Tak dobrze, że aż źle
spotkania z Jolantą Kwiatkowską

logo

Donoszę o donosie
Notatkę dodano:2013-04-12 15:11:26

okladkaJakiś czas temu przyznałam się, że piszę donos. To fragment:

Niniejszym donoszę, że w imieniu wszystkich, czyli moim własnym piszę donos, który zatytułowałam: Ja i Oni – pół żartem, pół serio. Opisuję dokładnie, nic nie zatajając wszechobecne molestowanie psychiczne i fizyczne dziś dla zamydlenia oczu naukowo nazwane mobbingiem, że niby to tylko pracodawca – pracownik). Nie! Wszyscy - wszystkich, bez względu na płeć i pokrewieństwo od pierwszej chwili zaistnienia (orgietka plemnikowo – jajowa) na tym ziemskim padole - wszystkich, których molestować się dało. Od lat przedszkolnych, w zasadzie regularnie i z codzienną skrupulatnością i prawie, co godzinę. Doniosę w nim, że zamaskowani prześladowcy o kosmicznych zapędach sadystyczno-masochistycznych tylko czasami pozwalają pooddychać powietrzem bez ich nachalnej współobecności, ale tylko po to, żeby samemu nabrać sił do dalszego dręczenia każdej godności osobistej, stosując wszystko, co mają pod ręką: groźby, szantaż emocjonalny itp. I te pe nie ma, co wymieniać, bo wystarczy jedno słowo powtórzone trzy razy: naciski, naciski, naciski...

Dodałam też:

Z góry przewidując, że mój anonimy donos podpisany imieniem i nazwiskiem zostanie przyjęty, jako bezdyskusyjny dowód na popełnienie przeze mnie przestępstwa w postaci zdradzenia tajemnicy tajne przez poufne specjalnego znaczenia – sama się w post scriptum przyznam, że zasługuję na banicję do Norwegii i dożywocie w więzieniu w Halden (dostęp do studia dźwiękowego, wydzielonych ścieżek do uprawiania joggingu, nie mówiąc o takich przyziemnych drobiazgach jak telewizory, lodówki, biblioteka, wygodne sofy, stoliki na kawę, czy oczywistościach w postaci osobnego pomieszczenia z dwoma łóżkami, w którym można przyjmować członków rodziny na całą noc).
    
I obiecałam:

Obiecuję, że dam znać, czy ujrzy on światło dzienne, czy od razu pójdzie na przemiał a ja będę mogła dalej żyć, ciesząc się wolnością, bo przecież ta jest najważniejsza a nie żadne bytowe fiu bździu w głowie

Obiecałam, dotrzymuję i donoszę. Donos Ja i Oni – pół żartem, pół serio ukazał się i  „robiąc” za list otwarty – jest już dostępny w księgarniach stacjonarnych Matras i w księgarni internetowej  www.matras.pl


Jestem już spakowana i radością ugotowana czekam codziennie skoro świt na wizytę czarnych typów. Drżę na myśl pieszczot glebowych, podarunku w postaci wspaniałych bransoletek i podróży kabrioletem sygnałowym do wybranego przeze mnie więzienia, w którym z przyjemnością dożyję do ostatniego dnia.

 

A gdybyście czasem chcieli donos przeczytać, zapraszam do księgarni internetowej www.matras.pl

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)
aacd0d6f31bc64747d78226c8b53594eOlalalaaaaaaa już mam ciary, co też donos doniesie :-) Dzięki bardzo za super poczucie humoru, w jaki został owy szał - pał nam przekazany !!!

Autor:kawunia


Renata Mielczarek:
Kochana z okazji Blogera wszystkiego naj, życzyłabym połamania pióra, wiec składam moc w palcach i w pomysłach, buziole wielkie :)
c17dea4e68be48ee2ad319c402b3d0eaRenato,lubię nietypowe święta, najlepszy dowód "Tak dobrze, że aż źle". Bardzo dziękuję i pozdrawiam :)

Autor:jolaKwiatkowska


Licznik

Odsłon: 1959443
Osób: 1777598

Na Facebooku

Jolanta Kwiatkowska

jkJolanta Kwiatkowska

Urodziłam się jako płeć żeńska.
(tak było napisane kopiowym ołówkiem na opasce).
Dziś jestem kobietą (dla ułatwienia dodajmy, że o wiek tej płci nie wypada pytać).
Nie zdobyłam żadnego szczytu.
Nie odkryłam żadnego lądu.
Wielu innych nadzwyczajnych rzeczy nie zrobiłam.
Odeszli Ci, którzy mnie kochali i których ja kochałam.
Urodzili się Ci, którzy mnie kochają i których ja kocham.
Nauczyłam się cieszyć i doceniać to, co miałam, co mam.
Wciąż czekam z ufnością na to, co mi los przyniesie.
Zawsze lubiłam się uczyć (życia) i nadal się uczę: jak żyć, by nie przegapić chwil szczęśćia, które zsyła nam każdy dzień.

Wyślij wiadomość do autorki

Zostań fanem autorki w wortalu Granice.pl