Szufladkowe notatki czterdziestoparolatki
Zwolnij w codziennym biegu ,dostrzeż piękno chwili .

logo

WZNOSZĘ NA PIEDESTAŁ
Notatkę dodano:2013-04-24 19:27:16

Żyję tu i teraz, otaczają mnie ludzie dobrzy w różnym stopniowaniu tego słowa, tacy, których ja lubię i tacy, którzy mnie darzą sympatią. Jakiś krąg znajomych bliższych lub dalszych. Ot nic odkrywczego, ale w tym moim zbiorze znajomych jest parę osób, które z niekłamaną szczerością podziwiam. Czasami bywa ten podziw doprawiony szczyptą zazdrości w stylu: też bym tak chciała. Nie ma w tym zawiści, nie ma złych życzeń, czysta forma podziwu. Przejrzysta niczym foremna kostka lodu, z tą różnicą, że mój podziw nie topnieje a nawet obrasta w coraz większą atencję.

Mam kolegę, dobrego znajomego z lat szkolnych, i choć nasze drogi rozeszły się, a znajomość opiera się na sporadycznych kontaktach polegających na krótkich wiadomościach, rzadkich spotkaniach z okazji szkolnych zjazdów, okazjonalnie wysłanych sms-ach , to człowiek ten jest dla mnie niejakim wzorem. Nie afiszuje się, nie chlubi swoimi sukcesami. Skromny i wytrwały Ktoś , Kogo podziwiam. Znajomi ze szkolnej ławy, będą wiedzieć o kim piszę jeśli napiszę słowo: strażak. Oprócz wykonywanej profesji z pasją i oddaniem poświęca swój czas na sport. Odnosi sukcesy, te mniejsze, jednak w moich oczach są one na miarę olimpijskich osiągnięć. Podziwiam wytrwałość, codzienne zdobycie się na kilometry pokonywanych tras, wysiłek robienia czegoś po raz kolejny i kolejny, choć być może się nie chce. Może są problemy, brak ochoty, jakiś chochlik lenistwa, przecież każdy jakiegoś ma. A pomimo tego on robi od wielu lat to, co sobie założył, pozostając przy tym, tym samym człowiekiem, którego pamiętam z dawnych czasów.

Wczoraj zdarzyło mi się szczere zaskoczenie przez obcą osobę, która mnie nie zna, przeczytała mojego posta dotyczącego niemożności znalezienia części do samochodu o której pisałam. Niewiele myśląc, oferuje pomoc, sprawdza w serwisie w swojej miejscowości. Dla mnie, która jestem dla niej obca. A mimo wszystko, Ona chce mi pomóc. Ludzki odruch wobec obcej osoby. Chęć pomocy. Nie istotny, staje się fakt, że tej części i u Niej nie można dostać. Liczy się to, że chciała, zrobiła dużo, choć nie musiała.

Takie gesty też budzą mój podziw.

Tylko dwa przykłady, nie ze świecznika, zwykli ludzie, jakich być może mijamy wielu w codziennej drodze do pracy, do sklepu, gdzieś na przystankach. Nie znamy ich, nie wiemy kim są, a może w oczach innych też są podziwianymi mocarzami .

Nie chodzi o zazdrość, bo ktoś coś posiada, czymś jest obdarzony odgórnie, choć znam te uczucia nie pałam zawiścią, nie patrzę na czyjś stan posiadania, jest to niejako obok mnie, z pobłażliwością patrzę na takie zachowania innych. Tu jest jakiś wyższy stan podziwu, że ktoś ma tyle sił aby codziennym wysiłkiem, małymi szczeblami wchodzić na swoją drabinkę do umieszczonego wysoko celu. Widzi swój cel, i mozolnie bez znudzenia codzienną powtarzalnością do niego zmierza, wylewając pot, wygrywając z samym sobą. Może właśnie tego troszkę zazdroszczę podziwiając zarazem. I w drugim przypadku odwagi w niesieniu pomocy, choć przecież można siedzieć cichutko, niczym nie ryzykując nie ruszając palcem, bo przecież jestem obcą i nieznajomą . A jednak wychylę się, zaproponuję pomoc, pójdę, stracę swój czas, popytam …Odwaga niesienia pomocy obcej, bezinteresownie, po ludzku. Człowieczeństwo wobec innych też jest godne podziwu. Ja podziwiam i kto wie, może dzięki temu przypadkowi sama też zdobędę się kiedyś na bezinteresowność wobec kogoś obcego. A może to już było, i teraz nastąpił zwrot od wiecznie kręcącego się koła fortuny.

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)

Wątki:

Licznik

Odsłon: 162921
Osób: 145376