławska:
Swietne! Każdy z nas ma w sobie taki łańcuch różnych skojarzeń.Moja mama zawsze na Dzień Matki dostawała ode mnie niezapominajki i teraz jak je widzę ......
JlBaXzoujxIApYZXkL:
Now I know who the brainy one is, I’ll keep liokong for your posts.
c17dea4e68be48ee2ad319c402b3d0eaThnaks, It is always nice to see such posts

Autor:jolaKwiatkowska


Licznik

Odsłon: 1959627
Osób: 1777782

Na Facebooku

Jolanta Kwiatkowska

jkJolanta Kwiatkowska

Urodziłam się jako płeć żeńska.
(tak było napisane kopiowym ołówkiem na opasce).
Dziś jestem kobietą (dla ułatwienia dodajmy, że o wiek tej płci nie wypada pytać).
Nie zdobyłam żadnego szczytu.
Nie odkryłam żadnego lądu.
Wielu innych nadzwyczajnych rzeczy nie zrobiłam.
Odeszli Ci, którzy mnie kochali i których ja kochałam.
Urodzili się Ci, którzy mnie kochają i których ja kocham.
Nauczyłam się cieszyć i doceniać to, co miałam, co mam.
Wciąż czekam z ufnością na to, co mi los przyniesie.
Zawsze lubiłam się uczyć (życia) i nadal się uczę: jak żyć, by nie przegapić chwil szczęśćia, które zsyła nam każdy dzień.

Wyślij wiadomość do autorki

Zostań fanem autorki w wortalu Granice.pl