Jaipur
Notatkę dodano:2011-08-02 16:51:49

Kiedy spojrzy się na mapę, można odnieść wrażenie, że Jaipur jest miastem doskonale zaplanowanym i zbudowanym. Różowa linia, oznaczająca granice Pink City ogradza siatkę ulic krzyżujących się ze sobą pod kątem prostym, z  zachowaniem wszelkich geometrycznych prawidłowości. Jednakże mapa w żaden sposób nie oddaje tego, czym Jaipur jest naprawdę, ani jaki chaos panuje na jego ulicach.
W centrum panuje nieopisany smród: fetor rozkładających się śmieci miesza się z zapachem ostro przyprawianego  jedzenia przygotowywanego przez ulicznych sprzedawców. Idąc ulicą nie możesz opędzić się od natrętnych sprzedawców, rykszarzy oferujących ci swoje usługi i żebraków: od obszarpanych kilkulatków, po starców, kaleki, kobiety trzymające na rękach niemowlęta.
Najgorsze są oczywiście slumsy. Żaden plan nie odda sposobu, w jaki wylewają się one z miasta i pną ku zboczom gór, stawiając wśród stert śmieci prymitywne domki z dykty. Obserwujesz to, wjeżdżając do miasta i to one cię witają.   Majestatyczne pałace przyglądają się  wszystkiemu z  największą obojętnością.
Hindusi są z natury ludźmi przyjaźnie nastawionymi i skorymi do pomocy, choć zupełnie nieodpowiedzialnymi. Podczas mojego pobytu zdarzyło się na przykład, iż właściciel hotelu podał wszystkim gościom zupełnie różne ceny za pobyt. A już spóźnianie się jest czymś zupełnie normalnym.  I to nie spóźnianie o 10, 15 minut, lecz o godzinę lub dwie.
Jestem w Jaipurze już od trzech tygodni,  odbywam praktyki w ramach AIESEC pracując w organizacjach pozarządowych lub chodząc do szkół i opowiadając dzieciom o wielokulturowości. W hotelu, gdzie mieszkam, jest nas około trzydziestu – ta liczba się zmienia, bo ciągle ktoś nowy przyjeżdża lub odjeżdża. Studenci ze wszystkich stron świata. Bardzo dobrze się rozumiemy. Wspólnie gotujemy i chodzimy na zakupy, a w soboty bawimy się na imprezach nad basenem.
Jest miło. Dużo zwiedzam i fotografuję. Mam na komputerze około dwustu zdjęć małpek mieszkających w Jaipurze. Jechałam na słoniu. Mimo wszystko mam wrażenie, że to wszystko przelatuje gdzieś obok mnie, mimowolnie czasami mnie angażując, a jednak mam wrażenie, że nie całkiem mnie dotyczy.




« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)

Wątki:

Moje ostatnie wiersze

Licznik

Odsłon: 57058
Osób: 52512
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017