Notatkę dodano:2013-09-17 20:56:54

Dni upływają na jakichś tam bezsensownych czynnościach typu gotowanie dziesięciu litrów budyniu dla całej szkoły albo próby nauczenia chińskich dzieciaków poloneza. Wieczorami jesteśmy zapraszani czasem do domów przez nauczycieli ze szkoły – większość z nich szuka w nas po prostu towarzystwa do picia, po angielsku mówią bardzo mało albo wcale. Ostatnio byłyśmy z Olivią w odwiedzinach u jednej nauczycielki i tu było inaczej – mimo że jej angielski jest bardzo słaby gadało nam się całkiem miło, chrupałyśmy orzeszki i piłyśmy mleko sojowe w różnych smakach. Długo nie zapomnę miny Paula, który wpadł kompletnie pijany (po wizycie u innego nauczyciela) i krzyknął: „What??? You drink… a soya milk here?!!!” :)

 

Szkoła jest otoczona górami, wychodzisz do sklepu, musisz przejść przez góry, chcesz odwiedzić nauczyciela w domu, musisz przejść przez góry. Do najbliższego miasta (takiego, gdzie kurczaki chodzą po ulicach) jest godzina drogi, Internet działa tu sporadycznie, komórki często nie łapią zasięgu. To taki trochę odwyk od świata, odwyk od…

« Powrót na blog

Skomentuj
Nick(wymagany)

Wątki:

Moje ostatnie wiersze

Licznik

Odsłon: 56946
Osób: 52400
Blog granice.pl. Ta strona jest nieoderwalna częścią serwisu www.granice.pl właściciela firmy W&w. 2008-2017