Bezsensownik

czyli nazywanie rzeczy po imieniu

Bez odpowiedzi
Notatkę dodano:2007-02-19 22:32:26

Kiedy byłam mała, chciałam zostać malarką. Chciałam mieć długie, sięgające pasa, czarne włosy. Co sezon, uzbierać całą kolekcje ręcznie malowanych figurek z kinder niespodzianki. Jako malarka, chciałam mieć imponujących rozmiarów warsztat, pokaźną sztalugę i pracę, która przynosi satysfakcję, bo rzecz jasna na pieniądze liczyć bym nie mogła - o czym jako siedmiolatka nie wiedziałam. Chciałam mieszkać w zamku o tysiącu komnat, jeździć konno i codziennie dostawać nową sukienkę.

 

Jonasz Kofta

 

Trzeba marzyć

 

Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć
Zamiast dmuchać na zimne
Na gorącym się sparzyć
Z deszczu pobiec pod rynnę
Trzeba marzyć

 

Gdy spadają jak liście
Kartki dat z kalendarzy
Kiedy szaro i mgliście
Trzeba marzyć
W chłodnej, pustej godzinie
Na swój los się odważyć
Nim twe szczęście cię minie
Trzeba marzyć

 

W rytmie wieczornej tęsknoty
Wraca fala do plaży
Ty pamiętaj o tym
Trzeba marzyć
Żeby się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
Trzeba marzyć

 

Marzenia w rytmie popowej piosenki wdzierają się do kieszeni podczas cotygodniowej jazdy tramwajem, gdy rozbrzmiewa dźwięk komórki, której właścicielką niekoniecznie jest nastolatka.  Po grających środkach komunikacji miejskiej można się łatwo domyślić, co aktualnie króluje na listach przebojów. Im utwór jednych bardziej łapie za serce, tym drugich trafia raczej w żołądek, przyczyniając się do rozpowszechnienia tańców godowych pawi. Kto ma w tym wypadku rację? Prawdopodobnie nikt. Jedni i drudzy jednakowo kochają i nienawidzą ten utwór za to, że mówi o tym czego nie mają. O tym, że nigdy naprawdę nie kochali, że zawszę będą Jadwigą i Czesławem ze Słonecznej, bez szans na przyszłość, bez perspektyw.

 

R. 19 lat. Matka czteroletniego chłopca. Cztery lata temu nie miała wygórowanych marzeń. Jak najdłużej chciała ukryć ciążę i wciąż powiększający się brzuch. Nie chciała by zostawił ją ojciec dziecka. Nie chciała wylecieć ze szkoły. Bała się upokorzenia, pragnęła jak najszybciej urodzić i zdjąć z siebie kilometry bandażu, którym owijając się jak sztywnym gorsetem, chciała zamaskować ciążę.

 

L. 29 lat. Cztery lata temu razem z mężem przeglądała słownik imion. Miał się nazywać Karol - imię brzmiało dostojnie i wręcz gwarantowało świetlaną przyszłość. L. kupowała cudowne preparaty dla kobiet ciężarnych i regularnie zażywała kwas foliowy. Chodziła do szkoły rodzenia i codziennie ćwiczyła.

 

Dzisiaj Oskar, syn R. bawi się w zasikanej piaskownicy i wkłada brudną łopatkę do buzi. Karol nie żyje. Urodził się z wrodzoną wadą serca. Na pierwszy miesiąc nie dostał białego, pluszowego misia. Dostał białą, malutką trumienkę.

 

Która z nich miała bardziej wymagające marzenia? Pierwsza chciała tylko żyć jak nastolatka. Spotkałam ją niedawno, kiedy pchała przed sobą wózek, jak Syzyf ciężki kamień. Jak zwykle miała nieświeżą kurtkę i źle rozmazany na twarzy fluid. Spuściła wzrok, udając że poprawia dziecku koc, gdy mijała mnie na ulicy. Druga chciała żyć dla kogoś. Ginekolog-położnik stwierdził, że każda kolejna ciąża jest ryzykowna i będzie się kończyć tak samo, choć nie wyklucza nawet poronienia. Do dzisiaj L. przegląda słownik imion. W rezultacie: żadnej z nich się nie udało.

 

Bo marzyć to chcieć, ale nie móc. Czasem pragnie się tak bardzo, że marzenie  zostaje przysłonione prawdopodobieństwem ziszczenia się.

 

Trzeba marzyć
W chłodnej, pustej godzinie
Na swój los się odważyć
Nim twe szczęście cię minie
Trzeba marzyć

 

Tak naprawdę, marzenia spełniają się tylko wtedy, kiedy nie są NASZYMI marzeniami. Zjawiają się zwykle w złej chwili, w złym momencie, niedostrzeżone, zignorowane, przoczone. Marzyć, to myśleć, że zawsze mogłoby być gorzej. To w cichym, przytłumionym buncie godzić się na swoje życie. Marzyć, to liczyć na uśmiech losu. Marzyć, to wiedzieć, że mimo wszystko, ma się drugą szansę.

 

W rytmie wieczornej tęsknoty
Wraca fala do plaży
Ty pamiętaj o tym
Trzeba marzyć
Żeby się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
Trzeba marzyć

 

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)
mrowka:
Nie. Marzyć to wiedzieć, czego się chce od życia. A kiedy się już taką wiedzę ma, łatwo dążyć do zrealizowania pragnień. To wcale nie jest takie trudne.
madak:
Wiedza - to jedno. Możliwości - to drugie. Pozostaje jeszcze ta pewna doza niepewności... Pozdrawiam :)
bowska:
Jeśli nie znasz, genialnie ten tekst wykonuje Anna Serafińska, polecam.
Kaszsztan:
Wiesz, pewna osoba mi kiedyś powiedziała, że żyje bez marzeń... była cholernie nieszczęśliwa, dopiero, kiedy to do niej (niego) dotarło, zycie zmieniło się o 180 stopni - na lepsze:). Ludzie, którzy mówią, że marzenai śa dla głuich sami są głupkami, bo nie można zyc będąc całkowicie odartym z marzeń. Kto tego nie praktykuje - nie żyje, więc nawet nie ma sieco wypowiadać, bo "podmioty"[nie chciałam pisać rzeczy, bo by było, że ludzi przedmiotowo traktuję, ale nie będąc marzycielem - w jakim też kolwiek stopniu nie jest się Homo Sapiens- od kąd staliśmy siewłasnie przedstawicielami tegoż gatunku marzymy - nie ważne, czy to o podudziu mamuta, nowej komórce czy ksiąciu z bajki] martwe (same w sobie) głosu nie mają :) P.S. - mój nawias przerodził sie w wypowiedź główną :D Dobra, nie mam już czasu... idę do mojego salonu prasowego. :*
Magda:
Poza dozą niepewności jest coś jeszcze - czasami lepiej, żeby marzenia się nie spełniały. Tracą wtedy swój urok.

Wątki:

Licznik

Odsłon: 696865
Osób: 681531

Mój ślubny blog:

www.weddblog.pl
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017