Tak dobrze, że aż Ľle
spotkania z Jolant± Kwiatkowsk±

logo

Pomożecie???
Notatkę dodano:2011-04-06 14:45:24

Pomożecie???   

 

         Ostatnio zwrócił się do mnie o pomoc biedny, przez mniejsz±/większ± większo¶ć zapomniany – On. Opowiedział o swoim ciężkim życiu na tym ziemskim padole łez. O staniu godzinami na wycieraczkach przed zamkniętymi drzwiami i bezskutecznym pukaniu, waleniu, grzmoceniu z całej siły – bez żadnego efektu. „Trudno być zadowolonym, gdy jeste¶, pukasz a nikt cię nie chce wpu¶cić do ¶rodka” – mazał się, mimo drgaj±cych k±cików ust wcale nie gotowych do płaczu, tylko do szerokiego rozci±gnięcia się od ucha do ucha. Narzekał, że tak często jest niezauważalny, niewidoczny i niedoceniany, jednak stoj±c na zdrętwiałych nogach, ci±gle ma nadzieję, że wreszcie go zaprosz± do ¶rodka. Dziwił się, że wszyscy lubi± być obdarowywani, a tak mało chce przyj±ć od niego podarunek, mimo, że on ma ich tak wiele i chętnie, bez żadnych dziękczynnych zobowi±zań dałby każdemu. I temu, ze skrzywion± min±, co wypatruje przez okno następnego smutku, z ręk± gotow± na przywołanie go. I temu, który powodu do zamartwiania się nie widzi, ale na wszelki wypadek uchyla drzwi i nadsłuchuje z wyczekiwaniem smętnych kroków. I tym, co umilaj± sobie czas oczekiwania (żeby wreszcie móc się dręczyć, gnębić, trapić czy w końcu gryĽć) - narzekaniem na globalne ocieplenie i zadręczaniem się zbliżaj±cym końcem ¶wiata.

         Wysłuchałam go, zachwyciłam się jego darami. Na przykład –

podarunek z nici: porozumienia, sympatii, pocieszenia lub rozbawienia. Upominek poprawiaj±cy nastrój, dodaj±cy energii i zwiększaj±cy poczucie pewno¶ci nie tylko obdarowanego, ale i jego bliskim lub znajomym. Czarodziejski prezent zamieniaj±cy szaro¶ć w promienn±, słoneczn± jasno¶ć.

         Nie wiedz±c, jak mu pomóc, zrobiłam to, co leżało w moich możliwo¶ciach. Zaprosiłam go do swoich ksi±żek. Dałam mu honorowe miejsce, żeby z góry spozierał na mniejsze smuteczki i przygnębiaj±ce „gorzkie żale”, jakie być musz±, bo w naturze wszystko być musi, czy chcemy czy nie.

         Jednak to wszystko za mało. Dlatego zwracam się z pro¶b± do wszystkich: „Pomóżcie Mu”. To nic, czasami mało, niekiedy prawie nic nie kosztuje. Wpu¶cie go do swojego azylu. Gwarantuję (no, może nie głow±), że On – U¶miech, jako Doktor honoris causa zasi±dzie na zaszczytnym miejscu i zwielokrotniony, zamieni się w ¶miech i udowodni, że zasłużył na tytuł najlepszego uzdrowiciela wszechczasów.

          

 

 

 

 

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)
d8b622933758fb98765d411b7b71e329Uwielbiam jego wizyty, chociaż nieregularne, a czasami niespodziewane. Chociaż poskarżę się, że on nieczęsto mnie odwiedza...

Autor:madak


jolaK:
Bo nieproszone to tylko "sutki" przychodz±. Jego trzeba zaprosić. Najlepiej z u¶miechem.
jolaK:
Miało być "smutki". Najlepszy dowód, że On tylko czeka i korzysta z każdej chwili,żeby zago¶cić tu i tam.
10_freeU mnie byłby mile widziany. Często Go zapraszam, ale jest zapracowany i niestety, zagl±da sporadycznie. Skutkiem jego nieobecno¶ci s± pogłębiaj±ce się bruzdy nosowo-wargowe :) Pozdrawiam

Autor:Czytelnik59


jolantaKwiatkowska:
Proszę się nie zrażać. Od czau gdy go z byle powodu zaczęłam zapraszać, nawet z własnych zmarszczek ¶miejemy się razem. :)
ujMEMWMhla:
Stands back from the kyeobard in amazement! Thanks!
gMMQFiNIQZfQFl:
Most help articles on the web are inaccurate or inoechrent. Not this!
uiOQjkcKELXq:
Na ostatniej ouibwde miałem ciekawe przygody. Na korytarzu przy schodach, w starym domu, zagnieździł się straszny grzyb. Gdy go zobaczyłem, to coś podskoczyło we mnie, pełne obaw i zaszurało nogami, skore do ucieczki. Umęczony w nocy, wyśniłem sobie właśnie te schody. Schodząc po nich, spotkałem siebie, stojącego w tym właśnie miejscu.Oo, pomyślałem, witam. Co tu robisz? Przy dobrym dostrojeniu, przyglądałem się sobie, zastanawiając w ktf3rym momencie wytworzyłem ten zagubiony aspekt. W astralnej postaci, stałem z zamglonymi oczyma, nie reagując na moje uwagi. Hej co tu robisz?Szarpnąłem swf3j duplikat za ramiona. On, czyli ja, stal jak niezguła w jednym miejscu i przewracał niezgrabnie oczyma. Jak cie wchłonąć, byś zniknął?Gdy nie reagował na moje zabiegi, to pocałowałem go jak narcyz, po ojcowsku, w czoło.Nie zrobiło to jednak na nim żadnego wrażeni. Ej, choć stary polatamy, wziąłem go za rękę i polecieliśmy w gore. Fajne jest to oobe, powiedział i rozpuścił się.*Pracując na ouibwde, odczułem silny ucisk, natychmiast przy tym słabnąc Cos jak utrata chęci do pracy z pragnieniem natychmiastowego odpoczynku.O, siedzi mi ktoś na głowie, pewnie Pan XXX, jak zawsze w pracy.Odwracając się gwałtownie postrzegłem, ze się mi przygląda , obok niego stoi ktoś krzaczasty i zadaje mu pytania. Ach! Krzyczy Pan-XXX z daleka.Sprowadziłem pomoc. Będziesz miał pomocnika, uśmiechnięty od ucha do ucha.Chcąc zaoszczędzić i sprowadził kogoś z ulicy, niepotrzebnego mi pomocnika, bym się nie przeciążył. Będąc podwykonawca zaakceptowałem jego probe, zaniżenia ustalonej wcześniej ceny za usługę.Często tak robił, Przed rozpoczęciem zasladzał, by następnie nie dotrzymać umowy.Tylko dlaczego w takich momentach robi mi się słabo, odczuwam to delikatne dygotanie, charakterystyczne przy utracie energii.?Bo on jest niezwykle pazerny i pożera jak smok. Gdy liczy swoje zyski, jego wspf3łpracownicy tracą entuzjazm do pracy i jakoś ich mdli.By się ratować z tarapatf3w, skręciłem się podwf3jnie w astralnym i oddałem to co od niego dostałem.Pan-XXX opuścił budowę, odchodząc umęczony na kawę.Pomimo tego, ze zachęcam do dawania, to skrzętnie chronię własnego interesu *Innym razem, odczuwałem rozleniwiające zmęczenie. Pomimo wylegiwania się wcale nie ustępowało. Co się dzieje, skąd to zaburzenie. Położyłem się, by odetchnąć. Po godzinie, odczułem ożywczy napływ energii, niosącej ze sobą echo jakiś rozmf3w. Właśnie w tym momencie palono zmarłego wuja, przygotowując urnę na pogrzeb.W nocy, odśniłem w mieszkaniu wujka jego przyszły pogrzeb, Na balkonie zapalił się sam piecyk, wypalając drewniane części jego konstrukcji.Eeee, nic nie bolało, powiedzieliśmy do siebie:)*Opisana w naszych artykułach utrata dobrego samopoczucia, jest wspaniałym przykładem wymiany energii miedzy ludźmi .Moje wyobrażenia o tym zjawisku spisze w kolejnych artykułach.Nie będzie jednak w nich krwawych opisf3w i przerażających, mrożących krew w żyłach przygf3d. Opisze jedynie to, co wszyscy dobrze znamy i nie zwracamy na to już żadnej uwagi.
nZcmJqJUKkaOGNi:
Co ciekawe mnie też kilka dni temu trezpnęło w podobny sposf3b. Siedziałam sobie w pracy a tu znienacka dotarło do mnie jak blokuje mnie moje głf3wne pragnienie/ dążenie do oświecenia. Wszystko było jak na tacy, więc wyparłam się pragnienia oświecenia i zrobiło się coś dziwnego: jakby jakiś dźwięk energii, ktf3rą wysyłałam w dal zniknął i zrobiło mi się błogo i dobrze i cicho, cała rzeczywistość nabrała blasku, doświadczenienie otoczenia i siebie się wzmocniło, wszędzie było dużo energii, ktf3ra przepływała przeze mnie swobodnie jakbym była przejrzysta czy co Kilka godzin potem jednak znf3w się wciągnęłam. Ale nawet teraz jak pomyślę, że wyrzekam się przyszłego oświecenia to mnie subtelnie kopie Ciekawa ta zbieżność, oj, ciekawa

Licznik

Odsłon: 1959550
Osób: 1777705

Na Facebooku

Jolanta Kwiatkowska

jkJolanta Kwiatkowska

Urodziłam się jako płeć żeńska.
(tak było napisane kopiowym ołówkiem na opasce).
Dzi¶ jestem kobiet± (dla ułatwienia dodajmy, że o wiek tej płci nie wypada pytać).
Nie zdobyłam żadnego szczytu.
Nie odkryłam żadnego l±du.
Wielu innych nadzwyczajnych rzeczy nie zrobiłam.
Odeszli Ci, którzy mnie kochali i których ja kochałam.
Urodzili się Ci, którzy mnie kochaj± i których ja kocham.
Nauczyłam się cieszyć i doceniać to, co miałam, co mam.
Wci±ż czekam z ufno¶ci± na to, co mi los przyniesie.
Zawsze lubiłam się uczyć (życia) i nadal się uczę: jak żyć, by nie przegapić chwil szczę¶ćia, które zsyła nam każdy dzień.

Wy¶lij wiadomo¶ć do autorki

Zostań fanem autorki w wortalu Granice.pl