Szufladkowe notatki czterdziestoparolatki
Zwolnij w codziennym biegu ,dostrzeż piękno chwili .

logo

ZIMOWY SEN
Notatkę dodano:2013-09-09 22:24:37

Kolejny dzień można zamknąć czasem przeszłym, jeszcze jakieś minuty, maleńki kawałeczek. Wycinek z dziennego tortu, który czasami przesłodzony, niekiedy doprawiony goryczką. Normalność każdego dnia. Ta wieczorna pora z minutami dla mnie. I wiem, że jutro wczesna pobudka, że kolejny dzień przede mną, i dobrze byłoby już przytulić głowę do poduszki aby wypocząć przed następnymi wyzwaniami a zarazem żal mi tych cennych chwil. Kleszczyk śpi za ścianą, zupełnie inaczej niż dziecko w dawnym przeboju „Budki suflera” pt. „Jolka, Jolka”. Jego sen w swojej początkowej fazie mocny, nic nie jest w stanie go przebudzić. Mogę korzystać z tego dobrodziejstwa twardego snu mojego potomka. Te minuty, kiedy on już w sennej krainie a mąż gdzieś w pracowitej rzeczywistości, są tylko dla mnie. Mogę z nimi robić co mi w duszy gra, czego domaga się ciało, jakie sobie wyznaczę plany lub nie robić zupełnie nic przyjmując, że to także spełnienie jakiejś mojej zachcianki. Ciszę przerywają jakieś zbłąkane komary lecące do lampki stojącej przy laptopie. Wystarczają mało dynamiczne machnięcia ręką, bez wysiłku można tego komarzego delikwenta złapać. Otumanione nadchodzącą jesienią, może zmarznięte, a może po prostu czują, że czas ich działalności powoli dobiega końca. Przyroda powoli szykuje się do przespania niekorzystnych warunków. My, ludzie nie możemy sobie pozwolić na taki komfort odlotu w senny niebyt. A jak wiele by nam pomagały te chwile hibernacji. Zamykamy działalność na jakiś czas, aby po jego upływie obudzić się z nowymi siłami, pomysłami na życie lub po prostu wypoczęci nadrobieniem sennych zaległości, z odnowioną energią i chęcią do zaczynania od nowa po krótkiej przerwie. Pewne problemy same by się rozwiązały, inne cierpliwie poczekałyby na sprzyjające warunki. W trakcie sennych marzeń, niektóre życiowe zagadki znalazłby finał i wyprostowały się już na jawie. Ja na czas jakiś zamknęłabym swoje notatki, bo przecież nikt by tu nie zbłądził, chyba że we śnie, aby rozkwitającą wiosną ponownie je rozpocząć. Zapewne parę pięknych chwil umknęłoby w trakcie mojego tu niebytu, jednak nie zastanawiałabym się nad tym będąc w nieświadomości faktu ich zaistnienia. A może jednak po przebudzeniu zaczęłabym żałować, że coś mi czmychnęło koło nosa a ja w letargu nie uczestniczyłam, znikła szansa na bycie w centrum wydarzeń. Gdybanie co by było... Luźne przemyślenia czegoś co nie nastąpi, a zarazem skłania ku wybieganiu, w taką nie mającą racji bytu fikcję. Może ku takim myślom skłania mnie ta panująca cisza przerywana namolnym uciążliwym pojedynczym komarzym bzyczeniem, a może wieczorna zielona herbata z egzotycznym posmakiem ananasa, lub kandyzowana żurawina leżąca w kurczącej się, choć pierwotnie sporej kupce, zjadana przeze mnie z wielkim smakiem.

Jutro rozpocznę swój dzień na swój ulubiony sposób, uczczę wolne od pracy, a zarazem zanurzę się w oczyszczającej radości, której już od tygodnia nie miałam okazji zaznać. Nadrobię zaległości, jakieś plany wprowadzę w życie, wypełnię dzień, lub on sam się wypełni przyznaną odgórnie dozą życiowych spraw i jeśli nic nie pomiesza szyków, ponownie zasiądę wieczorową porą tutaj aby zostawić parę zdań rzuconych w niebyt internetu. Łatwość pisania na klawiaturze skłania mnie do bytności tutaj kosztem rezygnacji z tradycyjnych papierowych notatek, a zarazem mam wrażenie, że moje zapiski siedzą głęboko ukryte w tej mojej szufladzie, do której niewielu zagląda. Może już zmorzył ich zimowy marazm, który ludziom nie obcy. Nie śpimy, nie jesteśmy pogrążeni w żadnym stanie nieświadomości jesienną i zimową porą a zarazem brakuje nam werwy, energii, jakiejś iskry, która doda skrzydeł do przeżycia niesprzyjających dni. Dlatego właśnie tak ważne w moim mniemaniu jest odnalezienie dla siebie czegoś co pozwoli zapomnieć, o smutnym otoczeniu. Coś co przyniesie radość, pozytywnie nastawi nasz środek do tego co poza nim. Jakaś swoja pasja, której poświęcimy chwile, z przyjemnością oderwiemy się aby wrócić do rzeczywistości nie zauważając szarości, zimna, braków i małych smuteczków. Bo i te smuteczki, które nikomu z nas nie obce mniejsze się robią, niższy poziom znaczenia osiągają dzięki dobremu nastawieniu, które będzie z nas promieniować. Może i ten sezon uda mi się osiągnąć stan pozytywnego nastawienia, które zmieni depresyjność zimy w pełen energii dobry czas.

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)

Wątki:

Licznik

Odsłon: 163447
Osób: 145902