Szufladkowe notatki czterdziestoparolatki
Zwolnij w codziennym biegu ,dostrzeż piękno chwili .

logo

ULOTNOŚĆ MYDLANEJ BAŃKI
Notatkę dodano:2013-02-04 18:40:58

 

Za oknami niesprzyjająca i płaczliwa aura ,która z żadną porą roku niewiele ma wspólnego. Na zimę za pluchowa ,na wiosnę za zimna, jesień i lato w przedbiegach odpadają . Szary,wilgotno – mglisty, depresyjny dzień, którego radośniejsze okiełznanie wydaje się niemożliwe i niewykonalne.

Czym można oswoić tę zimną szarość aby stała się choć troszkę łaskawsza w swojej nieprzychylności . Mam ten luksus ,że nie muszę pędzić do pracy , w mieszkaniu ciepło ,gorący obiad wspólnie z rodziną zjedzony, za czasowym winklem czeka na swoją kolej popołudniowa kawa ,którą któreś z nas zrobi aby sprawić radość drugiemu i wypełnić obrządek wspólnej konsumpcji. Nici z popołudniowego spaceru z dzieckiem ,komu będzie się chciało iść w taką szarość i wilgoć ,skoro można zostać w cieple i przytulności. Nikt by się nie rozpuścił ,ale skoro ma się wybór i możliwość aby nie wychodzić, to z tego korzystamy. Ja ogrzewam sobie słotę zza okna muzyką ,która słyszalna tylko przeze mnie nikomu nie przeszkadza, nikomu nie wadzi . Jakiś czas temu odkryłam wykonawcę,którego słuchać mogę z powtarzalnością chorobliwą . Aby rodziny swoją manią nie przemęczać ,słuchawki na uszy i zatapiam się w słowach wyśpiewywanych przez młodego człowieka o korzeniach słowiańskich a nazwisku z polską nutą . Alexander Rybak – dla mnie zachwycające utwory w jego wykonaniu dają pozytywnej energii i choć za oknem buro i ciemnawo, mi radośniej i jaśniej od wielokrotnego słuchania . To nie jedyny wykonawca,który dodaje mi pozytywnej energii ,jednak teraz akurat właśnie jego pora nadeszła. Odkrywam ,po wielokroć słucham i ciągle mogę i ciągle chcę. Zapewne nastąpi przesyt i w pewnym momencie powiem basta ,jednak nawet jeśli na jakiś czas odłożę do lamusa to z przyjemnością i tak będę wracać. Tak po prostu mam ,jak coś mi przypadnie do gustu to choćbym słuchała naprawdę wiele razy ,daję odpocząć i po jakimś czasie mogę słuchać dalej. Jest muzyka dla mnie ponadczasowa i potrafię się w niej zatopić . Słuchając sprawia ,że albo mnie doładowuje albo dołuje ,albo nastraja melancholijnie bądź sprawia ,że jakieś zapomniane chwile wracają w postaci wspomnień. Zapewne na każdego taki wpływ ,tylko nie na każdego te same utwory działają co na mnie . Podejrzewam ,że jeśliby jakiś psychiatra sprawdził moją mp3 ,miałby niezły ubaw. Ani tam ładu,ani składu. Mozart obok Golców, Beethoven obok Umer, plecionka stylów, epok . Nie jest tak ,że słucham wszystkiego jak leci ,chaotyczne nuty, melanż epok, kołtun stylów.

Moje słuchanie to wybór, moje miksowanie tego czego akurat mi w danym momencie potrzeba,co daje w zależności od nastroju to czego potrzebuję. Kiedy szybkim marszem zmierzam do przystanku, inna muzyka mi potrzebna ,kiedy jadę busikiem coś innego wyłącza mnie na rzeczywistość . Odrywam się ,dostaję mocy, cieszę z biegnących nutek . A one mną kierują, sterują dodają lub odbierają energii i to wszystko staje się w majestacie mojego przyzwolenia i czyjegoś wielkiego ,lub mniejszego talentu . Czasami utwory ponadczasowe, które znane przez wielu lub słuchane w wielkich filharmoniach ,bywa,że jednorazowe przebłyski pomysłu muzycznego ,które po jednym sezonie zapomniane czekają tylko na takich jak ja ,którym się kiedyś spodobały i wracają do nich choć ich moda przeminęła lub prysła jak mydlana bańka. Ale czyż ja sama nie jestem jeszcze bardziej ulotna niż taka właśnie mydlana bańka na wietrze ,której kierunek lotu sterowany podmuchem wiatru z niewiadomą datą kiedy banieczka pęknie .

 

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)

Wątki:

Licznik

Odsłon: 162939
Osób: 145394